Reklama

Powrót mieczyka na pałuckie łąki

23 października ostatnia partia sadzonek mieczyka trafiła na łąki w Foluszu w gminie Szubin

     fot. Remigiusz Konieczka

Gmina Szubin, mieczyk błotny, łąki
     Powrót mieczyka na pałuckie łąki
     Drużyna Pierścienia miała za zadanie zniszczyć źródło zła. Drużyna Mieczyka również walczyła ze złem wyrządzonym przez człowieka. Na łąkach w okolicach Folusza i Rynarzewa zostały wkopane sadzonki mieczyka błotnego, który zniknął z tego terenu ponad 30 lat temu.

Mieczyk błotny

    fot. Waldemar Heise

     Mieczyk błotny rósł na nadnoteckich łąkach jeszcze 40 lat temu. Zniknął z kilku przyczyn. Jest rośliną wrażliwą na zmiany w siedlisku, a poza tym do jego zagłady przyczyniła się niekorzystna gospodarka agrarna prowadzona na łąkach. I nie mówimy tylko o Pałukach, ale całym kraju, bowiem mieczyk zniknął prawie na dobre z krajobrazu, a jedynym miejscem, w jakim się zachował, jest masyw Ślęży.
     Jak nam powiedział Waldemar Heise, geobotanik i wykonawca projektu z Polskiego Towarzystwa Ochrony Przyrody Salamandra w Poznaniu, mieczyka błotnego z Doliny Noteci wytrzebiła coraz bardziej intensywna eksploatacja łąk. Polegała ona na ich koszeniu przynajmniej dwa razy w roku. Tereny, na których rośnie mieczyk, można kosić, ale jak najpóźniej. Tymczasem tzw. pierwszy pokos, czerwcowy, nie dawał szans tej roślinie (i wielu innym) na wysiew. Na wielu innych łąkach do zniknięcia mieczyka przyczynił się też brak jakiejkolwiek gospodarki na łąkach.
     Zdaniem przyrodników mieczyk błotny ma szansę na przetrwanie wtedy, kiedy łąki użytkowane są głównie jako pastwiska lub kiedy pokos odbywa się raz w roku na przełomie sierpnia i września. Dlatego też sadzonki mieczyka zostały posadzone na łąkach, których właściciele uczestniczą w programach rolno-środowiskowych, a te wymagają koszenia łąk raz w roku.
     Sam pomysł związany z powrotem mieczyka błotnego na Pałuki zrodził się pięć lat temu. - W pierwszym etapie skontaktowaliśmy się z Ogrodem Botanicznym we Wrocławiu. Okazało się, że ogród posiada mieczyka w kolekcji i potrafi go rozmnożyć. PTOP „Salamandra” wzięło odpowiedzialność za znalezienie odpowiednich łąk i przygotowanie ich do wsiedlenia mieczyka błotnego - wyjaśnia Radosław Dzięciołowski, wiceprezes Polskiego Towarzystwa Ochrony Przyrody Salamandra w Poznaniu.
     Ryszard Kamiński, p.o. dyrektor Ogrodu Botanicznego Uniwersytetu Wrocławskiego, odpowiadał za przygotowanie i dostarczenie materiału do nasadzenia. Ogród dostarczył ekologom 5.000 sadzonek. Mieczyk jest rośliną wieloletnią. Sadzonka jest bulwo-cebulą (ma łuski i zawiera tkankę spichrzową). Roślina żyje od 5 do 8 lat. W tym czasie kwitnie dwa razy. Po drugim kwitnieniu ginie około 70-80 procent bulw. Reszta zostaje na reintrodukcję.
     Ponowne nasadzanie mieczyka pozwoli także na ochronę innych gatunków roślin. Jak nam wyjaśnił Waldemar Heise, mieczyk daje parasol ochronny rzadkim gatunkom, ponieważ poprzez ochronę mieczyka, chroni się też całe siedlisko. A takim siedliskiem są m.in. łąki trzęślicowe w Foluszu, w gminie Szubin. Chroni się nie tylko rośliny, ale cały ekosystem.
     Na to, by mieczyk błotny wrócił na pałuckie łąki, PTOP Salamandra pozyskało środki z Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko oraz z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Warszawie. Sam projekt trwa już trzy lata. W tym czasie przyrodnicy musieli znaleźć odpowiednie miejsca i uzyskać zgodę właścicieli na nasadzenie mieczyka. Potem trwały prace przygotowawcze, równolegle mieczyka należało wyhodować i wreszcie wsiedlić na łąki.
     Ostatni etap, czyli nasadzenia, miał miejsce w II połowie października br. Reintrodukcja prowadzona przez PTOP Salamandra objęła 10 stanowisk w okolicach Szubina, a dokładniej teren łąk foluskich, Rynarzewa, teren łąk w okolicach Małych Rud oraz Nakła, a dokładniej Ślesina. Nasadzeń dokonała 14-osobowa Drużyna Mieczyka, w której skład weszli naukowcy i miłośnicy przyrody.
     Jak powiedział Radosław Dzięciołowski, po nasadzeniach teren będzie przez przyrodników monitorowany. - Będziemy obserwować rozwój mieczyka. Mamy nadzieję, że się przyjmie - powiedział wiceprezes PTOP Salamandra.
     Autor dziękuje anonimowemu rolnikowi z Wolwarku, dzięki któremu mógł wyjechać z błotnistej drogi polnej w Foluszu.

Reklama

Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 1133 (44/2013)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości