Reklama

Ptasia inwazja

Strażacy z OSP Janowiec Mariusz Chrzanowski i Andrzej Walendowski zdejmują z drzewa urządzenie odstraszające
           fot. Sylwia Wysocka

Janowiec, wrony, inwazja, ptaki
     Ptasia inwazja  
     System nagłaśniający, który miał przepłoszyć z parku wrony, nie sprawdził się. Ptaki budują swe lęgowiska nie tylko w parku, ale i na cmentarzu, przy kościele, na obiekcie sportowym "Sparty", nad placem zabaw przedszkola, wszędzie gdzie są wysokie drzewa. W poniedziałek Janowiec przystąpił do mechanicznego niszczenia gniazd.

     W miniony poniedziałek przy pomocy wynajętego podnośnika ochotnicy z miejscowej straży pożarnej z drzewa w parku usunęli system nagłaśniający, który - jak zapewniali jeszcze przed tygodniem przedstawiciele bydgoskiej firmy - miał spowodować wyniesienie się wron z janowieckiego parku.
     Wcześniej usunięto gniazda ptaków, zamontowano próbnie system dźwiękowy i ustawiono specjalne dźwięki, które miały skutecznie przepłoszyć ptaki. Tak się jednak nie stało. Wrony szybko przyzwyczaiły się do odgłosów drapieżnych ptaków, system nagłaśniający nie przeszkadzał im w budowaniu gniazd.
     W poniedziałek system nagłaśniający został zdjęty. Nie sprawdził się, więc firma zabrała go ze sobą. 
     Przedstawiciel firmy zajmującej się montowaniem systemów odstraszających powiedział podczas demontażu, że problem ogromnej populacji ptaków jest problemem też w Krakowie, na Wybrzeżu i wielu innych miejscach.
     - "Rozpoznaje się teraz ogromne populacje ptactwa, częściowo zmutowane, odporne na płoszenie, które bardzo trudno wysiedlić z miejsca, które obrały sobie na lęgowiska" - zapewnił przedstawiciel firmy. 
     W parku usunięto kilka gniazd, kolejnych ponad 60 zdjęto na cmentarzu. Na cmentarzu usuwanie gniazd jest znacznie utrudnione z uwagi na brak dojazdu podnośnika. Pozostało tam jeszcze siedem gniazd, do których nie było dojazdu i które umieszczone są zbyt wysoko.
     Na cmentarzu przy myciu pomników spotkać można każdego dnia licznych mieszkańców.
     - "Każdego dnia możemy myć i wciąż jest tak samo. Nie po to człowiek stawia pomniki, dba o to miejsce, zmienia kwiaty, pali lampki. Tu leża nasi bliscy i należy im się spokój. Wrzaski tych ptaków i dodatku zabrudzone ich odchodami pomniki bardzo uwłaczają temu miejscu. Cieszymy się, że taka akcja jest prowadzona, może to zmniejszy choć trochę zanieczyszczenie na cmentarzu. Ludzie starają się tu straszyć te ptaki, ale one wracają i wciąż jest ich więcej, budują gniazda" - mówią sprzątający nagrobki bliskich. 
     Do usunięcia wyznaczono kolejne gniazda nad boiskiem przedszkola i przy kościele.
     Na terenie przedszkola ptaki zbudowały gniazdo nad piaskownicą.
     - "Wiadomo, że piasek w piaskownicach należy systematycznie wymieniać, a tu jeszcze ptasie gniazdo nad nim. Wciąż zabrudzony piasek, podobnie jak i sprzęt na placu zabaw. Gniazdo to musimy usunąć ze względów higienicznych. Ptasie odchody nie tylko psują estetykę naszego placu zabaw, ale stwarzają też możliwości przenoszenia różnych chorób" - mówi Alina Kucharska, dyrektor przedszkola.
     Od 17 marca systematycznie straszeniem gołębi zajął się Marek Drożdżyński, mieszkaniec miasta, który z okien obserwuje park. Każdego dnia wczesnym rankiem około 500, później zazwyczaj o 800-900 i kilka razy jeszcze po południu odwiedza park i płoszy ptaki przy pomocy petard.
     - "Musimy walczyć, bo tych ptaków systematycznie przybywa. Jestem na emeryturze, mam czas, wstaje wcześnie, dlatego objąłem sobie za cel przeganianie ptactwa z parku. One mnie już znają, wiedzą, że je płoszę, jak zjeżdżam z górki rowerem, to już na sam widok się podrywają i uciekają" - mówi Marek Drożdżyński.

Sylwia Wysocka
Pałuki nr 633 (14/2004)

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 30/10/2024 10:43
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości