Reklama

Resztki wiatraka Szybatki wróciły do Żnina - tekst z Pałuk z 2015 roku

Jeszcze na początku obecnego wieku był w ewidencji zabytków. Później zapomniany przez niektórych a przez młodsze pokolenie w ogóle niepoznany, przenoszony z miejsca na miejsce, naruszony ogniem i przez złodziei oficjalnie stracił status zabytku. W ostatni wtorek z Jaroszewa wrócił do Żnina, ale jego przyszłość wciąż jest niepewna.

      Wiatrak typu paltrak był obok wiatraków typu holenderskiego drugim, najczęściej wykorzystywanym przy produkcji młynarskiej. Taki paltrak na przełomie XIX i XX w. pojawił się także w Żninie, w sąsiedztwie drogi w kierunku Janowca. Wiatrak ów należał do Michała Szybatki, który zresztą do 1927 r., do czasu likwidacji struktur cechowych, był cechmistrzem cechu młynarskiego w Żninie.

Michał Szybatka w momencie największego rozkwitu swego przedsiębiorstwa był właścicielem trzech wiatraków. Oprócz tego na rogatkach Żnina przy drodze janowieckiej, posiadał również wiatrak w Sarbinowie żnińskim i Jabłowie Pałuckim na terenie gminy Łabiszyn.

Reklama

Przy użyciu podnośnika elementy wiatraka zostały po przewiezieniu z Jaroszewa złożone na terenie WiK-u fot. Karol Gapiński

     Michał Szybatka był pradziadem znanego żnińskiego regionalisty Zbigniewa Zwierzykowskiego. Z dokumentów rodzinnych wynika, że niedługo po odzyskaniu przez Polskę niepodległości i po Powstaniu Wielkopolskim, Michał Szybatka zdecydował się sprzedać wiatraki w Sarbinowie i Jabłowie Pałuckim. Planował uzyskane pieniądze zainwestować w rozbudowę swojej działalności w Żninie. Chciał zbudować tutaj młyn z prawdziwego zdarzenia na bazie wiatraka, który pozostał w jego posiadaniu. Jednak padł ofiarą galopującej inflacji w odradzającej się Rzeczpospolitej i nie zdołał zrealizować swych inwestycji. Z kolei nabywca wiatraka w Sarbinowie zmienił profil swej działalności. Zajął się typową produkcją rolniczą, a nie młynarstwem, dlatego wiatrak popadł w ruinę i w kolejnych latach został rozebrany. Wiatrak w Jabłowie Pałuckim został przez nowego właściciela odsprzedany, zdemontowany i przewieziony w inną lokalizację, której Zbigniew Zwierzykowski nie zdołał ustalić.
     To wszystko działo się jeszcze przed II wojną światową. Po Michale Szybatce działalnością młynarską przy wyjeździe ze Żnina do Janowca zajmował się Stanisław Szybatka. Nie założył on rodziny, nie doczekał się potomków, którzy mogliby odziedziczyć po nim wiatrak oraz młynarski fach. Stanisław Szybatka prowadził tę działalność do późnej starości i zostawił wiatrak w bardzo dobry stanie technicznym.
     - W 1962 r. Stanisław Szybatka przekazał dokumenty cechowe, po Michale, tworzonemu w Żninie muzeum. Swój młyn prowadził do przełomu lat 60/70 zeszłego stulecia. Nie miał potomków, a przejęciem wiatraka zainteresowała się pod wpływem swojego wiceprzewodniczącego, ówczesna Powiatowa Rada Narodowa w Żninie. Z tej inicjatywy została m.in. wykupiona działka w Wenecji, na której planowano stworzyć tzw. zagrodę młynarza. Miał tam zostać przeniesiony wiatrak po Michale Szybatce i  jego synu Stanisławie. Planowano tam również zlokalizować dom piekarza, jakieś obiekty gospodarcze, jak chlew czy stodółkę. Miało to być coś w rodzaju skansenu poświęconego młynarstwu. Jednak w kolejnych latach w wyniku reformy administracyjnej i likwidacji ówczesnych powiatów nastąpiły zmiany własnościowe wiatraka, który wcześniej PRN wykupiła od Szybatki. Dlatego nie doszło do zdemontowania i przeniesienia wiatraka do Wenecji. Stał on przez kolejne 2 dekady w swoim pierwotnym miejscu.W międzyczasie zmieniła się koncepcja zagospodarowania terenu przy drodze janowieckiej. Najpierw miały być tam budowane bloki, ostatecznie władze poszły w kierunku zabudowy jednorodzinnej. Wiatrak kłócił się z koncepcją zagospodarowania tej przestrzeni - opowiada Zbigniew Zwierzykowski.
     Dlatego pod koniec lat dziewięćdziesiątych zeszłego stulecia wiatrak został zdemontowany. Jak informuje Michał Woźniak, dyrektor Muzeum Ziemi Pałuckiej, wiatrak został złożony na terenie starego ZEC-u w Żninie. Tam jednak nie był wystarczająco zabezpieczony. Niektóre elementy zostały rozkradzione, zwłaszcza te drewniane, które sprawcy brali sobie do domów na opał. Wreszcie podjęto decyzję, że bezpieczniej będzie wiatrakowi na ogrodzonym terenie oczyszczalni ścieków w Jaroszewie. Tam też trafiło to, co zostało z wiatraka, w tym jego serce: mechanizm i deszczułki, na których niegdyś młynarz zaznaczał sobie, kto ile ziarna mu przywiózł do zmielenia.
     Wprawdzie zaraz po zdemontowaniu wiatraka w pierwotnej lokalizacji mówiono jeszcze o powrocie do starej koncepcji skansenu młynarskiego w Wenecji, na realizację tego planu jednak brakowało pieniędzy, stąd wędrówka wiatraka do starego ZEC-u, a później na teren oczyszczalni. Pojawiła się też koncepcja oddania wiatraka do Narodowego Muzeum Rolnictwa w Szreniawie. Ta instytucja kultury posiada swoje oddziały tematyczne, wśród nich jest Muzeum Młynarstwa w Jaraczu. Tam mógłby trafić wiatrak ze Żnina. Ostatecznie jednak tak się nie stało. Wskutek dewastacji zabytek ten nie był już tak atrakcyjny, jak jeszcze kilkanaście lat wcześniej. W międzyczasie zmieniali się szefowie Muzeum Ziemi Pałuckiej i dlatego też nie było wypracowanej jednolitej polityki co do przyszłości wiatraka.
     W kolejnych latach pozostałości wiatraka ulegały dalszej dewastacji. W 2008 r. na terenie oczyszczalni wybuchł pożar trawy. - To nie był wielki pożar i z tego, co mi wiadomo, nawet ogień nie dotarł do wiatraka. Może zaledwie osmalił czy ewentualnie nadpalił resztki drewnianych elementów, tak naprawdę nie będących tym, co najważniejsze w tym wiatraku. Jego serce zostało, a ja mam wrażenie, że tamten pożar ówczesne władze wykorzystały jako wygodne usprawiedliwienie tego, że nic z tym wiatrakiem nie robią. Skoro bowiem on niby się spalił, to nie ma tematu jego renowacji czy choćby wyeksponowania na pamiątkę - uważa Zbigniew Zwierzykowski.
W międzyczasie żniński wiatrak został wykreślony z ewidencji wojewódzkiego konserwatora zabytków. Po zniszczeniu lub zaginięciu niektórych elementów konstrukcyjnych spadła bowiem jego wartość zabytkowa.
     Wiatrak wzbudził jednak zainteresowanie nowej prezes spółki WiK w Żninie Małgorzaty Stawickiej. Oczyszczalnia, na terenie której składowane były ostatnio elementy wiatraka, należy do WiK. - Te elementy nie były tam składowane choćby na paletach, zostały jedynie owinięte folią i położone na ziemi. Niszczały. Miałam informacje, że to jest jednak zabytek. Trzeba było się tym zająć. Zdecydowałam, że wiatrak przewieziemy do siedziby naszej firmy na ul. Mickiewicza. Może jeśli będzie on tutaj złożony, to spowoduje, że mieszkańcy sobie o nim przypomną. Być może pod wpływem opinii publicznej ktoś się obudzi, może powstanie jakaś fundacja i ktoś się tym zaopiekuje. Przecież nie możemy tego zezłomować, bo jeszcze nas konserwator zabytków będzie za to ścigał. Niech to, że wiatrak wrócił do Żnina, będzie jakimś impulsem dla decyzji, co z nim dalej zrobić - powiedziała nam we wtorkowe przedpołudnie Małgorzata Stawicka, kiedy to pozostałości po zabytku zostały przywiezione z oczyszczalni i złożone na paletach na terenie za biurowcem WiK-u.
     Zbigniew Zwierzykowski nawet nie chce łudzić się nadzieją, iż wiatrak po jego przodkach może być odbudowany. Michał Woźniak przyznaje, że to mogłoby kosztować nawet 1.000.000 zł, a takie pieniądze na taki cel byłyby w naszych realiach trudne do pozyskania.
     - Ale pozostało serce wiatraka, mechanizm z trybami. Są inne, najistotniejsze elementy. Ja rozumiem nową panią prezes. Chce ona pokazać tę rzecz, spowodować jakąś reakcję na los tego zabytku. Interesują mnie skanseny i odwiedzam takowe w całym kraju. Są tam ekspozycje nawet choćby tylko elementów mechanizmów takich urządzeń młynarskich, a niekoniecznie w każdym przypadku kompletnych wiatraków. Dlatego chciałbym, żeby chociaż znalazło się jakieś zadaszenie dla tych pozostałości naszego wiatraka i żeby on mógł być pokazywany. Nie wyobrażam sobie, że to zostanie oddane na złom. Jeśli tak miałoby się stać, to niech lepiej to przywiozą do mnie na posesję, ja to z bliskimi postaram się chociaż na jakichś kołkach ustawić, jakoś zabezpieczyć prowizorycznie, bo nie chciałbym, żeby tę pamiątkę przetopiono w hucie - stwierdził Zbigniew Zwierzykowski.

Reklama

Karol Gapiński
Pałuki nr 1230 (36/2015)

images/foto/p8/reszt1.jpg

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 03/12/2025 13:21
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości