Mieszkańcy uważają, że inwestycja znacznie zmniejszyła ich bezpieczeństwo. Wąskie, osypujące się pobocze, przy nim skarpa i rów, nie ma możliwości odskoczenia od jezdni, po której pędzą samochody. Starosta obiecuje, że na wiosnę będą poprawki, ale póki co - szerzej nie będzie.
Grzegorz Sztylke, wskazując na osypujące się utwardzone pobocze po remoncie drogi, nie kryje faktu, że na tym odcinku bezpieczeństwo pieszych uległo znacznemu pogorszeniu fot. Sylwia Wysocka Po przebudowie drogi powiatowej Żerniki POM - Janowiec, zgłosili się do nas mieszkańcy Żernik, mieszkający za rondem w kierunku Żnina. Prace związane z przebudową drogi spowodowały zmiany, które ich zdaniem, znacznie zmniejszyły bezpieczeństwo pieszych.
Dotąd w kierunku centrum wsi szli porośniętym trawą szerokim poboczem, z łagodnym zejściem do rowu. Taka sytuacja powodowała, że mieli możliwość oddalenia się od jezdni w niebezpiecznych sytuacjach, jak chociażby podczas wymijania się przy nich dwóch pojazdów. Prace związane z budową drogi i jej odwodnieniem spowodowały pogłębienie rowu przy wąskim i osypującym się poboczu, które na niektórych odcinkach ma szerokość niespełna 50 cm. Mieszkańcy Żernik, poruszający się tym poboczem oraz mieszkańcy Żernik POM, dochodzący tą drogą do kościoła zapewniają, że stan ich bezpieczeństwa uległ znacznemu pogorszeniu.
- Osypujące się pobocze od strony rowu jest niczym niezabezpieczone, nie ma krawężnika, nie ma barierek, bez najmniejszego problemu spaść można do głębokiego rowu, a przecież w tym rowie zaraz pojawi się woda - mówią mieszkańcy. Podkreślają, że nowa nawierzchnia sprawia, że samochody, zwłaszcza ciężarowe, które powodują duży podmuch powietrza, rozwijają tu znacznie większe prędkości niż wcześniej, a pobocze jest znacznie węższe i za nim stroma skarpa do rowu, co powoduje duże zagrożenie dla pieszych. Zaznaczają też, że dodatkowo po zmierzchu niebezpieczeństwo wzrasta, bo odcinek ten nie jest oświetlony, samochody pędzą, a pieszy lawiruje na wąskiej przestrzeni, uważając na to, by nie odsunąć się zbyt daleko od jezdni, gdyż grozi to osunięciem pobocza, a w konsekwencji upadkiem do rowu. - Z jednej strony rozum nam podpowiada, by w takiej sytuacji oddalić się od jezdni, z drugiej, że nie możemy bo wpadniemy do pogłębionego rowu. Inwestycja ta podniosła bezpieczeństwo kierowców, ale znacznie zmniejszyła nasze. Przed Janowcem chyba z dwa kilometry ciągną się barierki ochronne, by z nowego chodnika nikt nie zszedł na pole, mimo że różnica poziomów terenu jest znikoma w porównaniu z naszą sytuacją, a nam pobocze zmniejszono o połowę i do tego urządzono obsypującą się skarpę. Przed miastem piękna inwestycja, u nas zagrożenie. Polska rzeczywistość - podkreślają mieszkańcy.
- Do ronda od naszych zabudowań mamy 300 metrów, dziwię się, że przy tak kosztownej inwestycji na kilka milionów nie było tych kilkudziesięciu tysięcy na położenie chodnika, przecież tu chodzi o nasze bezpieczeństwo. Tym poboczem musimy dojść do przystanku, odprowadzając wnuki do szkoły, do kościoła, do sklepu, a teraz na wąziutkim i obsypującym się i nieoświetlonym poboczu przy samej jezdni jest to dla nas dużym zagrożeniem, zwłaszcza rano czy po południu o tej porze roku - mówi mieszkaniec Grzegorz Sztylke.
Mieszkańcy godzą się z tym, że rów jest potrzebny, że woda musi gdzieś spływać, ale zapewniają też, że znają rozwiązanie w postaci rur melioracyjnych, które można ułożyć w rowie i je zasypać, a nad nimi zrobić chodnik dla pieszych. Wówczas byłby on szeroki, z możliwością odsunięcia się pieszego od krawężnika jezdni i tym samym bez obawy, że wpadną do rowu.
Jeden z mieszkańców zapewnia, że zwracał już staroście na ten problem uwagę, jednak nie przyniosło ro żadnego rezultatu.
Starosta Zbigniew Jaszczuk przekazał nam, że zna sprawę i że prowadzone tam będą jeszcze prace w kwietniu, kiedy będą stosowne warunki ku temu. Wówczas umacniane będą skarpy i pobocza,posiana będzie trawa. Będą też malowane nowe pasy na jezdni.
- Nie na pięćdziesiąt, a na siedemdziesiąt centymetrów zrobione były pobocza, może miejscami się obsypały do rowu, bo ziemia jest świeża, była wybierana. To będzie uzupełniane, jak będą ku temu warunki, bo tam na całej długości będą zadarniane skarpy. Barierek tam nie przewidujemy, bo ich ustawienie regulują stosowne przepisy, a tam jest za wąsko. W takim wąskim miejscu trzeba chodzić jeden za drugim, a nie obok siebie i uważać pod nogi jeśli już chce ktoś iść tym poboczem, bo nie jest to typowe pobocze komunikacyjne. Krawężnik jest tam podniesiony, w razie czego jest możliwość położenia chodnika, ale obecnie nie jest taka inwestycja przewidywana - mówił Zbigniew Jaszczuk.
Zbigniew Jaszczuk dodaje też, że z uwagi na konieczność odwodnienia rów jest tam potrzebny, ale zaznacza, że sprawa nie jest zamknięta, za jakiś czas może uda się położyć w rowie rury odwadniające, a na nich chodnik, bo tak przygotowana jest przyszłościowo ta inwestycja, jednak to wiąże się z kosztami.
Sylwia Wysocka
Pałuki nr 1302 (4/2017)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze