Barcin, Witold Antosik, gadżety, przywłaszczenie, postępowanie
Sprawdzają, czy radny nie przywłaszczył gadżetów
Sprawa rozdawania przez radnego Witolda Antosika gadżetów z logo instytucji, w której niegdyś pracował, na festynie wiejskim przed wyborami, sprawdzana jest przez policję. - Oni to nazywają przywłaszczeniem, a ja propagowaniem projektów unijnych, ja tego nie mam u siebie - podkreśla Witold Antosik, i dodaje, że czeka, aż zostanie wezwany i przesłuchany w tej sprawie.
Burmistrz Michał Pęziak na ostatniej sesji Rady Miejskiej w Barcinie przekazał radnym, że otrzymał pismo z Komisariatu Policji w Barcinie, w którym został poinformowany, że prowadzone są czynności sprawdzające w sprawie przywłaszczenia materiałów promocyjnych przez Witolda Antosika w okresie, kiedy pełnił on obowiązki dyrektora Zarządu Dróg Miejskich i Komunikacji Publicznej w Bydgoszczy (chodzi o przestępstwo z artykułu 284 par. 1 kodeksu karnego). Policja zwróciła się do burmistrza Barcina z prośbą o udzielenie informacji na temat aktualnej funkcji, jaką pełni Witold Antosik, i w jakim przedziale czasu był lub jest on radnym Rady Miejskiej w Barcinie. - Informuję, że stosownej odpowiedzi udzielimy - oświadczył burmistrz Michał Pęziak.
O sprawie gadżetów rozdawanych przez radnego Witolda Antosika przed wyborami mówiono już na poprzednich sesjach; również w Pałukach już o tym dwukrotnie pisaliśmy. Temat wywołał radny Henryk Popławski, który publicznie informował w czerwcu tego roku, że jeden z kandydatów na radnych w trakcie kampanii wyborczej w formie suwenirów rozdawał MP3 z logo pewnej instytucji samorządowej, co stanowi naruszenie ordynacji wyborczej. Na kolejnej sesji w sierpniu wprost mówił, że Witold Antosik na festynie wiejskim przed wyborami rozdawał gadżety. Wystąpił do Urzędu Miejskiego w Bydgoszczy z zapytaniem, czy gadżety z tego Urzędu były wykorzystywane zgodnie z przeznaczeniem i za zgodą beneficjenta programu unijnego. Wówczas sekretarz miasta odpowiedział, że Witold Antosik rozprowadzał materiały promocyjne pochodzące z czasów, kiedy pełnił on obowiązki dyrektora Zarządu Dróg Miejskich i Komunikacji Publicznej w Bydgoszczy, a odbywało się to bez zgody beneficjenta. Ponadto materiały promocyjne nie zostały pobrane i pokwitowane z przeznaczeniem na rozprowadzanie ich w sołectwie Barcin Wieś.
Urząd Miejski w Bydgoszczy poinformował, że ZDMiKM w Bydgoszczy jako beneficjent wystąpił do Witolda Antosika o zwrot materiałów promocyjnych będących jeszcze w jego posiadaniu.
Witold Antosik dziwi się, że prośba o informacje na temat funkcji w Radzie wpłynęła z policji do burmistrza, a nie do przewodniczącej Rady Miejskiej. Przyznaje, że na sesji nie chciał do tej sprawy się odnosić, bo do niego nikt oficjalnie nic nie zgłosił, nie był też w tej sprawie przesłuchiwany.
- Do mnie wcześniej dotarły sygnały, że ktoś na mnie złożył doniesienie do prokuratury w sprawie tych gadżetów - powiedział radny. - Traktuję to w ten sposób, że władze i pan Popławski nie wiedzą, co ze mną zrobić i jak się mnie pozbyć z Rady Miejskiej. Zadaję niewygodne pytania, więc uważają mnie za wroga nr 1. Zaczęli szukać czegoś na mnie i znaleźli te gadżety, a ja nie widzę w tym nic złego. To nie było przywłaszczenie, bo ja dla siebie nic nie brałem. Przekazałem te materiały do świetlicy, żeby po pierwsze propagować projekty unijne, bo o to w tym chodzi, a po drugie sprawić przyjemność dzieciom.
Radny mówi, że tych gadżetów, o które się cała sprawa rozbija, nie było wiele, bo raptem parę ołówków, jakieś gry planszowe i dwa czy trzy notesiki. Oprócz tego przekazuje na rzecz dzieci przedmioty zakupione za własne pieniądze, jak choćby piłki. Przyznaje, że w ten sposób wspiera świetlicę co roku i nie widzi w tym nic złego.
Magdalena Kruszka
Pałuki nr 1290 (44/2016)
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze