Dziki ryją w gminie Rogowo
Populacja rośnie, szkody też
- ... prawo łowieckie jest złe, skoro żywy dzik jest własnością państwa, a martwy własnością koła, to za szkody powinno odpowiadać państwo, bo w momencie wyrządzania szkód zwierzę jest własnością państwa - takie stwierdzenie padło na spotkaniu rolników z kołem łowieckim Czapla.
Łowczy koła „Czapla” Henryk Kujawski odpierając ataki rolników, przyznał, że kołu też zależy na zmniejszeniu pogłowia i zapewnił, że zaplanował dodatkowe odstrzały zbiorowe w obwodzie na terenie gminy Rogowo 22 czerwca w Gminnym Domu Kultury w Rogowie odbyło się z inicjatywy Urzędu spotkanie rolników, których pola leżą w obrębie łowieckim Wojskowego Koła Łowieckiego Czapla z Bydgoszczy oraz przedstawicieli tego koła. W spotkaniu uczestniczyli też przedstawiciele Izby Rolniczej, Nadleśnictwa i rogowskiego ratusza.
Spotkanie dotyczyło szkód łowieckich, jakie dziki powodują w uprawach kukurydzy, buraków, rzepaku, jęczmienia i ziemniaków u rolników posiadających pola w obrębie Gościeszyna, Gościeszynka, Budzisława, Ryszewa, Cegielni i okolicznych wsi.
Przybyłych powitał Michał Werkowski, referent do spraw leśnictwa, ochrony przyrody i gospodarki lokalowej.
Radny Rady Gminy w Rogowie z Gościeszyna Jan Kubicki zabrał głos jako pierwszy, występując w imieniu rolników, którzy w obrębie Gościeszyna i sąsiednich wsi ponoszą znaczne szkody w uprawach spowodowane przez dziki.
- Od kilku lat monitujemy i niewiele się w tym temacie dzieje, szkody się nasilają i widać je gołym okiem. Wiemy, że to jest problem ogólnopolski i nie tylko dzików, ale i żubrów, saren, bobrów, żurawi i innych. To jest nasze kolejne spotkanie, ale nie doświadczam tego jako rolnik, by z tych spotkań wyszło coś pożytecznego oprócz dyskusji - mówił Jan Kubicki.
Aleksander Łabęcki zwrócił władzom Czapli uwagę, że rolnicy z innymi kołami nie mają takich problemów jak oni.
- Rolnicy głoszą szkodę i przedstawiciele koła przyjeżdżają, a u nas jak nie ma Zbigniewa Cichonia, to nikt nie przyjedzie. Łowczy nie odbiera telefonu albo odkłada słuchawkę, a my nie chcemy, żeby dziki dziesiątkowały nasze plony - mówił Aleksander Łabęcki.
Henryk Kujawski, łowczy Czapli, zapewnił, że problem z mięsem dzików powstał na rynku, gdzie teraz maksymalnie za 1 kg dzika płaci się 2 zł, czyli o połowę mniej niż wcześniej. Zapewnił też, że myśliwi koła robią to, co mają robić. W ubiegłym roku zastrzelono dodatkowo 80 dzików poza planem. Od wiosny odstrzelono 46 dzików, a w ubiegłym roku w tym okresie zaledwie 12, czyli wzrost strzelonych dzików jest znaczny. Przytoczył też zasady prawa łowieckiego, które mówią, że nie wolno strzelać w okresie ochronnym do loch, które mają prosięta. Łowczy zapewnił, że oprócz odstrzałów dziki są płoszone, myśliwi chcą je zatrzymać możliwie jak najdłużej w lesie stosując w tym celu przyorywane lekką orką ziarna kukurydzy, buraki i odpady zbożowe.
- Robimy wszystko, by tych szkód było jak najmniej, jesteśmy otwarci na współpracę. Dajemy rolnikom pastuchy, środki chemiczne, środki odstraszające. Wiadomo, że nie wszystkim i nie każdą ilość, bo to są znaczne koszty i nas na to nie stać, ale w miarę możliwości te środki przekazujemy rolnikom - mówił Henryk Kujawski, który mówił też o możliwości ubezpieczenia koła od szkód łowieckich, nad którym się koło zastanawia.
O zasadach szacowania szkód, które należy zrobić przed sprzątnięciem upraw z pola i problemach, mówił leśniczy Zbigniew Cichoń, który jednocześnie jest myśliwym.
- Rolnicy uprawiają to, co dyktuje im rynek, z tego muszą utrzymać rodziny. Mimo że każde koło dokonuje dodatkowych odstrzałów, to dzików wciąż przybywa, a locha nie poprzestaje na 1 miocie rocznie tylko ten cykl rozrodowy praktycznie trwa cały czas - mówił leśniczy.
Nadleśniczy Marek Malak zapewnił, że wnioski o dodatkowe odstrzały rozpatrywane były pozytywnie i już zapewniał, że i w tym roku odstrzał zostanie zwiększony, a od drugiej połowy sierpnia odstrzał dzików będzie pełny, bez ochrony nad lochami.
Jan Kubicki zaproponował, by w drugiej połowie sierpnia przegrupować myśliwych w omawiany teren, gdzie jest takie nasilenie dzików.- Skoro łowczy zapewnia, że u nas jest największy problem z dzikami i rolnikami, to proponuję, by przegrupować myśliwych na nasz teren, bo skoro kawałek dalej po stronie Wielkopolski przy lesie uprawiana jest kukurydza, to świadczy to o tym, że tam dzików nie ma. U nas nie miała ona by szans przetrwania - mówił Jan Kubicki.
Rolnicy nie kryli niezadowolenia ze zniszczeń, jakie w ich uprawach powodują dziki Łowczy zapewnił, że myśliwym też zależy na tym, by dzików było jak najmniej, bo wówczas nie będzie konfliktu z rolnikami, myśliwi nie będą musieli dyżurować nocami, a koło nie będzie musiało płacić odszkodowań. Zapewnił, że w tym obwodzie przewidują dwukrotnie więcej, bo aż 4 polowania dewizowe, 3 polowania zbiorowe i do tego wzmożone polowania indywidualne.
- U mnie sarny zniszczyły znaczne połacie rzepaku, uszkodziły buraki, teraz wchodzą w pszenicę. Na moim polu widziano 15 dzików, które powodują dalsze szkody. Dwa lata temu koło wypłaciło 3000 zł za szkody, a w tym roku będzie znacznie więcej. Część mam ogrodzoną pastuchami, to idą tam, gdzie ich nie ma. My nie wymyślamy sami sobie szkód. Uważamy, że koło powinno zmniejszyć znacznie pogłowie dzików - mówił Aleksander Łabęcki.
Rolnicy pytali też, jakie są procedury, by zapisać się do koła i stać się myśliwym. Te procedury skrupulatnie wyjaśnił łowczy, po czym podał szacunkowy koszt przygotowania i zakupu sprzętu w wysokości 30.000 zł. Tę cenę zaraz zbił Antoni Szyszka, specjalista Izby Rolniczej, który jest też czynnym myśliwym. Zachęcał on rolników, by zostali myśliwymi, a koszty zmniejszył do 10.000 zł. Rolnicy tłumaczyli jednak, że nie każdy ma taki pociąg i zamiłowanie do myślistwa jak Zbigniew Cichoń.
Aleksander Łabęcki udowadniał, że prawo łowieckie jest złe skoro żywy dzik jest własnością państwa, a martwy własnością koła, to za szkody powinno odpowiadać państwo, bo w momencie wyrządzania szkód zwierzę jest własnością państwa.
Antoni Szyszka zapewniał, że Izba Rolnicza stara się przeforsować propozycje zmian w prawie łowieckim, jednak jest to trudne. Proponował rolnikom, by na piśmie zgłaszali szkody w kołach łowieckich, czy to osobiście za potwierdzeniem dostarczenia na kopii, czy też listownie za potwierdzeniem odbioru, bo takie rozwiązanie daje podstawę w przypadku sądowego rozwiązywania sporu oraz gwarancję, że koło taką informację otrzymało.
- Różnica pomiędzy myśliwym a rolnikiem jest taka, że myślistwo to hobby i przyjemność, a rolnictwo dla rolnika to jego chleb powszedni, warsztat pracy. Ja wiem, że myśliwy rolnika nigdy do końca nie zrozumie. Trzeba jednak zdać sobie sprawę z tego, że rolnik uprawił ziemię, posiał, dokonał niezbędnych zabiegów, by uzyskać dochód z tego i utrzymać rodzinę, a przez jedną noc ten dorobek zostanie zniszczony. Apeluję, by te odszkodowania były rzetelnie naliczane, bo na odszkodowaniu jeszcze nikt się nie wzbogacił. Wzrasta populacja dzika w przerażającym tempie, więc musimy zrobić wszystko, by ją racjonalnie zmniejszyć - apelowała Józefa Błajet.
Wójt Józef Sosnowski proponował, by rolnicy i myśliwi szli jednym frontem, walcząc wspólnie z nadmierną ilością dzików, które czynią znaczne szkody w rolnictwie.
Sylwia Wysocka
Pałuki nr 906 (25/2009)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze