Piotr Hemmerling zapewniał, że nie zmarnuje żadnej szansy na pomniejszenie zwrotu dotacji, będzie również podejmować kolejne kroki, by widmo spłaty oddalić fot. Sylwia Wysocka
Kcynia, dotacja, zwrot, kanalizacja
Radna Borkowska namawia do walki
Anna Borkowska (PSL) udowadniała, że i z Urzędem Marszałkowskim wygrać można walkę o unijną dotację, i zachęcała do walki o co najmniej pomniejszenie zwrotu dofinansowania. Taki tok działania obrał też burmistrz Piotr Hemmerling (SLD). W tej kwestii wyjątkowo zgodnie mówiły dwa kcyńskie ugrupowania polityczne.
Burmistrz Kcyni Piotr Hemmerling poinformował na sesji Rady Miejskiej radnych, sołtysów, przewodniczących rad osiedlowych oraz przybyłych mieszkańców o wezwaniu z Urzędu Marszałkowskiego do zwrotu 2.408.200,04 dotacji na budowę kanalizacji w Kcyni i 680.000 zł odsetek od tej sumy. - Stało się to, o czym informowałem od ponad roku, kiedy komisja z Urzędu Marszałkowskiego odkryła nieprawidłowości przy realizacji budowy kanalizacji. Mamy czarno na białym wykładnię stanowiska Urzędu Marszałkowskiego o zwrocie tej dotacji. Chcę państwa poinformować, że zwrot tej kwoty w terminie 14 dni nie nastąpi z różnych względów. Fizycznie nie jesteśmy w stanie wykonać żadnego działania do 30 stycznia i tak jak czyniłem wszelkie starania, nawet wbrew oczywistym informacjom o niezgodności z ustawą prawo budowlane, aby oddalić widmo zwrotu tej dotacji, tak dalej będę te działania kontynuował. Nie będzie tak, że natychmiast będziemy te pieniądze oddawali. Rozpocznie się administracyjna procedura, oczekujemy na decyzję administracyjną, od której przysługują pewne odwołania, by oddalić potrzebę spłaty. Będę tę procedurę administracyjną do końca wykorzystywał. I już teraz, mimo informacji o przyznaniu dotacji 1.100.000 zł na budowę międzygminnego targowiska, poinformowaliśmy przedstawicieli wdrażania Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich, że z uwagi na problemy finansowe jesteśmy zmuszeni odstąpić od podpisania umowy na realizację tego zadania - informował Piotr Hemmerling.
Anna Borkowska zapewniała, że urzędy gminy pozywają do sądu urzędy marszałkowskie w kwestiach zwrotów dotacji unijnych i wygrywają, dlatego i Kcynia musi walczyć, tym bardziej, że kanalizacja jest i spełnia swoje zadania fot. Sylwia Wysocka Burmistrz zapewnił, że dla wszystkich jest to cios, bo zdaje sobie sprawę, że konsekwencję błędów ponieść będzie musiało społeczeństwo w postaci niezrealizowanych inwestycji i kłopotów. Zapewnił też, że będzie informował o wszelkich działaniach w tej sprawie.
W sprawie zwrotu dotacji na budowę kanalizacji głos zabrała radna Anna Borkowska. - Nie jest to łatwa sprawa, ciężko się pieniądze oddaje, ale uważam, że trzeba zrobić wszystko, by tych pieniędzy nie oddać - mówiła Anna Borkowska. Cytowała artykuły z Gazety Prawnej, w których przedstawione zostały podobne sytuacje związane z wnioskowaniem o zwrot dotacji, podobnie jak w przypadku kcyńskiej inwestycji; gdzie opisane są sytuacje, w których gminy broniąc się przed zwrotem dotacji oddały sprawy do sądu i wygrały. Przytoczyła wyrok i uzasadnienie poznańskiego Sądu Apelacyjnego gdzie uznano, że uszczuplenie środków unijnych nie może następować w sposób automatyczny, nawet gdy beneficjent popełni błąd i będzie on ewidentnie oznaczał naruszenie prawa. Instytucja zarządzająca środkami musi jeszcze udowodnić, że mogło to wywołać szkodę dla budżetu Unii lub kraju członkowskiego. Argumentacja ta dotyczyła Konina, który wygrał sprawę o zwrot dotacji. Był to jeden z przykładów, jakie pozyskała w tej sprawie radna i który odczytała na sesji. - Nie może być tak, że znalezione błędy odbierają całą dotację, przecież tej kanalizacji nikt nie zabrał, nikt nie ukradł, nikt też nie porwał studzienek, były zmiany, ale kanalizacja powstała i funkcjonuje. Konin nie dał za wygraną - mówiła radna. Dodała, że i w przypadku kcyńskiej kanalizacji trzeba walczyć. - Wiem, że łatwo powiedzieć, łatwo oskarżać, choć jeszcze wyrok nie zapadł, nie tylko biegać po sądach i wytykać sobie winy, tylko po prostu trzeba teraz walczyć. Odwołać się i walczyć, samorządy wygrywają, może uda się nam zwrócić tylko część, bo przecież ta kanalizacja jest - stwierdziła Anna Borkowska.
Ryszard Hanioszyn stwierdził, że dziwi go fakt, iż Urząd Marszałkowski nie ustosunkował się do wyjaśnień złożonych na piśmie, tylko od razu wystąpił o zwrot dotacji bez rozwiązania wcześniej umowy fot. Sylwia Wysocka Burmistrz Piotr Hemmerling zapewnił, że właśnie o to chodzi, że aby nie oddawać, trzeba będzie biegać po sądach. Zapewnił o podjęciu wszelkich działań, które być może spowodują, że nie w całości, a uda się w części zwrócić dotację. - Nie chcę tu przesądzać, na ile te działania będą skuteczne, bo one już są podjęte, znam te artykuły, które pani trzymała, jednak nie podejmowałem działań wcześniej, zanim nie zostaliśmy oficjalnie wezwani do spłaty. Jestem przygotowany wraz ze służbami prawnymi, w kontakcie z kancelarią prawną, musimy użyć niesamowitych środków, jeśli chodzi o kroki prawne, by tę sprawę spróbować wygrać - przyznał burmistrz. Dodał, że nie mówi jeszcze o sądzie, bo obecnie ma ścieżkę administracyjną. Burmistrz przyznał, że w grę wchodzi tu prawo unijne, zwłaszcza ochrona środowiska, a inwestycja została przeprowadzona przez tereny, dla jakich nie było decyzji środowiskowych, co jest największym zarzutem ze strony departamentu wdrażania RPO. - Nie zaniedbałem żadnego elementu, żaden element, który będzie dążył do tego, że nie będziemy musieli tej kwoty spłacać, nie zostanie zaniechany. Żadnej szansy nie zmarnujemy, tego możecie być pewni - zapewnił Piotr Hemmerling.
Radny Ryszard Hanioszyn tłumaczył, że wyrażenie stanowiska przez radną Borkowską nie miało na celu wywołania polemiki, a było przejawem troski w obliczu trudnej sytuacji. - Stoimy na stanowisku, że nie godzimy się na zwrot dotacji w całości. Jesteśmy zadowoleni, że pan burmistrz deklaruje działania. Przyznam, że jestem trochę zaskoczony faktem, że Urząd Marszałkowski na pisemne wyjaśnienia nie odniósł się do tego pisma, tylko wydał od razu wezwanie do zapłaty, które trochę wyprzedziło procedurę rozwiązania umowy. Pan burmistrz deklaruje, że nie zamierza szybko zwrócić pieniędzy, więc myślę, że zwrot pieniędzy nie wyprzedzi procedury rozwiązania umowy - stwierdził Ryszard Hanioszyn.
Sylwia Wysocka
Pałuki nr 1094 (5/2013)
Inne teksty na ten temat:
Tendencyjna i złośliwa
Działania poprzedniego burmistrza Kcyni bada prokurator
Akty oskarżenia w sprawie kanalizacji
Radna Borkowska namawia do walki
Szczepaniak podaje do prokuratora Hemmerlinga
Urząd Marszałkowski domaga się zwrotu
Nie będzie śledztwa przeciwko Piotrowi Hemmerlingowi
Miał być wyrok, będzie weryfikacja
Wyrok zapadnie w piątek
Wniosek o zwrot 2,5 mln zł
Nie oszukał, ale...
Grzywny za kanalizację w Kcyni
Chcą zabezpieczenia majątków
Apelacyjny podtrzymał wyrok I instancji
Konieczny zwrot dotacji
Kcynia musi zwrócić blisko 2,5 miliona
Poproszą o umorzenie drugiej raty
Burmistrz i urzędnik mają oddać gminie 2.700.000 zł
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze