Reklama

Rycerzom zaszkodziła kasza

Biegunka pod zamkiem - próbka z Martiny czysta
     Rycerzom zaszkodziła kasza
     Bakterie bacillus cereus były w podawanej na festynie kaszy. W próbce, przechowywanej przez Martinę ich nie było, co oznacza, że dostały się do jedzenia poza zakładem.

 

     Przed tygodniem pisaliśmy, że osobom występującym na festynie historycznym, który odbywał się w Wenecji 1 i 2 maja, zaszkodził gulasz. W efekcie ponad 50 osób dopadły dolegliwości żołądkowe i biegunka. Festyn trzeba było o jeden dzień skrócić. Ryszard Wesołowski, współorganizator festynu twierdził, że uczestnikom festynu zaszkodził gulasz przygotowany przez żnińską Martinę. Mirosław Walczak, szef Martiny ripostował, że dolegliwości żołądkowe były winą organizatora festynu, ponieważ niewłaściwie przechowywał i wydawał żywność. Próby pokarmowe z pozostałości posiłków oraz wody z ujęcia, z którego korzystali uczestnicy festynu, zostały przesłane do Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Bydgoszczy. Pracownicy Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Żninie pobrali również wymazy sanitarne z miejsca przygotowywania posiłków, by ocenić stan sanitarny urządzeń.
     Żniński sanepid otrzymał już wyniki badań. Okazuje się, że bakterie bacillus cereus stwierdzono w kaszy, która była podawana do gulaszu. - Ta bakteria mogła wywołać biegunkę - wyjaśnia Joanna Fałszewicz-Fryca, kierownik sekcji żywności w Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Żninie. Próby, które zabezpieczono w restauracji Martina nie wykazały zanieczyszczenia bakteriami. - Zanieczyszczenie nastąpiło gdzieś poza „Martiną” - tłumaczy Joanna Fałszewicz-Fryca.
     Posiłki były przygotowywane i przywożone na miejsce przez Martinę, a wydawała je osoba ze Stowarzyszenia Strażnicy Kurhanu ze Złotowa, oddelegowana do wydawania żywności. Michał Woźniak, dyrektor Muzeum Ziemi Pałuckiej w Żninie, które było współorganizatorem festynu, powiedział nam, że organizatorzy imprezy nie mieli zawartej pisemnej umowy z Martiną, ustnie uzgodniono, że zamówienie obejmuje posiłki wraz z dowozem. W jaki sposób bakterie znalazły się w żywności, będzie próbował ustalić żniński sanepid.

Reklama

Arkadiusz Majszak


Z listów
     Nie z winy PPHU Eksport-Import Martina
     Szanowny
     Panie Redaktorze,
     Działając w imieniu Pana Mirosława Walczaka, którego pełnomocnictwo załączam, zwracam się do Pana w związku z publikacją w Tygodniku Lokalnym „Pałuki” z dnia 07.05.2009 r. artykułu pod tytułem „Biegunka pod zamkiem”.
     Mój Mocodawca w imieniu własnym oraz wszystkich pracowników PPHU Eksport-Import „Martina” Walczak Mirosław domaga się poinformowania czytelników Tygodnika Lokalnego „Pałuki” o tym, iż zatrucie, które nastąpiło podczas festynu historycznego w Wenecji, nie nastąpiło z winy PPHU Eksport-Import „Martina” - wbrew temu co przed otrzymaniem wyników badań żywności podano w przedmiotowym artykule.
     Powiatowa Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna w Żninie poinformowała mojego Mocodawcę, iż próby żywności pobrane w Przedsiębiorstwie „Martina” przebadane zostały w Bydgoszczy. Wyniki badań potwierdziły stanowisko przedstawiane przez Pana Mirosława Walczaka, a zacytowane w powołanym artykule, o braku jakiejkolwiek winy PPHU Eksport-Import „Martina” w całej sprawie. Badania pozwoliły na jednoznaczne ustalenie, iż dostarczona przez mojego Mocodawcę żywność była czysta i nieskażona żadnymi bakteriami.
     Natomiast próby pobrane u dystrybutora żywności (organizatora festynu) wykazały skażenie bakterią Bacillus cereus, która to najprawdopodobniej wywołała biegunkę u uczestników festynu. Okazało się zatem, że „wstyd przed całą Polską, przez którą mieli uczestnicy zasraną imprezę” zasłużenie przeżywali organizatorzy.
     Właśnie ta publikacja w Państwa Tygodniku - ze wskazaniem nazwy firmy cateringowej, która przygotowywała „w mniemaniu organizatora feralne posiłki” spowodowała liczne telefony, zapytania, obawy klientów mających rezerwację na korzystanie z usług mojego Mocodawcy i przyczyniła się do nadwyrężenia dobrego imienia firmy, na które wszyscy pracownicy ciężko i mozolnie pracują od 1992 roku.
     Pan Mirosław Walczak oraz pracownicy jego Przedsiębiorstwa wyrażają ubolewanie, iż przed opublikowaniem artykułu nie poczekali Państwo na wiarygodne wyniki Sanepidu, o co prosił mój Mocodawca.
     Mój Mocodawca oczekuje na rzetelne wyjaśnienie sprawy oraz na przeprosiny w Tygodniku Regionalnym „Pałuki”, gdyż powołany na wstępie artykuł naruszył dobre imię i wiarygodność mojego Mocodawcy i prowadzonego przez niego Przedsiębiorstwa.

Reklama

Z poważaniem
radca prawny
Monika Pietrzyńska-Woelke
Pałuki nr 900 (19/2009)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości