- Mało jest w Polsce polityków, którzy tak jak Pan Prezydent Lech Kaczyński poświęciliby siebie dla Polski. Nie mam cienia wątpliwości co do Jego uczciwości, odwagi, bezinteresowności i gotowości do służby Polsce bez względu na cenę - mówi Andrzej Wybrański, pierwszy przewodniczący Solidarności Ziemi Pałuckiej i poseł X kadencji Sejmu, który w roku 1993 pracował na stanowisku doradcy prezesa Najwyższej Izby Kontroli. Wtedy, na początku lat 90., prezesem tym był Lech Kaczyński.
- W 1994 roku miałem zaszczyt i niekłamaną satysfakcję gościć prezesów NIK i PC w osobach Lecha i Jarosława Kaczyńskich u siebie w domu przy ul. Kopernika w Żninie - powiedział Andrzej Wybrański. Wizyta była krótka i bracia Kaczyńscy nie mieli okazji bliżej przyjrzeć się Żninowi. Ale był to wynik kilkuletniej znajomości posła ze Żnina z Jarosławem i Lechem Kaczyńskimi związanej z działalnością Andrzeja Wybrańskiego w Porozumieniu Centrum.
- O działalności braci Kaczyńskich słyszałem już na początku lat 80. w NSZZ „Solidarność”. Po raz pierwszy zetknąłem się z nimi osobiście w 1989 roku. Obaj byli senatorami RP. Spotykałem się z nimi również w kancelarii prezydenta Lecha Wałęsy. Spotkań więcej było z Jarosławem Kaczyńskim. Głównie dlatego, że był szefem „Porozumienia Centrum”, a ja w Sejmie X kadencji byłem członkiem Koła Poselskiego PC - wspomina Andrzej Wybrański. - Z Lechem Kaczyńskim bliżej zetknąłem się, kiedy został prezesem Najwyższej Izby Kontroli. W 1993 roku pracowałem tam na stanowisku doradcy prezesa. To właśnie w tym czasie zobaczyłem, jakim człowiekiem jest Lech Kaczyński. A był człowiekiem dobrym, ciepłym, niekiedy wręcz nieśmiałym. Miał tremę podczas wystąpień przed kamerami. Ale miałem też możliwość obserwacji tego, jak pracuje. Podczas spotkań całego kierownictwa NIK zauważyłem, że ma umysł niezwykle analityczny, a jednocześnie doskonale dokonywał syntezy.
Straszne jest to, że dziś trzeba mówić o Lechu Kaczyńskim w czasie przeszłym, że BYŁ inteligentnym i wysoko wykształconym człowiekiem. Nikt tak jak on nie potrafił prowadzić służbowych spotkań.
W czasie posiedzeń kierownictwa, po wszystkich merytorycznych wypowiedziach - wspomina Andrzej Wybrański, prezes zawsze dokonywał bezbłędnej analizy problemów oraz bardzo głębokiej, i trafnej syntezy, i kończył posiedzenie wnioskami do realizacji.
W czasie pracy poselskiej i w NIK pierwszy prezes żnińskiej Solidarności poznał inne związane z prezydentem osoby, które również poniosły śmierć w katastrofie. Byli to Krzysztof Putra, Przemysław Gosiewski oraz Aleksander Szczygło.
- O Panu Prezydencie Lechu Kaczyńskim mogę powiedzieć, że był wielkim człowiekiem, dobrym człowiekiem, był mężem stanu. Miał wizję Polski, z którą zgodziłaby się większość Polaków, gdyby tylko mogła tę wizję bliżej poznać. Pierwszy raz do siedziby NIK z Sejmu jechałem samochodem z Lechem Kaczyńskim. Powiedział mi wtedy, że chciałby stworzyć NIK jako instytucję niezależną i dobrze funkcjonującą. Chciał pokazać, że nawet w trudnym okresie transformacji można taką instytucję stworzyć. I to mu się w dużym stopniu udało. Do dziś wielu ludzi bardzo dobrze wspomina Lecha Kaczyńskiego jako prezesa NIK. Zarówno jako szefa, jak i człowieka - mówi Andrzej Wybrański i dodaje: - Bezsprzecznie budził szacunek. Lech Kaczyński w 1995 roku przestał być prezesem NIK.
Andrzej Wybrański nadal pracuje w NIK, a dokładniej w bydgoskiej delegaturze tej instytucji. - Nie miałem z nim kontaktu, kiedy już sprawował funkcję Prezydenta RP. Wspieraliśmy go niemal całą bliską i dalszą rodziną. Mieliśmy i mamy wielki szacunek dla Lecha Kaczyńskiego jako człowieka i dla jego służby narodowi polskiemu - powiedział Andrzej Wybrański.
Przypomniał, że wizja Polski i działalność braci Kaczyńskich poddawana była ostrej i często niesłusznej, niekiedy preparowanej dla potrzeb politycznych krytyce: - Jarosław i Lech Kaczyńscy stanowili jedność w swoich działaniach i doskonale się uzupełniali. Wielu znajomym mówiłem, że gdyby z nimi usiedli przy stole i wysłuchali tego, co mają do powiedzenia i jaką Polskę chcieliby widzieć, to trudno byłoby ich nie poprzeć. Mało jest w Polsce polityków, którzy tak jak Pan Prezydent Lech Kaczyński poświęciliby siebie dla Polski. Nie mam cienia wątpliwości co do Jego uczciwości, odwagi, bezinteresowności i gotowości do służby Polsce bez względu na cenę - ocenia Andrzej Wybrański.
10 kwietnia o 856 samolot z Lechem Kaczyńskim rozbił się na lotnisku pod Smoleńskiem. On, jego żona Maria, a także współpracownicy prezydenta, parlamentarzyści, oficerowie WP, duchowni, ochroniarze i załoga samolotu ponieśli śmierć na miejscu.
W sobotę przed południem Andrzej Wybrański był z żoną w swoim domu. O śmierci prezydenta Lecha Kaczyńskiego poinformowała ich koleżanka. - Najpierw poczułem niedowierzanie, potem ogłuszenie, ból, smutek i żal, który noszę w sobie do dziś - Andrzej Wybrański o tej tragedii nadal nie może mówić bez emocji. Uważa, że wspominając Lecha Kaczyńskiego i mówiąc o jego wizycie w Żninie, oddaje mu należny szacunek.
- Nic w życiu nie dzieje się z przypadku. Daj Boże, abyśmy stanęli na wysokości zadania i sprawili, że śmierć tych ludzi w efekcie przyniesie dobro Polsce i światu. Świat pozna wreszcie prawdę o Katyniu, a Polska dowie się prawdy o swoim prezydencie. To co powinno być najistotniejsze po tej tragedii, to odbudowa własnego wnętrza, spojrzenie na świat, na Ojczyznę i ludzi bez wrogości i uprzedzeń, obudzenie w sobie odpowiedzialności, przyzwoitości i szacunku dla siebie nawzajem - powiedział Andrzej Wybrański.
Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 948 (15/2010)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze