Dzisiejszej nocy w Jadownikach Rycerskich (gm. Żnin) doszło do tragicznego w skutkach wypadku na terenie miejscowego tartaku.
W nocy z niedzieli na poniedziałek w Jadownikach Rycerskich, palacz w miejscowym tartaku należącym do przedsiębiorcy ze Żnina, Krzysztofa P., zamieszkały na co dzień Jadownikach, 42-letni Piotr D. z nieznanych powodów postanowił dostać się do kotłowni, w której pracował. - Ponieważ jest już po okresie grzewczym, klucz Piotr D. oddał już właścicielowi firmy. Tej nocy przyniósł drabinie, po której dostał się do okna kotłowni, a następnie musiał się zsunąć w nieznany jeszcze sposób do wewnątrz kotłowni. Spadł z wysokości 3 metrów i poniósł śmierć na miejscu. Zwłoki zostały zabezpieczone do sekcji. Wstępnie wykluczyliśmy udział osób trzecich, ale ta hipoteza może po szczegółowym dochodzeniu jeszcze ulec zmianie. Sekcja wykaże nie tylko bezpośrednią przyczynę i czas zgonu, ale też pozwoli stwierdzić stan trzeźwości Piotra D. - informuje komisarz Krzysztof Jaźwiński, oficer prasowy w Komendzie Powiatowej Policji w Żninie.
Zdaniem sołtysa Jadownik Rycerskich, Stefana Rewersa, to, że sezon grzewczy się skończył, nie musi oznaczać, że Piotr D. nie próbował się dostać do kotłowni w celu napalenia w piecu. - Są tam przecież sanitariaty, szatnie dla pracowników, może chciał zagrzać dla nich? W każdym razie o 6.15 dzisiaj mknęła do tartaku karetka, a oni pracę zaczynają o 6.00. Pewnie ktoś wszedł do kotłowni i zobaczył ciało i wezwano pogotowie - zastanawia się sołtys.
Piotr D. mieszkał w Jadownikach od kilkunastu lat samotnie. Przybył do tej miejscowości z Bydgoszczy.
O wypadku w tartaku szerzej napiszemy w najbliższym numerze papierowych "Pałuk".
Karol Gapiński, 12 V 2008
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze