Reklama

Spór o dziurę w ścianie

Dariusz Kośmider wnioskuje w imieniu mieszkańców Ryszewa, którzy zwrócili się do niego o pomoc, o zorganizowanie zebrania wiejskiego  fot. Sylwia Wysocka Dariusz Kośmider wnioskuje w imieniu mieszkańców Ryszewa, którzy zwrócili się do niego o pomoc, o zorganizowanie zebrania wiejskiego
fot. Sylwia Wysocka

Ryszewo, spór, sołtys, zebranie wiejskie, świetlica
    Spór o dziurę w ścianie
     Mieszkańcy Ryszewa apelują o pomoc do radnych i wójta w związku z brakiem porozumienia z sołtys Mirosławą Derezińską, u której nie mogą się doprosić zwołania zebrania wiejskiego. - Do zebrania dojdzie, potrzeba tylko czasu na zebranie niezbędnych opinii i dokumentów - zapewnia sołtys.

Mirosława Derezińska zapewnia, że do zebrania wiejskiego dojdzie, jednak potrzebuje jeszcze czasu, by przygotować stosowne opinie i dokumenty w sprawie możliwości przebudowy ściany fot. Sylwia Wysocka

     W miejscowości Ryszewo powstał konflikt, sprawa zaczęła się od chęci przebudowy świetlicy wiejskiej, a dokładniej wyburzenia części ściany, by połączyć dwie sale, co usprawniłoby organizację imprez i poprawiło lokalowe uwarunkowania budynku. Stowarzyszenie Ryszewianki, prężnie działające, ma nie tylko plan, ale panie już zaprosiły projektanta, który w wybiciu przejścia na 2,5 metra pomiędzy pomieszczeniami nie widzi problemu. Zarówno na projekt, jak i wykonanie są środki w wysokości 5.000 zł zabezpieczone na zebraniu wiejskim w funduszu sołeckim. Pozytywnie do pomysłu odniósł się również wójt Józef Sosnowski.
     Tymczasem w świetlicy nic się nie działo i Rada Sołecka zebrała podpisy 46 mieszkańców, zaznaczając, że może tę liczbę podwoić, i skierowała pismo do sołtys Mirosławy Derezińskiej, wnioskując o zwołanie zebrania wiejskiego. Jego tematem miała być przebudowa ściany, kwestia ogrzewania świetlicy i wyznaczenia osoby za świetlicę odpowiedzialnej. Uczynili to w oparciu o uchwałę Rady Gminy w Rogowie, dotyczącą Statutu Sołectwa Ryszewo, który mówi, że zebranie wiejskie zwoływane przez sołtysa winno się odbyć w terminie 7 dni od daty złożenia wniosku, chyba że wnioskodawca proponuje termin późniejszy. Wniosek do sołtys trafił 30 kwietnia. Wraz z podpisami mieszkańców doręczyła go prezes Stowarzyszenia Ryszewianki Aleksandra Szymańska. - Jednak sołtys odmówiła przyjęcia wniosku, twierdząc, że nie musi go podpisać i nie wskazała też terminu zebrania wiejskiego - informuje Aleksandra Szymańska.
     RADNY MEDIATOREM
     Mieszkańcy Ryszewa zwrócili się o pomoc do radnego Dariusza Kośmidra. Radny wystąpił na sesji Rady Gminy z wnioskiem do wójta w związku z prośbą członków Rady Sołeckiej i mieszkańców sołectwa o zwołanie zebranie wiejskiego.
     Wójt Józef Sosnowski zapewnił, że zaobserwował wywoływanie niezdrowej atmosfery w kilku sołectwach, między innymi w Ryszewie.
     - Też jestem bombardowany telefonami i uwagami. Radny złożył wniosek o zwołanie zebranie wiejskiego, a ja robię spotkanie w ścisłym gronie, bo chcę rozeznać sytuację, zapoznać się z tym co jest powodem, co się dzieje we wsi i wtedy zajmę stanowisko co do ewentualnego zwołania zebrania wiejskiego - zapewnił Józef Sosnowski.
     W tej sprawie stanowisko zajął również przewodniczący Rady Gminy Tomasz Michalczak, który zapewnił, że do niego również docierają wnioski w sprawie problemów w Ryszewie.
     - Uważam, że wójt trafnie chce rozpoznać sytuację i jak najwięcej informacji pozyskać. Jestem zwolennikiem dialogu i myślę, że kilkadziesiąt osób podpisanych pod wnioskiem świadczy, że problem jest, zapewne warto spotkać się i porozmawiać na wskazane tematy sugerowane przez mieszkańców. Liczę, że do takiego spotkania dojdzie dla dobra tego sołectwa - mówił Tomasz Michalczak.
     Wójt zwołał zebranie na 24 maja na 1130 w salce USC w rogowskim ratuszu, a w programie było omówienie zasad współpracy w sołectwie, informacja na temat zadań wyznaczonych do realizacji w ramach funduszu sołeckiego.
     Mieszkańcy zapewniali, że termin ten jest wygodny sołtys Mirosławie Derezińskiej, która od 1100 ma przerwę w pracy, natomiast jest zupełnie nierealny dla osób zaangażowanych w sprawę, które w tym czasie pracują zawodowo.      - Chcieliśmy, by zebranie odbyło się u nas na miejscu w Ryszewie, by mogli w nim uczestniczyć wszyscy mieszkańcy, a nie tylko nieliczni zaproszeni przez wójta - stwierdziła Aleksandra Szymańska zapewniając, że informacja o zebraniu w ratuszu wywołała duże niezadowolenie mieszkańców chcących mieć udział w decyzjach dotyczących sołectwa i świetlicy.
     NIE CHOWAĆ GŁOWY W PIASEK
     Na posiedzeniu komisji rozwoju gospodarczego radny Dariusz Kośmider do tematu powrócił. Pytał o efekt spotkania w ratuszu, przypominając, że wnioskował, by spotkanie to odbyło się w świetlicy w Ryszewie.
Józef Sosnowski przyznał, że żałuje, że na spotkanie nie przybył nikt ze stowarzyszenia Ryszewianki. - Trochę byłem tym zawiedziony, bo chciałem sprawę rozstrzygnąć do końca, nie wygląda to najciekawiej, ale myślę że jakąś opcję się znajdzie - poinformował wójt.
     Radny Kośmider pytał, czy wójt zdaje sobie sprawę, że takie działania są łamaniem statutu, aktu prawnego sołectwa, bo mieszkańcy wystąpili o zwołanie zebrania wiejskiego zgodnie ze statutem. - Do tego trzeba podejść, bo się okazuje, że niektórzy mówią, że nie byli świadomi tego co podpisywali, że ktoś im coś podsunął, domyślam się co tam się dzieje i muszę w sposób delikatny działać, temat dobrze rozeznać, bo mam sygnały z jednej i drugiej strony, i nie wygląda to ciekawie - zauważył wójt.
     Józef Sosnowski odpowiadając Dariuszowi Kośmidrowi przyznał, że zwołanie zebrania nie jest problemem, ale najpierw trzeba się dobrze zorientować w sytuacji. - Chcę ten temat rozstrzygnąć w mniejszym gronie, bo tam zostały zabrane sołtys klucze od świetlicy, ona ponosi odpowiedzialność za cały sprzęt i urządzenia - mówił wójt.
     Dariusz Kośmider zapewnił, że wójt wprowadzony został w błąd, bo był uczestnikiem zebrania, na którym sołtys Mirosława Derezińska sama oddała klucze, co potwierdzą mieszkańcy.
     Wójt apelował, by zostawić Ryszewo ryszewianom i poprosił osoby z zewnątrz, by nie wchodziły w te tematy, bo to wprowadza tylko nieznośną atmosferę. Dariusz Kośmider pytał, czy wójt ma na myśli jego, na co otrzymał odpowiedź, by Ryszewo załatwiło problem we własnym sosie. - Przez lata nie było chyba w żadnej miejscowości takich nieprzyjemności, takie odczucie odniosłem ze spotkania, ale chcę się spotkać jeszcze w szerszym gronie i to wyjaśnić - mówił Józef Sosnowski.
     Tomasz Michalczak zapewnił, że do niego też docierają mieszkańcy Ryszewa, zaznaczył, że podpisy składane były świadomie i jest problem, którego pewnie by nie było, gdyby sprawy załatwiane były w prosty sposób a nie rozdmuchiwane. - Nie mogę podzielić zdania, że nikt z zewnątrz nie może się mieszać i pozostawić Ryszewo mieszkańcom, bo to jest chowanie głowy w piasek. Wiem doskonale, że mieszkańcy wystąpili do radnego ze swojego okręgu o zobligowanie sołtysa poprzez wójta do zwołania zebrania wiejskiego i do tego mają prawo, a przekazanie tego postulatu przez radnego nie jest jego widzimisię, tylko wypełnieniem obowiązku wobec mieszkańców. Sołtys jest dla mieszkańców, a nie mieszkańcy dla sołtysa. Sołtys jest organem pomocniczym wójta i myślę, że zwołanie zebrania wiejskiego jest w jego obowiązku i jeśli odmawia zwołania zebrania mimo licznych wniosków, jest to łamaniem statutu sołectwa - mówił Tomasz Michalczak.
     Przewodniczący Rady zaznaczył, że sołtys powinien działać i może właśnie takie zebranie przyniosłoby rozwiązanie problemu, ale jeśli to urasta już do dużej rangi i łamania praw przez sołtysa, to trzeba reagować. Zapewnił, że jego zdaniem nie jest pozytywnym załatwieniem sprawy pozostawienie tego, by się samo rozwiązało i że nie jest to krok w dobrym kierunku. Sugerował, że dobrym rozwiązaniem byłoby zwołanie zebrania wiejskiego, o co wnioskują mieszkańcy i proszą o pomoc swojego radnego. - Sama sytuacja się nie rozwiąże a konflikt będzie się nawarstwiał - zaznaczył Tomasz Michalczak.
     Radny Kazimierz Rybarczyk pytał, czy ktoś w Ryszewie rzucił ruski granat, bo Ryszewo istnieje od setek lat i zawsze był spokój, a teraz jest problem. - Jakaś iskra musiała powstać, tylko kto tę iskrę rzucił? - pytał radny. Tomasz Michalczak przyznał, że może iskrą był wybór innego niż dotychczas radnego. Robert Wódczak skomentował, że wiele lat spokoju nie wyklucza pojawienia się konfliktu i trzeba to rozwiązać, zachowania sołtysa, który odmawia mieszkańcom zorganizowania zebrania, nie chciał komentować.
     ZEBRANIE BĘDZIE, ALE POTRZEBA CZASU
     Józef Sosnowski przyznał, że pewnie skończy się to zebraniem, ale potrzeba czasu.
     Sołtys Mirosława Derezińska, która wcześniej była też radną przyznaje, że jest konflikt pomiędzy nią a kilkoma radnymi. - Dariusz Kośmider stara się być negocjatorem w naszej sprawie, a ze mną się nie kontaktował. Jest mi przykro, jestem trzecią kadencję sołtysem, wcześniej też organizowałam uroczystości, spotkania, teraz pod pretekstem imprezy stowarzyszenie odebrało mi klucze do świetlicy i nie oddało, podobnie jak kosiarki i koszę we wsi swoją prywatną - zauważyła Mirosława Derezińska. Sołtys przyznała, że do wyburzenia części ściany w świetlicy przymierzają się kilka lat, a sprawa jest o tyle trudna, że jest to ściana nośna. Uważa, że jest to niepotrzebna inwestycja rodząca tylko koszty, bo są trzy oddzielne sale i przestronny korytarz, i to jej zdaniem wystarczy. - Jednak jako sołtys muszę podporządkować się decyzji ogółu i w związku z tym rozpoczęła się procedura dokumentacyjna tego przedsięwzięcia. Był architekt, zapoznał się z rozwiązaniami w świetlicy i ma wydać decyzję w tej sprawie, powstanie też wstępny kosztorys. Do zebrania dojdzie, potrzeba tylko czasu na zebranie niezbędnych opinii i dokumentów, by móc na ten temat rozmawiać - zapewniła Mirosława Derezińska. Sołtys podkreślała, że kiedy przejęła świetlicę, była to ruina, część udało się wyremontować ze środków unijnych a pozostałą wspólnymi siłami i przy pomocy młodzieży działającej społecznie.
     Zofia Pracowiak wraz z innymi mieszkankami zapewnia, że klucze przekazane zostały oficjalnie na zebraniu wiejskim przez sołtys, nie było żadnej formy wyłudzenia kluczy.
     - Powiedziałyśmy, że prosimy o klucze, bo chcemy uporządkować świetlicę i obecni na zebraniu mieszkańcy poparli nasz wniosek, i wówczas klucze sołtys oddała. Nie znaczy to jednak, że nie ma ona kluczy do świetlicy, bo ma dostęp do świetlicy, posiada do niej klucze, nie ma tylko do kuchni - powiedziała Zofia Pracowiak.

Sylwia Wysocka

Reklama

Pałuki nr 1269 (23/2016)

Przejdź do forum.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości