Reklama

Przepychanie Gwardii Ludowej

Rozlewisko przy ul. Władysława Jagiełły i Gwardii Ludowej
     Przepychanie Gwardii Ludowej
     Woda z piachem spływa z okolic ul. Ptasiej, Opłotkowej i in. i zapycha studzienki na Gwardii Ludowej. Nie płynie do niedalekiego rowu, bo nie ma którędy. Właściciel jednej z posesji nie zgadza się na przekopanie swojego terenu, by tędy woda mogła płynąć do rowu. Boi się, że wtedy woda zalałaby jego działkę, bo rów jest zarośnięty i niedrożny. W gminie słyszymy, że było Wuko i wszystko jest już w porządku.

Zalana część ul. Gwardii Ludowej
              fot. Janina Księska

    Woda pojawiła się po obfitych opadach deszczu, jakie nawiedziły Żnin 6 i 7 sierpnia. Na skrzyżowaniu ulicy Gwardii Ludowej z ulicą Władysława Jagiełły powstała dość duża kałuża, a raczej mały zalew. Niezbyt uważni kierowcy, wjeżdżając z impetem w kałużę, wytwarzali fontannę wody.
Powodem bałaganu na tej ulicy była zapchana studzienka kanalizacyjna, która zbiera wody opadowe. - Przez dwa dni „Wuko” przepychało kanalizację na osiedlu. Teraz jest tam już zrobione - informuje burmistrz Leszek Jakubowski.
    Wuko to specjalistyczny wóz, który pod ciśnieniem odsysa nieczystości z rur kanalizacyjnych i wodą, która wtłaczana jest do tych samych rur, również pod ciśnieniem, oczyszcza je. Ten wóz udrażniał sieć kanalizacyjną na ul. Gwardii Ludowej i Sobieskiego w czwartek i piątek. Woda zniknęła. Naczelnik wydziału dróg i inwestycji w żnińskim Urzędzie Krystyna Gołaszewska zapewniła, że kanalizacja została dobrze udrożniona i problemów ze stojącą wodą nie powinno być.
    Na razie, bo o tej wielkiej kałuży pisaliśmy już dwa lata temu. I właściwie po każdym większym deszczu na Gwardii Ludowej jest rozlewisko.
    Mieszkanka ulicy Jagiełły opowiada, że zawsze po udrożnieniu rur przez Wuko było lepiej. Ma nadzieję, że podobnie będzie i tym razem. Nasza rozmówczyni dodaje, że zanim przyjechał specjalistyczny samochód po każdym deszczu było strasznie. Ulica była tak zalana, że mieszkańcy musieli wzywać strażaków, by wypompowali z niej wodę. Kobieta prosiła przy okazji, by wypompowali też wodę z piwnicy.
    - Nie musi to być wielka ulewa, by woda zalewała piwnicę. Wystarczy, że woda zacznie stać na ulicy, to mi się cofa do piwnicy. Mam nadzieję, że teraz, jak ten samochód przeczyścił te studzienki, woda będzie lepiej spływała. Na razie nie mam wody w piwnicy - mówi mieszkanka ulicy Jagiełły.
    Mieszkanka ulicy Gwardii Ludowej zwraca uwagę, że woda stoi na drodze po każdym deszczu. Kiedy jest większa ulewa, zalewa jej piwnicę. Woda przedostaje się też na podwórko. Tam jednak znajduje się odpływ, którym woda zostaje odprowadzona na pole. W przeciwnym wypadku zalałoby całe podwórko.
    - Woda długo stoi na ulicy, a przez to powstają tu bardzo nieprzyjemne zapachy - żali się kobieta.
Inny mieszkaniec ulicy Gwardii Ludowej, mający dom w pobliżu skrzyżowania z Jagiełły, zwraca uwagę, że wszystko zaczyna się od ulic położonych wyżej: Majdanowej, Opłotkowej, Cichej, Ptasiej, Skrajnej oraz Panoramicznej i Różanej, które nie mają kanalizacji deszczowej. Jego zdaniem, woda z wspomnianych ulic rwącym potokiem zabiera z sobą ziemię, piach i kamienie, przez co zapycha kanalizację na ulicy Glicznera oraz Gwardii Ludowej.

Mariola Strzelecka pokazuje zarośnięty chaszczami rów melioracyjny, biegnący tuż za posesjami przy ulicy Gwardii Ludowej
        fot. Arkadiusz Majszak

    - Przyczyną ciągłego zalewania naszej ulicy jest niedrożność sieci deszczowej. Piach to wszystko zapycha. Dlatego są podtopienia - wyjaśnia mężczyzna.
    Dodatkową przyczyną nieodpływania wody był brak odpływu do rowu, biegnącego nieopodal ul. Gwardii Ludowej. To znaczy, odpływ jest, ale tylko na planach. W związku z tym, że funkcjonował on na gruntach prywatnych, to został odcięty. Tak przynajmniej tłumaczy problem burmistrz Leszek Jakubowski. Nie udało się gminie udrożnić tego odpływu. - Chcieliśmy wykonać dodatkowy przekop, ale właściciele, z którymi rozmawialiśmy, nie zgodzili się na przejście przez ich teren - mówi Leszek Jakubowski.
    Mieszkaniec Gwardii Ludowej wyjaśnia, że nie zgodził się na przekop na swoim gruncie w celu wykonania przez gminę odpływu, ponieważ obawia się, że miałby podtopiony ogród.
    - Najpierw musiałby być doprowadzony do porządku rów melioracyjny, do którego odpływ by prowadził. A on jest zarośnięty. Nie ma praktycznie przepływu. Woda zalewałaby mi działkę - wyjaśnia mężczyzna.
    Mariola Strzelecka, mieszkanka Gwardii Ludowej, podkreśla, że problem występuje od kilku lat. Od czasu, gdy posesje zostały podłączone do miejskiej kanalizacji deszczowej. Dodaje, że woda zalewa jej podwórko od strony jezdni, a także od tyłu, gdzie biegnie zarośnięty chaszczami rów melioracyjny. Cały czas ma wodę w budynku gospodarczym. Nawet podczas upałów w budynku utrzymywała się wilgoć.
    - Jeszcze w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych, jak żyli rodzice, to opowiadali, że jest za mała przepustowość tego rowu melioracyjnego. Rów powinien zostać przeczyszczony - uważa Mariola Strzelecka.
    Nasza rozmówczyni obawia się, że w przyszłości w domu mogą zacząć odpadać ściany, ponieważ na ulicy ciągle utrzymuje się wilgoć.
    - Wszyscy mieszkańcy tu uważają, że gdyby całą sieć udrażniana przy pomocy „wuko” dwa razy w roku, to by nie było problemu. Trzeba też coś zrobić z Panoramiczną, bo ten piach będzie ciągle tę sieć zapychał - słyszymy od mieszkańców.

Reklama

REMIGIUSZ KONIECZKA
ARKADIUSZ MAJSZAK
Pałuki nr 966 (33/2010)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości