Szubin, opłata adiacencka, Rada Miejska
Przeciwko opłacie adiacenckiej
Danuta Pilarska, mieszkanka Retkowa, protestuje przeciwko wprowadzonej przez Radę Miejską opłacie adiacenckiej. - Obarczanie mieszkańców nowymi podatkami jest po prostu działaniem na szkodę obywateli - twierdzi.
Danuta Pilarska jest szefową Związku Zawodowego Rolników Ekologicznych Świętego Franciszka. Siedzibą związku jest Szubin, ale Danuta Pilarska prowadzi również gospodarstwo w Retkowie i Żninie. Przypomnijmy, że opłata adiacencka wynika z różnicy wzrostu wartości nieruchomości po podziale geodezyjnym. Po podjęciu przez Radę Miejską uchwały wprowadzającej opłatę adiacencką wynikającą ze wzrostu wartości nieruchomości w wyniku jej podziału, Danuta Pilarska zajęła w tej sprawie stanowisko i
18 grudnia podzieliła się nim rozsyłając pismo do środków społecznego przekazu.
Jej zdaniem uchwała ta ukazuje, w jak złym stanie jest budżet gminy. Szkoda tylko, że radni dodatkowych pieniędzy szukają w kieszeniach mieszkańców, a nie w swoich własnych lub instytucjach żyjących z kasy gminnej - pisze Danuta Pilarska.
Twierdzi, że opłata adiacencka jest niczym innym, jak nowym podatkiem narzuconym przez radnych na życzenie władz mieszkańcom gminy Szubin. Uważa to za bulwersujące, szczególnie w okresie zapaści na rynku nieruchomości. Dodała, że gmina Szubin powoli przestaje być zapleczem mieszkaniowym Bydgoszczy. - I żadne czarowanie w postaci wydawania kolejnych, nietanich albumów promujących Szubin, tego faktu nie zmieni - stwierdza Danuta Pilarska. - Obarczanie mieszkańców nowymi podatkami jest po prostu działaniem na szkodę obywateli gminy Szubin, przy okazji obnażającym bezradność decyzyjną radnych, burmistrza i urzędników szubińskiego ratusza.
Mieszkanka Retkowa twierdzi, że podział nieruchomości nie oznacza automatycznie wzrostu jej wartości oraz natychmiastowej sprzedaży. Uważa, że dana nieruchomość warta jest tyle, ile chce za nią dać potencjalny nabywca i nie musi oznaczać to tego, że będzie droższa, jak to zakłada gmina. Danuta Pilarska podnosi również argument, że mieszkańcy Szubina nie są zamożni, a narzucenie opłaty adiacenckiej spowoduje wzrost biedy, a ponadto pogorszenie potencjału inwestycyjnego gminy oraz zmniejszy konkurencyjność osiedlania się na rzecz okolicznych gmin.
Danuta Pilarska domaga się obcięcia wydatków na Rejonową Bibliotekę Publiczną czy Szubiński Dom Kultury, bo - jej zdaniem - obie jednostki mało wnoszą do życia gminy. Domaga się zredukowania kosztów funkcjonowania świetlic wiejskich, które w większości stoją puste. Chce zmniejszenia kosztów gminnych placówek oświatowych i likwidacji niepotrzebnych etatów. Cieszy ją natomiast fakt, że nie wprowadzono opłaty adiacenckiej z tytułu podłączenia nieruchomości do infrastruktury, np. kanalizacji.
Zdaniem zastępcy burmistrza Szubina Mariusza Piotrkowskiego, tego typu głosy są krzywdzące dla tych, którzy podejmują decyzję taką, jaką podjęto w sprawie wprowadzenia opłaty adiacenckiej. Bo z jednej strony mieszkańcy chcą, aby w Szubinie i okolicy coś było robione, a z drugiej najlepiej byłoby nie podwyższać podatków.
Regionalna Izba Obrachunkowa również w tych wypadkach jest dociekliwa i przy przyznawaniu subwencji pyta o to, czy zostały wykorzystane wszystkie źródła uzyskania dochodu. Stąd decyzja władz Szubina o wystąpienie do Rady Miejskiej i uchwała Rady wprowadzająca tę opłatę. - Jeśli spada krytyka na tych, którzy podejmują decyzje, piętnowanie, to potem nie ma się co dziwić, że decyzji trudnych podejmować nie chcą. Takie stwierdzenia pod publikę wyrządzają tym osobom krzywdę - uważa Mariusz Piotrkowski.
Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 1141 (52/2013)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze