Reklama

Sprzedaż dzieli społeczeństwo

- Konflikt pozostanie w naszym społeczeństwie na wiele lat, sytuacja ta podzieli czy skłóci nawet najbliższych sąsiadów - mówi sołtys Dziewierzewa

Dorota Czerwińska jako członek rady parafialnej zapewnia, że o sprzedaży nic nie wiedzieli, co zrodziło konflikt i dzieli mieszkańców, których ona od kilku lat usilnie integruje, by stanowili sołecką jedność fot. Sylwia Wysocka

     Od niedzieli 1 października, kiedy to parafianie z Dziewierzewa po mszy czekali na księdza domagając się wyjaśnień i ustąpienia z decyzji sprzedaży ziemi stanowiącej własność miejscowej parafii, nie doszło do spotkania czy zebrania zainteresowanych z proboszczem.
     Nieoficjalnie - jak zaraz po publikacji artykułu zapewnili nas mieszkańcy - wiemy, że grupa osób działa by nie dopuścić do sprzedaży, bądź też ostatecznie doprowadzić do wystawienia ziemi na przetarg. Wówczas - jak mówią - wszyscy by mieli równe szanse na kupno, a parafia gwarancję, że ziemia kościelna sprzedana została za możliwie najwyższą cenę. Ile ma kosztować plebania, kaplica i ziemia orna łącznie blisko 10 ha z zabudowaniami nikt nie wie. Krążą spekulacje. Adwokat kurii zapewnił nas, że cena jaką oferują nabywcy, z którymi podpisana jest umowa przedwstępna: Dorota i Bogdan Kalka, jest więcej niż zadowalająca, jednak jej wielkości nie usłyszeliśmy. Od Doroty Kalki otrzymaliśmy informację, że zakupu dokonuje tylko ona.Jak jest naprawdę, nie wiemy.
     O ocenę sytuacji poprosiliśmy sołtys Dziewierzewa Dorotę Czerwińską, która jednocześnie jest członkiem rady parafialnej, sołtysem i radnym Rady Miejskiej. Dorota Czerwińska podobnie jak inni członkowie rady parafialnej zapewnia, że wbrew zarzutom części mieszkańców rada nie była o zamiarach sprzedaży poinformowana przez księdza.
     - Jestem sołtysem wszystkich mieszkańców i zawsze przy konflikcie dotyczącym osoby czy rzeczy ludzie się podzielą. Tak jest i teraz: część jest za księdzem, część przeciwko, jest też grupa obojętna. Uważam, że od początku powinno to być jawne, powiedziane głośno. Nie zaistniałby konflikt i nie byłoby problemu. Gdyby od początku było oficjalnie powiedziane, że jest taki zamiar sprzedaży to ludzie też by się podzielili, ale by to przemyśleli, przedyskutywali, jedni by pokrzyczeli, inni w milczeniu. Z zamiarem by się oswoili. Byłyby rozmowy, może jedna i druga strona by w czymś ustąpiła. A tymczasem wybuchło to nagle, górę wzięły emocje jak zawsze w takich sprawach i jest bardzo źle - mówi Dorota Czerwińska.
     Sołtys zapewnia, że na wsi jest ciężka atmosfera, a od kiedy została sołtysem starała się mieszkańców jednoczyć, zawsze zapraszała wszystkich uznając, że sukcesem jest, jak na uroczystości usiądą wszyscy w jednym rzędzie. Niestety jako sołtys obawia się, że podział, konflikt i zmiany w społeczeństwie pozostanie na wiele lat. - Sprawa się skończy albo po myśli zwolenników sprzedaży albo przeciwników sprzedaży, ale między sąsiadami i nami w Dziewierzewie taki niesmak i konflikt pozostanie na wiele lat. Ludzie mieszkali tu obok siebie po 40 - 50 lat i dłużej, a ten konflikt podzieli nawet najbliższych sąsiadów i nad tym najbardziej ubolewam, bo zawsze chodziło mi o jedność. Obawiam się co będzie dalej, bo może być to cisza przed burzą - mówi sołtys Dorota Czerwińska.

Sylwia Wysocka
Pałuki nr 1339 (41/2017)

Reklama

Inne teksty na ten temat:

Plan: sprzedać plebanię i grunt, postawić nową

Chcą jawnej dzierżawy, a nie sprzedaży

383 podpisy pod petycją do biskupa

Też działka po spalonych kościołach i cmentarzu

Szansa w konserwatorze zabytków

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości