Rozbój w Zalesiu przed sądem w Bydgoszczy
Rekonstrukcja pamiętnego wtorku
W ostatni poniedziałek przed Sądem Okręgowym w Bydgoszczy odbyło się drugie posiedzenie w sprawie przeciwko oskarżonym o śmiertelny rozbój w Zalesiu Barcińskim. Sąd wysłuchał m.in. zeznań grupy świadków, którzy obecni byli na posesji zabitego Józefa P. 16 października ub.r., czyli tego dnia, kiedy odnaleziono zwłoki 77-letniego gospodarza.
Jak już informowaliśmy w papierowym wydaniu Pałuk, i ostatnio w wydaniu internetowym, oskarżeni o zbrodnię w Zalesiu Barcińskim Leszek S. z Barcina Wsi, Grzegorz J. z Wolic pod Barcinem i Mirosław L. z okolic Trzemeszna odpowiadają przed Sądem Okręgowym w Bydgoszczy, a nie Sądem Rejonowym w Szubinie. Jednak akt oskarżenia odczytała im właśnie pani prokurator z Szubina. Podejrzanym zarzuca się ciężki rozbój. Pobili oni i skrępowali Józefa P., a ten w efekcie poniósł śmierć. Ukradli z jego gospodarstwa ciągnik i siewnik oraz zarżnęli i zabrali ze sobą kilka zwierząt hodowlanych.
Do zbrodni doszło w nocy z czwartku na piątek 12 października ub.r., ale ponieważ Józef P. mieszkał samotnie, to zwłoki znalazła sąsiadka dopiero rankiem 16 października ub.r.
I to właśnie rekonstrukcją zdarzeń 16 października zajął się w ostatni poniedziałek sąd w Bydgoszczy pod przewodnictwem Ewy Kujawskiej-Loroch i z sędzią sprawozdawcą Adamem Sygitem na czele. Zeznania złożyli członkowie rodziny zabitego, którzy 16 października ub.r. przyjechali do Zalesia oraz mieszkańcy, których gospodarstwa znajdują się przy lesie nieopodal wsi, gdzie doszło do zbrodni, m.in. Piotr D. oraz Waldemar N., a także Maria M., która znalazła zwłoki mężczyzny.
Sąd starał się też uzyskać odpowiedź na pytanie, czy zdarzenia w październiku ub.r. na posesji Józefa P. w Zalesiu mogą mieć coś wspólnego z napadem na tego pana, który miał miejsce 8 lat wcześniej. Wówczas to Józef P. też został skrępowany i wrzucony do piwnicy, ale wtedy zdołał się uwolnić. Nie mógł jednak zadzwonić po pomoc, bo sprawcy odcięli mu telefon. Józef P. dotarł wtedy do Waldemara N., skąd powiadomił policję. Sprawców tego pierwszego napadu na Józefa P. nie schwytano.
W poniedziałek na świadków powołano też panów B. z Barcina Wsi. Chodziło o to, żeby potwierdzili oni, że na posesji w podżnińskiej Wenecji dwa miesiące po dokonanej zbrodni w Zalesiu Barcińskim znajdował się traktor, który został skradziony Józefowi P. - Ja zresztą widziałam z mężem ten ciągnik zabezpieczony już na parkingu strzeżonym w Żninie dla potrzeb policji. Był nie do poznania, tak został przerobiony. Nie uwierzylibyśmy, że to ciągnik pana Józefa, gdyby nam nie powiedzieli - wspomina Maria M. To właśnie panowie B. zajmowali się wcześniej naprawami wszelkiego sprzętu rolniczego w gospodarstwie Józefa P. I to oni potwierdzili dla potrzeb wymiaru sprawiedliwości, że ciągnik znaleziony w Wenecji na posesji Grzegorza C. należał w przeszłości do gospodarza, który padł ofiarą zbrodni w Zalesiu. Grzegorz C. odkupił jesienią ub.r. ten ciągnik od Eugeniusza S. spod Trzemeszna. - Nie trzymałem tego ciągnika w jakiejś ukrytej dziupli, bo wierzyłem, że jest to legalna maszyna kupiona w normalnym komisie - powiedział nam Grzegorz C.
Sprawcom śmiertelnego rozboju grozi kara do 12 lat pozbawienia wolności.
Spadkobiercy Józefa P. sprzedali jego gospodarstwo i obecnie jest już ono zasiedlone przez nowego właściciela. Józef P., mimo że jego córka mieszka w Bydgoszczy, chciał po śmierci spocząć na cmentarzu w Pakości, bo tam też leżą jego rodzice i jeszcze za życia zamówił dla siebie tablicę nagrobną.
Karol Gapiński
Pałuki nr 868 (40/2008)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze