Reklama

Dewastacja obelisku w Łabiszynie: konferencja poseł Kownackiego | Ekshumacja radzieckich żołnierzy - wspólny kierunek działań

Pierwsza próba przestawienia łabiszyńskiego pomnika upamiętniającego pochówek żołnierzy Armii Czerwonej miała miejsce już na początku lat 90. XX wieku. Miało wtedy dojść do ekshumacji. Gdyby doszło, to dzisiaj poseł PiS nie musiałby w trakcie kampanii wyborczej symbolicznie zrywać kajdanów komunistycznego zniewolenia.

Do dewastacji obelisku w Łabiszynie doszło w tym roku trzykrotnie: 9 maja, 19 lipca i 5 września. W niedzielę 17 września poseł PiS Bartosz Kownacki zorganizował przy obelisku konferencję prasową.

Poinformował o trzech wysłanych pismach. Pierwsze wystosował do ministra spraw wewnętrznych i administracji, aby zajął się sprawą postępowania policyjnego i prokuratorskiego w stosunku do Andrzeja J., artysty-malarza, mieszkającego obecnie w Australii. Poseł wyjaśnił, że artysta wykonał instalację na tym pomniku, która wskazywała co jest tak naprawdę ważne, mianowicie Polska Walcząca a nie sowieccy okupanci. W związku z tym spotkały go nieprzyjemności w postaci postępowania jakie prowadzą organy ścigania. Poseł domaga się zbadania przez ministra spraw wewnętrznych i administracji czy policja w ogóle powinna prowadzić to postępowanie i czy funkcjonariusze nie są nadgorliwi. Drugie pismo wysłał do ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego, bo ci, którzy niszczą rosyjskie pomniki, powinni być nagradzani. Wyraził nadzieję, że prokurator tę sprawę umorzy ze względu na pożytek społeczny, a nie szkodliwość społeczną. Trzecie pismo zostało wysłane do ministra kultury, aby ta sprawa została jak najszybciej załatwiona. Następnie zerwał symboliczne kajdany sowieckiego zniewolenia, które jego zdaniem skuwają Łabiszyn. Poseł stwierdził, że nie wiadomo, czy są w tym miejscu są rzeczywiście pochowani ludzie. Nawet jeśli tak, powinni być pochowani na cmentarzu, a pomnik powinien zniknąć.

Reklama

Kilka tygodni temu pisaliśmy o inicjatywie burmistrza Łabiszyna Jacka Idziego Kaczmarka związanej z ekshumacją i przeniesieniem szczątków ludzkich, a także przebudową lub przeniesieniem samego obiektu. 14 lipca, a więc jeszcze przed drugą dewastacją obiektu, burmistrz Łabiszyna skierował pismo do Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego z próbą o zaopiniowanie zamiaru ekshumacji szczątków żołnierzy radzieckich, znajdujących się pod pomnikiem na terenie Łabiszyna, którzy polegli w czasie II wojny światowej. Burmistrz argumentował, że trwa przebudowa drogi wojewódzkiej i samego skrzyżowania oraz że doszło do dewastacji obiektu. Mając na uwadze szacunek do poległych żołnierzy, gmina chciałaby ekshumować szczątki i przenieść na cmentarz parafialny. W dokumentacji, jaka została skierowana do ministra Piotra Glińskiego jest oświadczenie proboszcza parafii pw. św. Mikołaja ks. Krzysztofa Sobieralskiego, że wyraża zgodę na ekshumację i na pochówek na cmentarzu parafialnym. Po tygodniu, 20 lipca, w kolejnym piśmie do Ministerstwa Kultury Jacek Idzi Kaczmarek informuje ministra o drugiej dewastacji i prosi o pilne zajęcie się tematem przeprowadzenia ekshumacji i przeniesienia szczątków na pobliski cmentarz.

Na to, że są tam szczątki są dowody w postaci zdjęć i dokumentów. Łabiszyński ratusz dysponuje fotografiami (raczej reprodukcje niż oryginały) przedstawiającymi pochówek w tym miejscu 14 trumien. Na jednym zdjęciu widać trybunę i przemawiającego człowieka. Wokół dołu zgromadzeni są czerwonoarmiści i mieszkańcy Łabiszyna. Na drugiej fotografii uchwycony został moment zasypywania trumien. Są mieszkańcy z wieńcami i poczet sztandarowy Armii Czerwonej.

Reklama

Jest też dokument. Odręcznie spisana notatka w języku rosyjskim z datą 17 października 1945 roku: Ja, komendant wojenny Komendy Wojennej placówki Łabiszyn, lejtnant Popow zdaję Obywatelowi Burmistrzowi miasta Łabiszyna, Woźniakowi Bronisławowi grobowiec wraz z pomnikiem położonym na terenie miasta Łabiszyna, w którym spoczywają zwłoki dwudziestu pięciu bohaterów Armii Czerwonej, którzy w dniu 21 stycznia 1945 roku polegli w walkach oswobodzeniowych narodów słowiańskich spod okupantów hitlerowskich na terenie okolicy i miasta Łabiszyna

Z dokumentów można dowiedzieć się również, w jakich okolicznościach mieli zginąć czerwonoarmiści. W styczniu 1945 r. cofające się wojska niemieckie zorganizowały opór na wzniesieniach wokół Łabiszyna i tam mieli polec żołnierze idącego w natarciu wojska sowieckiego. Pojawia się też informacja, iż w okolicach Łabiszyna zginęło 46 osób. W styczniu 1945 roku pochowano wspomnianych w notatce Popowa 25 żołnierzy, natomiast pozostałych 21 ekshumowano w okolicach Łabiszyna. Na tablicy, jaka wisiała na obelisku, widniało osiem nazwisk, w dokumentach tych nazwiska jest dziesięć. Oto one: W. Ciurin, Dzekanow, Koczietow, W. J. Komietitow, Maszkow, D. Z. Popow, Rustawow, Jurij Szekunow, Wiktor Wasiliewicz Redkin, N. D. Wikutow.

Reklama

Pierwsze próby likwidacji lub przeniesienia pomnika miały miejsce już na początku lat dziewięćdziesiątych XX wieku. Ówczesny burmistrz Roman Lewandowski wnioskował do Urzędu Wojewódzkiego o przedstawienie warunków ekshumacji i przeniesienia pomnika. W 1990 roku pojawiły się wnioski radnych o postawienie w miejscu pomnika figury Serca Pana Jezusa.

W połowie 1991 roku Państwowy Terenowy Inspektor Sanitarny w Żninie Sylwester Popiołek nie widział przeszkód związanych z ekshumacją zwłok żołnierzy radzieckich. Przypomniał, że zgodnie z przepisami winna się odbyć w chłodnej porze roku, we wczesnych godzinach porannych, w obecności osób bezpośrednio zainteresowanych.

Reklama

Urząd Wojewódzku w Bydgoszczy przypomniał o negatywnej opinii Wojewódzkiego Komitetu Ochrony Pomników Walki i Męczeństwa, a Minister Gospodarki Przestrzennej i Budownictwa zaleca staranne rozważenie działań na rzecz dyslokacji pomnika. Minister ten w 1991 roku informował wojewodów o tym, że groby i cmentarze żołnierzy poległych w walkach i zmarłych od ran żołnierzy, bez względu na narodowość, chronione są umowami międzynarodowymi. Groby powinny być pielęgnowane i otoczone należnym szacunkiem. Ostatecznie w sierpniu 1991 władze Łabiszyna otrzymały zgodę Urzędu Wojewódzkiego na ekshumację pod warunkiem jej sfinansowania przez gminę. Ostatecznie do ekshumacji nie doszło - prawdopodobnie z powodów finansowych.

Działania burmistrza Jacka Idziego Kaczmarka i posła Bartosza Kownackiego zmierzają w tym samym kierunku. Bez wątpienia interwencja poselska w Ministerstwie Kultury, które - jak dotąd - nie śpieszyło się z załatwieniem sprawy, może być pomocna w godnym pochówku żołnierzy obcej armii, którzy zginęli na naszej ziemi walcząc ze wspólnym wrogiem.

Reklama

Remigiusz Konieczka, Pałuki 38/2023

Komentarz dotyczący pierwszego wandalizmu, Pałuki 19/2023

Nie postępujmy nie fair

Ci, którzy oblali pomnik w Łabiszynie czerwoną farbą, zapewne uważają, że dokonali czynu patriotycznego. Nieprawda. Oblewanie (na przykład nocą) farbą pomników, pod którymi są pochowani żołnierze - obojętnie jakiego mocarstwa, nawet wrogiego - to czyn tchórzowski. 

Jednak czy żołnierze ci rzeczywiście są pochowani we właściwym miejscu? Nie. Tego typu pochówki - na rynkach miast, w widocznych miejscach, dokonywane były przez wojska radzieckie w wielu miejscach Polski. Ci żołnierze powinni spoczywać na cmentarzu.

Reklama

Pomnik jest niewątpliwie przejawem sowieckiej dominacji. Został zbudowany na miejscu figury Serca Pana Jezusa, ufundowanej przez hrabinę Marię z Radziwiłłów Skórzewską, co samo w sobie było nie fair.

Sądzę, że sprawcy oblania czerwoną farbą mogliby się wykazać i udowodnić swą odwagę (bardzo potrzebną zarówno wobec Armii Czerwonej, jak i w codziennym życiu cywilnym) zjawiając się na sesji Rady Miejskiej i postulując przeniesienie ciał żołnierzy na cmentarz i dokończenie sprawy, ongiś rozpoczętej, a niezakończonej.

Reklama

Dominik Księski

 

Komentarz dotyczący drugiego wandalizmu, Pałuki 36/2023

Zdobywcy Monte Cassino nie walczyli za Włochy

Napisy na pomniku, ustawionym na grobie ofiar wojny Łabiszynie nie pozostawiają wątpliwości, że osoba, która je namalowała chce upamiętnić tradycję AK i żołnierzy polskich, którzy walczyli, a potem byli prześladowani. Traktuję to jako akt zemsty na miejscu pochówku poległych żołnierzy Armii Czerwonej, która była jednym z aliantów koalicji antyhitlerowskiej. By jej pomóc, AK wysadzała tory wokół Warszawy (operacja Wieniec w czasie bitwy stalingradzkiej), a rząd londyński nakazywał współpracę (nawet w 1944), za co druga strona odwdzięczyła się więzieniami, wyrokami śmierci i wywózkami na Sybir żołnierzy polskiego podziemia. Nikt nie przeczy, że to tragizm i horror.

Reklama

Czy jednak wypada mścić się na poległych żołnierzach obcej armii, wrogiej Polsce bez wątpienia? Klasztor na Monte Cassino założył św. Benedykt w VI wieku i czym było dla Włochów zbombardowanie go przez USA możemy sobie wyobrazić tylko wtedy, jeśli porównamy go do naszej Jasnej Góry. Polski cmentarz (tysiąc poległych), angielski (5 tysięcy) oraz niemiecki (20 tysięcy poległych) są jednak przez Włochów szanowane, choć alianci (w tym polscy żołnierze generała Andersa), zdobyli klasztor, dokonując zniszczenia ich dziedzictwa kulturowego.

Nasi polegli żołnierze (w większości są to zesłańcy z roku 1940 na Syberię) na pewno budzą wśród Włochów uczucia sprzeczne. Tak samo, jak sprzeczne uczucia polegli żołnierze sowieccy budzą w Polsce. Sprzeczne, bo pamiętając o wywózkach akowców na Sybir nie można zapominać, że wojska niemieckie wydusiła z Polski Armia Czerwona. I choć nie było to wyzwolenie (choć i tym słowem się nazywa 1945 rok), to jednak Wielkopolska przestała być województwem Trzeciej Rzeszy, a weszła w skład Polski, państwa o ograniczonej suwerenności, ale jednak państwa, które 45 lat później mogło odzyskać pełną suwerenność. Ci polegli sowieccy żołnierze nie walczyli oczywiście o Polskę, tylko za Stalina. Ale zdobywcy Monte Cassino też nie walczyli za Włochy.

Reklama

Uważam, że poległym należy się spokój. Nie żyją i nie stanowią dla nas zagrożenia. Jeśli chcemy dowieść swego patriotyzmu - jest wiele obszarów, gdzie można się sprawdzić. Dokonując wynalazków (jak Czochralski z Kcyni), budując gospodarkę (jak Krzycki ze Żnina), armię (jak Unrug z Sielca), tworząc promieniującą na Europę kulturę (jak Brat Efrem z Kcyni). W ostateczności, jeśli adrenalina nie daje spać - wyjeżdżając jako korespondent wojenny na linię frontu walki z tą samą armią, której żołnierze są pochowani w Łabiszynie, jak to uczynił uchodźca polityczny z Polski Radek Sikorski w Afganistanie w latach 80-tych XX wieku.

A na grobie tego, kto już nie żyje, mścić się nie wypada. 

Reklama

Dominik Księski

S2UFLADA

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 07/06/2024 11:57
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości