Minął wiek życia Jolanty Morawskiej, rodowitej Pałuczanki, która ostatnie kilkadziesiąt lat mieszka w Bożejewiczkach. Jubilatka w poniedziałek (14 listopada) gościła przedstawicieli władz samorządowych i sołeckich oraz KRUS, którzy składali jej życzenia, kwiaty i upominki. 100-latka zrewanżowała się tortem i historią swojego życia.
Jolanta Morawska w otoczeniu swoich bliskich: siostrzeńca Jerzego Winieckiego, jego córki Agnieszki Osińskiej oraz córki tej ostatniej, czyli Alicji Osińskiej fot. Karol Gapiński
Jolanta Morawska urodziła się 13 listopada 1916 r. w Karczynie, niedaleko Inowrocławia, mimo że jej rodzice mieszkali wtedy w Żninie, a ona sama całe dzieciństwo i młodość żyła w stolicy Pałuk. Otóż moment narodzin Jolanty Morawskiej przypadł na czas I wojny światowej i to właśnie z tej przyczyny ciężarna matka Stanisława wtedy przebywała u swoich rodziców w Karczynie. Ojciec pani Jolanty, Michał Winiecki pochodził z Biskupina, a w czasie jej narodzin walczył na froncie. Dzisiejsza stulatka miała 3 braci i siostrę.
W ostatnich latach Jolanta Morawska nie wychodzi już z domu, ponieważ ma słabe nogi. Jednak ogólny stan zdrowia i kondycja Jubilatki wciąż pozostają imponujące, o czym mogli się przekonać jej goście w domu w Bożejewiczkach, gdzie mieszka od wielu lat z siostrzeńcem Jerzym Winieckim i jego rodziną. Tymi gośćmi byli burmistrz Żnina Robert Luchowski, kierownik Urzędu Stanu Cywilnego w Żninie Barbara Skibicka, sołtys Bożejewiczek Halina Krygier oraz przedstawicielki KRUS i Rady Sołeckiej. Goście złożyli dostojnej Jubilatce życzenia i odśpiewali 200 lat oraz wręczyli bukiety kwiatów i upominki. Jolanta Morawska zrewanżowała się częstując wszystkich urodzinowym tortem. Toast spełniono lampką szampana, ale bez udziału Jubilatki, która nie mogła też skosztować urodzinowego tortu. Jubilatka wyjaśniła, że od 10 lat choruje na cukrzycę i trzyma się zalecanej diety. Zresztą dietę właśnie Jolanta Morawska podała jako receptę na długie życie. W przeszłości nie chorowała zbyt wiele.
Jolanta Morawska dobre zdrowie i pogodę ducha zdołała utrzymać do dzisiaj, mimo że życie nie szczędziło jej trudów i smutków. Od około 40 lat jest wdową. Mąż Teodor był słabego zdrowia. Praca przez kilkanaście lat na 40-hektarowym gospodarstwie w Grochowiskach Księżych dla małżonków była ciężka. Po przekazaniu gospodarstwa na rzecz państwa w zamian za rentę przeprowadzili się do Bożejewiczek, ale tutaj wspólne życie trwało zaledwie kilka lat, ponieważ Teodor Morawski zmarł. Małżonkowie nie doczekali się dzieci.
Dzisiejsza stulatka nie uciekała od ciężkiej pracy. Już przed wojną, po ukończeniu dwuletniej szkoły wydziałowej w Żninie, gdzie poznała m.in. podstawy języka francuskiego i niemieckiego, rozpoczęła pracę w koncernie Anny i Alfreda Krzyckich. Było to w latach największego rozkwitu tej medialnej potęgi, czyli od 1934 r., aż do wybuchu II wojny światowej. Jolanta Morawska pracowała w drukarni. Zajmowała się składaniem stronic w wydawanych publikacjach. Przez m.in. jej ręce przechodziły wtedy w cyklu produkcyjnym kolejne zeszyty Mojej Przyjaciółki oraz liczne poradniki, często kulinarne. - Te wydawnictwa mnie interesowały też prywatnie i chętnie je czytałam w domu. Pracę u państwa Krzyckich wspominam dobrze. Ja pracowałam na drukarni i nami zajmował się bezpośrednio pan Alfred Krzycki. To był dobry pracodawca. Z panią Anną Krzycką nie miałam tak częstego kontaktu, bo ona pracowała w biurze - opowiadała w poniedziałek gościom na swoim urodzinowym przyjęciu Jolanta Morawska. Jest prawdopodobnie ostatnią, żyjącą osobą, która pracowała w koncernie wydawniczym Krzyckich w Żninie jeszcze przed II wojną światową.
W latach okupacji Jolanta Morawska pracowała u niemieckiego gospodarza w Bożejewicach. Po wyzwoleniu znalazła pracę w tzw. jajczarni, czyli w przemysłowym skupie jajek na ul. Spokojnej w Żninie. Jolanta Morawska przeszła kurs na tzw. naświetlarkę, czyli osobę, która skupowane jajka naświetla pod kątem sprawdzenia ich świeżości i przydatności do spożycia. Kurs naświetlarski spowodował, że zrzeszenie producentów jajek wysłało żniniankę do pracy w jajczarni w Bydgoszczy, gdzie pracowała w kolejnych latach. Po wyjściu za mąż mogła skupić się na pracy w gospodarstwie, bez konieczności dojazdów.
Obecnie 100-latka mieszka z siostrzeńcem, jego rodziną: Agnieszką i Alicją Osińskimi. Jolanta Morawska nadal czyta sama gazety i książki. Są to przeważnie lektury szkolne, ponieważ Jubilatka upodobała sobie właśnie kanon literatury.
W telewizji najbardziej ją interesują programy informacyjne, zwłaszcza prognoza pogody.
Na zakończenie urodzinowego przyjęcia Jolanta Morawska serdecznie dziękowała swoim gościom i spełniła prośbę burmistrza Żnina, który zapragnął usiąść koło niej do wspólnego zdjęcia.
Film w zakładce Filmy.
Karol Gapiński
Pałuki nr 1292 (46/2016)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze