Mroźna zima i brak pokrywy śnieżnej spowodowały nie tylko straty w zbożu ozimym. Ucierpiały również rośliny kilkuletnie, w tym truskawki. Stąd tegoroczny zbiór truskawek na naszym terenie wygląda najgorzej od wielu lat.
Sławomir Gamelski w swoim gospodarstwie w Złotowie od 12 lat uprawia truskawki na 75 arach. Zwykle osiąga plon z tej uprawy w ilości 10 ton w sezonie. - Ten rok oceniam najgorzej spośród dotychczasowych dwunastu, gdy się w to bawię. Truskawki wyglądają kiepsko. Zima dała się we znaki. Szacuję na podstawie tego, jak to wygląda w tej chwili, że zbiory będą na poziomie 50%, może 60% tego, co w zwykłe lata. Dodatkowo wiosną prawie cały czas jest susza i to też nie sprzyja plonom. Niestety nie jestem ubezpieczony, ale to nie dziwne. Jak się dowiadywałem w ubezpieczalni, akurat na truskawki asekuracja jest bardzo droga i rolników po prostu nie stać na ubezpieczenia. Jeśli chodzi o teraźniejszą pomoc dla rolników w związku z wymarznięciami, czyli 100 zł do hektara, to tak naprawdę ta pomoc będzie wyliczana na podstawie różnych danych i w przypadku takiej uprawy truskawkowej, jak moja, to będzie niewiele. Niemniej jednak we wniosku straty w gospodarstwie również na uprawie truskawek uwzględniłem. Zbiory zaczniemy dopiero w przyszłym tygodniu i teraz nawet jeszcze się nie dowiadywałem w chłodni w Strzelnie, gdzie oddaję zbiór, jaka jest cena.
Za tydzień na pewno i tak będzie inna. Do zbioru, mimo niskich plonów, będę musiał zatrudnić ludzi. Normalnie traktuję moją uprawę truskawkową jako dodatek do całej produkcji. Jest to przy normalnym zbiorze zawsze jakiś zastrzyk na inwestycje w gospodarstwo. Tym razem takiego zastrzyku na pewno nie będzie. Nie oznacza to jednak, że zrezygnuję z uprawiania truskawek. Dopóki są siły, trzeba pracować. Moje teraźniejsze sadzonki mają już dwa lata. Teoretycznie miały owocować jeszcze w przyszłym sezonie, jednak po tych wymarznięciach trzeba będzie dokonać nowych nasadzeń już w tym roku - powiedział Sławomir Gamelski.

Jadwiga Woźniak jest zdania, że najlepsze truskawki wyrosną zawsze na własnej działce. Warunek jest taki, że trzeba poświęcić małej uprawie dużo serca i pracy. fot. Karol Gapiński
Sprawdziliśmy również, jak się mają małe uprawy na działkach ogrodowych. Odwiedziliśmy kompleks Rodzinnych Ogródków Działkowych Bartek w Krotoszynie.
Gdy zapytaliśmy napotkanego działkowca, kto tutaj ma najładniejsze truskawki, skierował nas do Jadwigi Woźniak. Pani Jadwiga, której truskawki rzeczywiście obrodziły - choć w większości jeszcze dojrzewają na krzaczkach - zdradziła nam swój jedyny przepis na sukces w uprawie: - Ten przepis to jest dużo włożonego serca i odrobina pracy. Ważne, żeby ta praca była systematyczna. Moje truskawki także dotknął mróz, ale na pewno nie tak bardzo, jak te na dużych, odkrytych uprawach. Tutaj na działkach są drzewa, domki, kwiaty, więc zimą stanowi to wszystko jakąś ochronę przed zimnym wiatrem, który dodatkowo wywieje pokrywę śnieżną. Te truskawki, które mi podmarzły, z początkiem wiosny pielęgnowałam, aż wreszcie pokazały się serduszka i jakieś zawiązki owoców. Teraz już powoli zaczynam zbierać efekt swej pracy, ale większość owoców jeszcze dojrzewa. Uprawiam truskawki z myślą przede wszystkim o prawnuczce, 7-miesięcznej teraz Lenie, która lubi sobie skosztować po jednym czy dwóch owocach. Ja oczywiście też bardzo lubię truskawki i to podane tak najprościej: prosto z krzaczków.
Na początku bieżącego tygodnia cena truskawek na pałuckich targowiskach wynosiła około 7 zł za 1 kg w zależności od wielkości owoców.
Karol Gapiński
Pałuki nr 1059 (22/2012)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze