Reklama

Rak jest do przejścia, byle się nie poddawać

Na zdjęciu od lewej: Joanna Bess, Beata Marczak, Krzysztof Harenda i Ewa Krukowska. Stanowią trzon stowarzyszenia i przy każdej okazji zastanawiają się, jak trafić do jak największej liczby osób dotkniętych problemem nowotworowym. 

     fot. Magdalena Kruszka

Rak, stowarzyszenie, doświadczenia, nowotwór
     Rak jest do przejścia, byle się nie poddawać
    - Jak ktoś to przeszedł, to tak się cieszy, że żyje, że chce nieść pomoc innym. Zrzeszamy tych, którzy są już na tyle silni, że mogą wspierać innych oraz tych, którzy pomocy szukają - mówi Joanna Bess ze Stowarzyszenia Osób Chorych na Nowotwór Lepszy dzień z Barcina.

     Każdy z nich ma doświadczenia z nowotworem. Jeśli sami nie byli nim dotknięci, to członkowie ich rodzin chorowali. Po doświadczeniach, jakie były ich udziałem, stali się na tyle silni, żeby nieść pomoc innym i zdecydowali się założyć stowarzyszenie.
     Rodzice Krzysztofa Harendy, inicjatora i prezesa stowarzyszenia, zostali dotknięci rakiem. To trudna choroba. Obecnie przeżywalność jest dłuższa niż kiedyś, ale skala problemu wzrasta. Stowarzyszenia wspierające osoby chore na nowotwór i ich rodziny działają w Inowrocławiu i w Bydgoszczy. W okolicy nie ma takiego miejsca, gdzie można by przyjść z tym problemem, dlatego Krzysztof Harenda sam zdecydował się założyć stowarzyszenie i w sierpniu zarejestrowane zostało Stowarzyszenie Osób Chorych na Nowotwór Lepszy dzień. W ubiegłym tygodniu odbyło się pierwsze spotkanie amazonek, teraz trwają jeszcze formalności związane z ostatecznym ustaleniem lokalu i członkowie ruszają pełną parą z głowami pełnymi pomysłów i szeroko zakrojonymi planami.
     - Pomysł narodził się parę miesięcy wcześniej niż się zarejestrowaliśmy, ale dopiero teraz zaczynamy pomału funkcjonować - mówi Krzysztof Harenda. - Przejście przez kwestie związane z dokumentami to był drobiazg. Ważne było pomieszczenie, żeby wiadomo było, gdzie można nas znaleźć.
     Miejski Dom Kultury zadeklarował nieodpłatne użyczenie stowarzyszeniu pomieszczenie. To tu dwa razy w tygodniu odbywają się dyżury, ale członkowie stowarzyszenia przyznają, że miejsce nie jest idealne, nie sprzyja intymnym, trudnym rozmowom, choć doskonale sprawdzi się podczas organizowania spotkań grupowych, co widać było kilka dni temu na spotkaniu Amazonek, czyli grupy powstałej przy stowarzyszeniu, złożonej z kobiet dotkniętych rakiem piersi.
     - Panie same nas znalazły, wyraziły chęć współpracy i prężnego działania. Już mamy kolejne plany - zapewnia Joanna Bess.
     Ewa Krukowska, jedna z amazonek przyznaje, że o założeniu takiej grupy razem z innymi paniami myślały od dawna, a kiedy zobaczyły, że zawiązało się stowarzyszenie, to stwierdziły, że zamiast tworzyć coś nowego, przyłączą się do Lepszego dnia. Ewa Krukowska ma szesnastoletnie doświadczenie życia z nowotworem. Wcześniej nie szukała podobnych stowarzyszeń, do Bydgoszczy było jej za daleko, poza tym przyznaje, że były rzeczy, które w tamtym czasie bardziej zaprzątały jej głowę. Teraz czuje, że sama może pomóc innym, służyć radą, doświadczeniem.
     - To jeden z naszych celów - przyznaje Krzysztof Harenda. - Zrzeszać nie tylko potrzebujących pomocy, ale i osoby, które już mogą pomóc innym, które na podstawie swojego doświadczenia mogą pewne rzeczy podpowiedzieć. Do tej pory dla wielu rak to choroba wstydliwa, nie chcą o niej mówić. Chcemy dotrzeć do tych osób, pomóc.
     Stowarzyszenie zapewnia pomoc nie tylko w postaci spotkań grupowych czy w ramach wymiany doświadczeń. Współpracuje także z psychologiem, z którym można umówić się na spotkanie indywidualne, zwłaszcza że od 1 grudnia stowarzyszenie dysponuje bardziej odpowiednim pomieszczeniem, mieszczącym się w barcińskim ośrodku zdrowia. Teraz trwa tam remont, ale po Nowym Roku będzie można z niego korzystać.
     - To są sprawy kosztowne, dlatego założyliśmy stowarzyszenie - mówi Joanna Bess. - Zajmujemy się sprawami dokumentacyjnymi, pozyskujemy pieniądze i co ciekawe, wszędzie, gdzie pójdę, jestem bardzo ciepło przyjmowana. Zaczynam mówić, czym się zajmujemy i okazuje się, że ludzie to rozumieją, bo niemal w każdej rodzinie zdarzają się choroby nowotworowe. Mamy już kilka wspomagających nas firm.
     Beata Marczak pracuje w służbie zdrowia i często ma do czynienia z osobami chorymi na raka. Zauważa, że choć dłuższy jest czas przeżywalności, to choroba dotyka coraz większą liczbę osób.
     - Trzeba trafić do tych osób, uświadamiać, żeby robiły badania i podejmowały leczenie - mówi Beata Marczak. - Chcemy się spotykać, wskazywać sobie drogę działania, przekazywać praktyczne porady typu, co gdzie się dzieje i gdzie można z czegoś skorzystać.
     Pierwsza grupa, jaka powstała w ramach stowarzyszenia, jest złożona z kobiet. Przedstawiciele zachęcają, żeby z cienia choroby wyszli także mężczyźni. Oni również mogą liczyć na wsparcie i fachową pomoc. Stowarzyszenie stawia dopiero pierwsze kroki, szerszą działalność zamierza podjąć po Nowym Roku, kiedy będzie już dysponować lokalem. Wówczas w pełni będzie można realizować założenia, takie jak organizacja spotkań dla osób dotkniętych chorobą oraz ich rodzin, stworzenie grupy wsparcia opartej na relacjach osób chorych z osobami, które przeszły tę trudną drogę czy organizacja spotkań indywidualnych i grupowych z członkami stowarzyszenia.
     Dalekosiężne plany są dużo bardziej ambitne. Stowarzyszenie zamierza realizować swoje cele poprzez zadania publiczne w zakresie ochrony i promocji zdrowia, działań na rzecz osób niepełnosprawnych, organizację akcji charytatywnych, organizację grup wsparcia i samoobrony, pomocy społecznej. Stowarzyszenie w przyszłości chciałoby także organizować szkolenia, wykłady i spotkania z profesjonalistami na temat zapobiegania i zwalczania choroby nowotworowej, zaznajamiać społeczeństwo z problematyką wczesnego wykrywania raka piersi, leczenia i rehabilitacji oraz redagować i wydawać materiały edukacyjne, broszury i poradniki. W planach są także działania społeczne, takie jak integracja społeczna i działania rehabilitacyjne w sferze kulturalno-artystyczno-sportowej.
     Założeniem są spotkania grupowe przynajmniej co dwa tygodnie oraz dodatkowo, w razie potrzeb, spotkania indywidualne umawiane osobno.
     - Dotarcie do ludzi na pewno zajmie sporo czasu, ale krok po kroku staramy się to robić - mówi Joanna Bess. - Jak to w szczegółach będzie wyglądało, to zależy od potrzeb ludzi. Dopiero zaczynamy działać i zobaczymy, czego życie będzie wymagać.
     Po Nowym Roku spotkania odbywać się będą dwa razy w tygodniu w pomieszczeniu wynajmowanym w przychodni. Będzie można wziąć w nich udział we wtorki i czwartki od 17:00 do 18:30. Do dyspozycji nadal będzie sala w Miejskim Domu Kultury, tam organizowane będą spotkania dla większej liczby osób. Na razie osoby zgłaszają się anonimowo, mailowo, telefonicznie, niewielu ma odwagę po prostu przyjść i szukać pomocy w tego typu organizacji. Przedstawiciele stowarzyszenia są jednak bardzo otwarci i zachęcają do nawiązywania kontaktu nie tylko osoby z gminy Barcin, ale także z innych gmin.
     - Nie jesteśmy cudotwórcami, nikogo nie wyleczymy, ale możemy udzielić różnorodnej pomocy - zapewnia Krzysztof Harenda. - Myślimy też o wolontariacie, o tym, żeby zorganizować grupę, która mogłaby nieść pomoc i myślimy tu o zaangażowaniu różnych grup wiekowych.
     W planach są również akcje społeczne, kupno fantomu do badania zmian nowotworowych i wyjście z tym fantomem na zewnątrz, do zakładów pracy, do szkół. Działanie stowarzyszenia ma być szerokie, nastawione także na profilaktykę.
     Choć już zawiązała się grupa amazonek, to każda kolejna osoba będzie mile widziana i jest zapraszana na spotkanie. Najbliższe spotkanie odbędzie się 3 stycznia o 1730 w Miejskim Domu Kultury.
     - Teraz, choć rak jest tak naprawdę bardzo powszechną chorobą, wiedza o nim jest niewielka - przyznaje Krzysztof Harenda. - Jak jest rak, to wiadomo tyle, że na to się umiera, jeździ się do Bydgoszczy i wypadają włosy. A niewiele osób wie, że nie każdemu, a jeśli wypadną, to odrastają później bujne. Chcemy, żeby ludzie nie bali się badań, nie bali się onkologii, bo to jest do przejścia, tylko nie wolno się poddawać.

Magdalena Kruszka
Pałuki nr 1088 (51/2012)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości