Zarząd Dróg Powiatowych w Żninie z siedzibą w Podgórzynie przedstawił rolnikom wstępną propozycję dogadania się. Zleci wznowienie i ustalenie granic, tam gdzie występują wątpliwości, co do ich przebiegu, wydzieli działki pod budowę drogi dla rowerów i odkupi je od rolników według cen, które ustali rzeczoznawca. - Rzeczoznawca ma się opierać na cenach gruntów rolnych, ale my się na to nie zgadzamy, bo to jednak jest Biskupin - atrakcyjny turystycznie teren, rozwijający się. (...) Jakby inaczej postępowali od samego początku, to może byśmy trochę inaczej rozmawiali. Ja też mam wejść do czyjegoś domu i powiedzieć, że chcę go kupić, chociaż właściciel nie chce go sprzedać? - komentuje jeden z gospodarzy.
Powracamy do tematu budowy ścieżki rowerowej w ciągu drogi powiatowej nr 2335C Gąsawa - Bożejewice na odcinku Gąsawa - Biskupin. Jest to pierwszy etap planowanej od dawna i oczekiwanej społecznie inwestycji Zarządu Dróg Powiatowych w Żninie z siedzibą w Podgórzynie, realizowany w 85% dzięki dofinansowaniu z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach OPPT Żnina (całkowity koszt zadania to 1.072.299,25 zł).
Droga dla rowerów ma mieć blisko 1,5 km długości i być zlokalizowana częściowo po prawej i częściowo po lewej stronie drogi powiatowej. Jej planowana szerokość to w zależności od warunków terenowych od 2 do 2,75 m, zaś przy Muzeum Archeologicznym w Biskupinie nawet 3,5 metra (funkcja ciągu pieszo-rowerowego).
Roboty rozpoczęte pod koniec marca przez firmę Dom-Bruk Paweł Domagała z Januszowa zostały wstrzymane bardzo szybko, po interwencji miejscowych rolników. Widok spychaczy na od lat uprawianych przez nich gruntach - spychaczy, które bez zapowiedzi rozpoczęły wytyczanie ścieżki na zasiewach, niszcząc zboża oraz wywożąc cenną ziemię, wprawił ich w osłupienie, które następnie przerodziło się w działanie. Udali się do władz powiatu, a także Zarządu Dróg Powiatowych z żądaniem wytłumaczeń oraz zabrania ciężkiego sprzętu z ich pól.

Część z nich zleciła geodetom ustalenie przebiegu granic działek. Przeprowadzone do tej pory pomiary czarno na białym potwierdzają, że część inwestycji nie jest realizowana na gruntach powiatu, a na ziemiach prywatnych. Zaczynając od rezerwatu ścieżka ma przechodzić przez działki nr: 200/1 (Romańscy), 204 (dzierżawca Wiśniewski), 205 (Piotr Sobolewski) oraz po drugiej stronie drogi powiatowej (za torami kolejki wąskotorowej) 211/3 (Wysoccy). Ścieżka ma również przebiegać przez działkę 208 (Jankowscy), jednak w wyniku uporu właściciela wykonawca nie rozpoczął tam zaplanowanych prac.
15 kwietnia w Zarządzie Dróg Powiatowych odbyło się spotkanie z rolnikami, w którym uczestniczył m.in. dyrektor Adrian Kubicki oraz jego zastępca Łukasz Jułga. - Konkretne ustalenia jeszcze nie zapadły. Czekamy za geodetami, żeby to wszystko było uprawomocnione, a następnie wezwany rzeczoznawca i później będziemy rozmawiać dalej. Mamy 100% pewność, że racja jest po naszej stronie. Słupki graniczne zostały odnalezione - powiedział w rozmowie z Pałukami Maciej Wiśniewski.
- Z góry zaznaczono, że nie będą to jakieś duże pieniądze tylko takie, jak za grunty orne i ewentualnie jakieś odszkodowanie, co wcale nie jest pewne. Ja nie jestem skłonny od początku, żeby sprzedać grunt i nadal nie chcę tego zrobić. Wolałbym odzyskać swoją ziemię, łącznie z tą, którą bez pytania wywieźli mi z pola. Mogą poprowadzić ścieżkę drugą stroną - usłyszeliśmy od Marcina Wysockiego.
Starosta żniński Zbigniew Jaszczuk w rozmowie z gazetą wyraził nadzieję na pozytywne rozwiązanie problemu, choć zdaje sobie sprawę z faktu, że takie zakończenie nie jest jeszcze przesądzone. - Docierają do mnie informacje, że pewne osoby z gminy Gąsawa robią zły klimat w tej sprawie, a tym samym przeszkadzają w realizacji tej inwestycji. Na pytanie, kogo ma na myśli, odpowiedział, że zachowa to dla siebie.
Ząb w stronę drogi
Jak mówi starosta - wątpliwości występują w kilku miejscach, ale w jednym jest pewność, że grunt, na jaki weszły maszyny, należy do rolnika.
Aby wytłumaczyć, jak doszło do błędu, starosta przedstawił sytuację działki, od której rozpoczęto inwestycję (najbliższej muzeum). - Wzdłuż drogi z Gąsawy do Biskupina nie było map katastru pruskiego. W związku z tym pierwszego rozgraniczenia gruntów w terenie dokonano dla poszczególnych działek w latach 1961 i 1965. Na mocy zgodnego oświadczenia stron, ustalono przebieg granicy między gruntami rolników a drogą - wyjaśnia.
Wszystkie dokumenty na ten temat zawiera zielona teczka operatu technicznego, znajdująca się w starostwie. Z tych dokumentów wynika, że działka przylegająca do gruntów Muzeum Archeologicznego (od strony Gąsawy) ma nieregularny kształt. Dokumenty te - jak usłyszeliśmy od starosty - potwierdzają takie granice działki, jak te, które zostały odszukane w terenie w postaci odkopanych graniczników. Starosta jest zdania, że taki przebieg granicy został wtedy ustalony na skutek błędu przy ustalaniu granic: - Geodeta pojechał w teren, źle zakopał nowy kamień graniczny o około 8,5 metra za blisko jezdni. Zrobił to wbrew temu, co wynikało z istniejącej wcześniej mapy ewidencyjnej i na dodatek nie wkreślił tego na obowiązującą wtedy mapę ewidencyjną w skali 1:5.000. Tak wkopany kamień potwierdza dokumentacja znajdująca się w starej zielonej teczce operatu technicznego - tłumaczy.

Na pytanie, jaki dowód jest na to, że się ów geodeta pomylił, jeśli kamień jest w miejscu, które potwierdzają inne dokumenty, starosta odpowiada: - Wszystkie granice innych działek idą równo, jedna łączy się z drugą w linii prostej. Tylko ta jedna działka ma taki kształt, że „zębem” wychodzi z linii w stronę drogi. Tak mogło się stać wyłącznie na skutek pomyłki. Nie ma oczywiście wątpliwości, że ten grunt należy do rolnika - potwierdza starosta.
Czemu zatem na mapach, jakimi dysponuje starostwo, ten stan faktyczny nie został uwzględniony? Przecież gdyby ów „ząb” widniał na mapach geodezyjnych, to wiadomo byłoby, że przed poprowadzeniem tamtędy przez projektanta ścieżki rowerowej trzeba ten grunt wykupić.
Starosta wyjaśnia, że mniej więcej dziesięć lat temu na zlecenie starostwa firma geodezyjna z Gdańska przenosiła dane geodezyjne do systemu informatycznego, tworząc numeryczną mapę ewidencyjną i zasadniczą. Korzystali z różnych źródeł, ale najprawdopodobniej tej teczki z 1965 roku nie mieli w ręku, lecz oparli się na mapie sytuacyjno-wysokościowej, na której również nie było tego pomiaru z 1965 roku. - To był ich błąd, bo powinni dotrzeć do tej teczki i na niej się oprzeć - mówi starosta. - I dlatego na naszych mapach geodezyjnych ten fragment był błędnie wkreślony. Trzeba to przyznać. Dlatego projektant, który oparł się na błędnej w tym miejscu mapie, nie mógł widzieć, że projektuje ścieżkę po prywatnym gruncie rolnika.
TRAPEZ PRZY TORACH
- Wątpliwości występują również w kilku innych miejscach w szczególności w okolicach przejazdu kolejki wąskotorowej przez drogę powiatową - mówi starosta. - Tam też nie było pruskiej mapy katastralnej. Na to miejsce są jedynie pojedyncze szkice z 1961 roku, które są niejednoznaczne. Dlatego konieczne jest wznowienie lub ustalenie granic przez geodetę. Granice ustali pod koniec kwietnia, taki wyznaczył nam termin - doprecyzował. Po ustaleniu granic będzie można podjąć ostateczne decyzje w sprawie przebiegu drogi dla rowerów.
CZEGO OCZEKUJĄ?
- Rzeczoznawca ma się opierać na cenach gruntów rolnych, ale my się na to nie zgadzamy, bo to jednak jest Biskupin - atrakcyjny turystycznie teren, rozwijający się. W perspektywie czasu moglibyśmy to kiedyś sprzedać za naprawdę konkretne pieniądze, a nie teraz za to, co oni proponują. Z naszej strony padały propozycje 100, 150, a nawet 200 zł za metr. W miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego nasze działki ujęte są jako budowlane pod usługi - podkreślił Maciej Wiśniewski.
A co z poniesionymi stratami? Rolnicy będą domagali się odszkodowań? - Wszystko zależy od tego, jaką ostatecznie kwotę będą proponować i dalej z nami rozmawiać. Ja też mam wejść do czyjegoś domu i powiedzieć, że chcę go kupić, chociaż właściciel nie chce go sprzedać? To nie powinno dziać się w tej kolejności. Jakby inaczej postępowali od samego początku, to może byśmy trochę inaczej rozmawiali. Chodzi o podejście do człowieka, poszanowanie. Pieniądze nie są najważniejsze, ale właśnie ten szacunek do drugiego człowieka i naszej własności - usłyszeliśmy.
Udało nam się również skontaktować z właścicielem działki, przez którą przebiega ścieżka, Piotrem Sobolewskim, który nie uprawia ziemi, a za to buduje na niej hotel. Jego spojrzenie na problem jest zgoła odmienne. - Uważam, że ta ścieżka powinna zostać wybudowana. Nie mam problemu z tym, żeby sprzedać ten kawałek gruntu, ponieważ są cele wyższe i najwyższe. Pomysł ścieżki jest dobrym pomysłem, a ja nie mogę przedkładać moich egoistycznych zamiarów ponad komfort i bezpieczeństwo korzystających z niej w przyszłości mieszkańców. Rolnicy mają żal, że zostali potraktowani w sposób bardzo niefajny. Rozumiem ich rozczarowanie i niezadowolenie. Dla mnie nie ma wytłumaczenia tej sytuacji, to brak profesjonalnego podejścia do sprawy - ocenia Piotr Sobolewski.
OFICJALNE PROPOZYCJE ZARZĄDU
Zarząd Dróg Powiatowych zleci wznowienie i ustalenie granic, tam gdzie występują wątpliwości co do ich przebiegu. Tam gdzie projekt przewiduje budowę drogi rowerowej na prywatnych gruntach rolników na zlecenie ZDP zostaną wydzielone działki pod budowę drogi rowerowej. Powiat zamierza też wykupić od rolników części gruntów pod budowę drogi rowerowej według cen, jakie ustali rzeczoznawca majątkowy. Koszty wycen nieruchomości pokryje ZDP.
- Jeżeli te propozycje nie zostaną przyjęte przez rolników, będziemy szukać innych rozwiązań technicznych, a tam gdzie rozpoczęto roboty ziemne ZDP doprowadzi teren do stanu pierwotnego. Będzie to jednak gorsze rozwiązanie co do przebiegu drogi rowerowej - podkreślił włodarz powiatu.
Do tematu powrócimy wkrótce.
Justyna Kulpińska
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze