Reklama

Ślady kultury łużyckiej w Jaroszewie

Konserwator zabytków zwróci się do prokuratury
    Ślady kultury łużyckiej w Jaroszewie
    W żwirowni w Jaroszewie odkopane zostały naczynia gliniane sprzed 2.800 lat. Wojewódzki konserwator zabytków nakazał wstrzymanie wybierania żwiru, a w związku z brakiem odzewu ze strony właściciela działki i dzierżawcy, zamierza skierować sprawę do prokuratury.

Archeolog Paweł Hildebrandt prezentuje czerpak z wczesnej epoki żelaza, który został znaleziony podczas eksploracji w Jaroszewie
    fot. Remigiusz Konieczka

    W Jaroszewie, w pobliżu jeziora od około roku znajduje się odkrywka żwiru. W grudniu archeolodzy z Biskupina otrzymali zgłoszenie dotyczące pojawienia się tu pozostałości sprzed kilku tysięcy lat. Po przybyciu na miejsce okazało się, że koparka wykopała ludzkie kości i popielnice z okresu kultury łużyckiej, czyli z ok. VIII wieku przed narodzinami Chrystusa.
    Sprawa trafiła do bydgoskiej delegatury Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków. Iwona Brzozowska, kierownik WUOZ w Bydgoszczy powiedziała, że 13 grudnia została przeprowadzona w Jaroszewie wizja lokalna, po której został wydany nakaz konserwatorski wstrzymujący prace na tym terenie. Decyzja została wydana 16 grudnia. Pod koniec ubiegłego roku, 28 grudnia, do żwirowni udała się kolejna komisja i stwierdziła, że prace, które miały być wstrzymane, były prowadzone nadal. Iwona Brzozowska dodała, że nie zostały również wykonane badania wyprzedzające, do których był zobowiązany właściciel, zanim na jego działce zaczęto wybierać żwir.
    Właścicielka działki w Jaroszewie powiedziała Pałukom, że co prawda otrzymała pismo od konserwatora przyrody, ale nie interesowała się tym, ponieważ żwirownia jest dzierżawiona i to dzierżawca posiada wszelkie zezwolenia na jej użytkowanie.
    - Pismo było adresowane do mnie i przekazałam je dalej. Oni tam w Bydgoszczy nie wiedzieli. Myśleli, że to ja mam uprawnienie, a ja to wydzierżawiam - twierdzi właścicielka działki w Jaroszewie.
    A dzierżawca również nie poczuwa się do odpowiedzialności: - Właścicielka przekazała mi informację ustnie. Przeczytała pismo i to wszystko. Ja tego nie dostałam tylko ona. Dlatego nic nie podpisałam - mówi.
    - W związku z tym, że nie otrzymaliśmy żadnych potwierdzeń na nasze pisma oraz z uwagi na to, że prace były kontynuowane, przygotowaliśmy wniosek do prokuratury w Żninie o wszczęcie postępowania w tej sprawie. Zostanie złożony jeszcze w tym tygodniu - informuje Iwona Brzozowska.

Remigiusz Konieczka

Reklama

Pałuki nr 883 (2/2009)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości