Reklama

Śmierć Karola Szalowa z Iwna w areszcie Urzędu Bezpieczeństwa i 3 lata więzienia dla ubeka, który go aresztował

2 września 1948 roku, późnym wieczorem, do mieszkania Karola Szalowa w Iwnie przybyli niespodziewanie dwaj funkcjonariusze Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Szubinie. Po przeprowadzeniu gruntownej rewizji domu, ubowcy zabrali ze sobą gospodarza, nie informując członków rodziny o powodach zatrzymania.

     Aresztowany 62-letni Karol Szalow był osobą znaną w okolicy i powszechnie szanowaną. W młodości jako marynarz floty handlowej zwiedził niemałą część globu, poznał obce języki, cudzoziemskie obyczaje. Dobrze orientował się w stosunkach politycznych i w sprawach gospodarczych. W czasie Powstania Wielkopolskiego wziął udział w walkach toczonych na terenie powiatu szubińskiego. W boju odznaczył się wielkim męstwem i brawurową odwagą. W okresie międzywojennym został sołtysem Iwna. W tamtym czasie wieś zamieszkiwana była w przeważającej większości przez kolonistów niemieckich. Często dochodziło do scysji i swarów na tle narodowościowym. Gdy w pierwszych dniach września 1939 roku armia niemiecka zajęła Pałuki, za Karolem Szalowem rozesłano niezwłocznie listy gończe. Były sołtys Iwna ukrył się pod przybranym nazwiskiem w miejscowości Witkowo niedaleko Gniezna, gdzie mieszkali jego krewni. W marcu 1943 roku, wskutek donosu konfidenta, został jednakże aresztowany przez gestapo i osadzony w obozie w Inowrocławiu. Później przewieziono go do ciężkiego więzienia w Sztumie, a stamtąd do obozu koncentracyjnego w Mauthausen. Po wyzwoleniu powrócił do Iwna, gdzie zajął się - tak jak przed wojną - prowadzeniem 13-hektarowego gospodarstwa rolnego oraz sklepu kolonialnego i restauracji z dużą salą taneczną.

    Jednym z dwóch funkcjonariuszy szubińskiego UB, którzy wrześniowej nocy przyszli aresztować Karola Szalowa, był 35-letni Stanisław Wróblewski, zajmujący się w ramach obowiązków służbowych gminą Kcynia. Wróblewski był człowiekiem prostym, typowym przedstawicielem władzy komunistycznej z awansu społecznego. Jako syn fornala pracował przed wojną w charakterze stangreta w majątku ziemskim w Szczepicach. Właśnie w tamtych czasach, gdy podwoził do restauracji w Iwnie właściciela majątku, zetknął się po raz pierwszy osobiście z Karolem Szalowem. Po wojnie, już jako funkcjonariusz UB, Wróblewski razem z kolegami z pracy często przesiadywał w restauracji Szalowa, obficie racząc się napojami wyskokowymi. W czasie tych alkoholowych libacji ubowcy wciągali właściciela restauracji w dyskusje na tematy polityczne. Odważny z natury Karol Szalow nie krył nigdy swoich antykomunistycznych poglądów. Wielokrotnie przekonywał gości z Urzędu Bezpieczeństwa, że wprowadzany do Polski nowy ustrój przyniesie narodowi niezliczone tragedie, tak jak to miało miejsce w ZSRR. Gdy w roku 1948 rozpoczęto wielką akcję propagandową na rzecz tworzenia rolniczych spółdzielni produkcyjnych, Szalow publicznie przestrzegał chłopów przed dobrowolnym wstępowaniem do kołchozów.

Reklama

    Karol Szalow został osadzony w areszcie śledczym PUBP w Szubinie. Podstawą zastosowania aresztu był zarzut uprawiania propagandy szeptanej wymierzonej w ustrój państwa polskiego. W sprawozdaniu dekadowym sporządzonym przez szefa PUBP w Szubinie za okres od 28 sierpnia 1948 do 28 września 1948 roku czytamy: Obywatel Szalow Karol, zamieszkały w Iwnie, gmina Łankowice, z zawodu rolnik, posiadający 15 hektarów ziemi, skład kolonialny oraz karczmę w Iwnie, wypowiadał się, że spółdzielnie są etapem do kołchozów, że będzie w niedługim czasie trzecia wojna, że dalej tak nie może być, by komuniści rządzili, co również i w tej sprawie świadkowie potwierdzili w całej rozciągłości.

    Podczas przesłuchań ubowcy usiłowali wydobyć od Szalowa, korzystne z ich punktu widzenia, zeznania za pomocą bicia. Osadzony w tym samym czasie co Szalow w areszcie  śledczym szubińskiego UB rolnik z Kowalewka Adolf German, któremu zarzucano niewywiązanie się z obowiązkowych dostaw płodów rolnych, wspominał po wielu latach: W czasie przesłuchań ubowcy bardzo często robili przerwy i wówczas sprowadzali przesłuchiwanych aresztantów do wspólnej świetlicy. W świetlicy tej kilka razy spotkałem się z Karolem Szalowem. Szalow mówił mi, że nie wie za co siedzi w areszcie, ponieważ polityką się nie zajmował. Widziałem u niego sińce i nabrzmienia na twarzy. Wiedziałem doskonale, że były to ślady bicia. Sam byłem dwukrotnie pobity w areszcie PUBP w Szubinie i raz wybito mi dwa górne zęby.

Reklama

    W dniu 21 września 1948 roku, w przeddzień rozprawy przed Wojskowym Sądem Rejonowym w Bydgoszczy, w areszcie szubińskiego UB wydarzyła się tragedia. W kolejnym sprawozdaniu dekadowym przesłanym na ręce szefa WUBP w Bydgoszczy, szef PUBP w Szubinie porucznik Jan Biliński kwituje to wydarzenie w sposób nader lakoniczny: Jeden z aresztowanych powiesił się w celi Powiatowego Urzędu w dniu 21.09.48 r. Wyżej wymieniony powiesił się na tle rozstroju nerwowego. Był nim ob. Szalow Karol, zam. w Iwnie, gm. Łankowice.

    Nagła śmierć aresztanta wzbudzała jednakże poważne wątpliwości co do jej samobójczego charakteru. Ubowcy nie poinformowali bowiem członków najbliższej rodziny zmarłego o dacie i miejscu pogrzebu. Dopiero po pewnym czasie dowiedziano się, że Karol Szalow został pochowany potajemnie, pod osłoną nocy, na cmentarzu w Szubinie. Przed dokonaniem pochówku nie przeprowadzono, obowiązkowej poniekąd w takiej sytuacji, sekcji zwłok. Żonie zmarłego wydano natomiast jego rzeczy osobiste, które były bardzo mocno zakrwawione. Niebawem zaczęły rozchodzić się pogłoski, że Szalow został po prostu zakatowany w czasie przesłuchania, a sprawcą zabójstwa był nienawidzący go, jako dawnego bogacza wiejskiego, były parobek i stangret Stanisław Wróblewski.Pogłoski takie rozpowszechniali w wielkiej tajemnicy nie tylko zwykli mieszkańcy Szubina i okolicznych miejscowości, ale nawet niektórzy funkcjonariusze miejscowego Urzędu Bezpieczeństwa.

Reklama

    Śmierć Karola Szalowa do głębi wstrząsnęła społeczeństwem północnych Pałuk. Tajemnicą poliszynela było, że funkcjonariusze komunistycznych organów bezpieczeństwa znęcają się w czasie przesłuchań nad podejrzanymi o dokonanie przestępstw politycznych. Powszechnie wiedziano również o tym, że komunistyczni aparatczycy partyjni oraz ubowcy nadużywają stanowisk dla celów prywatnych, prowadzą częstokroć hulaszczy tryb życia i absolutnie nie liczą się z opinią publiczną współobywateli. W styczniu 1947 roku Wróblewski pobił rękojeścią pistoletu, osadzonego w areszcie śledczym PUBP w Szubinie mieszkańca Wapna Władysława Jacha, w kilka dni później, w tym samym miejscu i w podobnych okolicznościach, maltretował Franciszka Mściszewskiego z Gołańczy. Zaledwie w dwa miesiące od tajemniczej śmierci Karola Szalowa do szubińskiego PUBP wpłynęło, kolejne zresztą, doniesienie na Stanisława Wróblewskiego, który w stanie upojenia alkoholowego wszczynał publiczne awantury, bijąc postronnych przechodniów i grożąc im użyciem broni. Wkrótce, z braku innego wyjścia, Wróblewski został aresztowany i postawiony przed sądem. W dniu 12 kwietnia 1949 roku Wojskowy Sąd Rejonowy w Bydgoszczy skazał go na karę trzech lat więzienia. Orzeczona przez wojskowy sąd kara nie była wszakże przesadnie surowa, zważywszy na charakter przypisanych skazanemu czynów przestępczych. Stanisław Wróblewski został uznany winnym tego, że w dniu 1 maja 1946 roku w Szczepicach pobił dotkliwie po głowie Stanisława Słomę, który wskutek doznanych urazów począł cierpieć na zaniki pamięci, a następnie zapadł w chorobę psychiczną.

Krzysztof Sidorkiewicz

Reklama

Pałuki nr 296 (43/1997)

 

Ciąg dalszy tekstu:

Zagłada Wolnego Świata

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości