Reklama

Sipiory - eldorado bobrów

Sipiory, melioracja, kanał, bobry, łąki, pola, podtapianie
     Sipiory - eldorado bobrów
     We wsi Sipiory (gmina Kcynia) przez cały rok podtapianych jest kilkanaście hektarów pól i łąk. Na łąkach ze względu na nadmierną wilgoć marnuje się trawa, woda podtapia również zasiane na polach uprawy. Ulewy? Nie. Bobry.

     Wszystko przez dość pokaźny kanał przebiegający przez wieś, na którym bobry spiętrzają wodę. Spływa ona rowkami melioracyjnymi na leżące w okolicy kanału pola i łąki, które zalewa przez cały rok. Problem szkód nie dotyczy jedynie terenu Sipior, przebiegający przez tę wieś kanał rozgranicza bowiem tereny rolnicze Sipior, od terenów rolniczych Dębogóry, Szczepic i Rozstrzębowa. Miejscowości te leżą po drugiej stronie kanału i są również zalewane przez wodę.
     W sprawie szkód wyrządzanych przez bobry interpelował podczas ostatniej kcyńskiej sesji sołtys Sipior Andrzej Solarczyk. Jego zdaniem problem jest znany od kilku lat, a mimo to gmina nie robi nic, aby problem rozwiązać. - Jeśli gmina nic nie zrobi w naszej sprawie to rolnicy z Sipior nie zapłacą podatku i sami będą się z bobrami męczyć - mówił sołtys. Zdaniem sołtysa rozwiązaniem problemu nie jest jednak odstrzał bobrów. - Niezwykle trudno podejść te zwierzęta, bo są bardzo czujne, poza tym działa tam zjawisko symbiozy w sposób idealny. Żyjące tam żurawie, kaczki potrafią wypatrzeć człowieka z odległości 0,5 kilometra. Wzbijając się w powietrze robią taki hałas, że bobry zostają ostrzeżone. Nawet jeżeli otrzymalibyśmy zgodę na odstrzał, to i tak wiele on nie zmieni, bo faktycznie niewiele uda ich się wytrzebić, a zgody na całkowite zlikwidowanie populacji nie otrzymamy - mówi sołtys.
     Również rozbieranie tam, które budują te zwierzęta nie przynosi rezultatu. - Rozebraną przez mieszkańców wsi tamę bobry potrafią odbudować zaledwie przez jedną noc. Dodaje: - Kto ma nam zatem pomóc, jak nie gmina?
     KTO ODPOWIADA ZA BOBRY?
     Zgodnie z artykułem 52 ustawy o Ochronie Przyrody za szkody wyrządzone przez bobry odpowiada Skarb Państwa, czyli minister. Nie ma jednak odpowiedniego rozporządzenia do tej ustawy, które mówiłoby o tym, kto szacuje szkody i w jaki sposób następuje ich szacowanie. Rolnik może wystąpić do miejscowego sądu powszechnego z wnioskiem o orzeczenie odszkodowania, które w razie wygranej sprawy płaci Skarb Państwa. Skarb Państwa nie ma jednak pieniędzy i dlatego rolnicy w praktyce odszkodowań nie otrzymują.
     Rolnik ma jeszcze inne wyjście, może starać się o to, aby minister wydał zgodę na odstrzał bobrów na danym terenie. Może to czynić jedynie poprzez informowanie o szkodach wyrządzanych przez bobry Wojewódzkiego Konserwatora Przyrody, który działa w imieniu wojewody. To wojewoda kieruje raz w roku wniosek (dla wojewody przygotowuje je konserwator) do Ministra o pozwolenie na odstrzał bobrów w danym województwie. Minister po zapoznaniu się z  pismem wojewody wydaje pozwolenie na odstrzał określonej ilości bobrów.
     PROBLEMY Z ODSTRZAŁEM
     O sens prowadzenia odstrzału bobrów zapytaliśmy Tomasza Oseta z Wojewódzkiego Związku Łowieckiego w Bydgoszczy. - Zdecydowanie łatwiej jest wyłapać bobry niż je odstrzelić. W tym roku minister wydał zgodę na odstrzał 50 sztuk tych zwierząt w województwie kujawsko-pomorskim, z czego udało się wytrzebić jedynie 3 sztuki. Odstrzałów redukcyjnych dokonują specjalnie przeszkoleni do tego myśliwi, w tym roku przeszkolonych do tego zadania zostało 30 ludzi.
     PROWADZIĆ ODPOWIEDNIĄ GOSPODARKĘ WODNĄ
     Zdaniem sołtysa Sipior wyjście z sytuacji mogłoby stanowić odpowiednia gospodarka wodna tego terenu. - Moim zdaniem należałoby poprzez prowadzoną odpowiednią gospodarkę wodną tego terenu uregulować siedlisko bobrów. W okolicy kanału znajduje się płytki staw, może gdyby został pogłębiony, to wówczas bobry, które gnieżdżą się wokół tego kanału miałyby wyższy poziom wody i nie spiętrzałyby wody, która nie zalewała by naszych łąk - mówi sołtys Sipior.
     Grzegorz Wiśniewski, łowczy okręgowy PZŁ Włocławek, posiadający wieloletnie doświadczenie, zajmujący się bobrami od 1975 roku zapoznany z sytuacją panującą w Sipiorach zauważa: - Teren w Sipiorach to dla bobrów prawdziwe eldorado. Pogłębienie stawu nic nie da, ponieważ bobry są lepszymi meliorantami niż człowiek i bez względu na to, jakie my podejmiemy działania, to te zwierzęta i tak wykorzystają to w swoim interesie. Pogłębienie stawu nic nie da, ponieważ bobry regulują poziom wody wyłącznie w stosunku do wejścia do swojego mieszkania, czyli żeremia. Wyjście to musi być zawsze pod wodą. Jeżeli zatem poziom wody będzie się obniżał bobry będą go podnosić, jeżeli zaś woda podniesie się zbyt wysoko, np: przez pogłębienie stawu, to bobry będą poziom wody obniżać, aby woda nie zalewała ich mieszkań. Dlatego właśnie pogłębienie stawu nie zmieni sytuacji.
     NIESPRAWNA MELIORACJA TO DLA BOBRA DOBRZE CZY ŹLE?
     Podczas sesji burmistrz zauważył, że mieszkańcy wsi zamiast do burmistrza powinni skierować swoje żale do melioracji. - Czy to moja wina, że systemy melioracyjne na tym terenie nie działają? Przecież nie funkcjonuje tam żadna struktura wodno-melioracyjna, a bobry przy niesprawnej melioracji stawiają na tym terenie jedynie kropkę nad i - zauważył burmistrz. - Gdzie jest spółka wodno-kanalizacyjna? Gdyby ona funkcjonowała tego problemu by nie było. Jego zdaniem środki zawarte w budżecie w kwocie 10 tys. zł wystarczą jedynie na budowę przepustu, a aby problem rozwiązać potrzeba aż 100 tys zł.
     Ze zdaniem burmistrza nie zgadza się sołtys, który jest uważa, że im lepiej działa melioracja, tym lepiej dla bobrów. - Wówczas mogą sobie odwadniać, nawadniać ile tylko chcą! Gdyby tej melioracji nie było wcale, to bobry nie miały by możliwości nawadniania - zauważa sołtys Solarczyk.
     O to czym jest dla bobra sprawna melioracja postanowiliśmy zapytać fachowca Grzegorza Wiśniewskiego: - Udrożnienie rowów melioracyjnych faktycznie niczego nie zmieni, bobry bowiem szybko zorientują się, gdzie ta woda uchodzi i ... postawią kolejne tamy. W ten sposób nadal będą utrzymywały wokół swoich żeremi odpowiedni dla siebie poziom wody, a więc woda na pola będzie wylewała się nadal, mimo sprawnej melioracji.
     JEDYNE ROZSĄDNE WYJŚCIE
     Jego zdaniem wyjścia nie stanowi również odstrzał: - Cieki, takie jak przebiegający przez Sipiory kanał mają połączenie z Notecią, gdzie są również znaczne siedliska bobrów, nawet jeżeli zredukuje się na kanale ich liczebność, to na pozbawione bobrów tereny i tak będą przybywały nowe bobry z Noteci.
    
Jego zdaniem jedyne rozsądne wyjście z problemu to praktykowane na zachodzie Europy wbudowanie w tamę rury kanalizacyjnej o średnicy 10-15 cm na takim poziomie wody, który odpowiada ludziom, a nie bobrom. Twierdzi, że jest to jedyny sposób, aby uregulować gospodarkę wodną tego terenu. - Woda będzie przelewała się przez rurę, a bobry nie będą mogły jej zatkać. Będą próbowały naprawiać tamę, która nie jest uszkodzona (bo to wbita w tamę poniżej lustra wody rura umożliwia przepływ wody). Jego zdaniem oprócz tego dodatkowo można również wystąpić o odstrzał.
     Rozwiązanie to znane jest również wojewódzkiemu konserwatorowi przyrody. Marii Balakowicz. Jak podkreśliła, w tym roku Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Toruniu ma udzielić dotacji spółkom wodnym odpowiedzialnym za kanały, rowy i przepusty na likwidowanie tam bobrowych.
     Dotacja ta trafi do wojewódzkiego konserwatora przyrody, który skieruje środki do spółek, na których terenach występuje najwięcej szkód.
     Sprawa kanału w Sipiorach ma być tematem posiedzenia komisji rolnej w Kcyni, która określi rozmiar szkód i będzie szukała rozwiązań.

Róża Kirschhiebel
Pałuki nr 583 (16/2003)

Reklama

 

Przejdź do forum.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości