Reklama

Środowisko podzielone

Na pytania mieszkańców odpowiadał wójt Józef Sosnowski i gminni urzędnicy. Na zdjęciu drugi z lewej sołtys Grochowisk Stanisław Nowak, który spotkanie zorganizował.

     fot. Sylwia Wysocka

Grochowiska Księże, wiatraki, zebranie wiejskie, sołtys, wójt, studium
     Środowisko podzielone
     Podczas zebrania wiejskiego w sprawie studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego, obecni nie wypracowali wspólnego zdania w sprawie budowy elektrowni wiatrowych. Czy wskazany teren pod lokalizację ma pozostać, czy go wykreślić, a może pozostawić z uwarunkowaniem, że dopuszcza się wszystkie inne źródła energii odnawialnej poza wiatrakami, mieszkańcy mają określać indywidualnie we wnioskach kierowanych do wójta.

     W minioną środę w Grochowiskach Księżych odbyło się zebranie wiejskie, na które przybył wójt Józef Sosnowski oraz pracownicy Urzędu Gminy Jan Juszczak i Tomasz Nowicki.
     Zebranie zorganizował sołtys wsi Stanisław Nowak, i miało ono dotyczyć lokalizacji wiatraków w obrębie tego sołectwa, której, jak zapewnił, mieszkańcy się sprzeciwiają. Sołtys dodał, że posiada stosowną listę, na której widnieje ponad 50 podpisów. Stwierdził również, że Grochowiska są najbardziej skupioną wsią w gminie, otoczoną siedmioma innymi wsiami leżącymi w odległości do 1 km.
     - Wiatraki są sprawą bardzo poważną, gmina Gąsawa się już z nich wycofała, dlatego proszę o rozwagę w dyskusji - apelował sołtys.
     STUDIUM NIE DECYDUJE O WIATRAKU
     Józef Sosnowski wyjaśnił, że zgodnie z ustawą o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym gmina jest na etapie opracowywania studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego gminy Rogowo. Poprzednie studium z 1999 roku wymaga aktualizacji i modyfikacji. Rada Gminy podjęła uchwałę o sporządzeniu nowego studium. - Zbliżamy się do końcówki opracowania, studium wyłożone jest do wglądu, o czym informowaliśmy wszystkie sołectwa i każdy z mieszkańców tej gminy może swoje uwagi do studium wnosić. W sierpniu było spotkanie z przedstawicielem firmy wykonującej studium i ubolewam, że zainteresowanie mieszkańców było nim tak małe. Zbieramy teraz wnioski, uwagi do 26 września, a następnie zgodnie z ustawą spada na mnie obowiązek rozstrzygnięcia, które uwagi zostaną uwzględnione - wyjaśnił Józef Sosnowski. Zapewnił też, że zwołane zostanie specjalne posiedzenie wszystkich komisji Rady Miejskiej, na którym pod opinię poddane zostaną wnioski mieszkańców dotyczące studium. Ostateczny kształt studium uchwali Rada Gminy.
     Wójt wyjaśnił, że zebranie nie dotyczy budowy wiatraków, bo o budowie elektrowni wiatrowej nie decyduje studium, ale żeby powstały elektrownie wiatrowe, musi zostać spełnionych wiele czynników. - W studium zapisane są tylko pewne ogólne dane, jak chociażby to, że odległość elektrowni wiatrowej od zabudowań musi wynosić 1.000 m. Pewne obszary, które spełniają wymóg 1.000 m odległości, zostały przez projektanta zaznaczone - tłumaczył Józef Sosnowski.

Uczestnicy wiejskiego zebrania na temat studium gminy zdominowanego przez wiatraki

Reklama

       fot. Sylwia Wysocka

     DO BUDOWY DALEKA DROGA
     Tomasz Nowicki, bezpośrednio zajmujący się ową tematyką w rogowskim ratuszu, przytoczył genezę studium. Zakreślił on na planszy wyznaczone tereny lokalizacji urządzeń wytwarzających energię z odnawialnych źródeł o mocy przekraczającej 100 kW i strefy ochronne. Zapoznał mieszkańców z zapisem studium dotyczącym kwestii lokalizacji odnawialnych źródeł energii. Mówił o konieczności przeprowadzania szczegółowych badań oddziaływania inwestycji na środowisko w celu wyznaczenia szczegółowych lokalizacji wież elektrowni wiatrowych. Zapewnił, że konieczne jest sporządzenie miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego dla terenów zlokalizowanych w granicach stref ochronnych. - Wszelkie oddziaływania wywołane przez elektrownie wiatrowe nie mogą przekraczać dopuszczalnego poziomu hałasu na terenach objętych ochroną akustyczną. Urządzenia wytwarzające energię z odnawialnych źródeł energii o mocy przekraczającej 100 kW należy lokalizować poza granicami obszarów chronionych prawem, przez co wyklucza się ich lokalizację na obszarze chronionego krajobrazu jezior rogowskich oraz na terenach rezerwatów Długi Bród i Mięcierzyn - tłumaczył Tomasz Nowicki.
     Mówił o konieczności zachowania strefy 200 m od granicy lasu i 200 m od brzegów zbiorników wykorzystywanych przez nietoperze, o odległości co najmniej trzech długości średnicy łopat wiatraka od drogi krajowej i dróg powiatowych, oraz odległości co najmniej 1.000 m od budynków mieszkalnych, obiektów użyteczności publicznej.
     MAKSYMALNIE 5 WIATRAKÓW W GMINIE
     Tomasz Nowicki przedstawił tereny wyznaczone pod ewentualną budowę elektrowni wiatrowych w okolicach Grochowisk, Ustronia i Mięcierzyna. - Nie posiadamy żadnego inwestora, nie wiemy, czy te elektrownie powstaną, i w których miejscach mogą stanąć spełniając wymogi. Ze wstępnych szacowań wynika, że liczba tych wiatraków liczyć może 5 sztuk. Szacujemy w okolicach Izdebna 1 sztukę, pomiędzy Grochowiskami Księżymi a Złotnikami 2 elektrownie wiatrowe, między Złotnikami a Grochowiskami Szlacheckim 1 i za ulicą Polną w kierunku Grochowisk dochodzi 1 lokalizacja. Lokalizacja w terenie Mięcierzyna ma zostać usunięta - poinformował Tomasz Nowicki.
     GROCHOWISKA TERENEM CHRONIONYM
     Sołtys Stanisław Nowak zapewnił, że w Grochowiskach jest I, II i III klasa ziemi i te tereny powinny być chronione prawem. Są jeziorka z wylęgiem łabędzi, kaczek, gęsi, są paśniki dla saren, a na południu Grochowisk powstać miał rezerwat. Za takie spostrzeżenia sołtys z sali otrzymał brawa.
     Tomasz Nowicki potwierdził, że gleby od I do III klasy są chronione jako przydatne do rolniczego użytkowania, jednak elektrownie nie wykluczają rolniczego zagospodarowania terenu. Wokół wiatraka grunty dalej użytkowane są rolniczo.
     DLACZEGO TYLKO WIATRAKI
     Mieszkańcy pytali, co z innymi źródłami energii odnawialnej. Mariusz Potopowicz pytał, dlaczego nie mówi się np. o pozyskiwaniu energii z wód termalnych, biomasy. - Dlaczego mamy iść w elektrownie, które są bardziej szkodliwe niż inne sposoby pozyskania energii? - pytał.
     Tomasz Nowicki ponownie przytoczył zapis, że na obszarach tych przewiduje się rozmieszczenie urządzeń wytwarzających energię z odnawialnych źródeł energii o mocy przekraczającej 100 kW.
     - Utarło się, że będą wiatraki, ale tak samo mogą to być wody termalne, panele fotowoltaiczne, my się nie ograniczamy do wiatraków, tak się po prostu przyjęło, że o nie chodzi.
     Mieszkaniec tłumaczył dalej, że wiatraki niosą najgorsze zagrożenie. Józef Sosnowski stwierdził, że wskazywane są obszary, na których mogą stanąć źródła odnawialne, a dyskusję zdominowały wiatraki, i dlatego o nich mowa.
     Pytano też o sieci elektryczne, linie przesyłowe, czy są potencjalni odbiorcy tej energii, czy planuje się budowę linii. Wójt zapewnił, że jest to już sprawa inwestora, który będzie musiał sprzedać energię i się do sieci podłączyć. Jan Juszczak stwierdził, że obawy mieszkańców są przedwczesne.
     DZIAŁANIA POD INWESTORA
     Marek Nowak stwierdził, że słuchając przedstawicieli gminy odnosi wrażenie, że jest już inwestor, a oni nie dbają o interesy ludzi czy wsi, tylko o interesy inwestora. - Teren na południe od Grochowisk jest maksymalnie w odległości 700 m od zabudowań i po co zaznaczony jest ten teren, skoro nie ma możliwości zachowania odległości? Kogo bajerujecie, że postępujecie z logiką? - pytał Marek Nowak. Józef Sosnowski zapewnił, że każdy mieszkaniec ma prawo złożyć wniosek o to, by ten teren został wykreślony, a wójt wniosek rozważy, przedstawi też radnym do zaopiniowania. Marek Nowak dalej pytał, po co zostało to zaznaczone, skoro nie spełnia wymogów, Stwierdził, że zostało to zrobione pod konkretnego inwestora, jak w Gąsawie, gdzie wójt przyznał, że plan zasponsorowali inwestorzy.
     Józef Sosnowski tłumaczył, że na terenie gminy Rogowo, to gmina sponsoruje studium. Pytał, czy na sali są właściciele wskazanych w obszarze gruntów i do nich skierował pytanie, czy mają już inwestora zainteresowanego postawieniem wiatraków na ich terenie. Właściciele zapewnili, że owych inwestorów nie mają.
     Józef Sosnowski tłumaczył, że należy złożyć wniosek o wykreślenie tego terenu i jeśli radni zdecydują, że ma to zostać wykreślone, to zostanie wykreślone. Na to padło stwierdzenie, że wójt mając większość w Radzie przeforsuje swoje stanowisko. Włodarz zapewnił, że zawsze działa tak, by nie szkodzić społeczeństwu.
     SPRECYZOWAĆ ZAPIS
     Mariusz Potopowicz sugerował, by zmienić zapis w studium, żeby zapobiec budowie wiatraków. Zaznaczył, że w studium nie jest sprecyzowane, o jakie odnawialne źródła energii chodzi. - Jest hasło przedmiotowe, a powinno być wyszczególnione, jakie źródła gmina ma na myśli i wówczas można pominąć elektrownie wiatrowe czy biogazownie i sprecyzować dokładnie, jak chcemy na tych terenach pozyskiwać tą energię.
     Wójt tłumaczył, że precyzować będzie trzeba plan zagospodarowania przestrzennego, który zostanie do tego studium opracowany, jeśli będzie miała jakakolwiek inwestycja powstawać. Studium wyznacza obszary, ale nie precyzuje, co tam konkretnie będzie, bo o tym decydować będzie kolejny dokument, jakim jest plan zagospodarowania przestrzennego.
     Mariusz Potopowicz tłumaczył, że mieszkańcy nie chcą wiatraków, bo z uwagi na nierównomierne prędkości wiatru wpompowywana w linie moc powodować będzie zmiany napięcia w całej instalacji i widoczne jego skoki chociażby w żarówce.
     ZAGROŻENIE DLA ZDROWIA I FINANSÓW
     Radny Tomasz Rogacz podkreślił, że zagrożenia z elektrowni wiatrowych są ogromne, a inwestycje te nie mają żadnego korzystnego wpływu na środowisko, w którym się znajdują. Odbył on spotkanie z Marianem Kawką - w opinii wielu - ekspertem zajmującym się walką z elektrowniami. - To, co te spółki oferują rolnikom w rezultacie, zamiast przyzwoitego dochodu, okazują się stratą dla rolnika poprzez podstępne formułowanie umów. Obiecuje się rolnikowi dochód rzędu 300.000 rocznie, ale w umowie jest zapis, że jeśli zmienią się warunki, to firma ma prawo do zmiany umowy, nie negocjacji, a jednostronnej zmiany. Słabsze wiatry, mniejsza możliwość odbioru energii, to są już podstawy do zmiany umowy - tłumaczył Tomasz Rogacz.
     Przytoczył on taką sytuację z pałuckiego podwórza, gdzie rolnik miał dostawać 30.000 zł rocznie, a dostaje 3.000 zł. Okazuje się też, że ziemią nie może obracać, nie może rozbudowywać gospodarstwa bez zgody właściciela wiatraka. Za inny aspekt podał fakt, że wiatraki są demontowane w Niemczech, gdzie uznano, że w ogóle nie są tak wspaniałym źródłem energii jak sądzono 30 lat temu, i takie złomy trafiają do Polski. Są awaryjne, sypią się, a odłamki lecą nawet na 2 km.
     - Może to brzmi teraz jak straszenie, ale do takich przypadków dochodzi w Polsce - mówił Tomasz Rogacz. Mówił też o spółkach, gdzie 40 spółek zarejestrowanych jest pod jednym adresem w jednym biurze, po to, by w sytuacjach awaryjnych z likwidowanej spółki stworzyła się następna, a rolnik z problemem zostaje. Radny potwierdził też informację o migotaniu prądu i skokach napięcia. - Ważny jest bilans zysków i strat, a decyzja, czy tego chcecie, czy nie, jest waszą wolą - mówił Tomasz Rogacz.
     Jedna z mieszkanek podkreślała, że oprócz takich tragicznych skutków, sam szum powoduje znaczne utrudnienia dla mieszkańców. Tomasz Rogacz wspomniał jeszcze o infradźwiękach niesłyszalnych dla ludzkiego ucha, które powodują depresję, mają wpływ na ciąże, są przyczyną poronień. Podkreślił, że infradźwięki słyszalne są w odległości 10 km.
     Mieszkańcy zaproponowali, by przegłosować, kto jest za wiatrakami, kto jest im przeciwny. Wójt poinformował, że wypracowany wniosek przez mieszkańców zostanie zapisany i rozważony.
     Pytany o to, co miałaby gmina z takich wiatraków, wójt wyjaśniał, że z wiatraków są podatki od 50.000 zł do 120.000 zł rocznie od wiatraka, w zależności od jego wielkości, ale zaznaczył, że nie pieniądz jest najważniejszy.
     RÓŻNE UWAGI, RÓŻNE WNIOSKI
     Padł wniosek z sali, by wprowadzić zapis, że mieszkańcy przeciwni są wiatrakom i ich nie chcą. Józef Sosnowski pytał, czy sprzeciw dotyczy tylko wiatraków, czy wszystkich urządzeń wytwarzających energię odnawialną. Czy mieszkańcy się określają, że wszystkie inne źródła tak poza wiatrakami, czy definitywnie nie chcą żadnych źródeł energii odnawialnej.
     Na sali powstał gwar, społeczeństwo podzieliło się na przeciwników i zwolenników, zarówno wiatraków, jak i innych źródeł energii. Jeden z mieszkańców podkreślił, że zapis o kategorycznym zakazie odnawialnych źródeł energii zablokuje wszelkie tego typu inwestycje na kolejne lata.
     - Taki obszar został zakreślony i wytyczony, bo nie chcemy zamykać definitywnie gminy przed energią odnawialną, ale nie będziemy działać przeciwko woli mieszkańców. Nie będę państwa do niczego namawiał ani przekonywał, ja przyjechałem po państwa uwagi - tłumaczył Józef Sosnowski.
     Sołtys zaproponował, by dopuścić inne źródła energii poza wiatrakami, ale ze wskazaniem, że muszą znać te źródła. Padła propozycja, by zezwolić na te źródła, które nie stanowią niebezpieczeństwa i są przyszłościowe. Proponowano też wprowadzić ograniczenia z uwagi na moc. Podjęto również temat biogazowni jako potencjalnego zagrożenia.
     BY NIE ZOSTAĆ W TYLE
     Marek Sławski podkreślił, że nie można być z zasady wszystkiemu przeciwnym. - Nie mówię tu o wiatrakach, ale anteny przekaźnikowej też część nie chciała, a ja teraz biegam z telefonem i szukam zasięgu. Ważne, by zachować odległości, by zapewnić bezpieczeństwo - mówił Marek Sławski.
     Piotr Sławski zapewnił, że jemu jako radnemu też na sercu leży dobro mieszkańców. - Jesteśmy świadomi zagrożenia i nie będziemy budować wbrew woli mieszkańców. Jednak trzeba też rozważyć kwestie byśmy nie zostali w tyle. Tak jak w przypadku wieży telefonii, ważne jest zachowanie bezpieczeństwa - podkreślał radny.
     Radny Bronisław Wieczorek przypomniał, że o lokalizacji elektrowni wiatrowej decydować będzie też przyłącze energetyczne, w które można się wpiąć. Jan Juszczak natomiast zaznaczył, że nawet w przypadku gdyby był inwestor, to w grę jeszcze wchodzi wydanie decyzji środowiskowej z udziałem społeczeństwa. Maciej Zabłocki zauważył, że wykreślenie lokalizacji źródeł energii odnawialnej spowoduje, że za jakiś czas nawet małego wiatraka na podwórzu się nie postawi. Zaproponował, by puścić we wsi listę, kto jest za, a kto przeciw. Inny mieszkaniec zarzucił sołtysowi, że podsuwał listę przeciwko wiatrakom do podpisu, stąd ma już część podpisów zebranych. - Teraz mamy większą wiedzę z zebrania, wiemy, że nie chodzi o same wiatraki, ale i inne możliwości - mówił jeden z mieszkańców.
     Tomasz Rogacz zapewnił, że do zebrania dysponował informacją, że środowisko jest przeciwne wiatrakom, jednak teraz widzi, że jest to kwestia różniąca społeczeństwo. Padały propozycje, by przegłosować na zebraniu, kto jest za, kto przeciw, na co padały zaraz argumenty, że przeciwnicy przyprowadzili innych, by mieć przewagę, i takie glosowanie byłoby nieuczciwe. Krytykowano też postawę, że sprzeciw odbiera szansę na rozwój w przyszłości, że można ograniczyć moc, by nie było to na skalę przemysłową.
     Ostatecznie uznano, że do 23 września można składać u sołtysa wnioski z sugerowanym rozwiązaniem sprawy. Wnioski można też bezpośrednio składać w Urzędzie Gminy. Zostaną one rozważone przez wójta i przekazane radnym do wiadomości.

Reklama

Sylwia Wysocka
Pałuki nr 1127 (38/2013)

 

 

 

 

Komentarz

     Twardy orzech wójta

     Środowe zebranie wiejskie w Grochowiskach potwierdziło tezę, że jak się osobiście nie przekonasz, to 100% pewności nie masz. Jadąc na zebranie, znając opinię kilkorga osób, a i ich zapewnieniom wierząc, byłam przekonana, że mieszkańcy jednogłośnie powiedzą nie dla wiatraków. Jednak po wystąpieniach, informacjach o wymogach, normach bezpieczeństwa, zachowanych odległościach, część obecnych na zebraniu nie wyrażała sprzeciwu dla owej inwestycji, chociaż, póki co, nikt tam jeszcze nie mówi o stawianiu wiatraków, tylko o uwzględnieniu terenów z możliwością takiej lokalizacji po zachowaniu wytycznych i wymogów.
     Dyskusja udowodniła, że środowisko jest podzielone. Jedni byli kategorycznie przeciwni stawianiu na przyległych terenach wiatraków, inni godzili się na pozostałe źródła energii odnawialnej poza wiatrakami, a jeszcze inni byli zdania, że z zachowaniem norm należy zezwolić na budowę elektrowni wiatrowych. Część mieszkańców nie chciała zamykać sobie drogi na przyszłość, tym bardziej, że zapewniano, iż chociażby panele fotowoltaiczne czy wody geotermalne są dla człowieka bezpiecznym źródłem energii.
Wójt czekał na stanowisko, a z upływem czasu coraz trudniej było je wypracować. Ostatecznie uznano, że mieszkańcy indywidualnie składać będą albo u sołtysa, albo bezpośrednio w ratuszu swoje wnioski za lub przeciw.
     Uważam, że rację ma ta część mieszkańców, która sugerowała, że głosowanie podczas zebrania i wybranie rozwiązania większością głosów będzie działaniem niesprawiedliwym i nie odda właściwego obrazu sprawy.
     Ostatecznie, to na ręce Józefa Sosnowskiego spłyną uwagi do studium uwarunkowań w kwestii wiatraków. Wójt głosy przeliczy i będzie miał obraz tego, co sądzą mieszkańcy. Jednak, co robić w sytuacji, kiedy głosy rozłożą się równo albo wynik za i przeciw będzie zbliżony? Mimo że sprawę ma jeszcze opiniować Rada, to i tak decyzja czy wykreślać, czy nie wykreślać należy do wójta. A może wykluczyć tylko siłownie wiatrowe? O kształcie studium decydować będzie Józef Sosnowski, i tego zadania mu nie zazdroszczę. Niezależnie jednak od jego decyzji ostateczny głos będzie należeć do Rady Gminy, która może przedłożone przez wójta studium przyjąć albo odrzucić.

Reklama

Sylwia Wysocka
Pałuki nr 1127 (38/2013)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości