Reklama

Śmierdzi znikąd

Kaczkówko, smród, Cerplon
     Śmierdzi znikąd
     W Kaczkówku przy mostku nad rowem z wodą wpływającą do Jeziora Kaczkowskiego śmierdzi jak z obory, choć w pobliżu nie ma hodowli zwierząt. Podejrzenie o zanieczyszczanie tego cieku wodnego pada na przedsiębiorstwo Cerplon z Cerekwicy, gospodarujące na wielu hektarach okolicznych pól. Kierownictwo Cerplonu zaprzecza jednak jakoby do cieku lub w jego pobliże mogła dostać się gnojowica, ponieważ nie była ona jeszcze w tym roku w ogóle używana jako nawóz.

     Do sprawy rzekomego uchybienia przepisom o ochronie środowiska przez Cerplon, o której pisaliśmy wiosną zeszłego roku, powróciliśmy po wtorkowym telefonie od naszego czytelnika, który zawiadomił nas o zanieczyszczaniu Jeziora Kaczkowskiego gnojowicą. Jego zdaniem w ciągu ostatnich dwóch lat znacznie pogorszyła się czystość wody w jeziorze.
     Po przybyciu na podane miejsce stwierdziliśmy, że rzeczywiście śmierdzi, choć woda w rowie wydawała się wyglądać normalnie. Postanowiliśmy więc zwrócić się po pomoc do eksperta.
     - Być może ten nieprzyjemny zapach pochodzi nie z cieku, lecz z okolicznych pól, na które nawieziono gnojowicę - zauważył Tadeusz Kosiara, kierownik higieny komunalnej żnińskiego Sanepidu. Kierownik dodał, że na miejsce być może jeszcze tego samego dnia wyśle inspektorów, którzy obejrzą ciek, a w razie potrzeby pobiorą próbkę cieczy do badania.
     Jan Szulc - wiceprezes Cerplonu zaprzeczył jakoby w tym roku gnojowica była już wywożona na pola i to mogło spowodować nieprzyjemny zapach odczuwany także w okolicy cieku wodnego, który dalej wpada do jeziora. Wiceprezes dodał, że gnojowicy jako nawozu nie stosuje się poza okresem wegetacji i jest to nawet zabronione. Jan Szulc obiecał też, że pojedzie na miejsce, gdzie rzekomo śmierdzi i zorientuje się w sytuacji.
     O opinie w sprawie rzekomego zanieczyszczenia cieku gnojowicą poprosiliśmy też Jacka Goszczyńskiego - naczelnika wydziału monitoringu środowiska Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska. Ku pewnemu naszemu zaskoczeniu naczelnikowi cała sprawa była już dobrze znana, gdyż WIOŚ kilkakrotnie badał obszar, o którym mowa wykrywając zanieczyszczenie.    
     - W tym roku mamy w planach przeprowadzenie kompleksowego badania zlewni Jeziora Wolskiego, do którego wspomniany przez panią teren też należy. Badanie przeprowadzimy podczas wiosennych spływów, w czasie, gdy są one największe, prawdopodobnie na przełomie marca i kwietnia. W tym okresie najlepiej widać istotne dla nas rzeczy. Zamierzamy też dokładnie skontrolować ten zakład ze względu na jego oddziaływanie na środowisko, nie tylko na te cieki wodne, ale i cały większy obszar.   
     Naczelnik zapytany o możliwość wcześniejszej, interwencyjnej kontroli, odparł, że tego typu kontrole na ogół nie przynoszą zamierzanych skutków: - Podczas takiej kontroli nie jesteśmy w stanie dojść sprawcy, nawet, gdy mamy do czynienia z wyraźnymi śladami wykroczenia.

Marta Złotnicka
Pałuki nr 570 (3/2003)

Reklama

 

Inne teksty na ten temat:

Nadal śmierdzi

 

Przejdź do forum.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości