Po przejściu świetlic wiejskich pod administrację Szubińskiego Domu Kultury pojawiła się możliwość powrotu do pracy w świetlicy radnej Rady Miejskiej w Szubinie, Teresy Stachowiak. Wcześniej musiała przerwać pracę ze względu na konflikt interesów. Obecna opiekunka świetlicy przez niemal rok pracy nie wiedziała, że została zatrudniona na zastępstwo.
„Szkoda, że nie zostałam o tym poinformowana, bo od początku wiedziałabym na czym stoję“ - mówi Agnieszka Rynarzewska fot. Remigiusz Konieczka Od 1 lutego 2016 roku Agnieszka Rynarzewska pracuje jako opiekunka świetlicy w Zamościu. Na tym stanowisku zastąpiła poprzednią opiekunkę świetlicy, która zrezygnowała. Agnieszka Rynarzewska jest żoną Roberta Rynarzewskiego, zasiadającego od 2014 r. w Radzie Miejskiej w Szubinie. Z propozycją zatrudnienia wyszedł sołtys Zamościa.
Radny przyznał, że na początku nie chciał, by opiekunką świetlicy została żona radnego, ale oboje dali się przekonać. Najpierw nowa opiekunka została zatrudniona na trzy miesiące, potem do końca 2016 roku. Wymiar pracy - pół etatu. Jak nam powiedziała Agnieszka Rynarzewska, praca jest formalnie na pół etatu, ale zajęć starczy na cały etat. - Mam dużo nadgodzin, za które urząd nie płaci i nie mam kiedy ich wybrać - mówi opiekunka.
Do jej obowiązków należy m.in. otwieranie i zamykanie świetlicy w dni powszednie, nadzór nad świetlicą w czasie weekendów, kiedy wynajmują ją mieszkańcy, utrzymanie czystości w świetlicy. W świetlicy odbywają się zajęcia dla dzieci (zumba) i seniorów (Uniwersytet Trzeciego Wieku). Najmłodsi mieli zajęcia z gotowania, piekli pierniki, zajęcia chemiczne, a starsi mają Klub Seniora, spotyka się Liga Kobiet Polskich, Stowarzyszenie Nasz Zamość. Są organizowane andrzejki, sylwestry, aerobik, tenis stołowy.
Opiekunka świetlicy po podpisaniu dwóch umów, pod koniec 2016 roku podpisała trzecią. Dowiedziała się z niej, że została zatrudniona do czasu powrotu do pracy z zastępstwa Teresy Stachowiak, wieloletniej sołtys Zamościa, ale też obecnej radnej Rady Miejskiej w Szubinie. - Podpisałam trzecią umowę, bo sołtys zostałby bez świetlicowej - mówi pani Agnieszka.
Twierdzi, że wcześniej o żadnym zastępstwie nie wiedziała. Zaskoczyła ją ta informacja, jak również to, jak dowiedziała się kogo zastępuje. Teresa Stachowiak, uzyskując w 2002 roku mandat radnej Rady Miejskiej w Szubinie musiała zawiesić pracę w świetlicy, ponieważ jako radna nie mogła mieć stosunku pracy z gminą Szubin i poszła na urlop bezpłatny. Zawieszenie trwa do dziś, bo od 15 lat Teresa Stachowiak jest radną. Mieszkańcy wybierali ją w 2002, 2006, 2010 i 2014 r.
Agnieszka Rynarzewska, kiedy w poniedziałek z nią rozmawialiśmy nie wiedziała, jaka czeka ją przyszłość. Miała żal do Urzędu, że od razu, przy okazji podpisywania pierwszej umowy, nie powiedziano jej o tym, że jest na zastępstwie. - Szkoda, że nie zostałam o tym poinformowana, bo od początku wiedziałabym na czym stoję. Teraz nie wiem - wyjaśnia opiekunka świetlicy w Zamościu.
Nasza rozmówczyni podejrzewała, że za długo w świetlicy nie popracuje. Przypomnijmy, że na ostatniej sesji Rada Miejska w Szubinie uchwaliła nowy statut Szubińskiego Domu Kultury. W porównaniu z poprzednim statutem, ten wprowadzał m.in. nowy zapis o tym, że SDK organizuje działalność kulturalną w świetlicach wiejskich na terenie gminy. - Może być tak, że teraz wszystkie opiekunki zostaną pracownikami Szubińskiego Domu Kultury, to zmieni się pracodawca. SDK jest inną jednostką. Wtedy, w przypadku pani Teresy Stachowiak, zniknie konflikt interesów i będzie mogła wrócić. Ja mam trzy dni wypowiedzenia umowy na zastępstwo, więc mogę stracić pracę niemal z dnia na dzień - mówi opiekunka świetlicy.
Nazajutrz, czyli we wtorek, wszystko się wyjaśniło. Robert Rynarzewski poinformował nas, że jego żona z dniem 1 lutego zakończy pracę jako opiekunka świetlicy. Nową opiekunką ma być radna Teresa Stachowiak.
Zastępca burmistrza Szubina Krystyna Sichel potwierdziła te informacje. Wyjaśniła, że rzeczywiście na czas sprawowania mandatu radnej, Teresa Stachowiak zawiesiła pracę w świetlicy. W związku ze zmianami dotyczącymi przejścia świetlic pod administrację Szubińskiego Domu Kultury pojawiła się możliwość powrotu radnej do pracy w świetlicy. Nasza rozmówczyni dodała, że radna taką chęć wyraziła.
Zapytaliśmy zastępcę burmistrza, czy pracownice świetlic przejdą do nowego pracodawcy na zasadzie art. 231 Kodeksu Pracy. Z racji tego, że SDK jest odrębną jednostką, wszystkie zatrudnione opiekunki będą zawierać nowe umowy. Dzisiaj na spotkaniu opiekunki dowiedzą się o szczegółach związanych z zawarciem nowych umów.
- Na tą chwilę nie zdradzę szczegółów. Chciałabym, żeby o tych szczegółach najpierw dowiedziały się panie ze świetlic - powiedziała Krystyna Sichel.
Teresa Stachowiak nie chciała komentować sprawy. Powiedziała nam, że dziwi się dlaczego zajęła się tym tematem prasa, skoro ona sama decyzji jeszcze nie podjęła. Przyznała, że na początku miesiąca otrzymała informacje o możliwości powrotu do pracy w świetlicy, ale ona sama o powrocie nie zdecydowała. Radna twierdzi, że obecna opiekunka świetlicy w Zamościu wiedziała o tym, że jest na zastępstwie, tak samo jak wiedziały poprzednie opiekunki. W oświadczeniu majątkowym w rubryce zatrudnienie radna wpisywała emeryt, dlatego zapytaliśmy, jaki jest jej status zatrudnienia. Potwierdziła, że jest na emeryturze, ale może również pracować.
Sołtys Zamościa Ryszard Synakiewicz również był zaskoczony informacją o tym, że od 1 lutego radna Teresa Stachowiak wróci do pracy jako opiekunka świetlicy. Obecny sołtys pełni swoją funkcję od 2015 roku. Do chwili obecnej również nie wiedział, że radna pracowała wcześniej w świetlicy i w momencie objęcia mandatu radnej, została urlopowana. - Dziwi mnie to, że jednego dnia jako radna nie może pracować i nagle będzie mogła pracować, będąc jednocześnie radną - mówi Ryszard Synakiewicz.
Sołtys obawia się tego, że po powrocie do pracy Teresy Stachowiak w świetlicy zakończy się obecna działalność. Dodał, że świetlica w Zamościu nie jest tylko budynkiem, który stoi. Dzieje się tam bardzo dużo. Jemu, Radzie Sołeckiej, stowarzyszeniu i pozostałym mieszkańcom udało się zorganizować prace świetlicy tak, że teraz w jego ocenie wszystko dobrze funkcjonuje. Dlatego obawia się, że to się skończy. Przyznał, że nie znał wcześniej Teresy Stachowiak, ale przez te dwa lata jak pełni funkcję sołtysa nie zauważył, by zrobiła coś, co polepszyłoby warunki życia w Zamościu.
Zapytaliśmy Ryszarda Synakiewicza, czy rok temu proponując pracę w świetlicy Agnieszce Rynarzewskiej, nie miał obaw o zarzuty, że daje pracę żonie radnego. Sołtys przyznał, że w dobie dzisiejszego wszechobecnego hejtu spodziewał się takich głosów, ale nie obawiał się ich, bo może przedstawić konkretne argumenty. Przede wszystkim Agnieszka Rynarzewska była osobą, która miała czas i mogła podjąć pracę jako opiekunka świetlicy, bo praca jest formalnie na pół etatu, ale pracować trzeba nieraz na cały etat, bo większość zajęć odbywa się wieczorami. Sołtys znał ją wcześniej z działalności społecznej w Stowarzyszeniu Nasz Zamość i wiedział, że jest osobą kompetentną. Wiedział, na co może liczyć z jej strony i jego oczekiwania się potwierdziły. - W stu procentach ze wszystkiego się wywiązywała. W świetlicy jest czysto, posprzątane, zajęcia są organizowane. Pani Agnieszka robi dużo więcej niż to, co ma płacone. Tu nie chodzi o znajomości, bo jak proponowałem pracę, to sam radny był zaskoczony. Chodzi o to, by świetlica służyła ludziom - mówi sołtys.
Zastępca Okręgowego Inspektora Pracy ds. Prawno-Organizacyjnych w Bydgoszczy, Wojciech Szota powiedział nam, że umowę o pracę na czas nieokreślony można rozwiązać za porozumieniem stron, za wypowiedzeniem albo bez wypowiedzenia. W każdym z tych przypadków jednak konieczne jest oświadczenie woli pracodawcy albo pracownika (w przypadku porozumienia stron - obu). Jeżeli pracodawca wypowiada taką umowę, obowiązany jest to uzasadnić.
Umowa na czas określony rozwiązuje się z upływem czasu, na jaki była zawarta, można ją także wcześniej wypowiedzieć albo rozwiązać bez wypowiedzenia. Jeżeli umowę zawarto w celu zastępstwa nieobecnego pracownika, okoliczność ta powinna być wskazana w umowie.
W przypadku przejęcia zakładu pracy przez nowego pracodawcę, staje się on - zgodnie z art. 231 kodeksu pracy - stroną w dotychczasowych stosunkach pracy. Oznacza to, że pracownicy przejętego zakładu nadal są zatrudnieni na dotychczasowych zasadach. Pracodawca może zawrzeć z nimi nowe umowy, pod warunkiem, że uprzednio rozwiąże istniejące stosunki pracy.
- Powyższe wyjaśnienia oparte są na informacjach uzyskanych w rozmowie telefonicznej z dziennikarzem. Dokładne zbadanie konkretnego stanu faktycznego wymagałoby zapoznania się z dokumentami, np. w toku kontroli - mówi Wojciech Szota.
Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 1301 (3/2017)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze