Tak zdecydowała prokuratura w Szubinie posiadając informację, że ówczesna Jednostka Poszukiwawczo-Ratownicza, a dzisiejsza Jednostka Ratownictwa Medycznego, nie dokonała uzgodnień statutu z komendantem powiatowym PSP w Nakle. Z pisma kierowanego do komendanta wojewódzkiego wynika coś innego. Prokurator nie doszukał się winy burmistrza Kcyni i umorzył śledztwo. Jednostka się odwołała i zapowiada wystąpienie na drogę sądową.
Piotr Szwarc, prokurator Prokuratury Rejonowej w Szubinie, po zapoznaniu się z aktami sprawy zatwierdził postanowienie o umorzeniu śledztwa w sprawie o przekroczenie uprawnień przez burmistrza Kcyni Piotra Hemmerlinga polegające na uporczywej odmowie uznania Jednostki Ratownictwa Medycznego w Kowalewku jako jednostki Ochotniczej Straży Pożarnej, mimo spełnienia stosownych kryteriów i przez to działanie na jej szkodę za czyn z art. 231 §1KK. Śledztwo zostało umorzone z uwagi na fakt, iż czynu nie popełniono.
Jak czytamy w uzasadnieniu, w toku wykonanych czynności przesłuchano świadków, zebrano obszerną dokumentację i ustalono, że każda powstająca jednostka straży pożarnej powinna po uchwaleniu statutu uzgodnić go z właściwym miejscowym komendantem straży pożarnej. - Z zeznań świadków wynika, że Jednostka Ratownictwa Medycznego w Kowalewku nie dokonała takowych uzgodnień. Wobec tego komendant nie może takiej jednostki uznać za jednostkę straży pożarnej. Komendant powiatowy w planie ratowniczym ujmuje jednostki straży pożarnej, jak i inne jednostki wspomagające i na podstawie tego uznania burmistrz przydziela środki finansowe dla poszczególnych jednostek - czytamy w postanowieniu o odmowie śledztwa.
W ocenie komendanta powiatowego w Nakle na terenie gminy Kcynia jest wystarczająca ochrona przeciwpożarowa. Tym samym - jak czytamy dalej w uzasadnieniu odmowy śledztwa - burmistrz ma prawo oceny, czy jednostce, która nie jest uznana za jednostkę OSP, przyznać dofinansowanie czy też nie. Jest to w tym momencie jego prawo, a nie obowiązek. W dalszej części przytoczona jest informacja, że w ostatnich pięciu latach na terenie gminy Kcynia miały miejsce 23 zdarzenia o charakterze typowo medycznym, w których uczestniczyli przeszkoleni w tym zakresie strażacy. Zatem niezasadne jest w ocenie burmistrza finansowanie JRM w Kowalewku z puli przewidzianej na finansowanie jednostek straży pożarnej. Takie działanie zdaniem burmistrza osłabiłoby istniejące jednostki, a tym samym i ochronę przeciwpożarową, a jednocześnie JRM byłaby niewystarczająco wykorzystywana z uwagi na niewielką liczbę akcji ratowniczych na terenie gminy.
Wobec powyższego należy stwierdzić, że nie doszło do popełnienia czynu zabronionego, gdyż Piotr Hemmerling nie jest uprawnionym do uznania JRM jako jednostki OSP i w takim przypadku nie ma prawa sam decydować o finansowaniu danej jednostki lub jego odmowie. I z uwagi na brak popełnienia czynu postanowiono umorzyć postępowanie w tej sprawie.
Z argumentacją tą nie zgadza się jednostka, która przez sąd została zarejestrowana jako OSP i posiadakorespondencję pomiędzy ówczesnym komendantem powiatowym PSP w Nakle Tadeuszem Milewskim a komendantem wojewódzkim PSP Tomaszem Leszczyńskim z 2007 roku z zapewnieniami o prowadzonych w tym zakresie rozmowach zarówno w komendzie, jak i na terenie ówczesnej jednostki w Drążnie. Pismo to Tadeusz Milewski kierował w 2007 r. do komendanta wojewódzkiego PSP Tomasza Leszczyńskiego, a trafiło ono również do jednostki. Było odpowiedzią komendanta powiatowego na zapytanie komendanta wojewódzkiego o brak odpowiedzi na pisma jednostki i prowadzone rozmowy, jak i brak przesłanych zaświadczeń o ukończeniu szkolenia BHP przez członków jednostki. Konsekwencją braku właściwej komunikacji było pouczenie udzielone przez komendanta wojewódzkiego powiatowemu. Komendant wojewódzki został wówczas zapewniony przez Tadeusza Milewskiego o prowadzonych rozmowach i uzgodnieniach, jakie prowadziła komenda powiatowa z jednostką również w zakresie statutu. Jednak w piśmie w 2008 kierowanym do Piotra Hemmerlinga jako odpowiedź, Tadeusz Milewski informuje, że Jednostka Poszukiwawczo-Ratownicza (taką wówczas nosiła nazwę) w Drążnie nie dokonała uzgodnień w zakresie ochrony przeciwpożarowej z komendantem powiatowym i takim samym stanowiskiem podpierała się prokuratura wydając postanowienie o umorzeniu śledztwa.
JRM w Kowalewku złożyła do prokuratury zażalenie na postanowienie prokuratora w tej sprawie i obecnie czeka na dalsze kroki wymiaru sprawiedliwości, gdyż nie ma jeszcze informacji, czy podtrzymane zostanie postanowienie, czy też sprawa zostanie skierowana do sądu. - Jednostka w przypadku podtrzymania decyzji o umorzeniu ma prawo skierować akt oskarżenia do sądu i z wiedzy jaką posiadam w takim przypadku to uczyni. Na chwilę obecną postanowienie wydane przez prokuraturę jest nieprawomocne - zapewnił pełnomocnik jednostki z Kowalewka.
Sylwia Wysocka
Pałuki nr 1064 (27/2012)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze