Reklama

Pilot Stanisław Pawlak - bohater z Rogowa. Spadał na szkołę, wyprowadził, zginął w pustym polu

22 września 1982 godz. 10.29, w ziemię w Rogowie wbił się MiG 21 z pilotem Stanisławem Pawlakiem na pokładzie. Pilot dla mieszkańców jest bohaterem, zamiast katapultować się ze spadającej maszyny postanowił ją wyprowadzić, bo przed sobą widział szkołę, a była to środa, dzień nauki. Dla Rogowa zawsze był bohaterem, czemu zatem gmina wystawiła na sprzedaż działkę z obeliskiem, upamiętniającym dokładne miejsce upadku wojskowego myśliwca?

     Młody, wysportowany, pomocny, uśmiechnięty pilot Stanisław Pawlak przerwał tragicznie dobrze zapowiadającą się karierę pilota, kiedy 22 września, 30 lat temu poświęcił własne życie ratując setki rogowian. Bohater, bo tak nazywają go rogowianie, zrezygnował z katapultowania się z uszkodzonej maszyny ocalając budynek szkoły i okoliczne osiedle przed zderzeniem z MiG-iem. Przypłacił to życiem, a lot zakończył w Rogowie, pod Gostomką, niedaleko drogi krajowej nr 5.
     Mimo że od tego czasu upłynęło trzydzieści lat, mieszkańcy pamiętają. Na rynku w Rogowie stoi kamień i pamiątkowa tablica upamiętniająca zarówno katastrofę w Rogowie, jak i drugą katastrofę lotniczą w Izdebnie. W miejscu gdzie w ziemię wbił się samolot stoi obelisk, o który dbają uczniowie Zespołu Publicznych Szkół w Rogowie, a patronuje mu firma MAKO.

Reklama

Stanisław Pawlak, dla wielu mieszkańców bohater, który poświęcił własne życie i uratował rogowskich uczniów. ze zbiorów Jana Adama Beme

     ZROZUMIAŁEM, WYPROWADZAM
     Stanisław Pawlak, 29-letni pilot, który zakończył swój lot tragicznie w Rogowie był absolwentem Wyższej Oficerskiej Szkoły Lotniczej, był pilotem 9 Pułku Lotnictwa Myśliwskiego w Debrznie i posiadał uprawnienia 2 klasy. Na maszynie MiG-21, która zabrała go w ostatni lot odbył około 240 godzin nalotu. Zlecone mu 22 września zadanie polegało na przechwyceniu celu w chmurach. Jak dowiadujemy się z dokumentacji, jaką udało się nam uzyskać w rozwiązanym już pułku w Debrznie, podczas lotu na przechwycenie celu powietrznego w chmurach w dzień, w trudnych warunkach atmosferycznych pilot samolotu MiG-21 otrzymał komendę od nawigatora Mariana Starby: wyprowadź i odejdź w prawo. Pilot zameldował: zrozumiałem,wyprowadzam i po chwili maszyna uderzyła w ziemię. Na taką oficjalną i ogólną informację natrafiamy w dokumentach. Mieszkańcy, którzy byli na miejscu zdarzenia po tym jak przyjechało wojsko w tym też wysłana przez Ministra Obrony Narodowej komisja badania wypadków lotniczych, zarówno ci którzy byli tam z racji pełnionych funkcji, jak i ci, którzy z ciekawości przyszli pokłonić głowy, szerzej interpretują wydarzenia tego dnia. Zapewniają, że od kierujących tam akcją wojskowych słyszeli, co dalej obiegło Rogowo i okolice, że pilot meldował awarię samolotu i nawigator kazał się mu katapultować Stanisław Pawlak przekazał nawigatorowi informację, że widzi przed sobą duży budynek, prawdopodobnie szkołę i osiedle wobec tego postara się wyprowadzić maszynę, na co dostał zezwolenie zdając sobie sprawę, że manewr ten może przepłacić życiem. - Wyprowadzam - to zgodnie wobec ogólnikowych źródeł z dokumentacji, jak i przekazu obecnych na miejscu żołnierzy było ostatnim meldunkiem przez radio, po nim zerwała się łączność na skutek zdarzenia uznanego za katastrofę lotniczą. Ogólnikową informacją, jaka zachowała się w dostępnej dokumentacji, dopowiadaną przez zabezpieczających i pracujących na miejscu katastrofy żołnierzy, potwierdzają również zeznania świadków lotu nad Rogowem, którzy zgodnie relacjonują, że MiG nad szkołą przelatywał bardzo nisko, tworząc do tego ogromny hałas i łunę dymu z przebijającym się ogniem, co ich zdaniem świadczyło o awarii. Myśliwiec przeleciał nad osiedlem Rogowa i kilka sekund później wbił się w ziemię. Spowodował przy tym ogromny huk wbijając się kilka metrów w głąb ziemi. Widok katastrofy, zdaniem tych, którzy to widzieli, (zwłaszcza z II piętra szkoły) przypominał wybuch bomby atomowej. Utworzył się grzyb, który powodował panikę i strach.
     MIESZKAŃCY PAMIĘTAJĄ
     - Hałas, huk i strach, myśleliśmy, że to wybuch bomby bo unosił się grzyb. Dzieci krzyczały, odważniejsi zwłaszcza na górnym piętrze wchodzili na ławki by lepiej widzieć. Zamykaliśmy okna. W pokoju nauczycielskim nauczyciele opowiadali, że leciał bardzo nisko tuż nad dachem szkoły i się z niego dymiło, wszystko wyglądało na to, że spada. Gdyby uderzył w szkołę wówczas życie straciłoby wielu, jeśli nie wszyscy w budynku, a wówczas było ponad 600 uczniów, bo klasy były bardzo liczne i około 40 nauczycieli. Oszczędził szkołę, uratował nas, sam zginął kawałek dalej - opowiada Maria Bugajny prowadząca w tym dniu zajęcia w szkole. Jej mąż Leszek Bugajny opowiada o słupie dymu i grzybie jaki pojawił się po uderzeniu w ziemię - mówiono, że prawdopodobnie poderwał myśliwca, by nie uderzyć w szkołę - mówi Leszek Bugajny, który widział efekt katastrofy z okna szkoły.
     BEZAPELACYJNIE BOHATER
     Marian Koperski prezes firmy MAKO, która ma patronat nad obeliskiem w miejscu zderzenia się radzieckiego myśliwca z ziemią, obserwował lot samolotu nad Rogowem. - Byłem na rynku, od jeziora w dół na Rogowo leciał samolot, wzbił się nad samym miastem tuż nad szkołą, a był już zupełnie nisko nad dachem szkoły i nagle wzbił się w górę jakby wystrzelił w powietrze i za chwilę rozległ się ogromny huk. Wszystko to wyglądało bardzo dziwnie, jakby miał spaść na Rogowo, na linii miał szkołę i nawet gdyby odbił kilkanaście metrów w bok to i tak spadłby na osiedle. Emocje, obawy, ale się nagle poderwał tak, jakby chciał oszczędzić Rogowo - mówi Marian Koperski naoczny świadek lotu. Przyznaje, że pilot w takiej sytuacji mógł się katapultować, jednak poświęcił własne życie, pewnie dlatego, że na linii zobaczył duży budynek szkoły. - Bez wątpienia był to czyn bohaterski, a pilot jest bohaterem, poświęcił własne życie. Zaraz po pogrzebie był mocny ruch w kwestii jego bohaterstwa, plany, rozmowy, uznanie, a później poszło w zapomnienie. Mamy patronat nad tym miejscem, pamiętamy. Uczniowie szkoły porządkują, ale zasługa tego młodego pilota dla miejscowej społeczności została jakby zapomniana - mówi Marian Koperski.
     Znaczenie czynu pilota docenia też Stanisław Ciesielski, poseł na Sejm II kadencji, obecnie radny Rady Gminy w Rogowie. - Brak słów, by ocenić jego postawę, uratował wiele istnień ludzkich poświęcając własne życie. Mamy pamiątkowy kamień na rynku i obelisk w miejscu katastrofy, nie mamy ulicy jego imienia i nie upamiętniamy tego wydarzenia, może trzeba przemyśleć i naprawić ten błąd, bo na pewno Stanisław Pawlak zasługuje na to - powiedział Stanisław Ciesielski.

Reklama

Obelisk w miejscu katastrofy lotniczej, na działce którą wystawiono na przetarg, a później go zawieszono do czasu wydzielenia tego terenu fot. Sylwia Wysocka

     Z rodzicami pilota zapoznał się Jan Kupcewicz były dyrektor Szkoły Podstawowej w Rogowie - gościłem ich u siebie, dumni byli z syna, był nominowany, wrócił ze szkoleń w NRD. Ze łzami wierzyli, że poświęcił siebie dla ratowania życia innych. Miałem okazje poznać pilotów i to środowisko, ich mentalność i zasadę, że prawdziwy pilot się nie katapultuje, a już na pewno nie w takiej sytuacji - mówi Jan Kupcewicz. Opowiada, że sam zajścia nie widział, był w gabinecie.

Reklama

     Z opowiadań nauczycieli wie, że samolot leciał prosto na szkołę, tuż przed nią się poderwał i ślizgiem przeszedł nad dachem. - Uważam, że było to świadome działanie, poświęcił swoje życie, żeby nie uderzyć w szkołę, w tej godzinie w szkole byłoby strasznie dużo ofiar - mówi dyrektor.
     WSZĘDZIE SZCZĄTKI SAMOLOTU
     Mieszkaniec Rogowa, wówczas 16-letni uczeń rogowskiej piekarni, pamięta huk. kiedy dotarł na miejsce było już ono obstawione przez wojsko. - Wszędzie leżało bardzo dużo porozrywanych elementów samolotu, amunicja, fragmenty ludzkich szczątek przytwierdzone do skrawków części, pamiętam skrawek skóry z włosami przyklejony do blachy leżącego z dala od miejsca wypadku - wspomina po latach. - Pamiętam, że mówiono, że ratował szkołę, nie katapultował się próbując wyprowadzić MiG-a tak, by nie zawadził o budynek - relacjonuje mieszkaniec Rogowa, który udał się na miejsce zdarzenia.
     - Byliśmy na odprawie w komendzie w Żninie kiedy dostaliśmy informację, że w Rogowie rozbił się samolot, więc szybko do radiowozu i w teren. Okazało się, że jest to miejsce przy fermie trzody, na miejscu byli już zainteresowani okoliczni mieszkańcy. Zabezpieczyliśmy teren by nikt do miejsca katastrofy się nie zbliżał. To była dziura w niej sterta złomu i porozrzucane elementy samolotu po okolicy. Zabezpieczaliśmy ten teren około trzech godzin do czasu przybycia wojska. Pamiętam, że tych żołnierzy było bardzo wielu, przekazaliśmy im teren, który już dalej oni zabezpieczali i zaraz przystąpili do dokumentowania zdarzenia - opowiada Henryk Nawrot, który wówczas był funkcjonariuszem milicji w Rogowie. Od tych żołnierzy milicjanci dowiedzieli się, że wojsko miało cały czas łączność z pilotem, oficer dostał rozkaz katapultowania się ale meldował, że przed sobą ma duże osiedle i będzie próbował poderwać myśliwca by je ominąć. - Żołnierze pracowali do końca tego dnia, całą noc i dopiero następnego dnia ładowali wszystko na samochody i zabierali. Szczątki ciała pilota zebrali w skrzyneczkę, niewiele pozostało. Wszędzie leżały szczątki porozrywanej maszyny koloru stalowego, większość z aluminium - wspomina Henryk Nawrot. Pamięta, że po odsłonięciu pamiątkowego obelisku na rynku w Rogowie wspólnie z rodzicami pilota, który poświęcając swoje życie uratował wiele rogowskich istnień, udał się na obiad. - Ta tragedia wywarła ogromne znaczenie na rodzicach Stanisław Pawlaka - zapewnił.
     - Byliśmy na usterce ze ś.p.Ignacym Żurkiem w Janowcu, kiedy dyżurny wysłał nas do Rogowa z informacją, że spadł samolot i uszkodził linie. Na miejscu okazało się, że linia nie jest uszkodzona, samolot runął obok, tylko siła wybuchu spowodowała, że linia się wyłączyła, po czym nastąpiło samoczynne, ponowne jej załączenie - opowiada Alojzy Siadak z Posterunku Energetycznego w Żninie. Też pamięta usiane elementami obudowy samolotu okoliczne miejsce i wyrwę w ziemi.
     Genowefa Słaboń przebywała wówczas na fermie leżącej w sąsiedztwie miejsca, w którym upadł MiG. - W biurowcu nie, ale w budynku inwentarskim od strony miejsca katastrofy ze ścian spadł tynk. Usłyszeliśmy ogromny huk, nie wiedzieliśmy co się dzieje, przypominało to wybuch bomby. Dopiero po chwili okazało się, że to spadł wojskowy samolot. Na miejscu momentalnie byli ludzie, zrobił się w ziemi lej, a wokół leżały elementy samolotu. Okropny widok, coś strasznego. Później wszystko zagrodzili, nie można było tam chodzić. Żołnierze zbierali, wygrabiali elementy samolotu i szczątki ciała, leżały nawet pociski, wszystko zabierało wojsko. Oszczędził chłopak szkołę, uratował tyle dzieci - wspomina emocjonalnie Genowefa Słaboń.
     - Prałam, kiedy usłyszałam straszny huk, za fermą unosił się grzyb dymu, wszędzie porozrzucane części samolotu. W kurniku i chlewie były pociski, które później zbierali żołnierze. Za stogiem leżała tablica z zegarami - opowiada Jadwiga Nitka mieszkająca niedaleko miejsca katastrofy w Gostomce. Pamięta, że wojsko zagrodziło tam przejazd i przez dwa dni trzeba było jeździć objazdem, a miejsce wypadku można było oglądać tylko z daleka, bo żołnierze go pilnowali.
     Franciszka Brauza z Gostomki opowiada, że zdążyła wejść do domu z małym dzieckiem, a zaraz za nią przy schodach spadł kawał samolotu. - Bogu dziękuję, że zdążyliśmy się schować i że ten odłam spadł na podwórze a nie uderzył w dom. Części samolotu były wszędzie, jeszcze z 10 lat się ujawniały zwłaszcza przy pracach polowych wydobywane były z ziemi - mówi Franciszka Brauza. Zapewnia, że odwiedza miejsce katastrofy, na Wszystkich Świętych zapala znicz, często w niedzielę też tam chodzi, zresztą, jak mówi, nie tylko ona, ale i też inni mieszkańcy. - Mieszkaliśmy tu i pamiętamy to wydarzenie, w tym miejscu życie stracił młody człowiek i to wyjątkowo tragicznie - mówi mieszkanka Gostomki.
     WSPOMNIENIE O STASZKU
     - Studia ze Stasiem rozpoczęliśmy w Wyższej Oficerskiej Szkole Lotniczej w Dęblinie, 2 listopada 1973 roku. Na czwartym roku on szkolenie odbywał w Dęblinie, ja w Nowym Mieście. Spotkaliśmy się dopiero na egzaminach końcowych i obronie pracy dyplomowej. Kilka dni przed promocją dowiedzieliśmy się, że zawodową służbę pełnić będziemy w jednostkach 4 Pomorskiej Dywizji Lotnictwa Myśliwskiego. Dwa dni po promocji, 4 grudnia 1977 roku „wylądowaliśmy” w 41 pułku lotnictwa myśliwskiego w Malborku. W 1979, po teoretycznym przeszkoleniu na samoloty „MiG”-21, przeniesiono nas do 9 pułku myśliwskiego w Debrznie - opowiada Józef Kurczap. Wspomina pilota jako wesołego i uczynnego kolegę, który dobrze latał, interesował się sportem, zwłaszcza pływaniem - miał żółty czepek. - Feralnego dnia byłem służbowo w Warszawie, na odprawie w 36 splt. W przerwie dowiedziałem się o katastrofie w Debrznie i o wysłaniu przez Ministra Obrony Narodowej komisji badania wypadków lotniczych. Zadzwoniłem do Debrzna, dowódca eskadry potwierdził informację o katastrofie i doprecyzował, że zginął Staszek. W nocy, po zakończeniu odprawy, powróciłem pociągiem do Debrzna. Dzień przed wyznaczonym terminem pogrzebu zostałem wysłany do USC w Rogowie po akt zgonu. Tam zostałem przyjęty bardzo ciepło. Od urzędniczek dowiedziałem się, gdzie jest miejsce upadku samolotu i tam się udałem. Trwało tam jeszcze porządkowanie terenu przez miejscowych rolników. Wojskowych już nie było - wspomina trudne przeżycia pilot. Został poproszony przez zastępcę dowódcy pułku, aby pożegnał kolegę przed wyprowadzeniem trumny z jego zwłokami z Klubu Garnizonowego.- Gdy nadeszła ta chwila po kilku zdaniach głos mi się załamał i trudno było dokończyć wypowiedzenie kilku zdań. Ze łzami w oczach i ściszonym głosem, jednak mi się to udało. Takiej chwili do końca swojej służby wojskowej już nie przeżyłem - mówi płk dypl. pil. inż. Józef Kurczap.
     OBELISK (NIE) POD MŁOTEK
     Na niespełna miesiąc przed jubileuszową rocznicą 30-lecia katastrofy lotniczej w Rogowie na stronie internetowej Biuletynu Informacji Publicznej w Rogowie pojawiła się informacja o przetargu na sprzedaż niezabudowanej nieruchomości gruntowej położonej w Rogowie oznaczonej jako działka nr 679. Wnikliwy czytelnik zauważył, że właśnie na owej działce doszło to tragicznego upadku MiG-a pilotowanego przez Stanisława Pawlaka. Kiedy poinformowani o tym przetargu skontaktowaliśmy się z sekretarzem gminy Bożeną Kapuścińską, otrzymaliśmy zapewnienie, że gmina odstąpiła od przetargu, a przyczyną tego jest konieczność wydzielenia z przedmiotowej nieruchomości działki, na której znajduje się obelisk poświęcony pamięci lotnika.
     Wójt Rogowa Józef Sosnowski tłumaczy, że działka na której znajduje się obelisk została wystawiona na przetarg ponieważ kto inny zajmuje się obeliskami, a kto inny gospodarka ziemią. - Osoba, która przygotowywała działkę do sprzedaży dokonała wyceny działki i w trakcie wyszło, że na tym gruncie znajduje się obelisk. W porę przetarg został odwołany i obecnie wydzielana jest część terenu, na której znajduje się obelisk wraz z dojściem do niego co pozostanie jako mienie gminne - zapewnił Józef Sosnowski. Po wydzieleniu działki z obeliskiem i dojścia do niej teren zostanie ponownie wystawiony na sprzedaż.
     Sama działka będąca własnością gminy, na której znajduje się obelisk, jest zarośnięta. Z drogi obelisk jest niewidoczny i pewnie gdyby nie wysoka brzoza nad nim trudno byłoby go w ogóle odszukać. Za to docenić trzeba pracę uczniów ZPS w Rogowie. Ogrodzony teren obelisku zadbany, jest wygrabione, na płycie biało-czerwona kompozycja kwiatów, znicze.
     Przy zbieraniu materiałów do tekstu wiele cennych informacji udzielił Jan Adam Beme z Debrzna, któremu za pomoc bardzo dziękuję.

Sylwia Wysocka
Pałuki nr 1075 (38/2012)

Reklama


Powyższy tekst został wyróżniony przez prezydenta RP Bronisława Komorowskiego w konkursie pn. Filary demokracji lokalnej, który rozstrzygnięty został 3 czerwca 2013 roku.

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 05/02/2025 14:45
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości