Wilczkowo, zabójstwo, Łukasz L., Zenon S., biegli, opinia
Potrzebna pogłębiona opinia biegłych
Według pracodawcy Łukasza L. w pracy zdarzały się kradzieże. Ginął drobny sprzęt rolniczy i paliwo. Mężczyzna nie miał jednak dowodów, że sprawcą kradzieży był Łukasz L. W tygodniu poprzedzającym dokonanie zbrodni oskarżony nie pojawił się w pracy. Wynagrodzenia za ten okres nie otrzymał, ponieważ pracodawca płacił mu tygodniowo.
W sierpniu ubiegłego roku pisaliśmy o zabójstwie mieszkańca Wilczkowa Zenona S. Przypomnijmy, iż sprawca zbrodni Łukasz L. kilka dni po jej dokonaniu został zatrzymany przez policję. Prokuratura postawiła mu zarzut, iż 16 sierpnia pomiędzy 14:00 a 16:00 w Wilczkowie, działając z zamiarem pozbawienia życia Zenona S., przyjechał rowerem na jego posesję, żądając pożyczenia gotówki w kwocie 50 zł, a gdy ten odmówił jej udzielenia, usiadł na leżącym i uderzał go kilkakrotnie pięściami po głowie i klatce piersiowej, a następnie trzonkiem od siekiery trzymając ją oburącz uciskał okolice szyi powodując złamania rogów górnych chrząstki tarczowatej oraz złamanie kości gnykowej po stronie prawej, po czym wrzucił jeszcze żyjącego mężczyznę do pobliskiej studni, czym spowodował zgon Zenona S.
Podejrzany przyznał się do zarzucanego mu czynu i wskazał sposób, w jaki doszło do zabójstwa. Okazał skruchę i żal z powodu dokonania morderstwa. Motywem zabójstwa był rabunek.
W połowie marca w Sądzie Okręgowym w Bydgoszczy rozpoczął się proces w tej sprawie. Po odczytaniu aktu oskarżenia przez prokuratora Wojciecha Jabłońskiego oskarżony przyznał się do postawionego mu zarzutu. Na ostatniej rozprawie zeznania złożył świadek Krzysztof B. Wyjaśnił on, że rodzice Łukasza L. mieszkali przy gospodarstwie jego ojca i u niego pracowali. Oskarżony mieszkał z rodzicami i tamże się wychował. Pracował w gospodarstwie w pracach polowych sezonowo. Później nadzór nad Łukaszem L. za popełnione wykroczenia objął kurator. Zapytał on Krzysztofa B., czy nie zatrudniłby Łukasza L. w swoim gospodarstwie. Oskarżony wcześniej dopuścił się kradzieży, za które został skazany.
- Trochę wiedziałem, jak pracuje i jak się zachowuje. Po rozmowie z kuratorem postanowiłem go zatrudnić tymczasowo na rok - wyjaśnił świadek. W opinii byłego pracodawcy, Łukasz L. był pracownikiem przeciętnym, ale sumiennym. W czasie wzmożonej pracy wykazywał się. Z kolei w czasie, kiedy pracy w gospodarstwie było mniej, Łukasz L. potrafił do pracy nie przyjść lub ją porzucić. Krzysztof B. nie dostrzegł, by oskarżony miał problem z alkoholem.
15 sierpnia ub.r., czyli w przeddzień zabójstwa, Krzysztof B. wyjechał z rodziną na urlop. Wrócił tydzień później.
- To spowodowało, że nie miałem już kontaktu z oskarżonym po tym, jak miało dojść do zabójstwa - zeznał w sądzie Krzysztof B. Świadek wie natomiast, że oskarżony po dokonaniu morderstwa przychodził do pracy. W gospodarstwie był wówczas najstarszy syn, który nadzorował prace. Żadnych zastrzeżeń co do zachowania Łukasza L. ojcu nie zgłaszał.
Łukasz L. zarabiał w gospodarstwie Krzysztofa B. 1.650 zł brutto. Mieszkanie miał za darmo. Mieszkał w starym mieszkaniu po rodzicach Krzysztofa B. Budynek po czasie został zaniedbany. Według Krzysztofa B., zdarzały się u niego w pracy kradzieże. Ginął drobny sprzęt rolniczy i paliwo. Pracodawca nie miał jednak dowodów, że kradzieży dokonywał Łukasz L. lub że dokonywał ich ktoś inny.
Oskarżony mógł się zwrócić do pracodawcy o wypłatę zaliczki na poczet wynagrodzenia, kiedy miał problemy finansowe. Krzysztof B. uzgodnił ze swoimi pracownikami, że będzie im płacił tygodniowo. Wynagrodzenie otrzymywali w każdy piątek lub w sobotę.
Z zeznań Krzysztofa B. wynika, iż w tygodniu poprzedzającym jego wyjazd na urlop Łukasz L. nie pojawił się w pracy. Nie stawił się w pracy przez cały tydzień, przez co nie otrzymał wtedy wynagrodzenia. Przed wyjazdem pracodawcy na urlop nie zwrócił się też do niego o wypłatę zaliczki.
Na rozprawę nie stawił się drugi świadek Adrian S. Z ustaleń sądu wynika, że mężczyzna przebywa za granicą i do Polski ma przyjechać w czerwcu.
W sądzie stawili się biegli psychiatrzy Jan Wilk i Rafał Lubosik. Biegły Jan Wilk wyjaśnił, że podczas badania dysponowali aktami sprawy oraz wyjaśnieniami oskarżonego, podczas których nie chciał opisywać zdarzenia. W chwili obecnej - po wyjaśnieniach złożonych przez oskarżonego w sądzie - zmieniła się w dość istotny sposób ocena jego zachowań przez biegłych. Dlatego - zdaniem biegłego Jana Wilka - istotne byłoby powtórne wykonanie badania lub obserwacji sądowo-psychiatrycznej, ponieważ z wyjaśnień dotyczących przebiegu zdarzeń należy szczegółowo rozważyć mechanizm działania oskarżonego.
- Należałoby przeprowadzić powtórne badanie psychiatryczne. Po tej ilości wyjaśnień, z jaką zostaliśmy zapoznani, musimy ponownie przemyśleć i zweryfikować nasze stanowisko, jeśli chodzi o wnioski końcowe - wyjaśnił Jan Wilk.
Biegły Rafał Lubosik dodał, że na pewno trzeba przeprowadzić przynajmniej dodatkowe badanie.
Sąd postanowił dopuścić dowód z uzupełniającej i pogłębionej opinii biegłych psychiatrów.
Kolejne posiedzenie sądu w tej sprawie odbędzie się 24 maja. Na tejże rozprawie do dyspozycji przewodniczącego składu orzekającego sędziego Tomasza Pietrzaka będą wszyscy biegli, w tym również biegła psycholog Ewa Napierała, która nie mogła się stawić w sądzie na ostatniej rozprawie.
Sędzia przedłużył też oskarżonemu okres tymczasowego aresztu o kolejny miesiąc, do 19 czerwca.
Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 1264 (18/2016)
Inne teksty na ten temat:
Zabił, bo nie dostał pieniędzy na alkohol
Nie myślałem wtedy, że odbieram życie człowiekowi
Działał tu i teraz
Piętnaście lat więzienia za zabójstwo
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze