Reklama

Konflikt grupy mieszkańców Sobiejuch z sołtysem

Sołtys Sobiejuch, Stanisław Goclik chce kupić obecną świetlicę w Sobiejuchach. Tłumaczy: "- Myślę, że to dobra propozycja żeby powstała nowa świetlica z odpowiednim zapleczem i jeszcze byłby na ten cel wkład własny pochodzący ze sprzedaży". Grupa mieszkańców Sobiejuch widzi nieprawidłowości działaniach sołtysa związanych ze świetlicą i zbieraniem podpisów pod petycją w tej sprawie. Policja prowadzi postępowanie sprawdzające, dotyczące podejrzenia popełnienia przestępstwa związanego z fałszowaniem podpisów.

PODPISY

Sołtys mieszka w dawnej szkole w Sobiejuchach. Nie zajmuje całego budynku. Jego własnością jest dwie trzecie nieruchomości. Świetlica, to pozostała jedna trzecia. Stanisław Goclik chciałby wykupić świetlicę i zorganizować w niej regionalną izbę pamięci. Jednak, żeby nie zostawiać mieszkańców sołectwa bez świetlicy, wpadł na pomysł, aby gmina z pieniędzy, które on zapłaci za część starej szkoły, przeznaczyła na budowę we wsi kontenerowej świetlicy wiejskiej. Pod swoim wnioskiem postanowił zebrać podpisy mieszkańców. I właśnie do sposobu zbierania podpisów oraz do ich przechowywania, najwięcej uwag mają nasi rozmówcy. Przy okazji mówią też o tym, jak teraz sołtys wykorzystuje pomieszczenie świetlicy.

Reklama

Zdaniem Agnieszki Mencel, jednej z mieszkanek Sobiejuch, podczas zbierania podpisów, sołtysowi bardzo zależało na ilości zebranych podpisów. W niektórych domach jeden członek rodziny podpisywał się za drugiego, np. żona za męża. Mieszkanka Sobiejuch przypadkowo usłyszała rozmowę, w trakcie której, jeden z mieszkańców mówił, że żadnego wniosku nie podpisywał, a mimo to, jego nazwisko znalazło się na liście.

Mieszkańcy mają zastrzeżenia nie tylko do autentyczności podpisów, ale też do sposobu ich zbierania. Przykładowo, sołtys najpierw prosił o podpisanie odbioru nakazu podatkowego, a potem przewracał kartkę i mówił, by podpisać jeszcze na następnej stronie. Słyszymy od jednej z mieszkanek, że dwa razy składała podpisy, a w ciemności nie wiedziała do końca co podpisuje. Być może było to pokwitowanie odbioru nakazu podatkowego, a być może kolejna lista pod jakiś wniosek.

Reklama

Nasi rozmówcy twierdzą, że początkowo sołtys chciał dołączyć do wniosku o wykup świetlicy listę z podpisami, ale tego nie zrobił. Wniosek z podpisami nigdy nie został złożony w urzędzie, bo sołtys wiedział, że autentyczność części podpisów może być zakwestionowana. Mieszkańcy chcieli, żeby to władze gminy zgłosiły sprawę autentyczności podpisów na policję, ale skoro wniosek i podpisy nie wpłynęły, to ratusz takiego zawiadomienia nie złożył. 

Mieszkańcy chcą, aby w sprawie podpisów wytłumaczył się zarówno sołtys jak i burmistrz, bo podejrzewają, że ktoś mógł poinstruować sołtysa, by wniosku z podpisami nie składał. Złożenie pisma z podpisami, co do autentyczności których są wątpliwości, mogłoby skutkować doniesieniem na policję. O braku wpłynięcia wniosku, ludzie dowiedzieli się od urzędników. Twierdzą, że sołtys ich o tym nie poinformował, a powinien, bo to przecież ich podpisy.

Reklama

Agnieszka Mencel chciała się dowiedzieć co teraz się dzieje z podpisami i poszła zapytać sołtysa wprost, gdzie one są. Ma podejrzenia, że mogły zostać użyte przeciwko niej. Dodała, że miała kontrolę z Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej i wizytę funkcjonariusza policji. Kobietę zdziwiła ta wizyta, bo nie jest beneficjentką MOPS. Od dzielnicowego miała dowiedzieć się, że wpłynęła bliżej nieokreślona skarga. Skarga ta miała być poparta podpisami mieszkańców. Mieszkanka podejrzewa, że podpisy pod skargą na jej osobę, to niewykorzystane podpisy, które sołtys zbierał na rzecz sprzedaży starej świetlicy i budowy nowej. Pytała ludzi o to, czy podpisywali jakąś skargę na nią. Mieszkańcy zaprzeczali. Dlatego Agnieszka Mencel złożyła na policję zawiadomienie dotyczące podejrzenia bezprawnego użycia niewykorzystanych podpisów, w innym - niewłaściwym do tego celu. 

Mieszkanka Sobiejuch udała się do Stanisława Goclika z prośbą, aby pokazał jej listę z podpisami pod wnioskiem o budowę świetlicy. Chciała też zobaczyć pismo przewodnie, z którego ludzie mogliby dowiedzieć się, pod czym się podpisują. Prośby były kierowane ustnie i pisemnie. Sołtys tego do dziś jej nie udostępnił.

Reklama

Kiedyś w tym pomieszczeniu była szkolna klasa, teraz jest świetlica, a w przyszłości - być może - regionalna izba pamięci fot. Remigiusz Konieczka

ŚWIETLICA

Grupa mieszkańców, z którymi rozmawialiśmy twierdzi też, że ma utrudniony dostęp do świetlicy. Dodatkowo w łazience świetlicowej znajdują się prywatne pralki należące do rodziny sołtysa, miski czy kosze. Na korytarzu - zdaniem mieszkańców - są sołtysa meble, ubrania, kuchenka do gotowania, czajniki. Mieszkańcy mają wątpliwości dotyczące zużycia prądu w świetlicy oraz wody. Rachunki za energię elektryczną są wysokie, a świetlica jest przez większość tygodnia zamknięta. Mieszkańcy wskazują, że świetlica i mieszkanie sołtysa maja jeden tylko licznik na wodę, a to budzi kolejne wątpliwości związane z rozliczeniem tego medium.

Reklama

Osoby, z którymi rozmawiamy zwracają uwagę też na to, że z mieszkania sołtysa na część świetlicową prowadzi osobne wejście. Kiedyś to przejście wykorzystywali nauczyciele uczący w szkole w Sobiejuchach. Teraz wykorzystuje je sołtys, aby swobodnie przechodzić między świetlicą a mieszkaniem. Dlatego żądają od burmistrza Żnina, aby doprowadził do zamurowania drzwi. Mieszkańcy twierdzą też, że sołtys przekazuje informacje o tym, że organizuje izbę pamięci w swoim prywatnym mieszkaniu, a to przecież nie jest jego prywatna własność.  

Słyszymy od mieszkańców, że nie są wpuszczani, a dostęp do świetlicy mają znajomi sołtysa, którzy organizują tam prywatne imprezy. Powiedzieli, że 5 sierpnia miała być wystawa pamiątek na boisku. Okazało się, że w tym dniu nie było jej na boisku. Natomiast w kaplicy została odprawiona msza w intencji bł. Edmunda Bojanowskiego, a po mszy jej uczestnicy zostali zaproszeni do świetlicy na wystawę. Reszta mieszkańców o tym nie wiedziała

Reklama

Nasi rozmówcy dodają, że wbrew obietnicom sołtysa, świetlica nie jest otwierana między 17.00 a 20.00. Zamiast tego, ludzie mają sprawdzać dostępność świetlicy po tym, czy jest uchylona furtka. Jeśli tak, to znak że pomieszczenie jest akurat dostępne. Agnieszka Mencel domaga się, by w widocznym miejscu była wywieszona kartka z informacją o godzinach dostępności świetlicy. Ponadto mieszkańcy chcą, aby władze gminne zorganizowały konfrontację między nimi a sołtysem. Chcą dowieźć, że ich zarzuty są zasadne.  

Agnieszka Mencel mówi, że postanowiła zająć się tematem podpisów i wykorzystania świetlicy, aby ujawnić nieprawidłowości. Podkreśla też, że nie zamierza ubiegać się o funkcję sołtysa w najbliższych wyborach, a jej działanie podyktowane jest wyłącznie interesem mieszkańców.

Reklama

Pralka automatyczna w świetlicy sfotografowana przez mieszkankę

IZBA I PODPISY

Stanisław Goclik powiedział nam, że już od dawna myślał o tym, aby zorganizować w świetlicy izbę regionalną. Mieszkańcy od kilku lat dostarczają pamiątki m.in. po Wandzie i Mieczysławie Chłapowskich, państwu Haglauerach, a brat pani Haglauer, która dożyła 107 lat, to Stefan Nawrocki, były powstaniec wielkopolski. W świetlicy jest też część poświęcona prof. Januszowi Ostoi-Zagórskiemu. W przyszłym roku dawny budynek szkoły skończy sto lat. Sołtys chce zorganizować obchody rocznicowe.

Reklama

Sołtys Sobiejuch przyznał, że zbierał podpisy za tym, aby gmin sprzedała mu dzisiejszą świetlicę. Pieniądze jakie Stanisław Goclik zapłaciłby za świetlicę posłużyłyby jako wkład własny gminy na postawienie nowej świetlicy. Powiedział nam, że zebrał ponad 80 podpisów. Zapytaliśmy o to czy mogło dojść do przypadku, że jeden członek rodziny złożył podpis za innego.

Ja te podpisy nie zbierałem sam i był taki przypadek, gdzie pani, która mi pomagała, wzięła podpis od partnerki jednego z mieszkańców i ona za niego podpisała. Później to zostało wyjaśnione i ta osoba została wykreślona z listy - wyjaśnia Stanisław Goclik.

Reklama

Sołtys powiedział, że w 2020 roku było ogłoszenie m.in. na plakatach, o zebraniu wiejskim, na którym był punkt dotyczący sprzedaży pomieszczenia świetlicy i budowy nowej świetlicy przy boisku. Mieszkańcy podjęli nawet uchwałę w tej sprawie. Potem pojawiły się też artykuły w lokalnej prasie na ten temat. Sołtys twierdzi, że nigdy nie ukrywał swoich zamiarów, więc mieszkańcy nie mogli nie wiedzieć pod czym zbiera podpisy.

Nie o to chodzi, że ja chcę zabrać świetlicę. Chcę, żeby w przyszłości świetlica była funkcjonalna, przy boisku, gdzie nie będziemy się  wstydzić tego, że w XXI wieku nie ma toalety w miejscu gdzie jest coś organizowane dla mieszkańców i gości. Jest potrzebna świetlica przy boisku i zgadza się z tym ponad 80 osób. Obecnie  nie ma tam sanitariatu, nie ma kuchni, nie ma gdzie zrobić herbaty czy kawy. To obecne pomieszczenie jest oddalone od boiska o 400 metrów, przewozić tam wszystko jest niewygodnie. Związane jest to z wożeniem stołów, krzeseł i tak dalej - twierdzi Stanisława Goclika.

Reklama

Dopytujemy sołtysa o to czy mieszkańcy wiedzieli co podpisują. Przyznał, że rzeczywiście nie każdy mógł być na zebraniu i nie każdy czyta gazety. Wobec zarzutów, że na zebraniu było zbyt mało ludzi, Stanisław Goclik skorzystał z sugestii radnego Grzegorza Wesołka, by zebrać podpisy. Zbierał je w tym roku przy okazji roznoszenia nakazów płatniczych. Na każdej kartce formatu A4 było napisane, że mieszkańcy wspierają inicjatywę sołtysa Sobiejuch, rady sołeckiej i mieszkańców związaną z powstaniem świetlicy kontenerowej przy boisku wiejskim, a w obecnej świetlicy popierają utworzenie izby regionalnej w celach promocji  środowiska wiejskiego i gminy Żnin. Dodane było również zdanie, że oczekują od gminy wspierania rozwoju ich miejscowości.

Na każdej karcie była ta informacja i niech nikt mi nie opowiada, że nie wiedział - mówi sołtys i dodaje: - Myślę, że to dobra propozycja  żeby powstała nowa świetlica z odpowiednim zapleczem i jeszcze byłby na ten cel wkład własny pochodzący ze sprzedaży.

Mówiąc to Stanisław Goclik pokazał mały wydruk zdjęcia świetlicy kontenerowej z jakiejś strony internetowej. Wyjaśnił, że według tego projektu główne pomieszczenie świetlicy, to 40 metrów kwadratowych plus sanitariat 2 m kw. i kuchnia 4-5 m kw. Sołtys zaznaczył jednak, że to od gminy zależy jaki projekt zostanie wybrany. Sołtys ma świadomość, że gdyby doszło do sprzedaży, to gmina będzie musiała ogłosić przetarg i nie ma pewności czy uda mu się tą część dawnej szkoły kupić. 

Dopytaliśmy jeszcze sołtysa co zrobił z podpisami. Odpowiedział, że ma je u siebie w mieszkaniu w archiwum. Ma teczkę z materiałami dotyczącymi powstania izby pamięci i świetlicy. Nigdzie tych podpisów nie przekazywał. Złożył odpowiednie pismo do urzędu miejskiego i poinformował o ilości zebranych podpisów. Lista jeszcze jest otwarta i osoby przebywające za granicą składają nadal podpisy popierające inicjatywę.

 - Te podpisy po prostu dają mi potwierdzenie, że idę w słusznym kierunku - wyjaśnił sołtys. - Nigdzie nie były pokazane i wykorzystane ze względu na RODO. Przy każdym podpisie ludziom tłumaczyłem dlaczego je zbieram.

WEJŚCIA

Nikomu nie odmówiłem wejścia do świetlicy. Nikomu - zadeklarował sołtys - W historii mojego sołtysowania świetlica tylko raz była wynajmowana odpłatnie. Dlatego tak rzadko, bo nie spełnia warunków. Brakuje jej kuchni i zaplecza. Mieliśmy tu wycieczki turystyczne. Chcieli wejść, to pokazałem. Jeśli chodzi o mieszkańców, to otwieram w każdy piątek od 17.00 do 20.00. Wtedy jestem na miejscu. Młodzież przychodzi, gra w tenisa stołowego, a ja wykonuję swoje czynności sołeckie. Tutaj każdy może przyjść, ze mną porozmawiać i nie robię problemów.

Sołtys potwierdził, że w części świetlicowej stała pralka, ale była to pralka ulegająca usterkom, przekazana przez jednego z mieszkańców. Pralka po drobnej naprawie miała być użyteczna, ale okazało się, że koszt usunięcia awarii byłby zbyt duży i sołtys oddał pralkę na złom. Prócz automatu była jeszcze prywatna pralka Frania, którą pożyczał mieszkańcom i też ją usunął.

Chciałem zaznaczyć, że wszelkie pranie obrusów czy firan biorę do mieszkania i żona pierze - mówi Stanisław Goclik. - A w związku z tym, że tu nie ma żadnej kuchni, po każdej imprezie, czy to są szklanki czy talerze, zabieram je do własnego mieszkania, wkładamy do zmywarki i zmywamy. Ostatnio po spotkaniu poświęconym bł. Edmundowi Bojanowskiemu i wielu innym.

Spotkanie było, jak zapewnił sołtys, otwarte. Zostało ogłoszone i każdy mógł przyjść. Poprzedziła je msza święta, ponieważ w kaplicy są relikwie błogosławionego, który był twórcą ochronek, a ochronkę przed wojną prowadziła w Sobiejuchach Wanda Chłapowska. Takie spotkania i msze organizowane są od lat. Najczęściej pod grzybkiem, ale w tym roku pogoda nie dopisała i trzeba było przenieść do świetlicy.

To nie była prywatna impreza. Mam plakaty, które były powieszone. Zapraszałem mieszkańców na mszę, poczęstunek i nawet zaplanowałem wystawę starych zdjęć. Będę takie spotkania urządzał, będę zbierać pamiątki. Uważam, że warto, choć jest kilku malkontentów, którzy będą mi przeszkadzać. Maria Chłapowska, wnuczka Mieczysława Chłapowskiego powiedziała, że jestem regionalistą. I dlatego dążę do tego, by ta izba regionalna powstała. Jak nie będzie jej tutaj, to gdzie indziej, choć lepiej byłoby tutaj - zadeklarował sołtys.

ROZLICZENIA

Wyjaśniając temat rozliczenia za media, Stanisław Goclik podkreślił, że rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej, niż to przedstawia część mieszkańców wsi. W 2000 roku ujęcie wody zostało doprowadzone do mieszkania sołtysa, ale już nie do świetlicy. Od 20 lat jest obciążany za zużytą wodę w świetlicy. I nie jest tak, że to sołtys korzysta z wody ze świetlicy, tylko odwrotnie.

Jedynym źródłem ogrzewania świetlicy jest piec, w którym trzeba napalić. Jak funkcjonowała szkoła, to było palone dwa razy dziennie i było ciepło. W Dzień Kobiet zużyto opału za ok. 100 zł, a i tak wewnątrz było 18 stopni Celsjusza. W przedsionku do świetlicy i w łazience nie ma ogrzewania i pewnej zimy podczas mrozu pękły rury. Gdy był tam oddział przedszkolny (do 1995 roku), to ogrzewano je dużym piecem akumulacyjnym.

Sołtys zaprzeczył, by korzystał z prądu na świetlicy dla prywatnych celów. - To  poważne zarzuty i pomówienia i na pewno tak tej sprawy nie zostawię - informuje. Jak były zebrania, to dogrzewał świetlicę grzejnikiem elektrycznym. Ładowane są też akumulatory do kosiarki, sprzęt nagłaśniający, a w czasie kilku imprez korzysta się z czajnika elektrycznego .Stanisław Goclik dodał, że gmina nigdy nie zwracała mu uwagi na zbyt duże zużycie prądu. Każdego roku z funduszu sołeckiego było zabezpieczane 400 zł na opłaty energii.

Będę dążył do tego, żeby było osobne przyłącze wody do świetlicy oraz główna skrzynka rozdzielcza prądu na zewnątrz budynku dla dwóch lokali. Obecnie każdy posiada swój licznik w lokalu. Chciałbym, żeby to zostało zrobione porządnie - deklaruje sołtys.

Nasz rozmówca przyznał, że pomieszczenie świetlicy wykorzystywane jest jeszcze jako siedziba Żnińskiego Klubu Biegacza 1992, ale za zgodą burmistrza - obecnego i poprzedniego. W  świetlicy są przedmioty należące do klubu (nagłośnienie, czajnik, termos) i trofea. Są też rzeczy należące do sołectwa - stół do ping-ponga, szafy czy krzesła. Panie, które utworzyły koło gospodyń wiejskich napisały do burmistrza, by świetlica była siedzibą KGW. 

STANOWISKO WŁADZ

Do żnińskiego ratusza skierowaliśmy pytania dotyczące tego jak formalnie wygląda sprawa z ewentualnym wykupem starej świetlicy i możliwością budowy nowej. Uzyskaliśmy odpowiedź, że Państwo Goclik składali już wcześniej wnioski o wykup pomieszczeń świetlicy wiejskiej w Sobiejuchach w 2014 r. oraz 2020 r. W obu przypadkach Rada Miejska w Żninie nie wyraziła zgody na sprzedaż. W lipcu 2023 r. wniosek został złożony ponownie natomiast w dalszym ciągu została udzielona negatywna odpowiedź. Wniosek złożony w 2020 r. zawierał propozycję, aby ze środków uzyskanych ze sprzedaży świetlicy powstała nowa świetlica w innym miejscu. Na taką propozycję Radni nie wyrazili zgody argumentując, że można mówić o sprzedaży dopiero po wybudowaniu nowej świetlicy.

- Do dnia dzisiejszego nie wpłynęło do burmistrza Żnina pismo poparte podpisami mieszkańców, aby sprzedać „starą” świetlicę i wybudować nową. Złożenie takiego pisma zapowiadał sołtys jednak formalnie takie pismo nie wpłynęło - odpowiada nam rzecznik burmistrza Żnina Aleksander Kranc.

Zapytaliśmy rzecznika czy w planach inwestycyjnych gminy Żnin jest budowa świetlicy. Odpowiedział, że Wydział Infrastruktury, Gospodarki Przestrzennej i Inwestycji nie posiada informacji, aby w najbliższym czasie w planach inwestycyjnych gminy Żnin miało się znaleźć zadanie inwestycyjne obejmujące budowę świetlicy w Sobiejuchach. W ocenie wydziału nie ma konieczności budowy nowej świetlicy w Sobiejuchach ponieważ jest tam już jedna świetlica. Dotychczasowa świetlica może funkcjonować w przeciągu najbliższych lat bez przeszkód i służyć mieszkańcom.

Postępowanie dotyczące sygnału mieszkańców o nieprawidłowościach w funkcjonowaniu świetlicy jest w toku. Prywatne rzeczy, które znajdowały się w świetlicy zostały usunięte. Drzwi pomiędzy mieszkaniem prywatnym a świetlicą zostaną zamurowane. Niezależnie jednak od tego czy drzwi są czy też ich nie ma, sołtys ma zawsze nieograniczony dostęp do świetlicy z uwagi na pełnioną funkcję. Wobec powyższego, biorąc pod uwagę obecną sytuację finansową gminy Żnin zamurowanie drzwi nastąpi w terminie późniejszym - deklaruje rzecznik burmistrza.

Dopytaliśmy też o sygnały związane z doniesieniami mieszkańców o rozliczeniach za prąd. Uzyskaliśmy odpowiedź, że prąd w świetlicy wiejskiej rozliczany jest zgodnie ze wskazaniami licznika pomiarowego wyodrębnionego na potrzeby świetlicy. Gmina otrzymuje rachunki od operatora i na tej podstawie uiszczana jest płatność. Sołectwo w Funduszu sołeckim zabezpiecza środki na pokrycie tych kosztów. W roku 2023 zostało zabezpieczone 400 zł. To sołtys jako osoba odpowiedzialna za świetlice sprawuje pieczę nad prawidłowością poboru prądu na cele sołeckie.

POLICJA

Wydział Kryminalny tutejszej jednostki Policji prowadzi postępowanie sprawdzające dotyczące podejrzenia popełnienia przestępstwa związanego z fałszowaniem podpisów, tj. o czyn z art. 270§1 kodeksu karnego, którego celem jest ustalenie okoliczności tego zdarzenia, m.in. czy doszło do czynu zabronionego i kto go popełnił.

W dniu 3 czerwca br. dzielnicowy podejmował czynności wobec jednej z mieszkanek miejscowości Sobiejuchy. Działania te nie miały charakteru interwencji policyjnej, a wynikały stricte z Zarządzenia nr 5 Komendanta Głównego Policji z dnia 20 czerwca 2016 roku w sprawie metod i form wykonywania zadań przez dzielnicowego i kierownika dzielnicowych. Działania dzielnicowego ukierunkowane były na rozwiązywanie konfliktów sąsiedzkich w zakresie pozostającym we właściwości Policji.

Postanowiliśmy zapytać Urząd Ochrony Danych Osobowych jak prawidłowo powinno wyglądać zbierania, przechowywanie i wykorzystywanie podpisów mieszkańców, a także o to czy podlegają one ochronie. Adam Sanocki, rzecznik prasowy, Urzędu Ochrony Danych Osobowych w warszawie odpowiedział:

Osoba wnosząca petycję, co do zasady nie jest administratorem danych, a jedynie osobą wnoszącą petycję. Nie można jednak stwierdzić, że RODO nie będzie miało w niektórych wypadkach zastosowania. Chodzi o przypadki, w których proces zbierania podpisów pod petycją jest zorganizowany i wyraźnie da się wskazać na osobę/osoby, które przyjęły rolę osób odpowiedzialnych za zbieranie podpisów. Problem związany z przypisaniem wnoszącemu petycję roli administratora wynika z braku uregulowania w Ustawie o petycjach procedury zbierania podpisów. Z uwagi na to, poprzez sam fakt wniesienia petycji, nie sposób uznać, że osoba która tego dokonuje staje się automatycznie odpowiedzialna za przetwarzanie danych. W związku z tym należy przyjąć jako zasadę ogólną, że wnoszący petycję jest jedynie wnoszącym petycję, nie administratorem, natomiast nie można wykluczyć sytuacji, w których wnoszący petycję administratorem danych będzie.

W sytuacji gdy wnoszący petycję pełni rolę administratora danych, powinien być świadomy, iż spoczywa na nim szereg obowiązków określonych w przepisach o ochronie danych osobowych. I tak, zgodnie z ogólnym rozporządzeniem o ochronie danych, administrator powinien przestrzegać zasad dotyczących przetwarzania danych osobowych (art. 5) oraz określić podstawę ich przetwarzania (art. 6 ust.1). Powinien również zapewnić ich odpowiednie zabezpieczenie techniczne i organizacyjne, chroniące je przed potencjalnym naruszeniem (art. 32 RODO). Istotne jest również określenie zakresu przetwarzania. W świetle zasady minimalizacji (art. 5 ust. 1 pkt c) dozwolone jest bowiem przetwarzanie tylko tych danych, które są niezbędne dla osiągnięcia określonego celu.  

W momencie zbierania danych administrator musi również wypełnić obowiązek informacyjny zgodnie z art. 13 RODO. Oznacza to m.in. konieczność dostarczenia osobie, której dane przetwarza, informacji na temat tożsamości administratora danych, celów i podstawy prawnej przetwarzania danych, i co ważne z perspektywy postępowania petycyjnego, informacji na temat odbiorców danych, czyli m.in. instytucji, do których będzie kierowana petycja i przez które będzie rozpatrywana, okresu przechowywania danych, a także informacji o przysługujących im prawach w tym m.in. prawie dostępu do danych, żądania sprostowania czy ograniczenia przetwarzania oraz prawie do żądania usunięcia danych zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa.

Przywołany powyżej art. 13 RODO, w żaden sposób nie precyzuje w jakiej formie taka informacja powinna być przekazana. Również art. 4 ustawy o petycjach, określający elementy konstytuujące petycji, nie precyzuje w jakiej formie taki obowiązek informacyjny ma być spełniony. Z perspektywy przepisów o ochronie danych istotne jest jedynie, czy podmiotowi danych (a więc w tym wypadku osobie, która podpisała się pod petycją) została stworzona realna możliwość zapoznania się z tzw. klauzulą informacyjną.

Jeżeli w określonej sytuacji wnoszący petycję pełni rolę administratora danych, to dbając o bezpieczeństwo danych powinien zastosować takie środki przy zbieraniu podpisów, aby osoby nieupoważnione bądź nieuprawnione nie miały do nich dostępu. Należy wiec zadbać, żeby osoby dopisywane do takiej listy nie mogły się zapoznać z danymi osób, które już uprzednio podały swoje dane.

Jeśli chodzi o zabezpieczenie danych, to RODO nie narzuca administratorom konkretnych rozwiązań. Daje w tym względzie dużą swobodę i to od administratora zależy dobór środków technicznych, jak i organizacyjnych, które mają służyć jak najlepszej ochronie tych danych.

Rozporządzenie wskazuje jedynie że:

•    uwzględniając charakter, zakres, kontekst i cele przetwarzania oraz ryzyko naruszenia praw lub wolności osób fizycznych o różnym prawdopodobieństwie i wadze zagrożenia, administrator wdraża odpowiednie środki techniczne i organizacyjne, aby przetwarzanie odbywało się zgodnie z niniejszym rozporządzeniem – art. 24 ust. 1,

•    jeżeli jest to proporcjonalne w stosunku do czynności przetwarzania, środki, o których mowa wyżej, powinny obejmować wdrożenie przez administratora odpowiednich polityk ochrony danych – art. 24 ust. 2, oraz

•    należy regularnie testować, mierzyć i oceniać skuteczność środków technicznych i organizacyjnych mających zapewnić bezpieczeństwo przetwarzania.

Wyżej wymienione przepisy wskazują jedynie kierunek działań, jakie powinny być wykonywane, i cel, jaki powinien być osiągnięty. Tak więc administratorzy mają swobodę w wyborze odpowiednich rozwiązań mających chronić dane osobowe. Mają być one jednak skuteczne, a dobór odpowiednich rozwiązań powinien być poprzedzony rzetelną analizą ryzyka, która powinna wykazać jakie istnieją ryzyka dla przetwarzanych danych.

Remigiusz Konieczka

Miejsce zdarzenia mapa Pałuki Żnin
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości