Reklama

Przeżył własną śmierć

W Szubinie w lasku, gdzie dawniej był cmentarz żydowski, stoi pomnik. Upamiętnia rozstrzeliwanych przez Niemców we wrześniu i październiku 1939 r. Polaków. Jednym z nich był Stanisław Losy z Barcina. 30 października stanął razem z innymi w wykopanym dole, który miał być ich wspólnym grobem. Niemcy oddali strzały z karabinów i automatów. Padł ugodzony trzema kulami. Został z dziewięcioma współtowarzyszami niedoli zasypany ziemią. Przeżył.

    Aresztowanie
    Stanisław Losy pracował w Barcinie w gorzelni. 17 września 1939 r. widział z okna swojego mieszkania w Barcinie, jak Niemcy w południe rozstrzelali trzech Polaków - Nowakowskiego - polowego z majętności Słaboszewko, robotnika Markiewicza z Pturka i Franciszka Rzepkę z Barcina. Egzekucji na rynku (przed gmachem szkoły) dokonali miejscowi Niemcy przebrani w mundury SS.
    Krótko po tym wydarzeniu, bez podania powodu, Stanisław Losy został aresztowany. Niemiecki burmistrz Georg Keppel znał gorzelnianego. Spojrzał na "czarną listę" i wydał polecenie wtrącenia go do piwnicy na terenie gorzelni. Znajdowało się tam około 30 aresztowanych Polaków.
    Po 48 godzinach wszyscy zostali bez przesłuchania zwolnieni do domów, ale Stanisława Losego następnego dnia ponownie aresztowano. Doprowadzony został do posterunku żandarmerii niemieckiej w Barcinie. Bez przesłuchania został zamknięty w piwnicy. Był bity gumowymi pałkami i sprężynami przez Niemców, których znał - mieszkali w okolicach Barcina. Otrzymał około 70 uderzeń. Bito go bez litości, a później wtrącono do ciemnej piwnicy.
    Następnego dnia zaprowadzono go do sąsiedniej piwnicy, w której uwięzieni byli: ks. proboszcz Aleksander Nowicki z Barcina (został później zesłany do obozu koncentracyjnego w Oranienburgu, gdzie zmarł), dyrektor Banku Ludowego w Barcinie Antoni Tomczak i rolnik z Szerokiego Kamienia Michał Graczyk. Żaden z nich nie wiedział, za co został aresztowany.
    Stanisław Losy razem z Antonim Tomczakiem i Kurtem Błażyńskim został przewieziony wozem do aresztu miejskiego w Łabiszynie. W celi Niemcy zamknęli również Mikołaja Jabczyńskiego z Łabiszyna. Czwórkę Polaków zakutych w kajdany przewieziono do Zakładu Wychowawczego w Szubinie, gdzie był organizowany obóz dla aresztowanych z terenu powiatu szubińskiego.
    Obóz w Szubinie
    Po przyjeździe z aresztowanymi rozmawiał dowódca gestapo na powiat Szubin - Schnuck. Był tam również komendant tego obozu Berg. Usłyszeli, że mają pracować. Kto z nich okaże się niewinny - zostanie wypuszczony na wolność.
    Obóz dopiero organizowano. W chwili przyjazdu Losy, Tomczaka, Błażyńskiego i Jabczyńskiego znajdowało się w nim 16 Polaków z Szubina. W krótkim czasie liczba wzrosła do około 220. Wśród uwięzionych znajdowali się: ks. Aleksander Nowicki z Barcina, ks. Klein z Chomętowa, ks. Gałecki z Szubina, ks. Weber z Kcyni i wielu nauczycieli (m.in. Bolesław Garba z Szubina, Salkowski z Barcina, Sosabowski z Mamlicza, Bałka z Buszkowa, Walczak z Wolic, Maślińska z Krotoszyna, Krukowski z Barcina), kupiec Januszewski z Szubina, fryzjer Napierała z Szubina, instruktor samorządowy Kłodziński z Szubina i inni.
    Osadzeni w obozie wykonywali prace fizyczne - zwijali druty kolczaste i zasieki w okolicy, wybierali buraki, nosili opał itp.
    Stanisław Losy przebywając w obozie wiedział o częstych egzekucjach, o rozstrzeliwaniu Polaków w ogrodzie starostwa powiatowego, w podwórzu więzienia przy sądzie oraz przy cmentarzu żydowskim. Wiedział, że 21 października 1939 r. na cmentarzu żydowskim rozstrzelano 9, a może 11 Polaków. Wśród nich znajdowali się z Barcina: Apolonia Reinke - córka dentysty, Stanisław Rogowski - mistrz piekarski, Czyżewski (lub Czyżowski) - uczeń rzeźnicki (ze Szczepanowa), Władysław Walczak - krawiec, Stanisław Witucki - robotnik i Józef Napieralski - gazmistrz.

    28 października 1939 r. około godz. 19.00 wezwano wszystkich na korytarz. Wyczytano dziesięć nazwisk: Stanisław Losy, Antoni Tomczak, Sylwester Błotny (nauczyciel z Szerokiego Kamienia), Wojciech Strzelecki, Mikołaj Jabczyński, Kurt Błażyński (rzemieślnik z Barcina), Bolesław Taska (robotnik ze Słonaw), Idzi Szulc (stangret z Chwaliszewa), Maksymilian Hubner (robotnik leśny z okolic Łabiszyna), Wacław Alwin z Rynarzewa (woźny gminny). Sądzili, że zostaną przesłuchani przez gestapo. Osadzeni zostali w dwóch celach w budynku, który służył za karcer. Przez dwa dni nie podano im nic do jedzenia i picia.
    Wyrok śmierci
    30 października około godz. 16.30 gestapowcy otworzyli drzwi cel i wezwali do oddania dokumentów. Przed karcerem stało 12 uzbrojonych Niemców. Wśród nich znajdowali się Schnuck i Berg.
    Dziesięciu Polaków poprowadzono na cmentarz żydowski. Z podniesionymi ramionami wysłuchali wyroku śmierci. Mieli zginąć za to, że "szykanowali i okradali Niemców". Odczytany wyrok był ogólnikowy i nie zawierał nazwisk.
    W grobie
    Stanisław Losy tak wspominał te chwile:  
    - "...padła komenda (w języku niemieckim): Pierwszych pięciu do dołu marsz. Znalazłem się w pierwszej piątce. Mieliśmy skoczyć do wykopanego już dołu. Dół ten wykopali poprzedniego dnia Henryk Trzebiński z Bydgoszczy (obecny wicewojewoda), śp. emeryt, nauczyciel Walczak z Wolic i inni. Do stojących w dole z podniesionymi rękami Polaków strzelało z tyłu dziesięciu Niemców. Padła salwa. Upadłem na twarz tracąc przytomność. Egzekucji drugiej piątki nie pamiętam. Gdy odzyskałem przytomność usłyszałem słowa: der Hund lebt noch (ten pies żyje jeszcze). Drugi głos odpowiadał: Nein, der Hund hat drei gute schuse bekommen (nie, ten pies dostał trzy dobre strzały). Jeden z wyższych rangą Niemców Schnuck lub hauptmann Kripo odezwał się do grabarza Domkego (w jęz. niem): Ojczulku dbaj o to, żeby do jutra wszystko było gładkie i czyste, a jeżeli ktoś podniesie łeb, to rąbnąć go szpadlem.  
     Później Niemcy opuścili cmentarz, z wyjątkiem grabarza Domkego i dwóch młodszych Niemców, nieuzbrojonych pomocników. Ci zaczęli ściągać ze zwłok rozstrzelanych Polaków buty, odzież itp. W tej chwili Mikołaj Jabczyński odezwał się słowami (w jęz. niem.): Kolego Domke, ratuj mnie, podaj mi rękę. Ja ci dam mój zegarek i wszystko co mam. Alwin z Rynarzewa też się odezwał o udzielenie pomocy. Na to grabarz Domke dał rozkaz, by jeden z młodszych wziął rower i pojechał po karabin. Ów młodszy Niemiec po chwili przywiózł karabin. Jeden z Niemców przyświecał latarką kieszonkową, a drugi z nich strzelał. Przypuszczam - najpierw do Jabczyńskiego, a następnie do Alwina. Tego nie widziałem, gdyż leżałem twarzą w ziemi, ale wyczuwałem to i słyszałem rozmowy, i strzały z karabinu, a po głosie poznałem dobitych Polaków i Niemca Domkego. Potem Niemcy przysypali leżących w dole Polaków warstwą ziemi grubości 25-30 cm... W dole, na mnie leżały zwłoki dwóch zamordowanych Polaków.
    Zmartwychwstanie
    Stanisław Losy przeżył. Nie został trafiony śmiertelnie. Trzy kule zraniły mu lewą rękę, szyję i ucho. Uniknął zasypania głowy, którą chroniła ukośna ściana dołu. Słyszał echa kroków oddalających się grabarzy, stuk żelaznej furtki cmentarnej i szczekanie psa przy domu obok cmentarza.
    Po pewnym czasie wyzwolił się spod ciężaru leżących na nim dwóch zwłok i piasku. Wyciągnął nogi, ukląkł i wstał. Starał się zatrzeć ślady swojego powstania z dołu. Przez mur wydostał się na zewnątrz cmentarza.  
    Dotarł na ulicę Winnica w Szubinie. Siostry zakonne Regina i Faustyna udzieliły mu pierwszej pomocy. Następnie w domu kupca Kazimierza Bałki, mieszkającego w rynku otrzymał nowe ubranie, stare natychmiast zostało spalone. Tuż przed godziną policyjną opuścił Szubin. Wędrował łąkami i polami. Przez Młodocin, Wiktorowo, Kołodziejewo, Janikowo dostał się po wielu dniach do Inowrocławia, a następnie do Generalnej Gubernii.
    Po zakończeniu wojny dowiedział się, że Niemcy późnym wieczorem 30 października 1939 r. zauważyli jego zniknięcie z dołu. Szukali go po cmentarzu.  
    Okupację przeżył pod przybranym nazwiskiem Jan Kossak. Pracował jako robotnik polowy, rybak, gajowy i zastępca leśniczego w majątku Zofiówka w gminie Grabów nad Pilicą.

Ryszard Nowicki
Pałuki nr 167 (18/1995)
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości