Reklama

Rozprawa w sprawie biogazowni

Największe zagrożenie to brak nadzoru
     Rozprawa w sprawie biogazowni
     Mieszkańcy boją się zapachu obornika, do którego musieliby się przyzwyczaić i dużego ruchu pojazdów przywożących obornik i gnojowicę do mającej powstać w Złotnikach biogazowni. Inwestor zapewnia, że wieś będzie mieć z zakładu same korzyści: ciepło i prąd, a wszystkie budynki i urządzenia będą szczelnie zabezpieczone.

Zenon Morawski zapewnia, że biogazownia przyniesie korzyści również mieszkańcom wsi
             fot. Sylwia Wysocka

     Gospodarstwo Rolne Zenona Morawskiego już prawie od roku stara się o wydanie przez Urząd Gminy w Rogowie decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach realizacji przedsięwzięcia - budowy biogazowni.
     Mieszkańcy nie czekali na decyzje urzędników i protestowali przeciwko planom inwestora. W sierpniu 270 osób podpisało się pod petycją - protestem, w której zaznaczali, że w Złotnikach w zwartej zabudowie mieszka 590 osób, a lokalizacja biogazowni rolniczej w małej odległości od budynków mieszkalnych będzie dla nich uciążliwa i niebezpieczna. Chodziło tu głównie o zapachy powstające podczas procesów technologicznych. We wrześniu wpłynął kolejny - podobnej treści, co poprzedni - protest, tym razem Spółdzielni Lokatorsko-Własnościowej w Złotnikach. Mieszkańcy Złotnik słyszeli i czytali o biogazowni w Liszkowie i odorze, jaki się z niej wydostaje, a przecież - jak wspominają - też miała być bezwonna.
     ROZPRAWA
     Wójt Józef Sosnowski zwołał rozprawę administracyjną w świetlicy wiejskiej w Złotnikach. Rozprawa miała miejsce przed tygodniem. Przybyli na nią naukowcy z Instytutu Inżynierii Rolniczej z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu Jacek Dach i Krzysztof Pilarski, którzy zajmują się projektami biogazowni i związanymi z tym systemami i rozwiązaniami (są odpowiedzialni za cztery inwestycje biogazowe w gospodarstwach  doświadczalnych i opiniowali kilkadziesiąt takich inwestycji).
     Zenona Morawskiego reprezentowali przedstawiciele wykonawcy inwestycji - Tomasz Kątnik i Sylwia Hupało z firmy Tugeb Polbud ze Sławoszowic. Jak podali przedstawiciele Tugeb, w ramach kooperacji ich firma buduje biogazownie głównie poza granicami Polski, np. na Litwie, teraz prowadzą też budowę niedaleko Grudziądza.
     W imieniu wójta rozprawę prowadził Jan Juszczak z rogowskiego ratusza.
     Jan Juszczak przypomniał, że w czerwcu gmina zawiesiła wydanie decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach realizacji przedsięwzięcia do czasu przedłożenia przez inwestora raportu oddziaływania inwestycji na środowisko. Inwestor przedstawił raport w sierpniu i wówczas wójt podjął zawieszone wcześniej postępowanie. Jednak zarówno Generalny Dyrektor Ochrony Środowiska w Bydgoszczy, jak i Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny w Żninie wnieśli uwagi do raportu, dlatego inwestor został wezwany do uzupełnienia go. W październiku uzupełnił raport, ale wójt stwierdził dalsze braki i wezwał inwestora do ponownego uzupełnienia raportu.
     HIGIENIZATOR NA POZOSTAŁOŚCI POUBOJOWE
     Sylwia Hupało, przedstawiciel firmy Tugeb Polbud, omówiła proces pracy biogazowni. Wspólnie z Tomaszem Kątnikiem zapewniali, że inwestycja jest całkowicie bezpieczna, instalacje i urządzenia - hermetyczne, tak że zapachy nie będą wydostawać się na zewnątrz i nie będą uciążliwe. Mówili, że wsadem do biogazowni ma być gnojówka, obornik świński i bydlęcy oraz kiszonka z kukurydzy, a produktem głównym - biogaz, który pozwoli, po spaleniu w silnikach, wytworzyć energię cieplną i elektryczną.
     Obawy naukowców z Uniwersytetu Przyrodniczego wzbudził higienizator, wskazany na rysunku projektu biogazowni. Naukowcy zapytali, czy do Złotnik dostarczane będą również pozostałości poubojowe, dla których montowane są tego typu urządzenia. 
     Ta informacja wzbudziła niepokój na sali. Mieszkańcy oklaskami ocenili uwagę naukowca. Przedstawicielka inwestora zapewniała, że w biogazowni państwa Morawskich będą jedynie używane bezpieczne substraty, wymieniane w dokumentacji, czyli gnojowica, obornik i kiszonka z kukurydzy. Dodała, że jeśli byłoby inaczej - może zostać odebrana koncesja.
     - Zastrasza mnie pana pewność siebie, tym bardziej, że projektuje pan instalację, która może stanowić jakieś zagrożenie dla otoczenia. My w naszych zakładach doświadczalnych, mimo możliwości, nie wychodzimy w biogazowniach z wielkościami powyżej 1 MW ze względów logistycznych i logicznych - tłumaczył Jacek Dach przedstawicielom firmy Tugeb Polbud. Tu trzeba nadmienić, że biogazownia w Złotnikach ma mieć moc 1,6 MW. Zenon Morawski mówił, że ma dużą hodowlę i jest w stanie postawić kilka biogazowni o wielkości 1,6 MW. Gospodarstwo przyczynia się do dużego skażenia środowiska, a biogazownia ma to skażenie zneutralizować.
     Jan Juszczak zauważył, że zgodnie z zapisami z sierpniowego raportu, proces fermentacji odbywać się miał w 38 stopniach i miała to być fermentacja mezofilowa, w grudniowym zaś uzupełnieniu wskazana jest temperatura 52 stopnie w metodzie termofilowej. Skąd te różnice wynikają - mieszkańcy nie usłyszeli na zebraniu odpowiedzi na to pytanie.
     MASA JAKO NAWÓZ LUB DO UTYLIZACJI
     Prezes spółdzielni Piotr Bosacki zauważył, że wszystkie substraty będzie trzeba przywieźć z gospodarstw do Złotnik, a substancje, które powstaną w wyniku fermentacji - tzw. poferment trzeba będzie w jakiś sposób zagospodarować. Prezes pytał, dlaczego w raporcie przyjęto, że poferment jest cennym nawozem organicznym i jakie posiadają dowody na to, że poferment to nawóz, a nie odpad. Sylwia Hupało poinformowała, że jeśli masa pofermentacyjna spełni założenia ustawy o nawozach i nawożeniu, będzie mogła być wykorzystywana jako nawóz do nawożenia pól, jeśli nie spełni wymogów, musi być utylizowana. Piotr Bosacki dalej drążył: w jakiej oczyszczalni będzie utylizowana masa, jeśli nie spełni warunków nawozu. Urzędnicy zaraz zaznaczyli, że nie przyjmie ich oczyszczalnia w Rogowie i dodali, że rogowska oczyszczalnia nie przyjmie także z biogazowni wód oczyszczonych po procesie technologicznym, bo stanowiłyby one zagrożenie dla oczyszczalni i dla jeziora.
     MAJĄTEK MIESZKAŃCÓW, MAJĄTEK INWESTORA
     Piotr Bosacki tłumaczył, że majątkiem mieszkańców są mieszkania. - Jako mieszkańcy uważamy, że jeśli ta biogazownia zafunkcjonuje niewłaściwie i powstaną odory, to mieszkania znacznie stracą na wartości, a my jako mieszkańcy, przerażeni wielkością tej inwestycji, zostaniemy najbardziej poszkodowani - mówił Piotr Bosacki.
     Zenon Morawski mówił, że jest właścicielem i na swoich gruntach może budować. - Niech w warunkach zabudowy gmina napisze, że nie ma być zapachu, nie ma być tego i projektant się ustosunkuje, aktualnie jest wszystko na nie - mówił Zenon Morawski.
     Mieszkańcy zapewniali, że nie chcą ciepła z biogazowni Zenona Morawskiego i nie chcą tej inwestycji na swoim terenie. Mają dość szantażowania przez Zenona Morawskiego, który zarządza wodociągiem w Złotnikach i grozi mieszkańcom zakręceniem kurków. Nie widzą szans na współpracę z nim.
     NAJWIĘKSZE ZAGROŻENIE - BRAK NADZORU
     Mieszkańcy pytali, kto będzie miał rzeczywisty nadzór nad transportem, nad masą pofermentacyjną, nad całym procesem. Naukowcy z Poznania tłumaczyli, że nad technologią konieczny jest stały nadzór technologiczny, bo nawet antybiotyk podany przez weterynarza w hodowli, z której obornik trafia do biogazowni, spowodować może zachwianie procesu i proces gnilny. Jacek Dach mówił, że zapewnienia inwestora o nadzorze z Danii i pełnej automatyzacji są nietrafione, bo konieczny jest ciągły i stały nadzór laboratoryjny. Brak nadzoru nazwał największym zagrożeniem. W raporcie oddziaływania na środowisko dostrzegł błędy i braki.
     - Mieszkamy na wsi i znamy tego skutki, ale nie godzimy się, by tuż pod nosem postawiono nam biogazownię rolniczą, która jest mało precyzyjnie dopracowana, budzi wątpliwości. W dodatku ma być zarządzana automatycznie i sterowana w Danii, chyba nic dziwnego, że się tego bronimy - mówił jeden z mieszkańców Złotnik.
     Przedstawiciele poznańskiego uniwersytetu mówili, że biogazownie są dobrym pomysłem, jednak warunek jest taki, że muszą być wykonane właściwie. Konieczny jest nad nimi stały nadzór, potrzebne są regularne pomiary i badania.
     DO POPRAWY
     Ostatecznie gmina wystąpiła o ujednolicenie zapisów raportu, doprowadzenie do jego spójności i uwzględnienie zagospodarowania odpadów ciekłych i stałych z biogazowni, ze wskazaniem oczyszczalni.
     Taki wniosek spotkał się z niezadowoleniem Zenona Morawskiego i jego przedstawicieli, którzy dostrzegli w działaniach gminy i mieszkańców grę na czas i chęć zablokowania inwestycji.

Sylwia Wysocka
Pałuki nr 991 (6/2011)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości