Reklama

Śmieci latają po polach

Jacek Kruzel co pewien czas stara się sprzątać śmieci z pola, które wiatr unosi z niecki wysypiska

       fot. Karol Gapiński

Jabłówko, Wawrzynki, Jabłowo Pałuckie, śmieci, pole, rolnik, mieszkaniec
     Śmieci latają po polach
     Rolnicy skarżą się na uciążliwości w gospodarowaniu na polach i nie mniejsze w życiu codziennym, związane z sąsiedztwem składowiska odpadów w Wawrzynkach. Spółka Uskom Żnin zapewnia, że pozbieraniem śmieci z pól może się zająć po zgłoszeniu takich przypadków.

     Nadchodzi wiosna. Rolnicy z Wawrzynek, Jabłówka, Jabłowa Pałuckiego, jak inni ludzie roli w całej Polsce ruszają do swoich prac polowych. Ci z wymienionych miejscowości napotykają jednak nieznane innym problemy. Na polach wiatr rozwiewa niezliczone ilości pustych torebek foliowych. Gnane podmuchami przemieszczają się one po otwartych przestrzeniach, zatrzymując dopiero na skarpach rowów czy gałęziach drzew na skraju leśnych kompleksów.
     - Te torebki foliowe dostają się też na podwórko, do ogrodu, na drzewka owocowe, na krzaki agrestu - opowiada Maria Niedbalska z Jabłówka. W podobnym tonie wypowiadają się Gizela Świtalska i Sylwia Targosz, także mieszkanki tej wsi.
     - Jeżeli chodzi o jakąś uciążliwość, to reagujemy na sygnały od rolników. Nasi ludzie zbierają te odpady. Ostatnio była taka akcja. Zbieraliśmy odpady z sąsiednich pól. Mamy prośbę do społeczności lokalnej: jeśli ktoś odczuwa uciążliwość, to niech to zgłosi, bo my nieraz nie wiemy, że coś się dzieje. Jeśli mamy informacje, to wysyłamy ludzi. Mamy płoty, zakładamy siatki. Warstwy odpadów są przesypywane warstwami żwiru i to wynika z technologii składowania. Jesteśmy w trakcie rekultywacji kwater 1 i 2. Są one przesypywane ziemią i piaskiem i te prace też spowodują, że ilość lekkich folii wydostających się na pola zostanie ograniczona. Poza tym planujemy do końca półrocza zamontować czterometrowe siatki wokół zakładu i miejsc newralgicznych. One też zapobiegną wydostawaniu się lekkich folii z wysypiska. Takie siatki już kiedyś były, ale uległy zniszczeniu, gdy przeszedł na naszym terenie ten silny huragan (był to pierwszy weekend grudnia 2013 r. - przypis kg) - powiedział nam Marek Drzewiecki, wiceprezes zarządu spółki Uskom Żnin.

Gizela Świtalska i Sylwia Targosz z Jabłówka obawiają się o bezpieczeństwo ujęcia wody w tej miejscowości związane z możliwością przenikania odcieków ze składowiska w Wawrzynkach do gruntu 

Reklama

        fot. Karol Gapiński

     - Niech oni nie opowiadają w tym „Uskomie”, że zbierają śmieci z pól, bo akurat jadę do Żnina i tutaj w Wawrzynkach pod lasem jest aż biało od tych foliówek. A poza tym co to znaczy, że na zgłoszenie oni wybiorą te folie? Teraz to jeszcze rozumiem, gdy pola nie są obsiane. Ale przed żniwami, gdy zboże będzie wysokie, to nie można chodzić po polu, bo tylko łany się udepcze przed młócką - stwierdził Edmund Słomowicz, sołtys Jabłowa Pałuckiego. Dodał, że wprawdzie jego wieś nie sąsiaduje bezpośrednio z Wawrzynkami, ale folie ze składowiska wiatr zawiewa także tutaj - Najgorzej jest, gdy wieje wschodni wiatr - twierdzi sołtys.
     Sprawa torebek foliowych na polach niepokoi też rolników z innych powodów, niż konieczność dodatkowej pracy związanej ze sprzątaniem. Dotarliśmy do jednego z mieszkańców Wawrzynek, który hoduje bydło. - Wykorzystuję do karmienia słomę i siano także z pól, które mam w pobliżu wysypiska śmieci. Pewnego razu zauważyłem, że jedna z moich krów dusi się. Miałem obawę, czy nie zdechnie. Wezwałem lekarza weterynarii. Okazało się, że ta krowa zjadła słomę z balotu, w którym była folia z wysypiska. Wiadomo, że podczas balotowania pod maszyną nie da się zauważyć, że zabrała ona oprócz słomy czy siana także śmieć. Tych folii żaden organizm nie przetrawi. Krowa ma specyficzny układ pokarmowy. Jak zjadła tę folię, to ona w nim utknęła, blokując też płuca - opowiedział nam Jacek Kruzel z Wawrzynek.
     W tej kwestii Marek Drzewiecki też zalecił zgłaszanie problemu do zakładu w Wawrzynkach. Zdaniem wiceprezesa, najpierw trzeba udowodnić, że wina leży po stronie firmy Uskom Żnin.
     Nasze rozmówczynie z Jabłówka: Sylwia Targosz, Gizela Świtalska i Maria Niedbalska mieszkają w sąsiedztwie drogi powiatowej do Chomętowa. - Codziennie tą drogą, także w nocy, pędzą ciężarówki ze śmieciami. Żeby to jeździły 50 km/h, ale zap... z 80 km/h. Boimy się o dzieci zwłaszcza, bo te samochody mogą je potrącić. Zresztą to zagraża też dorosłym. Jest hałas, nawet nocą jeżdżą. Może trochę mniej w weekendy. Zamiast jeździć drogą wojewódzką, to jeżdżą lokalnymi i tylko je rozwalają - twierdzi Sylwia Targosz.
     - To wydaje się, że są samochody z całej Polski. Widziałam nawet z rejestracją z Dolnego Śląska - dodaje Maria Niedbalska.
     O ustosunkowanie się do tych kwestii również poprosiliśmy wiceprezesa Uskomu.
     - Jeżeli chodzi o pędzące samochody, to jest to kwestia odpowiedzialności kierowców i przestrzegania przez nich przepisów kodeksu drogowego. Kontrole prędkości należą do policji, a nie do nas. Z Dolnego Śląska samochody do nas nie jeżdżą, a że mają takie rejestracje, to oznacza, że mogą być np. w leasingu. Do nas jeżdżą odpady głównie z województwa kujawsko-pomorskiego i nieco z Wielkopolski, sporadycznie spod Bytowa w województwie pomorskim. Jesteśmy firmą, która zatrudnia 50 osób. Żeby to działało, musimy pozyskiwać śmieci - powiedział Marek Drzewiecki.
     Sławomir Kłysz wybudował kilka lat temu dom w Jabłówku. - Chcieliśmy mieszkać w cichym, pięknym miejscu. I tak też było, ale z czasem ten zakład w Wawrzynkach sięga coraz dalej. Teraz robią tę biogazownię. Mamy to wszystko przez okna na widoku, a o śmieciach, które się do nas zlatują, to już szkoda mówić. Człowiek nie nadąży zbierać. Zamiast idylli mamy niepotrzebną robotę - opowiada Sławomir Kłysz. Naprzeciwko terenów, na których budowana jest biogazownia, mieszka jeszcze kilka innych rodzin.
     Jabłówko, jak opowiada Gizela Świtalska, położone jest na dawnym jeziorze. Wody gruntowe znajdują się płytko. Wykorzystuje ten fakt także gmina Łabiszyn, która w Jabłówku zlokalizowała przed laty jedno ze swoich ujęć i stację uzdatniania wody do rurociągów publicznych. - Zasilany jest stąd obszar południowo-zachodni gminy. Stąd czerpiemy wodę nie tylko dla Jabłówka, Jabłowa, Buszkowa, Załachowa, ale też dla Lubostronia i innych wiosek. Sam też korzystam z tej wody jako mieszkaniec Lubostronia. Ponadto z tego ujęcia zasilane są przygraniczne sołectwa na terenie gminy Żnin. Jednak myślę, że większe obawy mogą dotyczyć wód podskórnych, a niekoniecznie wody w ujęciu - tłumaczy Jacek Idzi Kaczmarek, burmistrz Łabiszyna.
     Jedną z miejscowości graniczących z gminą Łabiszyn są same Wawrzynki. Mieszkańcy tej wsi też niepokoją się o to, że odcieki ze składowiska przedostaną się do sieci publicznej. Burmistrz Łabiszyna uspokaja, że na bieżąco jakość wody z ujęcia w Jabłówku jest kontrolowana i póki co nie ma żadnego zagrożenia. - Jednak sąsiedztwo składowiska w Wawrzynkach niepokoi mieszkańców. Ostatnio na zebraniu sołeckim w Jabłówku ten temat był poruszany. Powiedziałem, żeby mieszkańcy skierowali do mnie petycję w tej sprawie. Tak też uczynili. Zebrali pod nią 97 podpisów. Nasz Urząd to przekaże dalej do Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Bydgoszczy. Będzie to wszystko potwierdzone dokumentacją fotograficzną. Tyle śmieci, co znajduje się w lasach, też na pewno zainteresuje WIOŚ. A są to - nie mam wątpliwości - śmieci naniesione ze składowiska przez wiatr - uważa Jacek Idzi Kaczmarek.
     - Dwa tygodnie temu daliśmy zlecenie badania wód firmie akredytowanej. Oprócz tego na bieżąco badamy wody na terenie zakładu. Zrealizowaliśmy też badania wód ze studni u wytypowanego, jednego z rolników na terenie Wawrzynek. Teraz czekamy na wyniki. Wszystkim gospodarzom wody w studniach badać nie będziemy, ale Urząd Marszałkowski nakazał nam w pozwoleniu zintegrowanym przeprowadzanie badań odcieków, emisji gazów oraz badań wód powierzchniowych i wód podziemnych w określonych miejscach. I my to robimy na terenie zakładu, w jego pobliżu i w miejscowości Wawrzynki. Nie stwarzamy niebezpieczeństwa. Uważam, że więcej szkody dla środowiska daje choćby spalanie węgla w indywidualnych kotłowniach, niż nasza działalność - zauważył Marek Drzewiecki.
     Film w zakładce Filmy.

Reklama

Karol Gapiński
Pałuki nr 1205 (11/2015)

 

 

Komentarz

     Zwalanie na wiatr

     Nie dziwię się obawom rolników gospodarujących w okolicach składowiska odpadów w Wawrzynkach. Folie fruwające po polach to spore utrudnienie w uprawie i zbiorach. Zapewnienia Marka Drzewieckiego, że firma może pozbierać śmieci z pól mnie nie przekonuje. Zbieranie foliówek na polu pośród dojrzałych kłosów zbóż nie jest żadnym rozwiązaniem. Tyraliera pracowników „Uskomu“ na polach zbierająca foliowe worki, które nawiał z wysypiska wiatr, więcej przyniesie szkód w plonach, niż pożytku rolnikom.
     Z kolei nie do końca podzielam obawy mieszkańców Jabłówka, Jabłowa, Wawrzynek, Chomętowa i innych miejscowości, że składowisko stanowi zagrożenie dla ujęcia wody, czy też wód glebowych. Myślę, że te obawy są przesadzone. Wierzę, że monitoring odcieków pozwoli na szybkie wychwycenie sytuacji, gdy normy zostaną przekroczone. Ze śmieciami coś zrobić trzeba, a wysypisko gdzieś być musi. Poza tym są to śmieci, a nie odpady przemysłowe, chemiczne, czy inne niebezpieczne.
     Jednak firma prowadząca wysypisko nie może przechodzić do porządku dziennego nad tym problemem. Nic nie może być z wysypiska wywiewane na pola, niezależnie od istnienia huraganów. Nie huragan jest winien, tylko firma, która tak musi zabezpieczyć składowisko, aby wiatr nie wywiał poza siatki okalające kwatery składowiska ani jednego śmiecia.

Reklama

Karol Gapiński
Pałuki nr 1205 (11/2015)

 

 

Przejdź do forum.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości