Sobiejuchy, i nterwencja, Straż Miejska, dom, opieka, psy
Psów bez liku, choć tylko trzy
We wtorek strażnicy miejscy ze Żnina odwiedzili dom w Sobiejuchach, ponieważ otrzymali zgłoszenie, że może być w nim nieprawidłowo sprawowana opieka nad dużą ilością psów. W efekcie te psy mają się wałęsać po okolicy. Nie stwierdzono jednak tego wykroczenia. Właścicielka psów została ukarana mandatem, bo czworonogi nie miały obowiązkowych szczepień.
Patrol Straży Miejskiej ze Żnina został wezwany do Sobiejuch, do mieszkania państwa, u których znajduje się bliżej nieokreślona liczba kotów i psów. Zwierząt tych przebywa na posesji kilka, a rotacyjnie nawet kilkanaście. Niektórzy mieszkańcy wsi uważają, że dochodzi do zaniedbań w sprawowaniu opieki nad tymi zwierzętami. Wskazują też, że czworonogi w tym domu pojawiają się i znikają i nie wiadomo, co się z nimi dzieje.
Na początku stycznia Agnieszka Mencel, mieszkanka Sobiejuch, która jest miłośniczką zwierząt, a szczególnie kotów, postanowiła interweniować w tej sprawie w Schronisku dla Zwierząt w Bydgoszczy. Możliwość nieprawidłowej opieki nad zwierzętami w domu sąsiadów zgłosiła Marcinowi Ruprikowi, który zajmuje się w bydgoskim schronisku interwencjami w terenie. O tym, czy interwencję w Sobiejuchach zdążył podjąć i jaki ona przyniosła skutek nie wiemy, gdyż przebywa on obecnie na zwolnieniu chorobowym.
- Podobno kontrola była, bo pani...(nazwiska pani, u której we wtorek interweniowali strażnicy, nie podajemy go ze względu na ochronę danych osobowych - przypis kg) się mi przyznała, ale za chwilę się zaśmiała, że nic jej nie zrobili. Podejrzewam, że szybko wpuściła wszystkie zwierzęta do domu i nikt jej nic złego nie zarzucił. Ręce mi opadają, bo nie damy rady tak dalej, a sytuacja będzie się powtarzać. Zresztą to już trwa od dawna. Ja mam u siebie 6 kotów państwa... i ciągle coś nowego przychodzi, bo oni zwożą ciągle nowe czworonogi i mają nowe psy, a te zwierzęta gdzieś giną. Tych psów jest bez liku, chodzą później po okolicy. Chyba ja tylko jedyna jestem we wsi, która mówię o problemie głośno - opowiada Agnieszka Mencel. Kobieta opowiada, że koty, które sprowadzają do Sobiejuch rozchodzą się po wsi w poszukiwaniu jedzenia, a ponieważ nie ma serca patrzeć, jak głodują, to dokarmia je. W rezultacie w jej domu jest coraz więcej kotów. Inni mieszkańcy wsi, z którymi rozmawialiśmy, albo nie chcieli się wypowiadać, albo potwierdzali, że psów i kotów u państwa....jest bliżej nieokreślona ilość i pojawiają się oraz znikają i nie bardzo jest nad tym kontrola. Jednak nikt z naszych rozmówców - oprócz Agnieszki Mencel - nie chciał wypowiedzieć się w tej sprawie pod własnym nazwiskiem.
Według przepisów nie ma bezdomnych kotów. Są tylko koty wolno żyjące. Nie odławia się ich i nie wywozi do schronisk. Co innego w przypadku psów. Ich ilość i sposób sprawowania opieki można kontrolować i jest to w zadaniach Straży Miejskiej.
- We wtorek nasi strażnicy po zgłoszeniu od Urzędu Miejskiego w Żninie o tym, że u pani... znajduje się być może większa, bliżej nieokreślona liczba psów, które wałęsają się po wsi, udali się na miejsce celem skontrolowania sytuacji pod kątem ewentualnego naruszenia artykułu 77 kodeksu wykroczeń w związku z braku nadzoru nad zwierzętami. Strażnicy nie stwierdzili naruszenia tego artykułu, choć pani... przyznała, że czasami psy wymykały się jej spod kontroli. Tym razem były w domu. Została zobligowana, żeby zabezpieczyła swoje psy tak, aby nie wydostawały się w przyszłości z terenu posesji. Kobieta zadeklarowała posiadanie 3 psów. Tyle ich też było na posesji. Rutynowo strażnicy sprawdzili, czy psy mają zaświadczenia o obowiązkowych szczepieniach przeciwko wściekliźnie. Pani przyznała się, że nie mają. Została w związku z tym ukarana mandatem i zobligowana w określonym terminie do uzupełnienia wymaganych szczepień psów. Psy nie wyglądały na to, żeby były wygłodzone - powiedział Przemysław Pankowski, komendant Straży Miejskiej w Żninie.
Zapytaliśmy sołtysa Sobiejuch, Stanisława Goclika, ile psów on naliczył na posesji, a ile wcześniej zadeklarowała dla celów podatkowych pani, u której we wtorek byli strażnicy miejscy. Pan sołtys powiedział, że właścicielka zadeklarowała posiadanie trzech psów i za taką liczbę stworzeń musi płacić podatek do gminy. - Ja osobiście nie obliczam tych psów, tylko opieram sie na deklaracji właściciela. Słyszałem, że widywano u tej pani więcej psów, później one gdzieś znikały, ale ja tego osobiście nie stwierdziłem. Ci państwo nie maja dużych psów z tych ras groźnych dla ludzi. Co do tego, czy te psy są wygłodzone, czy nie, to n ie odpowiem na to pytanie, bo po prostu nie potrafię tego ocenić - przekazał nam sołtys Sobiejuch.
Karol Gapiński, 27 II 2013
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze