Cmentarz w Barcinie
Śmieci za płotem
Nekropolia w Barcinie składa się z trzech części: należących do obydwu parafii i części komunalnej. Dla każdej z części jest osobny kontener na śmieci. Szkopuł w tym, że stoją one od strony wschodniej cmentarza. Od zachodniej zaś nie ma pojemnika na śmieci i odwiedzający cmentarz wyrzucają śmieci za płot, czy obok szopki, w której grabarz trzyma narzędzia.
Bliscy zmarłych pochowanych przy płocie od strony ul. Podgórnej narzekają, że powstało tam dzikie wysypisko Szopka na narzędzia znajduje się na terenie cmentarza, od zachodu (od strony ul. Podgórnej), tuż przy samym ogrodzeniu. Po lewej stronie od szopki ogrodzenie jest murowane, a po prawej siatka. Działka za nią to nieużytek, który ciągnie się aż do ul. Podgórnej. Od wielu lat wyrzucane są za tę siatkę śmieci.Tabliczka z zakazem wyrzucania śmieci na nic się zdaje.
- Wokół tej rozsypującej się szopki jest koszmarny widok. Wstyd nawet przed rodzinami, gdy na Wszystkich Świętych zjeżdżają na groby bliskich z dalekich czasami stron. Zamiast skupić się na modlitwie musimy razem z bliskimi patrzeć na te śmieci wokół grobów naszych zmarłych - żali się jedna z mieszkanek Barcina.
Administrator części należącej do parafii św. Jakuba Tomasz Sulski mówi: - Nie jestem od sprzątania śmieci z dzikich wysypisk na czy przy cmentarzu. Jest tam tabliczka, że nie wolno ich wyrzucać, a od lat to jest łamane. Kiedy kogoś przyłapałem na gorącym uczynku i zwracałem uwagę, to jeszcze na mnie krzyczano. To jest chamstwo. Tym bardziej przykre, że kultura osobista w takim miejscu, jakim jest cmentarz, powinna być zachowywana. Śmieci regularnie są wywożone z kontenerów, które są po drugiej stronie cmentarza (strona wschodnia od cegielni i ul. Żnińskiej - przypis kg). I to, co można powiedzieć, to fakt, że z całą pewnością dzikie wysypisko od strony ul. Podgórnej tworzą właśnie ci, którzy zajmują się grobami w tamtej właśnie części cmentarza. Bo pozostali mają bliżej do kontenerów ustawionych od wschodu. Niech nikt nie myśli, że ja jestem od wyrzucania śmieci za kimś, tym bardziej, że na cmentarzu nie spędzam całego życia.
W Barcinie nie ma straży miejskiej. Mandatami za nielegalne wyrzucanie śmieci mogłaby karać policja. Jednak jej patrole, także w cywilnych ubraniach, pojawiają się na cmentarzu jedynie na przełomie października i listopada. Rozwiązaniem mogłoby być ustawienie kontenera także od strony ul. Podgórnej. Jednak nie jest to możliwe, bo z tamtej strony nie ma dojazdu dla samochodu, który odbierałby taki kontener.
Według Tomasza Sulskiego, to przede wszystkim brak kultury i lenistwo odwiedzających cmentarz powoduje taki stan rzeczy. Ostatecznie nie jest to bowiem tak wielka odległość nawet z drugiego końca cmentarza, aby po wysprzątaniu grobu zanieść w wiaderku zebrane śmieci do pojemnika.
Śmieci to nie jedyny problem. Po lewej stronie szopki z narzędziami, wzdłuż ogrodzenia, leżą od lat rozebrane płyty i krzyże pomników.
Tomasz Sulski odpowiada, że tak było jeszcze w czasach księdza proboszcza Rajmunda Kołodziejczaka i wcześniej, i tak też jest teraz za ks. Edmunda Napierały. Chodzi o to, że część należąca do parafii św. Jakuba to najstarsza część cmentarza i na dodatek nie ma tu już wielu wolnych miejsc na nowe groby. W zasadzie tych miejsc w tej części nie ma już w ogóle. A w związku z tym, że pochowane są tu wielopokoleniowe rodziny rdzennych barcinian - w przeciwieństwie do większości mieszkańców osiedla, mających do dyspozycji inne części cmentarza - kolejne pokolenia życzą sobie, aby po śmierci leżeć w rodzinnych grobowcach głębinowych, składających się z kilku poziomów. Przepisy sanitarne zakazują jednak, ażeby płytę takiego kilkupoziomowego grobowca posadowić zaraz po ostatnim pochówku. To groziłoby zapadnięciem się mogiły. A w wielu przypadkach rodziny nie zamawiają nowych pomników, tylko chcą wykorzystać dotychczasowe płyty. Stąd też z braku innego miejsca, na kilka miesięcy po pogrzebie zdemontowane pomniki przenoszone są właśnie na tylną stronę cmentarza, pod ogrodzenie.
Zdemontowane pomniki przy ogrodzeniu cmentarza Przewodnicząca komisji budżetu i porządku publicznego w Radzie Miejskiej Barcina Małgorzata Bohuszewicz powiedziała, że postara się jeszcze przed ukazaniem się niniejszego artykułu pojechać na cmentarz, aby sprawdzić rzeczywistą sytuację, zanim jeszcze ktoś będzie próbował naprawić skutki zaśmiecania. Ponadto na przyszły tydzień zwoła wyjazdowe posiedzenie swej komisji w tej sprawie.
- Jeśli sytuacja rzeczywiście tak wygląda, to nie widzę przeciwwskazań, żebyśmy zalecili „Wodbarowi” ustawienie małych pojemników na kółkach w różnych punktach cmentarza komunalnego. A chociaż wprawdzie nie mamy bezpośredniej kontroli nad częściami cmentarza należącymi do obydwu parafii, to przecież możemy oprzeć się na regulaminie utrzymania porządku i czystości w gminie, który jest aktem prawa lokalnego i na tej podstawie zobligować administratorów części parafialnych do rozmieszczenia pojemników w różnych punktach cmentarza. „Wodbar” tylko się ucieszy, gdy będzie miał więcej wyjazdów po śmieci, bo to oznacza dla nich większy zarobek. Do tej pory stoją większe kontenery tylko z jednej strony cmentarza, bo tak było od dziesięcioleci, gdy jeszcze śmietnik był betonowy i opróżniało się go ręcznie, wrzucając śmieci na samochód. Wtedy ten śmietnik też stał od strony cegielni. Jednak przez te lata cmentarz bardzo się rozrósł i dla niektórych noszenie śmieci z dalekiego końca na drugi koniec może być problemem. Dlatego, jeśli jako komisja uznamy za zasadne nakazanie rozmieszczenie mniejszych pojemników na kółkach w różnych punktach cmentarza, to sprawę tę przedstawimy na sesji z wnioskiem o przeprowadzenie odpowiednich zmian - powiedziała Małgorzata Bohuszewicz.
Karol Gapiński
Pałuki nr 949 (16/2010)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze