W rocznicę powstania przypominamy, jak przebiegało ono na Pałukach.

24 marca 1794 r. na płycie Rynku Głównego w Krakowie Tadeusz Kościuszko złożył historyczną przysięgę na wierność ojczyźnie i gotowość walki wraz z całym narodem o utraconą wolność i niepodległość. 4 kwietnia podczas wyprawy z Krakowa na Warszawę stoczył zwycięską bitwę z 7-tysięczną armią rosyjską pod Racławicami. 17 kwietnia lud Warszawy stanął do walki.
Lotem błyskawicy wieść o wybuchu powstania dotarła do wszystkich krańców rozdartej zaborami Rzeczypospolitej, także do Wielkopolski i na Pałuki. Po II rozbiorze w sercach Polaków zatliła się iskra nadziei na odzyskanie niepodległości.
W trzeciej dekadzie sierpnia 1794 wybuchło powstanie kościuszkowskie w pozostającej pod zaborem pruskim Wielkopolsce. Wielkopolanie spontanicznie zaczęli organizować się w małe oddziały powstańcze. 22 sierpnia oswobodzone zostało od pruskiej władzy Gniezno. Stąd, dawnej stolicy województwa, do którego w latach 1768-1772 należały Pałuki, wysyłane były w teren zawiadomienia i odezwy o wybuchu powstania. Od parafii do parafii krążyły uniwersały zawiadamiające o obowiązku dostarczania rekruta i broni. W ten sposób z Wągrowca i okolicy ponad 100 uzbrojonych w piki i kosy chłopów zasiliło obóz powstańczy w Gnieźnie.
W większych miejscowościach Pałuk: Kcyni, Gołańczy, Żninie, Szubinie, Barcinie, Gąsawie, Łabiszynie powstańcy zrywali czarne orły pruskie, a dotychczasowe urzędy zastępowano polskimi. Na przykład 26 sierpnia oddział powstańców tak uczynił w Żninie, konfiskując dodatkowo miejscową kasę i wydając odezwę, w której wzywał właścicieli dóbr, aby wraz ze swoimi poddanymi przybyli do uwolnionego Gniezna zabierając ze sobą broń i żywność. W Kcyni - byłej stolicy powiatu - powstała Komisja Porządkowa, w skład której weszli: Michał Baranowski, Franciszek Palewski, Ksawery Wiesiołowski i hrabia Fryderyk Skórzewski. Z Szubina do Komisji Porządkowej na województwo poznańskie należał ówczesny właściciel miasta Stanisław Mycielski. Ideę powstańczą na Pałukach szerzyło zdecydowanie sprzyjające mu niższe duchowieństwo. Przed końcem sierpnia była wolna cała południowa część obwodu nadnoteckiego, w skład którego wchodziły Pałuki.
Na terenie tym szczególnie odznaczył się pochodzący z Kcyni Ignacy Krupecki, który zorganizował ruch powstańczy na szeroką skalę. Jego oddział działał przede wszystkim w okolicach Kcyni, Gołańczy i Szubina. Krupecki dotarł także do Żnina, gdzie powołał nowy magistrat. Powstańcy opanowali nawet Inowrocław i ruszyli w kierunku Bydgoszczy, lecz 14 września zostali pod Rynarzewem pobici przez płk. Szekelego - Węgra w służbie pruskiej i zmuszeni wycofać się w okolice Szubina i Kcyni. Jednak 22 września pałuccy powstańcy kościuszkowscy pod wspólnym dowództwem Krupeckiego, Niemojewskiego oraz Lipskiego starli się ponownie, ale już pod Kcynią z korpusem Szekelego, odnosząc zwycięstwo. Wspomagający Szekelego oddział pruski płk Hinrichsa został zmuszony do wycofania się pod Szubin. Z kolei poczynania oddziałów powstańczych w Wielkopolsce i na Pałukach zmusiły króla pruskiego do wycofania swych oddziałów spod Warszawy.
Dla wsparcia powstania w Wielkopolsce naczelnik Tadeusz Kościuszko wysłał korpus regularnego wojska pod dowództwem gen. Henryka Dąbrowskiego. 25 września 1794 r., po 16 dniach przemarszu z Warszawy generał przybył do Gniezna. Stąd w teren rozesłał emisariuszy werbunkowych. Na przykład w Żninie mieszczanie ochoczo wstępowali w szeregi wojsk insurekcyjnych. Pułkownik wojsk powstańczych Kęszycki przeprowadził w mieście rekrutację zabierając po jednym jeźdźcu z co piątego domu wraz z zaopatrzeniem na 3 miesiące i po 2 grosze dziennie. Punkty zborne dla uzbrojonych chłopów mieściły się w Kcyni i w Bożejewicach.
Spod Gniezna ruszył generał Henryk Dąbrowski 28 września 1794 r. w kierunku Łabiszyna z zamiarem przejścia Noteci. Tego samego dnia korpus dotarł do Gąsawy i tu rozłożył się obozem. Następnego dnia przez Żnin dotarł do Łabiszyna. Spędziwszy noc w Łabiszynie generał Dąbrowski chciał następnie pomaszerować na Bydgoszcz. Szekely dowiedziawszy się, iż generał Dąbrowski stacjonuje w Łabiszynie, chciał go zaskoczyć i w nocy 29/30 września zaatakował. Rozgorzała zacięta walka na bagnety. Artyleria ostrzeliwała pozycje Polaków. Bitwa zakończyła się klęską Prusaków. 2 października oddziały gen. Dąbrowskiego zajęły Bydgoszcz i wzięły do niewoli ciężko rannego Szekelego, który wkrótce zmarł. Za tę bitwę i zdobycie Bydgoszczy Tadeusz Kościuszko ofiarował szablę gen. Henrykowi Dąbrowskiemu.
Po sukcesach wojskowych na Pałukach gen. Henryk Dąbrowski 15 października dowiedziawszy się o klęsce Tadeusza Kościuszki pod Maciejowicami (10 października) zmuszony był opuścić Bydgoszcz i wracać do Warszawy. Powstanie dogorywało. Mimo to w lasach otaczających Szubin krążył jeszcze przez cały listopad 1794 r. niestrudzony Ignacy Krupecki z Kcyni wraz z dzierżawcą Śminowskim na czele sześćdziesięcioosobowego oddziału. Powstańcy mieli poparcie miejscowej ludności. Były to jednak ostatnie zrywy powstańcze. Pałuki po prawie trzech miesiącach wolności wróciły pod panowanie Prus.
W stosunku do uczestników powstania Prusacy zastosowali surowe kary, które miały na przyszłość odstraszyć Polaków od udziału w przyszłych zrywach niepodległościowych. Konfiskowano majątki, nałożono wysokie kary grzywny. Do twierdzy w Grudziądzu skierowano na 3 lata burmistrza Żnina Franciszka Czerwińskiego i piwowara Kazimierza Burcę, a na 2 lata Sebastiana Trzęsalskiego. W ramach represji powstańczych w 1796 r. skonfiskowano resztę dóbr kościelnych na Pałukach. Duch oporu trwał jeszcze wśród Pałuczan, nie byli oni skorzy do wykonywania poleceń i płacenia podatków. Do posłuszeństwa zmuszano ich siłą sprowadzając wojsko pruskie.
I warto na koniec przytoczyć słowa samego naczelnika, który bohaterską postawę Wielkopolan tak scharakteryzował: "Nie mieli wojska Wielkopolanie, a zrobiwszy zmowę świętą w jednym dniu w 7 województwach zgnębili najeźdźców i siłę zbrojną do kilkunastu tysięcy podnieśli. Dali oni wszystkim braciom potrzebny bardzo dla nich przykład, że powstanie bez wojska uskutecznione być może, byle tylko umysły złączył interes ojczyzny, a miłość wolności świętym je ogniem zapaliła".
Powstanie kościuszkowskie upadło. Jednak jako pierwszy wielki zryw niepodległościowy przeciwko zaborcy miało wielki wpływ na kształtowanie świadomości narodowej następnych pokoleń Polaków. Na wolność i niepodległość Pałuczanie musieli czekać prawie 150 lat. Przyniosło to im zwycięskie Powstanie Wielkopolskie 1919 r., w którym brali czynny udział.
Powstanie Kościuszkowskie pokazało nam, jak wielkie i bezcenne są pojęcia: wolność, niepodległość, ojczyzna. Również dla nas współczesnych.
Józef Marosz
Pałuki nr 111 (13/1994)
52UFLADA
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze