Reklama

Sołectwa bez komisji rewizyjnych, radni bez zgody

Barcin, gmina, sołectwo, statut, zmiana
     Sołectwa bez komisji rewizyjnych, radni bez zgody
     Kontrowersje wzbudził jedynie statut sołectwa Barcin Wieś. Było to jedyne sołectwo, w którym mieszkańcy wnieśli swoje uwagi podczas konsultacji społecznych. Dyskusja nad statutem przerodziła się jednak w kłótnię radnych na temat osiągnięć zawodowych i gadżetów rozdawanych przed wyborami.

     Na ostatniej sesji Rady Miejskiej w Barcinie przyjmowany był pakiet uchwał w sprawie statutów sołectw. Zmiany w sołectwach dotyczyły głównie likwidowania komisji rewizyjnych. Projekt uchwały dotyczący statutu sołectwa Barcin Wieś i pozostałych sołectw rekomendował sekretarz gminy Waldemar Dolata, który wyjaśniał, że zmiany w statutach wynikają z zebrań wiejskich.
     Uwagi do statutu sołectwa Barcin Wieś
     - Zostały zachowane wszystkie wymogi formalne i prawne dotyczące przeprowadzenia konsultacji wśród mieszkańców - mówił sekretarz gminy. - Każdy mieszkaniec sołectwa otrzymał możliwość wyrażenia swojej opinii w formie ankiet. Nie wpłynęły w pozostałych przypadkach żadne sugestie, żadne ankiety. Natomiast w przypadku Barcina Wsi wpłynęło ich 23, w czym dwie należy uznać za nieważne, bowiem złożyli je mieszkańcy bez stałego statusu.
     Wśród proponowanych w statucie sołectwa Barcin Wieś zmian był wniosek, aby w jednym z paragrafów dopisać możliwość powołania komisji rewizyjnej dla kontroli gospodarki finansowej sołectwa. Waldemar Dolata przypomniał zapisy ustawy o samorządzie, gdzie figuruje zapis, że organem uchwałodawczym w sołectwie jest zebranie wiejskie, a organem wykonawczym jest sołtys, przy czym nie ma wskazania żadnego innego organu, a takim organem mogłaby być komisja rewizyjna. Natomiast rada gminy może spowodować, aby kontrolą czy nadzorem działalności sołtysa i rady sołeckiej zajęła się komisja rewizyjna Rady Miejskiej.
     - Wprowadzenie proponowanej przez mieszkańców sołectwa Barcin Wieś zmiany jest sprzeczne z ustawą o samorządzie gminnym, która jest aktem wyższego rzędu - uznał Waldemar Dolata.
     Drugi wniosek dotyczył propozycji, aby zebranie wiejskie odbywało się w miarę potrzeb, jednak nie rzadziej niż dwa razy w roku. Sekretarz gminy stwierdził, że zapis o tym, że zebranie wiejskie ma się odbyć przynajmniej raz w roku, nie wyklucza odbycia kolejnych.
     - Zaproponowana przez mieszkańców zmiana absolutnie nic nie wnosi moim zdaniem, a zapis przez Urząd jest jak najbardziej uniwersalny i wyczerpuje w pełni temat do tego zagadnienia - powiedział Waldemar Dolata.
     Osoby z sołectwa Barcin Wieś zaproponowały także, aby dodać zapis, żeby uczestników zebrania wiejskiego potwierdzać na liście obecności. Sekretarz poinformował, że taki zapis figuruje w dalszej części statutu.
     Warunki odwołania sołtysa
     Inna z propozycji dotyczyła możliwości odwołania sołtysa. Osoby biorące udział w konsultacjach zaproponowały, aby sołtysa można było odwołać nie na wniosek 1/3 liczby mieszkańców, ale już 1/5.
     - Rozpatrując pozytywnie wniosek mieszkańców sołectwa Barcin Wieś o zmniejszenie stosunku uprawnionych z 1/3 do 1/5 doszłoby do bardzo dużej rozbieżności pomiędzy regulacją ustawową a regulacją materii wyboru samego sołtysa i rady sołeckiej - stwierdził sekretarz gminy. - Ten zapis spowodowałby przyzwolenie nadania każdemu zebraniu wiejskiemu charakteru organu elekcyjnego, a tak nie może być, bowiem w każdym zebraniu wiejskim może uczestniczyć każdy mieszkaniec sołectwa, i ten posiadający prawo wybierania, i ten nieposiadający prawa wybierania.
     Waldemar Dolata przypomniał, że odwołać sołtysa zawsze może także burmistrz i jeżeli on otrzyma stosowne sygnały i dowody merytorycznego uzasadnienia, potwierdzające, że sołtys źle wykonuje swoje obowiązki, to może skorzystać ze swoich uprawnień i niepotrzebne jest do tego zwoływanie zebrania.
     - Uważam, że projekt statutu sołectwa Barcin Wieś jest w pełni zgodny z zapisami ustawy i będzie stał na straży demokracji - podkreślał sekretarz.
     Kontrola wydatków bez komisji rewizyjnej
     Radny Witold Antosik, który mieszka w sołectwie Barcin Wieś, przypomniał, że przez osiem lat w statutach sołectw funkcjonowały zapisy o komisjach rewizyjnych i w ciągu tych lat nikt nie zwrócił uwagi na to, że jest w tym jakaś niezgodność prawna.
     - Obudziliście się państwo z jakiegoś zimowego snu - zarzucał radny. - Przez osiem lat to nikomu nie przeszkadzało, a dzisiaj trzeba natychmiast zmienić zapis właściwie jedyny w sołectwach. Próbowaliście państwo w zeszłym roku przepchnąć kolanem tę uchwałę, ona się odłożyła na ten rok. Myślę, że władze miasta przestraszyły się sołeckiej komisji rewizyjnej Barcina Wsi, która zaczęła sprawdzać wydatki w sołectwie i stąd nagły powiew zmian w statutach. Uważam, że to są kpiny z mieszkańców. Po co w ogóle było robić te szopki z ankietami, z konsultacjami społecznymi, jeżeli dzisiaj państwo możecie w zasadzie wszystko uchwalić, o czym pan burmistrz niejednokrotnie mówił. Dzisiaj możecie państwo nawet uchwalić, że pan sekretarz jest wyższy od pana burmistrza i też przejdzie, bo przecież macie większość. Reasumując chcę powiedzieć, że wydatki sołectwa w Barcinie Wsi będą nadal pod kontrolą mieszkańców. Druga sprawa, to jeżeli pan sekretarz jest tak pryncypialny, to wystarczyłby zapis, że rada sołecka ma się spotykać raz na kwartał, a też można by wpisać, że raz w roku i też by wystarczyło.
     Burmistrz Barcina Michał Pęziak stwierdził, że wydatki sołectw są kontrolowane przez panią skarbnik, urzędników i instytucje, które Urząd nadzorują, jeśli chodzi o wydatkowanie środków publicznych. Uznał, że radny wyolbrzymia rangę komisji rewizyjnej w swoim sołectwie.
     Wnioski podsuwane do podpisania
     Do dyskusji włączył się radny Henryk Popławski, będący jednocześnie przewodniczącym komisji rewizyjnej w Radzie Miejskiej.
     - Przecież to była kpina, a nie konsultacje społeczne - uznał radny. - Przypomnijcie sobie państwo, co mówił pan sekretarz na poprzedniej sesji na temat tego, jak te konsultacje społeczne wyglądały. Wnioski sporządzone były przez jedną osobę, były podsuwane do podpisania ludziom, którzy - śmiem twierdzić - nie do końca wiedzieli, co podpisują, bo skoro podpisywały osoby, które nie powinny podpisywać, to świadczy o poziomie tych konsultacji społecznych, które zostały przeprowadzone. One zostały tak przeprowadzone, że lepiej, żeby ich nie było, bo jeżeli tak ma to wyglądać, że interes jednej osoby czy grupy osób, które chcą zamieszać, ma być przenoszony na grunt działalności sołectwa, to w takim momencie szkoda na nie czasu. Zawsze znajdzie się ktoś, komu będzie coś nie pasowało, bo to jest normalne. Na temat tego, jak przebiegały konsultacje społeczne i jakich używano argumentów, czego się łapano, to już też mówiliśmy. O tym, że w Barcinie Wsi źle się dzieje, też wiemy od pewnego czasu. Grupa osób, między innymi związanych z naszym kolegą, systematycznie robi wszystko, żeby zdyskredytować sołtysa, i to nie pierwszy raz.
     Sekretarz gminy dodał, że w kwestii likwidacji komisji rewizyjnych w sołectwach, tylko w jednym sołectwie spośród piętnastu życzono sobie pozostawienia komisji rewizyjnej. Uznał, że sprawozdania z działalności tych komisji nic nie wnosiły, a ich przewodniczący nie mieli nic do powiedzenia. Poinformował, że niejednokrotnie sołtysi sami pomagali tym przewodniczącym sprawozdania składać. Dodał też, że nie ma co sprawdzać, ponieważ wszystkie dokumenty finansowe są sprawdzane na bieżąco przez organy finansowe Urzędu.
     - Likwidacja komisji rewizyjnej to nie jest wymysł tej władzy, tylko potrzeba mieszkańców i żądanie mieszkańców, którzy brali udział w zebraniach wiejskich - stwierdził Waldemar Dolata.
     Ostatecznie statut sołectwa Barcin Wieś został przegłosowany bez zmian proponowanych przez osoby biorące udział w konsultacjach społecznych.
     Prokuratura odmawia wszczęcia postępowania
     Sprawa była kontynuowana jeszcze później, a zaczęło się od informacji przewodniczącej Rady Miejskiej Krystyny Barteckiej, że przekazała Prokuraturze Rejonowej w Szubinie pismo informujące o możliwości popełnienia przestępstwa, a prokuratura wydała już postanowienie odmowy wszczęcia śledztwa. Sprawa dotyczyła sołectwa Barcin Wieś i prowadzonych konsultacji społecznych w sprawie projektu statutu. Do tej informacji odniósł się Henryk Popławski, który powiedział, że do Rady Miejskiej wpłynęła kolejna skarga na sołtys Barcina Wsi podpisana przez jednego z mieszkańców, która dotyczyła próby wyłudzenia poświadczenia nieprawdy.
     - Na poprzedniej sesji zarzucono nam jako komisji rewizyjnej, że nie wypełniamy swoich obowiązków i zaniżamy poziom funkcjonowania tej komisji, dotyczyło to również Barcina Wsi - przypomniał radny. - Ta skarga bezpośrednio powiązana była z konsultacjami społecznymi, które były przeprowadzane w tej miejscowości. Komisja podjęła na posiedzeniu decyzję o skierowaniu skargi do prokuratury, bo tu zachodziły takie okoliczności, że gdybyśmy przyjęli skargę, to nie mamy kompetencji, żeby skargę wyjaśnić, a z drugiej strony, gdybyśmy ją odrzucili, to podniosłoby się larum, że po raz kolejny klika zadziałała w ochronie nie wiadomo kogo. Takie zarzuty już były. W związku z tym podjęliśmy decyzję o skierowaniu sprawy do prokuratury, chociaż z bardzo mieszanymi uczuciami. Jak się okazuje, te mieszane uczucia nie były bezzasadne, ponieważ z Prokuratury Rejonowej w Szubinie dostaliśmy odpowiedź o odmówieniu wszczęcia w sprawie, którą zgłaszaliśmy, a podstawą odrzucenia jest to, że czyn nie zawiera znamion czynu zabronionego, czyli zrobiono sprawę z czegoś, co nie było sprawą, przestępstwo, gdzie nie było przestępstwa. Poprzednia sprawa skończyłaby się podejrzewam tak samo, więc jak się okazuje, nie tak do końca nie wypełniamy swoich obowiązków, tylko kierując się zdrowym rozsądkiem i przepisami prawa staramy się nie zajmować organów nadrzędnych czymś, co nie ma racji bytu.
     Rozdawanie gadżetów
     Henryk Popławski odniósł się także do innych kwestii związanych z sołectwem Barcin Wieś. Przypomniał, że proponował komisji rewizyjnej tego sołectwa zajęcie się sprawą rozdawania przez Witolda Antosika gadżetów na festynie wiejskim. Sam też postanowił to sprawdzić i za pośrednictwem przewodniczącej Rady Miejskiej i burmistrza wystąpił do Urzędu Miejskiego w Bydgoszczy z zapytaniem, czy gadżety z tego urzędu były wykorzystywane. Sekretarz miasta odpowiedział, że Witold Antosik rozprowadzał materiały promocyjne, pochodzące z czasów, kiedy pełnił on obowiązki dyrektora Zarządu Dróg Miejskich i Komunikacji Publicznej w Bydgoszczy. Odbywało się to bez zgody beneficjenta, ponadto materiały promocyjne nie zostały pobrane i pokwitowane z przeznaczeniem na rozprowadzanie ich w sołectwie Barcin Wieś. Urząd Miejski w Bydgoszczy poinformował, że ZDMiKM w Bydgoszczy jako beneficjent wystąpił do Witolda Antosika o zwrot materiałów promocyjnych będących jeszcze w jego posiadaniu.
     - Jakoś komisja rewizyjna sołectwa nie podjęła tematu, a temat jest - mówił Henryk Popławski. - Łatwo jest rzucać oskarżenia na wszystkich wkoło. Trzeba się przypatrzeć najpierw sobie.
     O stanowiskach i dobrym smaku
     - Panie radny, myślę, że pana nienawiść do mnie odbiera panu nie chcę powiedzieć rozum, ale racjonalne myślenie - zwrócił się do Henryka Popławskiego Witold Antosik.
     - Próbował pan zdyskredytować moją osobę w oczach opinii publicznej, mieszkańców naszej gminy, a nie tylko mieszkańców Barcina Wsi. Muszę pana rozczarować, bo sądząc po reakcjach przynajmniej części mieszkańców, przyniosło to odwrotny skutek. Były to słowa, które w mojej opinii przekraczają granice dobrego smaku, więc zalecam panu radnemu jakąś refleksję, zwłaszcza jeśli chce się uchodzić za osobę z klasą. Idąc pana przykładem, mógłbym zwracać się do pana inaczej, ale tego nie robię ze względów na szacunek do mieszkańców spółdzielni, którą pan kieruje. Ja w swojej karierze zawodowej zajmowałem stanowiska, o których myślę, że pan - jakby to powiedzieć, żeby pana nie obrazić - nie mógłby nawet pomarzyć.
     - Ma pan rację, panie kolego, ja jestem prosty chłop ze wsi i nie mam aspiracji, żeby zajmować nie wiadomo jakie tam stanowiska, nie mam zamiaru się do tego pchać, ani posługiwać się nie swoimi materiałami promując siebie i jeżeli ktokolwiek śledzi to, co się dzieje na sesjach, to bardzo wyraźnie widzi, kto z nas zajmuje głos tylko w sprawach merytorycznych, a kto jest za a nawet przeciw w zasadzie we wszystkim - powiedział Henryk Popławski.
     Gadżety dla dobra dzieci
     Witold Antosik odniósł się także do pisma skierowanego do prezydenta Bydgoszczy, dotyczącego rozdawanych gadżetów. Poinformował, że były to gry planszowe, długopisy, smycze i inne tego typu rzeczy, na których faktycznie był znak Bydgoszczy i niektórych spółek.
     Przyznał także, że rozdawał przedmioty, które pochodziły od marszałka województwa kujawsko-pomorskiego z logo województwa. Wyraził nadzieję, że radny Popławski z panią sołtys nie posunęli się do tego, żeby chodzić po domach i zabierać dzieciom otrzymane gadżety.
     - Pan jest znany z tego, że używa pan języka ciętej riposty i koniecznie chce pan znaleźć na mnie jakiegoś haka i gratuluję, że pan akurat to wynalazł i żeście wspólnie podjęli taką decyzję i pewnie się śmiejecie i cieszycie, że dostaliście taką odpowiedź od sekretarza miasta tej treści, jaką pan przytoczył - stwierdził radny Antosik i przyznał, że rozdał materiały z referatu promocji Urzędu Miejskiego w Bydgoszczy nie po to, żeby siebie promować, ale żeby dzieci wiedziały, że jest Dzień Dziecka, w którym można dostać coś więcej niż oranżadę czy inne napoje. Zadeklarował, że jeżeli będzie miał taką możliwość, to dalej będzie pozyskiwał gadżety dla dobra dzieci nie tylko ze swojego sołectwa.

Magdalena Kruszka
Pałuki nr 1283 (37/2016)

Reklama

 

Przejdź do forum.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości