Reklama

Policja na pracowników WiK, burmistrz na korytarzu przyjął ich petycję (video)

Urząd Miejski wezwał policję, bo protestujący na czele z przewodniczącym związków zawodowych w spółce WiK nie zgłosili wcześniej, że odbędzie się zgromadzenie przed ratuszem. To zgromadzenie polegało na tym, że na schodach przed drzwiami Urzędu zebrało się kilkanaście osób z transparentami, syreną alarmową (włączyli ją raz) i megafonem. Policja przyjechała w sile kilku radiowozów i wylegitymowała niektórych uczestników zgromadzenia. Do protestujących wyszedł burmistrz, który wziął od nich petycję w sprawie odwołania prezesa, dyrektorki ekonomiczno-finansowej i rady nadzorczej spółki WiK.

Zgodnie z wczorajszą zapowiedzią, pikieta pracowników Zakładu Wodociągów i Kanalizacji WiK w Żninie, w tym także emerytowanych, odbyła się 27 kwietnia. O 11.00 na schodach głównego wejścia do Urzędu Miejskiego zebrali się protestujący. Byli zaopatrzeni w transparenty, syrenę i megafon. Protestujących było kilkunastu. Na ich czele stał Piotr Dąbrowski, przewodniczący branżowego związku zawodowego pracowników wodociągów i kanalizacji w żnińskim zakładzie. Ich zamiarem było odczytanie petycji związku zawodowego do przewodniczącego Rady Miejskiej w Żninie Dariusza Kaźmierczaka i burmistrza Żnina Roberta Luchowskiego. Przypomnijmy, WiK jest spółką komunalną gminy Żnin. Zarząd związku zawodowego domaga się odwołania prezesa spółki Roberta Marcińczyka i dyrektorki ekonomiczno-finansowej Iwony Pomykajczyk oraz rady nadzorczej.

Do protestujących przyjechała policja. Jak wyjaśnia podinspektor Krzysztof Jaźwiński w zastępstwie oficer prasowej Komendy Powiatowej Policji w Żninie, jednostka ta została powiadomiona o odbywającym się nielegalnym zgromadzeniu. Zawiadomienie składał Urząd Miejski w Żninie. To bowiem w Urzędzie należy zgłosić wcześniej chęć organizowania zgromadzenia. Policjanci przyjechali na miejsce, poinformowali protestujących, że zgromadzenie jest nielegalne. Przewodniczący związku zawodowego tłumaczył, że to spontaniczne zgromadzenie, zakład jest bowiem w ciężkiej sytuacji i pracownicy oraz inni mieszkańcy Żnina są zaniepokojeni. Żądają od właściciela spółki, czyli burmistrza rozwiązania kryzysu.

[video width="854" height="480" mp4="https://palukitv.pl/wp-content/uploads/2023/04/WIKprotest_f.mp4"][/video]

Policjanci spisali kilka osób obecnych na zgromadzeniu, w tym Piotra Dąbrowskiego. Pozostali uczestnicy protestu weszli do Urzędu Miejskiego. Zaprosił ich do swego gabinetu przewodniczący Dariusz Kaźmierczak. Kilka minut później, po wykonaniu z nim czynności policyjnych, dotarł tam także Piotr Dąbrowski. Podinspektor Krzysztof Jaźwiński poinformował nas później, że wdrożone zostały wobec uczestników nielegalnego protestu czynności wyjaśniające. Może się to skończyć np. wnioskiem o ukaranie do sądu, ale nie musi.

Przewodniczący Rady Miejskiej Dariusz Kaźmierczak zapewnił protestujących, że pracownicy WiK są bardzo ważni dla mieszkańców Żnina, gdyż pracują na ich rzecz i powinni być za to szanowani i doceniani. Sytuacja spółki jest trudna i trzeba jej zaradzić. Przewodniczący deklaruje gotowość do rozmów.

Protestujący udali się następnie do sekretariatu burmistrza Żnina. Poprosili o spotkanie z włodarzem. Ten po chwili wyszedł do protestujących na korytarz. Wysłuchał ich racji, ale zaznaczał, że zgromadzenie było nielegalne i urzędnicy musieli powiadomić policję.

Burmistrz Robert Luchowski wyszedł do protestujących na korytarz przed sekretariatem swego gabinetu. Przyjął petycję i przeprowadził rozmowy ze związkowcami i innymi uczestnikami pikiety fot. Karol Gapiński

Przewodniczący zarządu związku zawodowego Piotr Dąbrowski przekazał włodarzowi petycję. Tłumaczył, że zarząd jest gotowy do rozmów w wąskim gronie z przewodniczącym Rady Miejskiej i burmistrzem Żnina jako przedstawicielami właściciela spółki. Burmistrz uważa jednak, że w takich rozmowach musi wziąć udział prezes zarządu spółki. Szef związku zawodowego ma odmienne stanowisko. Związek zawodowy nie chce, aby w rozmowach uczestniczył prezes, co do którego przedstawione zostało właśnie żądanie odwołania. Piotr Dąbrowski podkreślał, że prezes zajmuje się przeprowadzaniem ankiet wśród pracowników, które nie gwarantują - zdaniem przewodniczącego związku zawodowego - anonimowości.

Wyniki ankiety wskazują, że związek zawodowy nie miał rekomendacji 80% załogi, by Piotr Dąbrowski 31 marca wypowiadał się na sesji Rady Miejskiej w Żninie o sytuacji w WIK. Burmistrz Robert Luchowski dopytywał się też, czy pracownicy WiK poparli petycję złożoną właśnie na jego ręce (w sprawie odwołania prezesa, dyrektorki ekonomicznej i rady nadzorczej), czy jest to tylko petycja dwóch osób.

W odpowiedzi protestujący podkreślili, że 80% w ankiecie to nie jest cała załoga, a raptem dwadzieścia kilka osób. I z tych biorących udział w ankiecie 80% przyznało, że nie dawało rekomendacji związkowi zawodowemu. Ale pracowników w WiK jest więcej, około 60, więc ankieta zdaniem protestujących nie jest ani miarodajna, ani prawomocna. Pomijając już ich zdaniem to, że zarząd firmy nie powinien takiej ankiety przeprowadzać. Burmistrz nie widział jednak w tym nic złego, ankieta jest narzędziem, które można wykorzystywać w zarządzaniu zakładem. Natomiast w kwestii mandatu udzielanego przez pracowników związkowi zawodowemu, Piotr Dąbrowski powiedział burmistrzowi, że demokratycznie wybrany zarząd związku dodatkowych rekomendacji nie potrzebuje.

Robert Luchowski przyznał, że kryzys w WiK jest spowodowany dwojakimi powodami. Z jednej strony to sprawy finansowe, a z drugiej - kadrowe. Jeden z protestujących stwierdził, że teraz trzeba się zastanowić, czy prościej jest odwołać władze spółki, czy załogę.

Z naszych informacji wynika, że problemem finansowym jest przede wszystkim nieuregulowana do końca płatność za dostarczony dla WiK samochód specjalny. Potwierdził to później w rozmowie telefonicznej z nami prezes Robert Marcińczyk. Do zapłaty w terminie do końca maja zostaje za ten samochód około 768.000 zł brutto (cały koszt zakupu to było 1.586.700 zł brutto). To właśnie takiej kwoty do spłacenia samochodu w trybie pilnym potrzebuje WiK i stąd już w maju br. ma być podejmowana przez Radę Miejską w Żninie decyzja o wsparciu spółki.

Prezes Robert Marcińczyk w rozmowie z nami podkreślił jednak, że związek zawodowy wszędzie przedstawia go jako tego złego, ale ów związek nie mówi w mediach np. tego, że 19 kwietnia br. zostało między zarządem związku a zarządem WiK (jednoosobowy zarząd to prezes Robert Marcińczyk) podpisane porozumienie. Na mocy tego porozumienia w najbliższym wniosku taryfowym do Wód Polskich, jeśli chodzi o stawki opłat za wodę i ścieki w gminie Żnin, zostanie uwzględniona podwyżka dla pracowników zakładu WiK. Będzie to podwyżka wynikająca z różnicy między płacą minimalną, która będzie obowiązywała w Polsce od lipca 2023 r. (3.600 zł) a płacą minimalną na koniec 2022 r (3.010 zł), przemnożonej przez wskaźnik inflacji. Z tego działania wynika, że będzie to podwyżka uwzględniona we wniosku taryfowym o 675 zł. Oczywiście to wpłynie na wysokość stawek. Ponadto z porozumienia wynika, że będzie to we wniosku taryfowym waloryzowane w kolejnych latach, dla których taryfy za wodę i ścieki będą przez Wody Polskie przyjęte.

Prezes Robert Marcińczyk rozumie, że pracownicy są niezadowoleni z zamrożenia premii, ale zdaniem szefa WiK-u całe to niezadowolenie może wynikać z inspiracji płynących z zewnątrz firmy. Otóż Robert Marcińczyk uważa, że obecnie realizowana w zakładzie WiK polityka brania zleceń na wykonywanie przyłączy wod-kan. do prywatnych posesji przynosi tej firmie dodatkowe wpływy rzędu 80.000 zł - 100.000 zł na miesiąc. To są jednak pieniądze, które WiK ściągnął dzięki takim działaniom z lokalnego rynku innym podmiotom. I prezes spółki nie wyklucza, że podburzanie załogi może wypływać stamtąd. Robert Marcińczyk nikogo konkretnego tutaj nie wskazał, stwierdził, że to tylko jego hipoteza.

Robert Marcińczyk uważa natomiast, że działania, które do tej pory podejmował, są prowadzone w dobrym kierunku. Zapyta ktoś: jak to, przecież załoga grozi strajkiem a spółka wymaga dokapitalizowania? Otóż prezes WiK taką pozytywną ocenę swoich działań wynosi z tego faktu, że w listopadzie ub.r. szacował, iż na koniec 2023 r. straty spółki wyniosą 3.160.000 zł. Teraz zaś ta prognoza wynosi już minus 2.500.000 zł.

Uczestnicy pikiety przed Urzędem Miejskim w Żninie fot. Karol Gapiński



































 

Reklama

Karol Gapiński

 

Aplikacja na Androida

Reklama

Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości