To zdjęcie otrzymaliśmy od jednej z mieszkanek Żnina z prośbą: "Proszę o zbadanie, co płynie tym strumykiem. Wygląda na to, że to odpływ z kanalizacji, ponieważ widoczne są papier i inne nieczystości. Może to być zanieczyszczona kanalizacja burzowa." Rów odprowadza wody opadowe i roztopowe z nawierzchni ulic: Sienkiewicza, Pocztowej, Podmurnej, Średniej i Unruga. Czemu więc znalazły się w nim ścieki? Postaramy się wyjaśnić przyczynę tej nieprzyjemnej sytuacji, a zanim materiał się ukaże, przypominamy tekst na ten temat, jaki ukazał się pół roku temu w "Pałukach".
- Papier toaletowy rozkłada się i nie stanowi problemu. Ale są chusteczki higieniczne, które są niedegradowalne, nie drą się na kawałki, zawierają w sobie sztuczne tworzywo. Są ręczniki kuchenne utwardzane plastikiem. Nie wrzucajmy do toalet majtek, stringów, sznurków polietylenowych. Jeśli tego rodzaju materiały nie znajdą się w sieci - będzie ona drożna.
Od jednej z mieszkanek Żnina otrzymaliśmy informację, że spacerując w okolicy żnińskiego LO uderzył ją w nos fetor wydobywający się z rowu biegnącego od strony LO do jeziora. Kontynuując spacer udała się do sanepidu, gdzie z pewnymi trudnościami (proszono najpierw o kontakt mailowy) udało jej się zgłosić fakt przedostawania się śmierdzących substancji (prawdopodobnie ścieków) do Małego Jeziora Żnińskiego.
Jak poinformował nas rzecznik Urzędu Miejskiego Aleksander Kranc, na początku ubiegłego tygodnia po podobnej informacji na portalu społecznościowym, zamieszczonym przez mieszkańca Żnina, wspomniany rów został zlustrowany przez Pawła Sikorę, dyrektora Wydziału Środowiska, Obszarów Wiejskich i Rozwoju oraz Lidię Wieczorek, inspektorki ds. ochrony środowiska w tym wydziale. - Na miejscu potwierdzono występowanie nieprzyjemnego zapachu charakterystycznego dla nieoczyszczonych ścieków bytowych z wylotu kanalizacji deszczowej zlokalizowanego na działce nr 851 - informuje rzecznik.
Rów odprowadza wody opadowe i roztopowe z nawierzchni ulic: Sienkiewicza, Pocztowej, Podmurnej, Średniej i Unruga. Czemu więc znalazły się w nim ścieki?
Jak wynika z udzielonej nam przez rzecznika odpowiedzi, ścieki z LO i Podmurnej płyną w inną stronę - w stronę skrzyżowania ulic 700-lecia i Lewandowskiego. - Powodem przedostawania się ścieków do kanału deszczowego był zator na sieci kanalizacji sanitarnej, który powstał w okolicach skrzyżowania ulic 700-lecia i Lewandowskiego.
Zator spowodowany był dużą ilością niedegradowalnych zanieczyszczeń, które wraz ze ściekami płynęły siecią. - Czego myśmy nie wyciągnęli! - mówi pracownik WiK, który usuwał zator. - Kokon taki skłębiony, zbity. Szmaty, worki foliowe plastikowe, chusteczki higieniczne, folie aluminiowe.
Od studzienki zlokalizowanej na terenie LO w stronę skrzyżowania 700-lecia i Lewandowskiego ścieki płyną kanalizacją sanitarną. Tu warto nadmienić, że dawniej budowano tak zwaną kanalizację ogólnospławną, czyli podziemną rurą płynęły zarówno ścieki, jak i woda opadowa. Współczesną normą jest oddzielenie kanalizacji ogólnospławnej od deszczowej i przy remontach ulic wymienia się tę infrastrukturę.
Skoro więc ścieki z LO i Podmurnej podążają kanalizacją sanitarną, lądując kilka kilometrów dalej w oczyszczalni, jakim cudem znalazły się w jeziorze? Zator spowodował, ze ścieki nie mogąc przedostawać się dalej, zaczęły płynąć w drugą stronę. I dobrze, że miały gdzie płynąć, bo gdyby system był szczelny - wybiłyby w sanitariatach. Płynęły w drugą stronę, czyli do studzienki, w której do wspomnianego odcinka kanalizacji sanitarnej dołącza odcinek kanalizacji ogólnospławnej z innych sąsiednich ulic. Normalnie ta kanalizacja ogólnospławna wpada do rury kanalizacji sanitarnej biegnącej w stronę skrzyżowania 700-lecia i Lewandowskiego. Ponieważ jest ogólnospławna, ma przez krótką szeroką rurę awaryjne połączenie z rowem biegnącym do Małego Jeziora. W przypadku dużego deszczu odprowadza go (niestety wraz ze ściekami) do Małego Jeziora.
Deszczu nie było, ale w studzience przed rowem spotkały się dwa strumienie ścieków biegnących z dwóch stron - cofki od zablokowanej kraty i kanalizacji ogólnospławnej. Spiętrzenie w studzience spowodowało, że woda przelała się rurą burzową wprost do rowu i do jeziora. Gdyby nie zator, nie nastąpiłoby to - ścieki płynęłyby swoim poziomem (przelew burzowy jest wyżej).
Awaria została usunięta, ścieki nie płyną już do jeziora. Jaką mamy perspektywę, że nie będą płynąć kolejny raz? Dyrektor Paweł Sikora wyjaśnia, że usunięcie awarii polegało na oczyszczeniu kraty i przepłukaniu rury. - Dzięki nowemu samochodowi, zakupionemu przez WiK możliwe było szybkie przeczyszczenie tego odcinka, w którym doszło do zatrzymania się ścieków. Dawniej zlecaliśmy taką usługę, trzeba było czekać, aż przyjedzie specjalistyczny samochód. Teraz WiK robi to we własnym zakresie. W dłuższej perspektywie problem rozwiązujemy w ten sposób, że w przygotowanej do przebudowy ulicy Kościuszki przewidziane są wpusty do kanalizacji sanitarnej z innych ulic. W ten sposób kanalizacja ogólnospławna w tej okolicy zniknie.
27 września 2023 podczas kolejnej wizji lokalnej przy studzience kanalizacyjnej zarówno dyrektor Sikora, jak i odpowiedzialny za akcję przeczyszczenia pracownik WiK Sławomir Kądziela oraz techniczni pracownicy WiK podkreślali, że przed kolejnym zrzutem ścieków do jeziora instalację najlepiej zabezpieczą sami mieszkańcy korzystający z toalet.
- Papier toaletowy rozkłada się i nie stanowi problemu. Ale są chusteczki higieniczne, które są niedegradowalne, nie drą się na kawałki, zawierają w sobie plastik. Są ręczniki kuchenne utwardzane plastikiem, Nie wrzucajmy szmat, majtek, stringów, sznurków polietylenowych. Jeśli tego rodzaju materiały nie znajdą się w sieci - krata będzie drożna - usłyszałem
Do tej listy rzecznik UM dorzucił jeszcze apel: - Apelujemy do mieszkańców, by nie wrzucać do toalet resztek opakowań, patyczków do uszu, nici dentystycznych oraz przede wszystkim środków higieny osobistej: podpasek, tamponów, wkładek higienicznych i płatków higienicznych, które w kontakcie z wodą pęcznieją i powodują zatory w sieci kanalizacyjnej.
W środę 27 września nad jeziorem śmierdziało już mniej. Mieszkanka Żnina jak dotąd na odpowiedź sanepidu (mającego w zakresie obowiązków sprawowanie kontroli i nadzoru nad higieną publiczną) się nie doczekała. Odpowiedź, jaką uzyska, obiecała nam ujawnić. Następny deszcz (który przepłucze rów) powinien sprawić, że zapach zniknie.
Dominik Księski
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze