Reklama

Przyjaciółki rodzin

Asystentki rodzin w gminie Szubin, od lewej: Agata Prybińska, Anna Pyszczyńska, i Marlena Nowaczewska przyznały, że lubią swoją pracę. Praca asystenta rodziny to nie tylko pomoc w robieniu zakupów, ale planowanie domowego budżetu, pomoc dzieciom w odrabianiu lekcji, umawianie na wizyty lekarskie, a nawet rozładowywanie napięć między małżonkami i walka z alkoholizmem.  

      fot. Remigiusz Konieczka

Szubin, M-GOPS, praca, rodzina, asystentka
    Przyjaciółki rodzin
    - Ludzie tak naprawdę nie wiedzą, co my robimy i na czym nasza praca polega - mówią asystentki rodziny pracujące w szubińskim M-GOPS. Planują rodzinom wydatki, robią zakupy z matkami, organizują im wizyty lekarskie, odrabiają lekcje z dziećmi, budują zaufanie, a jak je zdobędą, to są często dla podopiecznych jedyną przyjazną im osobą.

Rodzinę wspierającą ustanawia burmistrz po uzyskaniu pozytywnej opinii dyrektora ośrodka pomocy społecznej, wystawionej na podstawie przeprowadzonego przez pracownika socjalnego wywiadu środowiskowego. Z rodziną wspierającą podpisywane są umowy, na podstawie których rodziny wspierające uprawnione są do zwrotu kosztów związanych z udzielaniem wsparcia. Osoby chętne do pełnienia funkcji rodziny wspierającej mogą zgłaszać swoją kandydaturę do Miejsko-Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Szubinie do Działu Pomocy Rodzinie i Dziecku, którego kierownikiem jest Beata Masiakowska.
Rodzina nie może pełnić funkcji rodziny wspierającej gdy: istnieje problem alkoholowy; nie ma stałego źródła utrzymania; występują problemy wychowawcze z własnymi dziećmi; członkowi rodziny odebrano lub ograniczono władzę rodzicielską; członek rodziny nie wywiązuje się z obowiązku płacenia alimentów; skazano członka rodziny za przestępstwo ścigane z oskarżenia publicznego; występują zaburzenia lub choroba psychiczna. Asystent do rodziny jest kierowany do rodzin w dwojaki sposób. Na postanowienie sądu lub wniosek pracownika socjalnego, jeśli otrzyma informacje o rodzinie, która przeżywa trudności w realizowaniu zadań opiekuńczo-wychowawczych. Jeżeli na postanowienie sądu to asystent kierowany jest obowiązkowo, a jeżeli na wniosek pracownika socjalnego, to dobrowolnie - za zgodą rodziny.

    Marlena Nowaczewska, Anna Pyszczyńska i Agata Prybińska to trzy asystentki rodziny, które pracują w Miejsko-Gminnym Ośrodku Pomocy Społecznej w Szubinie. Do pracy przyszły z różnym doświadczeniem, zarówno zawodowym, jak i życiowym. Wspólnym mianownikiem jest to, że lubią to co robią, pomimo napotykanych trudności.
    Asystentki pracują tylko z rodzinami, w których są dzieci lub osoby niepełnosprawne. Często są to rodziny z problemami, a zadaniem asystentek jest podanie członkom tych rodzin pomocnej dłoni.
    Marlena Nowaczewska jest najstarszą stażem asystentką rodziny. Zaczynała dwa lata temu. Była pierwszą i jedyną na tym stanowisku, i musiała zająć się rodzinami na terenie nie tylko całego Szubina, ale całej gminy. Wcześniej pracowała już w miejscu, w którym stykała się z osobami z problemami socjalnymi. Teraz opiekuje się 14 rodzinami z 50 dziećmi. Anna Pyszczyńska pracuje rok. Pod jej opieką jest 11 rodzin z 25 dziećmi. Agata Prybińska pracuje od 1 września ubiegłego roku. Zajmuje się 12 rodzinami z 30 dziećmi.
    - Nie miałam wcześniej doświadczenia w pracy z podopiecznymi, ale poprzedzona była praktykami. Jak tylko na trzecim roku studiów usłyszałam, że będą potrzebni asystenci rodziny, to już wtedy wiedziałam, że to może być praca dla mnie. Może to zabrzmi dziwnie, ale zakochałam się w tej pracy. Odnajduję się w niej - przyznaje Agata Prybińska.
    Także Anna Pyszczyńska, mimo braku doświadczenia zawodowego, mogła pochwalić się bogatą działalnością wolontariacką na niwie pomocy społecznej, bo zdobywała ją m.in. w ośrodku samotnej matki. Jej koleżanka Agata odbyła praktyki w pogotowiu opiekuńczym czy w domu seniora.
    - Na początku praca była bardzo ciężka. Składałam wizyty rodzinom raz lub dwa razy w tygodniu. Spędzałam tam po kilka godzin. Z niektórymi spędzałam cały dzień. Musiałam stworzyć plan działania. Co chcemy robić. U części rodzin był brak płynności finansowej. Nie było pieniędzy na to, by płacić rachunki. Trzeba wtedy od podstaw ustawić rachunki takiej rodziny. Prosimy, by pisały na co idą pieniądze. Jak się okazuje, że najwięcej na alkohol i papierosy, to starałyśmy się to zmienić - mówi Marlena Nowaczewska.
    Rodziny, którymi się opiekują, mają obniżone kompetencje opiekuńczo-wychowawcze. Zadaniem asystentek jest rozbudzenie u rodziców, a w szczególności u matek, świadomości. Stąd częste rozmowy z kobietami i wskazywanie kroków, które umożliwią im rozwiązywanie problemów.
    - Niektóre z pań od ostatniego porodu nie były nawet u ginekologa. Umawiamy je więc na wizytę u specjalisty i staramy się je uświadomić, by chodziły tam regularnie - dodają asystentki. - Czasem pokazujemy im, jak żyć bez mężów, którzy używają przemocy w rodzinie.
    Pracownice Ośrodka Pomocy Społecznej organizują niekiedy rodzinom dzień pracy i planują budżet.
    - Jedna z rodzin miała problemy finansowe. Jak dostawali zasiłek, to w tym samym dniu jeździłam do nich i wspólnie robiliśmy zakupy - mówi Marlena Nowaczewska.
    - To co my robimy, to tak naprawdę praca od podstaw. Musimy zorganizować wymianę okien, załatwić nowy piec, sprzęt domowy, czasem mieszkanie socjalne - dodaje Anna Pyszczyńska. - To nie jest tak, że jak czyścimy dywan, to ja stoję z boku i mówię co trzeba zrobić. Biorę szczotkę i na kolanach czyszczę razem z podopiecznymi.
    Asystentki uczą nawet piec i gotować. Uczą młode matki, jak przewinąć dziecko. Zresztą jak pojawia się noworodek, to asystentki w takiej rodzinie są codziennie. Odrabiają lekcje z dziećmi, które mają kłopoty w nauce. Idą najpierw do szkoły i dowiadują się, czy i z jakich przedmiotów dziecko z rodziny objętej pomocą, jest zagrożone. Później starają się kontrolować i sprawdzać, czy w tych przedmiotach są jakieś postępy. Starają się zachęcać kolegów i koleżanki do pomocy. Rozmawiają też z Poradnią Psychologiczno-Pedagogiczną.
    - W ubiegłym roku miałam taką sytuację, że pomimo wcześniejszego zagrożenia, wszystkie dzieci otrzymały promocję - powiedziała Marlena Nowaczewska.
Asystentki starają się uczulić rodziców na to, by sami kontrolowali dzieci. Dlatego są obecni podczas odrabiania lekcji po to, by po odejściu asystenta mogli pracę z dziećmi kontynuować. Pomagają zorganizować pomoce naukowe, na które rodziców nie zawsze stać. Finanse są ważne, więc asystentki pomagają rodzicom w tym, aby sami potrafili napisać wniosek np. o zasiłek.
    Starają się też wyeliminować bardzo częsty problem w rodzinach, a mianowicie alkoholizm. Zwracają uwagę rodzicom, by nie palili przy dzieciach. Organizują imprezy, dzięki którym rodziny mogą się zintegrować. Nie tyle zintegrować z innymi rodzinami, co zintegrować wewnątrz siebie. Jedną z nich są wyjazdy do ośrodka w Smerzynie, inną - imprezy i zabawy okolicznościowe, jak np. gwiazdka dla dzieci zorganizowana w styczniu tego roku. Napisały program Marzenia dzieci i dzięki niemu można było zabrać dzieci do parku dinozaurów w Rogowie.
    Jednak największą trudnością, z jaką spotkały się asystentki, jest zbudowanie zaufania. - Przez pierwsze pół roku, a niektórzy nawet przez rok, podchodzą z dużym dystansem. Pytałam, co się dzieje i odpowiadali, że wszystko w porządku, choć było widać, że nie do końca było w porządku. Mówiono im, że jak wejdzie osoba z zewnątrz, to im dzieci zabierze, że pozbawi praw rodzicielskich. Kiedy okazywało się inaczej, bardzo powoli lody topniały - opowiada Marlena Nowaczewska.
    Dyrektor Miejsko-Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Szubinie Renata Michalak powiedziała, że dotychczas gminy mogły, ale nie musiały zatrudniać asystentów rodziny. Była to możliwość fakultatywna, którą daje Ustawa o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej. Gmina Szubin dzięki środkom na wynagrodzenia z Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej zatrudniła trzy osoby. Od 1 stycznia 2015 roku zadanie zatrudnienia asystentów rodziny będzie dla gmin obowiązkowe.
    - Mając na uwadze dobro dziecka i jego rodziny mam nadzieję, że zadanie to będzie realizowane w podobnym lub większym zakresie, ponieważ rodzin do objęcia wsparciem asystenta jest jeszcze kilkanaście na terenie naszej gminy. Aby efekty były widoczne asystent nie może być przeciążony pracą w środowisku, ponieważ stopień trudności wykonywanych zadań w każdej rodzinie jest inny. Dlatego wskazane byłoby zatrudnienie dodatkowej osoby. Obecnie 37 rodzin korzysta z wsparcia asystentów, a dodatkowe kilkanaście rodzin to nowy pracownik - mówi Renata Michalak.
    Dyrektor dodała, że ta sama ustawa przewiduje możliwość innej formy wspierania rodzin. Jest nią działanie tzw. rodziny wspierającej. - Miejsko-Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej w Szubinie zachęca rodziny do współpracy z asystentem rodziny we wspieraniu rodzin przeżywających trudności w zakresie opieki i wychowania dzieci - informuje dyrektor M-GOPS w Szubinie. - Zadaniem rodziny wspierającej nie jest wyręczanie, lecz aktywna pomoc w przezwyciężaniu trudnych sytuacji w rodzinach tego wymagających. Formy pomocy mogą być bardzo różne i są uzależnione od potrzeb oraz współpracy między zainteresowanymi. Mogą to być wskazówki dotyczące sprawowania opieki i wychowania dzieci, kształtowania i wypełniania podstawowych ról społecznych, organizacji czasu rodziny, pomocy w nauce, racjonalnego prowadzenia budżetu domowego oraz prowadzenia gospodarstwa domowego.

Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 1158 (17/2014)

Reklama

 

Przejdź do forum.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości