Dariusz Kurdelski widzi większą zasadność reaktywacji połączenia przez Nakło niż przez Szubin
fot. Sylwia Wysocka
Gołańcz, Kcynia, Szubin, Bydgoszcz, reaktywacja, kolej, Religa
Reaktywacja kolei
Bydgoszczanin Łukasz Religa postanowił podjąć działania zmierzające do przywrócenia połączeń kolejowych pomiędzy Gołańczą a Bydgoszczą z uwzględnieniem na trasie Kcyni i Szubina. Inicjator akcji liczy na podpisy poparcia szubińskich i kcyńskich radnych pod petycją, którą chce wystosować do marszałka województwa.
Łukasz Religa przyznaje, że petycja, jaką zamierza złożyć u marszałka województwa w sprawie uznania rewitalizacji linii kolejowej nr 356 za kluczowe zadanie w strategii województwa, jest jego własną inicjatywą. - Obecnie mam ponad 40 podpisów, w tym prezydenta Bydgoszczy Rafała Bruskiego, jego zastępców Jana Szopińskiego i Sebastiana Chmary, posła Kosmy Złotowskiego, radnych sejmiku Elżbiety Krzyżanowskiej i Ewy Łapińskiej, radnych Rady Miasta (prawie wszystkich obecnych na ostatniej sesji), przewodniczących młodzieżówek PO, PiS, SLD i Ruchu Palikota. Zamierzam udać się na najbliższe sesje Rady Miejskiej do Kcyni i Szubina. Część radnych zna już pewnie mój pomysł, innych może będę miał okazję sam poinformować. Liczę, że podpiszą się pod petycją w sprawie przywrócenia połączeń na trasie Gołańcz - Bydgoszcz i tym samym zapewnią kolejową mobilność również swym wyborcom - mówi Łukasz Religa.
Bydgoszczanin mówi, że tematem zainteresował się przed rokiem, kiedy dotarła do niego wieść o rewitalizacji połączenia pomiędzy Poznaniem a Wągrowcem w Wielkopolsce. Zaczął temat drążyć i doszedł do wniosku, że ponad 20% osób pracujących z terenu powiatu nakielskiego, głównie Kcyni i Szubina, dojeżdża do pracy do Bydgoszczy. - Z tego chociażby wynika, że jest potrzeba stworzenia połączenia kolejowego - tłumaczy Łukasz Religa.
Pomysłodawca i jednocześnie autor petycji po sesjach w Kcyni i Szubinie, gdzie liczy na kolejne podpisy, zamierza przesłać ją do marszałka. - Poszedłem drogą zbierania podpisów od samorządowców, organizacji, jako reprezentantów wybieranych przez mieszkańców, którym dano mandat zaufania do reprezentowania interesów lokalnych. Uważam, że petycji podpisanej przez samorządowców i polityków z kilku powiatów marszałek nie zbagatelizuje i potraktuje poważnie, bo sprawa jest istotna dla lokalnego środowiska - mówi autor petycji.
W treści petycji wnioskuje o wpisanie rewitalizacji kujawsko-pomorskiego odcinka linii kolejowej nr 356 na listę kluczowych zadań w ramach strategii rozwoju województwa do roku 2020.
Ta inwestycja, jak pisze, pozwoliłaby na poprawę komunikacji między Bydgoszczą, Szubinem, Kcynią i Wągrowcem. Wyszczególnia fakt, że co piąty zatrudniony mieszkaniec gminy Szubin każdego dnia dojeżdża do pracy do Bydgoszczy, podobnie na terenie gminy Kcynia mieszka wiele osób, które chcąc zarobić na chleb muszą dojeżdżać do Bydgoszczy. - Uważamy, że podjęcie działań inwestycyjnych w tym kierunku będzie elementem realizacji najważniejszych strategii rozwoju województwa, czyli skutecznej walki z bezrobociem, i zachęci młodych ludzi do pozostania w Bydgoszczy. Liczymy zatem, że potrzeby mieszkańców zachodniej części kujawsko-pomorskiego zostaną zauważone przez samorząd województwa - zaznacza Łukasz Religa.
Autor akcji przyznaje, że na przywrócenie połączenia kolejowego potrzebne będą znaczne środki i tu widzi szansę w pozyskaniu środków unijnych kierowanych na tego typu zadania.
Burmistrz Kcyni Piotr Hemmerling, o którego podpis pod petycją zabiegać będzie Łukasz Religa, przyznał, że wdzięczny jest autorowi petycji za owe działania i ma do niego wielki szacunek. - Cieszę się, że taka inicjatywa powstała i Kcynia znalazła się w orbicie zainteresowania ludzi z Bydgoszczy. Sami nie jesteśmy się w stanie przebić, a w takiej grupie mamy duże szanse na to, by stać się skutecznymi. Chcemy mocno uczestniczyć w tym przedsięwzięciu, gdyż jest to w interesie naszego społeczeństwa. Przyznaję, że jako członek stowarzyszenia „Komunikacja” z zazdrością obserwuję przywrócenie połączeń kolejowych Poznań - Wągrowiec - Gołańcz, my byśmy chcieli, żeby ten ruch odbywał się między Poznaniem a Bydgoszczą przez Kcynię - mówi Piotr Hemmerling.
Gabriela Repczyńska, przewodnicząca Rady Miejskiej, która dojeżdża do pracy do Bydgoszczy, zapewnia, że osób takich jak ona jest mnóstwo. - Zarówno z Kcyni, Szubina, ale i z Gołańczy czy Panigrodza mieszkańcy dojeżdżają do pracy w Szubinie czy Bydgoszczy. Działa to też w drugą stronę, w kierunku Poznania, gdzie trzeba dojechać do Gołańczy, by skorzystać z połączeń kolejowych w kierunku Poznania. Bardzo dużo młodzieży studiującej w Poznaniu korzysta właśnie z takiego połączenia i rodzice ich dowożą i odbierają z Gołańczy - tłumaczy Gabriela Repczyńska. Zapewnia, że radni opowiadają się za przywróceniem połączeń kolejowych, temat jest już podnoszony od kilku lat.
Dariusz Kurdelski, kcyński radny, mówi, że większą zasadność widzi w połączeniu z Gołańczy przez Kcynię i Nakło z Bydgoszczą niż przez Szubin. - Do Nakła dojeżdża młodzież do szkoły, tam jest większość poradni specjalistycznych, gdzie dojeżdżają pacjenci. Wątpię by Szubin był zainteresowany przywróceniem linii, a tym bardziej partycypacją w kosztach jej utrzymania, bo do dworca mają daleko, pomiędzy Szubinem a Bydgoszczą kursują autobusy i busy, jest stosunkowo blisko. Dlatego wydłużenie trasy o 5 czy 10 minut przez Nakło widzę tu bardziej zasadne i większą szansę widzę na stworzenie takiego połączenia niż przez Szubin - mówi Dariusz Kurdelski. Zapewnia jednak, że podpisze się i pod petycją przygotowaną przez Łukasza Religę, bo to ważne dla lokalnej społeczności, by połączenie zarówno w kierunku Bydgoszczy, jak i Poznania, zostało wznowione.
Mariusz Piotrkowski, zastępca burmistrza Szubina, powiedział, że gmina jest zainteresowana tą inicjatywą. Rewitalizacja linii i kursy pociągu do Bydgoszczy byłyby korzystne dla mieszkańców nie tylko Szubina, ale przede wszystkim dla mieszkańców Zamościa, Wolwarku, Kołaczkowa, Szkocji i Zamościa, które położone są na tej trasie.
Władze Szubina są zatem za realizacją pomysłu, lecz zastanawiają się nad ewentualnymi kosztami. - Jeżeli udział gminy będzie polegać na przykład na tym, że gmina będzie musiała postawić przystanki kolejowe i utrzymać je, to jest to warte rozważenia. Ale jeżeli byłyby to duże koszty związane z odbudową i utrzymaniem linii kolejowej, to wówczas zaczęlibyśmy się mocno nad tym zastanawiać. Na razie jest to informacja pozytywna i warta rozważenia - stwierdził Mariusz Piotrkowski.
Sylwia Wysocka
współpraca
Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 1083 (46/2012)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze