Żnin, pracownik, Spomasz, Żefam, zwolnienie,
Pozostaną: zarząd, kierownicy i mistrzowie
Przedstawiciele działających na terenie zakładu związków zawodowych są oburzeni tym, iż prezes Leszek Fabisiak nie przedstawił żadnej koncepcji funkcjonowania zakładu poza listą zwolnień. Dodają, że naruszył przepisy, ponieważ na liście zwolnień znaleźli się członkowie komisji zakładowej związków.
NIE PRZEDSTAWIŁ BIZNES PLANU
Związkowcy wyjaśniają, że sytuacja w zakładzie nie ulega zmianie. Ich zdaniem, pracy jak nie było, tak nie ma.
- Wiemy, że są zamówienia, które nie mogą być realizowane ze względu na brak pieniędzy na materiały - wyjaśniają członkowie związków.
Zarzucają prezesowi Leszkowi Fabisiakowi, iż nie przedstawił żadnej koncepcji dalszego funkcjonowania zakładu.
- Facet przychodzi bez żadnego planu i jakiejkolwiek koncepcji funkcjonowania zakładu. Przecież kupując zakład wiedział, że firma jest zadłużona. Powinien przyjść z jakimś planem. Tymczasem minął miesiąc i stoimy w miejscu. By w zakładzie coś ruszyć, to trzeba w niego zainwestować - skarżą się związkowcy.
ZALEGŁE WYPŁATY
W zakładzie uregulowano zaległe wypłaty za styczeń. Pracownicy nadal czekają na wynagrodzenia za luty i marzec.
Inspektor pracy wydał 3 kwietnia decyzję o natychmiastowej wypłacie należności zaległych wynagrodzeń i innych świadczeń.
ŁAMANIE PRAWA
15 kwietnia związkowcy otrzymali listę zwolnień, na której znalazło się 55 nazwisk pracowników. Na liście zwolnień znalazły się osoby z komisji zakładowej NSZZ Solidarność oraz zarządu związku zawodowego Metalowcy.
- Są to osoby objęte szczególną ochroną, które nie mogą być zwolnione. Prezes nie zna w ogóle kodeksu pracy i ustawy o związkach zawodowych - twierdzą związkowcy.
Lista zwolnień nie jest też - w opinii związków - zgodna z regulaminem postępowania przy restrukturyzacji zatrudnienia w Spomaszu w ramach zwolnień grupowych opracowanym przez prezesa.
- Połowa załogi pójdzie na bruk. Zarząd firmy nie interesuje się warunkami socjalnymi pracowników, którzy są jedynymi żywicielami rodziny i od dwóch miesięcy nie otrzymują żadnych środków do życia. Chcielibyśmy, by prezes podał perspektywę funkcjonowania tego zakładu, gdyż nigdy nam na to pytanie nie odpowiedział. Pozostaje kupa zaległości w stosunku do pracowników, więc chcielibyśmy wyjaśnić, kiedy nam to odda - ubolewają związkowcy.
Związki dziwią się ponadto, że ludzie, którzy są uprawnieni do pobierania zasiłku przedeemerytalnego nie znaleźli się na liście zwolnień.
- Połowa zwolnionych to pracownicy administracji, a druga połowa to pracownicy produkcyjni. Wynika z tego, że w zakładzie potrzebni są jedynie zarząd, kierownicy i mistrzowie - mówią związkowcy.
CIĄGŁE DYSKUSJE
15 kwietnia w siedzibie Zarządu Regionu NSZZ Solidarność w Żninie doszło do spotkania, w którym wzięli udział: zastępca przewodniczącego Zarządu Regionu Solidarności w Bydgoszczy Krzysztof Kowalski oraz członkowie komisji zakładowej Solidarności i związku zawodowego Metalowcy. Uczestnicy spotkania orzekli, iż nie zgadzają się z postępowaniem zarządu Spomaszu, gdyż jest ono nieodpowiedzialne i głupie. Uczestniczący w spotkaniu prawnik z bydgoskiej Solidarności stwierdził, że prezes nieprawnie wciągnął na listę zwolnień członków komisji zakładowej.
TEŻ JEST WINNY
Związkowcy mają ponadto zarzuty wobec poprzedniego prezesa zakładu Jana Bromberka.
- Dziwi nas to, że pan Bromberek pomimo nagannego kierowania firmą jest dalej członkiem zarządu na wysokiej pensji. Przecież on walnie przyczynił się do zrujnowania zakładu - wyjaśniają.
ODCHODZĄ SAMI
Część ludzi pracujących w Spomaszu zaczęła się zwalniać na podstawie paragrafu 55, który mówi o ciężkim naruszeniu prawa pracy przez pracodawcę wobec pracownika. Dzięki temu osoby te drogą sądową będą miały zapewnione odszkodowanie przez 3 miesiące.
- Dziwimy się Skarbowi Państwa, dlaczego nie zainteresowali się tym, komu się sprzedaje ten zakład. Zwrócimy się więc do posłów, Skarbu Państwa, powiadomimy też kancelarię premiera. Liczymy też na Zarząd Miasta i pomoc ze strony władz powiatu oraz na to, że w tej tak beznadziejnej sytuacji ci ludzie nie zostaną sami - wierzą pracownicy zakładu.
Burmistrz Leszek Jakubowski powiedział nam, że zaskoczył go brak wizji funkcjonowania Spomaszu, gdyż jego nowy prezes nie przedstawił żadnych planów rozwoju zakładu.
- W rozmowie z nami prezes powiedział, że jest zaskoczony niesensownie zatrudnionymi ludźmi - mówi burmistrz.
Leszek Jakubowski dodał, że zamierza spotkać się z załogą zakładu i porozmawiać o jego sytuacji.
PREZESA ZNÓW NIE MA
Związki ubolewają, że nie został ustalony na br. fundusz socjalny. Ich zdaniem powinien być ustalony do końca marca.
- Ludzie, którzy pracują w sąsiednim Köhler-Bovenkamp, czyli u Niemca mają lepiej, niż u Polaka - dodają.
Próbowaliśmy wyjaśnić poruszone kwestie z prezesem Leszkiem Fabisiakiem. Sekretarka powiedziała nam, że prezes miał być, lecz go nie ma. Dodała, że nie, czy będzie następnego dnia (czyli w środę). Kiedy zapytaliśmy o możliwość rozmowy z zastępcami, usłyszeliśmy od sekretarki, że są zajęci.
Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 530 (16/2002)
Inne teksty na ten temat:
Nowy właściciel Spomaszu
Właściciel sam poprowadzi zakład
Zwolnienia dla 64 pracowników
Pozostaną: zarząd, kierownicy i mistrzowie
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze