Reklama

Rynki regulują się same

Rozmowa z ministrem rolnictwa i rozwoju wsi Wojciechem Mojzesowiczem
    Rynki regulują się same
    Jeżeli [Krajowa Spółka Cukrowa] działa zbyt opieszale, to zapytam KSC, bo uważam, że jeżeli jest inwestor, jeżeli jest grupa rolników (producentów), która chce to robić, to rzeczą niedopuszczalną byłoby, żeby KSC nie wyszła temu naprzeciw - powiedział nam minister  Wojciech Mojzesowicz o sytuacji w żnińskiej cukrowni.

    Remigiusz Konieczka: - W ubiegłym roku był Pan na otwarciu targów,  zresztą co roku przyjeżdżał Pan jako przewodniczący sejmowej komisji na targi do Żnina. Minister chyba ma więcej obowiązków, skoro od rana nie mógł Pan tutaj do nas przyjechać?

Wojciech Mojzesowicz  fot. Remigiusz Konieczka

    Wojciech Mojzesowicz: - Może nie więcej obowiązków, tylko inne miejsce pracy. Teraz muszę przebywać w Warszawie, a wcześniej miałem pracę w parlamencie i oczywiście troszkę więcej czasu na przebywanie w domu, ale tak się stało. Myślę, że to jest  pewne wyróżnienie dla kujawsko-pomorskiego, że rolnik z tego województwa został ministrem rolnictwa.
    - Na przestrzeni lat obserwował Pan rozwój Pałuckich Targów Rolnych, jak ocenia Pan tę imprezę?
    - Myślę, że Pałuckie Targi Rolne rozwijają się równolegle z rozwojem polskiego rolnictwa. Mimo wszystkich problemów, które się nawarstwiały, byłem przekonany od dwóch lat, że rynki będą się regulować same, bo jakiekolwiek sterowanie nigdy nie ma sensu. Dzisiaj czas pokazuje, że zaczyna brakować płodów rolnych, są bardzo dobre ceny zbóż, świetnie w tym roku sprzedawał się rzepak, bardzo dobra jest cena mleka. Według mojej oceny około pół roku będziemy mieli jeszcze niezbyt korzystne ceny trzody, ale uważam, że spadnie pogłowie trzody, bo część dużych gospodarstw zajmie się produkcją rzepaku i zbóż. Trzoda na pewno nie może być sprzedawana po 4,40 zł czy 4.50 zł.
    - Mieliśmy na początku roku kilka protestów rolników, hodowców. Także w Żninie nie obyło się bez listu do ówczesnego  ministra Leppera, w którym rolnicy prosili o uregulowanie kwestii skupu, bo ceny były tak niskie, że rolnicy mówili wprost, że im się nie opłaca hodować.
    - Rację mieli w tamtym czasie. Natomiast powtarzam, dzisiaj czas pokazał, że sytuacja zmienia się - brakuje zboża, brakuje rzepaku w związku z wprowadzaniem biopaliw. To są wszystkie te rzeczy, które będą przesuwać pewne działy gospodarki. Produkcja zwierzęca według mnie będzie się odbywać w gospodarstwach mniejszych i średnich. Nie ma mowy, że nie będzie tendencji wzrostowej trzody chlewnej w przeciągu sześciu najbliższych miesięcy. Teraz będzie troszkę zmniejszana produkcja, widzę to po swoim gospodarstwie. Część rolników wyłączy tę produkcję ze względu na ceny zbóż.
    - Ale ceny zbóż też są zróżnicowane.
    - Nie, ceny zbóż nie są zróżnicowane, są bardzo dobre. Jeżeli niektórzy mówią, że są wysokie, to chcę przypomnieć, że w zeszłym roku pszenicę chlebową sprzedawaliśmy po 400 zł, a w tym roku po 800 zł. Jeżeli dodamy to i podzielimy przez 2 to jest 600. Nie da się produkować dobrej pszenicy chlebowej przy cenie 400 zł, jak było w zeszłym roku.
    - Rolnicy przychodzą do Ośrodków Doradztwa Rolniczego z pytaniami, co ze środkami PROW 2007-2013. Jeżeli chodzi o środki unijne, to ten rok jest trochę przespany. Widzimy to po środkach w ramach programu rozwoju regionalnego.
    - Nie będę mówił źle, a dobrze trudno. Myślę, że - tak jak w gospodarstwie - w resorcie trzeba pracować codziennie. Mamy opóźnienia w rozporządzeniach, mamy opóźnienia w systemie informatycznym, mamy nowe płatności (z tym też jest problem), jeżeli chodzi o PROW, Polska jest bardzo zróżnicowana i tym pewne rzeczy tłumaczę. Przy pierwszym podejściu nie były wpisane gospodarstwa niskotowarowe. Automatycznie wyłącza się 4 czy 5 województw w kraju, bo tam są gospodarstwa mniejsze, a trzeba pamiętać o tym, że rozwój rolnictwa musi się odbywać nie tylko tam, gdzie jest bardzo silnie rolnictwo (kujawsko-pomorskie czy wielkopolskie), ale minister rolnictwa musi myśleć o wszystkich regionach. Specyficzne są świętokrzyskie, Małopolska czy śląskie, gdzie przeciętne gospodarstwo to 4 hektary. Tam czas pokaże, że biorąc pod uwagę brak siły roboczej, będzie się rozwijać produkcja owoców miękkich. Duże plantacje będą ginąć z pól dlatego, że nie uda się skoncentrować w jednym miejscu dużej liczby ludzi.
    - Żnin szczególnie interesuje sprawa biopaliw z tego względu, że chcemy, aby ta produkcja  po naszej byłej cukrowni została uruchomiona. Pan jeszcze trzy, cztery lata temu, kiedy cukrownia była wyłączana z produkcji, mówił, że jest konieczność reformy Krajowej Spółki Cukrowej i ta reforma się dokonała, ale są zakłady, które stoją w tej chwili.
    - Według mojej oceny, jeżeli są chętni na produkcję biopaliw na bazie tej cukrowni, to wtedy nie ma żadnych przeszkód Krajowa Spółka Cukrowa powinna wejść z aportem i pomyślnie zacząć to robić.  Czas pokazuje, że na świecie (w Niemczech tak jest), że raczej bierze się pod uwagę coś dziwnego, ma być czysty plac i mają być media. Jeśli jest taka inicjatywa, że w cukrowni chcą coś produkować, to my będziemy to wspierać. Musi to być grupa z kapitałem. Można to uzupełnić przez prawidłowe decyzje KSC, która jest niezależnym podmiotem gospodarczym.
    - Podmiot niezależny, ale jest inwestor, który chce do Żnina wejść, a KSC działa zbyt opieszale.
- Jeżeli działa zbyt opieszale, to zapytam KSC. Uważam, że jeżeli jest inwestor, jeżeli jest grupa rolników (producentów), która chce to robić, to rzeczą niedopuszczalną byłoby, żeby KSC nie wyszła temu naprzeciw.
    - Dziękuję bardzo za rozmowę.

Reklama
z ministrem
WOJCIECHEM  MOJZESOWICZEM
rozmawiał
REMIGIUSZ KONIECZKA
Pałuki nr 812 (36/2007)



Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości