Cerekwica, Dzień Strażaka, wiceburmistrz, alkohol
Przez żołądkową do druhów
Niektórych uczestników gminnych obchodów Dnia Strażaka zbulwersował fakt, że pani wiceburmistrz Żnina Aleksandra Nowakowska przekazała świętującym strażakom w prezencie karton z alkoholem. - Karton przekazałam jako mój prywatny prezent za pośrednictwem gospodarza, czyli pana komendanta Pawła Filipiaka do rozdysponowania według jego uznania. Uważam, że każdy może wręczyć prywatny prezent. - przedstawia swe stanowisko pani wiceburmistrz.
W sobotę w Cerekwicy odbyły się miejsko-gminne obchody Dnia Strażaka w Żninie. Impreza odbywała się na świeżym powietrzu, choć uczestnicy z powodu deszczu kryli się pod namiotami.
Wśród strażaków oraz zaproszonych notabli pojawiła się m.in. pani wiceburmistrz Aleksandra Nowakowska. Według naszego informatora, pani burmistrz powiedziała, że w imieniu burmistrza i przewodniczącego Rady Miejskiej przywiozła taki prezent. - To wyglądało tak, że pani wiceburmistrz przywitała się i powiedziała:”Widzę, że ze starostwa otrzymaliście takie gadżety, ja mam dla was taki karton”. Jednocześnie z jej polecenia otworzono karton i wyciągnięto z niego butelki wódki i rozstawiono na stołach. Część osób biorących udział w uroczystości była zdegustowana tak bezceremonialnym zaproponowaniu alkoholu na gminnej uroczystości i zachowaniem strażaków, że oni tak łatwo przyjmują tego typu prezenty i biesiadują w taki sposób - powiedział nam jeden z uczestników imprezy w Cerekwicy. Dodatkowo wskazywał on, że takie rozdawnictwo alkoholu może mieć związek z szukaniem głosów wyborczych przez panią wiceburmistrz w kontekście przyszłych wyborów.
Przewodniczący Rady Miejskiej Lucjan Adamus powiedział, że nie mógł być obecny na imprezie strażaków. Gdy usłyszał, że prezentem dla druhów był alkohol, oznajmił, że pod takim darem, ani on, ani radni nie podpisaliby się.
Komendant miejsko-gminny OSP w Żninie Paweł Filipiak potwierdził, że pani wiceburmistrz odpowiedziała na zaproszenie i przyjechała na uroczystości. - Po części oficjalnej obchodów - dodam, że nie było tam osób nieletnich - pani burmistrz było chyba przykro, bo nie miała w prezencie żadnych kwiatów lub prezentów, a takie przywiózł np. pan starosta. Ale w samochodzie miała karton, a w nim 5 butelek po 0,7 litra pojemności z wódką „czystą żołądkową”, które dała strażakom, aby mogli skosztować. To nie było nic w stylu, że oto mają pić za pana burmistrza i panią burmistrz, bo ona nie mówiła, że to jest prezent od samorządu, tylko to był jej prywatny gest. Było już po części oficjalnej. Nie chcę tego oceniać, bo wiadomo, jaka jest tradycja biesiadowania w Polsce. Kto chciałby wypić, to wypiłby i tak. Konsumpcja miała miejsce pod namiotem na powietrzu. Byli sami dorośli. Ja sądzę, że po prostu chciała się zachować fair wobec gości. Nie miała ze sobą prezentów z gminy, więc przekazała alkohol. Dla mnie najważniejsze jest to, że impreza przebiegła w sposób sympatyczny i kulturalny i do mnie nie dotarły żadne uwagi. Pan pierwszy dopiero zasygnalizował mi teraz, że ktoś tę sytuację źle odebrał. Uważam. że nie była to próba przekupstwa ze strony pani wiceburmistrz - tłumaczy Paweł Filipiak.
W chwili wysyłania tej strony do drukarni swoje stanowisko w tej sprawie przekazała pani wiceburmistrz. - Chcę powiedzieć, że ani pan burmistrz, ani pan przewodniczący Rady Miejskiej żadnych prezentów mi nie przekazywali, bym je wręczyła strażakom. Moim zadaniem było tylko ich usprawiedliwić i przeprosić za nieobecność. Karton przekazałam jako mój prywatny prezent za pośrednictwem gospodarza, czyli pana komendanta Pawła Filipiaka do rozdysponowania według jego uznania. Uważam, że każdy może wręczyć prywatny prezent. Co innego, gdybym chodziła między stołami i wlewała ten alkohol do kieliszków, ale tak nie było. Karton wręczyłam chwilę przed swoim wyjazdem z tej imprezy. Co do zarzutu, że to było kupowanie wyborców, to uważam, iż jest to nietrafiony zarzut. Kampania jeszcze się nie rozpoczęła i za półtora roku, kiedy będą wybory ludzie o tym zapomną - powiedziała Aleksandra Nowakowska.
Karol Gapiński
Pałuki nr 1111 (22/2013)
Komentarz
Prywatnie, ale pro publico
W trakcie prowadzenia ustaleń w związku z alkoholem na obchodach Dnia Strażaka w Cerekwicy usłyszałem od kilku osób, że po godzinach, w sobotnie popołudnie pani wiceburmistrz może dawać prywatne prezenty. Usłyszałem to zresztą od niej samej również. Owszem, może dawać prezenty za prywatne pieniądze, ale na publicznej imprezie nie będą one prezentami prywatnymi, bo pani wiceburmistrz jest osobą publiczną. Nie ma znaczenia fakt, że była to już część nieoficjalna tejże imprezy, a wszystko działo się w weekend, czyli nie w powszedni dzień roboczy.
Wiceburmistrz jest osobą publiczną i nie przestaje nią być także po godzinach, a już zwłaszcza w miejscach publicznych. Dlatego nawet prezent kupiony przez nią za własne pieniądze, wręczony na takim wydarzeniu nie jest już prezentem prywatnym, a posłuży wszystkim. Według mnie źle się stało, że pani wiceburmistrz o tym zapomniała. Źle również, że wręczając taki prezent dodatkowo zastępca burmistrza postawiła komendanta miejsko-gminnego OSP w dwuznacznej sytuacji jako gospodarza. Nie mógł przecież tego prezentu schować przed druhami bez względu na to, jakiego sam nie miałby zdania na temat takiego daru.
Wódka była czysta, ale cała sprawa w mojej ocenie już nie jest taka przejrzysta. Raczej gorzka.
Karol Gapiński
Pałuki nr 1111 (22/2013)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze