Jerzy Wiliński dziwi się, że rolnicy dokonują oprysków w czasie, kiedy pszczoły wylatują z uli
fot. Arkadiusz Majszak
Gmina Żnin, rolnicy, rzepak, środki, chwasty, owady, starty, ule, pszczoły
Rolnicy opryskują, a pszczoły giną
Rolnicy wyjeżdżają w pole, by dokonać wiosennych oprysków rzepaku środkami przeciwko chwastom i owadom. Ofiarami oprysków są pszczoły. Stanisław Pietrzak ze Żnina, który prowadzi swoją pasiekę w Wójcinie, szacuje straty na 60%. Na opryski w czasie, kiedy pszczoły wylatują z ula, żali się też Jerzy Wiliński.
Jerzy Wiliński z Bydgoszczy od ośmiu lat zajmuje się pasieką w Jadownikach. W skład jego pasieki wchodzą 22 ule z miododajnymi owadami. W minioną sobotę dostrzegł, że pszczoły zaczynają ginąć. Dzieje się tak od momentu, kiedy rolnicy wyjechali w pole, by dokonać oprysków przeciwko roślinom i owadom.
- Rolnicy pryskają w dzień o 1200. Dzwoniłem w tej sprawie do ochrony roślin, żeby zareagowali. Nawet nie przyjechali. Mówili, że mam ten problem zgłosić na policję. Tak też uczyniłem i policjanci przyjechali - opowiada Jerzy Wiliński. Pszczelarz przyznaje, że z powodu oprysków stracił sporo pszczół. Pokazuje martwe owady leżące przy ulach. Mężczyzna twierdzi, że pszczoły giną, ponieważ rolnicy wyjeżdżają na pole dokonywać oprysków w nieodpowiednich godzinach - wtedy, kiedy pszczoły wylatują z ula. Lecą między innymi na kwiaty rzepaku, który w tej porze roku kwitnie.
- One na kwiaty w polu lecą i przez to giną. W południe, jak loty pszczół są i pszczoła wróci z lotu do ula, to inne ją zatną, bo jest inny zapach. O 2000 można pryskać, bo nie ma tych lotów. Mówiłem rolnikom, żeby nie pryskali, a oni nic sobie z tego nie robią. A policja co tutaj może pomóc, przecież oni nie od tego są - żali się Jerzy Wiliński.
Otrzymaliśmy również sygnały o podobnych przypadkach w innych miejscach w gminie Żnin. Nieopodal Jadownik leży Wójcin. Tam swoją pasiekę prowadzi Stanisław Pietrzak ze Żnina. Również problem zgłaszał pracownikom odpowiedzialnym za ochronę środowiska.
- W Wójcinie rolnicy również sobie z tego nic nie robią. Był pan z ochrony środowiska po moim zgłoszeniu w Wójcinie. I nic. Rolnicy się z tego śmieją i w dalszym ciągu w dzień rzepaki pryskają. To są środki owadobójcze i chwastobójcze. Pszczoły po tym padają. Ja straciłem już 60% pasieki. Co ja mogę w tej sprawie zrobić? Nic. My nie mamy się gdzie udać. Dla nas nie ma żadnych przepisów. Rolnicy jeżdżą po polach w dzień i się z tego śmieją - mówi Stanisław Pietrzak.
Rolnik z Jadownik (imię i nazwisko do wiadomości redakcji) powiedział nam, że zarzuty Jerzego Wilińskiego wobec rolników są bezpodstawne. I dodaje: - Nikt nie wyjeżdżał w pole w południe. On się czepia rolników, bo sobie dorabia na pszczółkach. Opryski były prowadzone po 1900, kiedy ku wieczorowi się chyliło i kiedy pszczoły już nie latają. Każdy tych godzin przestrzega. Nikt w ciągu dnia w pole nie wyjeżdża i nie pryska tego środkami owadobójczymi - zapewnia rolnik.
Kontrolą prawidłowego stosowania środków ochrony roślin przez rolników zajmuje się Wojewódzki Inspektorat Ochrony Roślin i Nasiennictwa w Bydgoszczy. Zbigniew Ochudło, kierownik żnińskiego oddziału WIORiN, nie ukrywa, że problem dotyczący sporu rolników z pszczelarzami jest sytuacją patową. Tłumaczy, iż jeśli dochodzi do sytuacji wytrucia pszczół, to w przypadku, kiedy są one zarejestrowane i oznakowane, sprawa powinna trafić do Powiatowego Lekarza Weterynarii. Zaznacza, iż pszczelarz musi jeszcze udowodnić, że pszczoły zostały wytrute z powodu niewłaściwego stosowania środków ochrony roślin przez rolnika.
- Rolnicy są przeszkoleni i wiedzą, że nie mają dokonywać zabiegów na kwitnące rośliny. Chwasty i zboża jare nie kwitną. Nie powinno się na kwitnące rośliny pryskać. Wszystko należy robić po oblocie pszczół. Ja chodziłem dziś po rzepaku i żadnej pszczoły nie widziałem - wyjaśnia Zbigniew Ochudło. I dodaje, że pszczoły w wyniku ostrej zimy są bardzo osłabione i chorują. Zbigniew Ochudło zapewnił nas, że podejmie interwencję i przyjrzy się opryskom rolników, czy dokonują ich tam, gdzie nie kwitną rośliny i chwasty miododajne. Dodał, że jeśli pszczelarz uważa, że pszczoły giną w wyniku oprysków, powinien sprawę zgłosić Powiatowemu Lekarzowi Weterynarii, który pobierze trupy pszczół. Poza tym będzie musiał udowodnić, że rolnik dokonywał oprysków na kwitnące rośliny.
- Najlepiej zrobić zdjęcie komórką lub dzwonić od razu na policję - mówi Zbigniew Ochudło.
Nadkomisarz Krzysztof Jaźwiński, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Żninie, wyjaśnia, że w przypadku zgłoszeń pszczelarzy funkcjonariusze sprawdzą, czy rolnicy prawidłowo stosują opryski i w określonych godzinach.
Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 1056 (19/2012)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze