Reklama

Stadnina w Pturku smacznym kąskiem

Zainteresowanie dobrami lubostrońskimi
     Stadnina w Pturku smacznym kąskiem
     Tomasz Kwaśniewski ma pomysł na biznes i stara się o źródło finansowania. Wymyślił, że doskonałą lokalizacją na rozwinięcie ośrodka rekreacji konnej byłaby stadnina w Pturku zarządzana przez Pałac Lubostroń. Jednak dyrektor nie chce słyszeć o tym, żeby oddzielić stadninę od instytucji kultury.

Tomasz Kwaśniewski z Sariną, swoją pupilką i dumą, klaczą szlachetnej półkrwi fot. Magdalena Kruszka

     Tomasz Kwaśniewski jest mieszkańcem Barcina Wsi. Obecnie posiada siedem koni, jednak są one ulokowane w różnych miejscach, ponieważ nie ma możliwości umieszczenia ich razem. Z rolnictwem ma do czynienia od dziecka, a w gospodarstwie, w którym się wychowywał, od zawsze były konie. Od kilku lat sam prowadzi gospodarstwo, a inwestowanie w konie jest spełnieniem jego marzeń. Interesują go zwłaszcza zaprzęgi.
     Obecnie rolnik z Barcina Wsi stara się o dotację unijną na mikroprzedsiębiorstwo. Zamierza założyć ośrodek rekreacji konnej.
     - Wszystkie warunki już spełniam, żeby mieć prawo ubiegać się o to dofinansowanie - wyjaśnia Tomasz Kwaśniewski. - Nie będzie też problemu z kredytowaniem tej działalności. Z Unii Europejskiej na mikroprzedsiębiorstwo można uzyskać połowę kosztów kwalifikowanych, czyli nawet 300 tys. zł. Ale patrzę na to realnie i z moich wyliczeń wynika, że mógłbym dostać 200 tys. zł, drugie 200 tys. zł dołożyłbym ja i już można by taki ośrodek zorganizować. Zacząłem szukać lokalizacji.
     Zainteresował się stadniną w Pturku. Znajduje się tam obecnie we władaniu Pałacu Lubostroń połowa domu mieszkalnego i budynek gospodarczy po byłym PGR, który został zaadaptowany na stajnię. Budynki są w złym stanie i wymagają remontu. W stadninie przebywają teraz cztery koniki pałacowe.
     W miejscu tym i w jego usytuowaniu Tomasz Kwaśniewski dostrzegł potencjał. Skierował więc swe kroki jeszcze w listopadzie do Mieczysława Ruszowskiego z Agencji Nieruchomości Rolnych i tam dowiedział się, że wszelkie rozmowy na ten temat musi prowadzić z dyrektorem pałacu, czyli z Andrzejem Budziakiem. O swoich planach rozmawiał z Andrzejem Budziakiem po raz pierwszy pod koniec listopada.      - Zaproponowałem transakcję wymienną - wspomina miłośnik koni. - Powiedziałem, że jestem gotów wyremontować budynki bez złotówki wkładu ze strony pałacu, wyposażę stajnię w bardzo dobry sprzęt, bardzo dobry zaprzęg i bardzo dobre konie. Ja sobie wyobrażam, że aby to mogło na siebie zarabiać, to musi być na wysokim poziomie. Zaproponowałem takie rozwiązanie, że i mój interes i interes pałacu byłby zabezpieczony.
     Tomasz Kwaśniewski wyraził chęć poddzierżawienia na przynajmniej dwadzieścia lat terenów, na których zlokalizowana jest stadnina. Zamierzał wprowadzić się tam i osobiście pilnować interesu. Stwierdził, że działałby na własny rachunek, ale także na rzecz pałacu. Kiedy pałac miałby jakichś gości, którzy chcieliby wynająć zaprzęg, Tomasz Kwaśniewski obsługiwałby tego typu przejażdżki, a zyskami dzieliłby się z pałacem po połowie. Podobnie w sytuacji, kiedy Tomasz Kwaśniewski ze swoimi klientami wjeżdżałby na teren pałacu. Zyski również miałyby być dzielone po połowie.
     - W tej sytuacji pałac ma zabezpieczenie zaprzęgowe i wyremontowane budynki bez złotówki wkładu - mówił rolnik z Barcina Wsi. - W styczniu ponowiłem rozmowy i wówczas usłyszałem, że żadnej umowy ze mną nie będzie. Dyrektor powiedział mi o tym w drzwiach swojego biura. A z racji tego, że nie kieruje on swoim prywatnym folwarkiem, tylko dziedzictwem narodowym, to powinien poważnie podejść do rozmów. Pan dyrektor stwierdził tylko, że pałac będzie miał pieniądze na to, żeby samodzielnie stadninę prowadzić.
     Tomasz Kwaśniewski wylicza, że aby zadbać o odpowiedni standard w tym miejscu potrzebny będzie ogromny nakład finansowy. Szacuje, że aby pałac był w stanie ściągnąć profesjonalnego instruktora, musi zaoferować mu co najmniej 3.000 zł miesięcznie na rękę. Oprócz tego około 100.000 zł według niego potrzeba na wyposażenie stadniny, nie licząc koni, jeśli ten sprzęt ma być sprzętem z wyższej półki. Sam interesuje się zaprzęgami i z jego informacji wynika, że za samą bryczkę vis a vis musiałby zapłacić minimum 20.000 zł, a za bryczkę typu Glass Landauer przynajmniej 35.000 zł. Do tego doliczyć należy około 6.000-8.000 zł za uprzęż i cenę dobrych koni, która może wynieść od 20.000 nawet do 100.000 zł za parę.
     - Ta propozycja wydała mi się sensowna i logiczna - mówił Tomasz Kwaśniewski. - Przecież w tym wypadku trzeba by było zadbać o odpowiednią otoczkę, reklamę, można by organizować ognisko, opowiadać ludziom o historii tego miejsca, które samo w sobie jest przecież też bardzo atrakcyjne. Poza tym nie ma tutaj tak natężonego ruchu ulicznego. Można by tę stajnię w dużym stopniu rozwinąć. Spodziewałbym się, że dyrektor poinformuje o mojej propozycji radnych sejmiku wojewódzkiego na spotkaniu komisji kultury. Ale nic takiego nie nastąpiło. Oczywiście pałac nie musi się ze mną wiązać, ale to było widać, że panu dyrektorowi nie podobało się, że on mógłby nie mieć nad czymś władzy. A ja nie wiem, czy pałac przez trzy lata zdobędzie środki, żeby to podźwignąć. W tej chwili nie mam żadnych złości ani pretensji, ale obrażę się, jeśli za kilka lat zobaczę, że te budynki ulegają dalszej dewastacji, dalszemu niszczeniu i nic się tam nie dzieje.
     Dyrektor Andrzej Budziak niechętnie odnosi się do tego typu zarzutów. Podkreśla, że dopiero od kilkunastu dni pałac ma status, który pozwala mu na jakiekolwiek działania skierowane na pozyskiwanie środków. Od kilkunastu też dni wiadomo, że Urząd Marszałkowski wydzierżawił tereny, na których znajduje się pałac i jego otoczenie od Agencji Nieruchomości Rolnych na 30 najbliższych lat. To otwiera instytucji pole do działania. Dyrektor podkreśla, że nie było takiej sytuacji za jego bytności w tej instytucji kultury, że ktoś poddzierżawia poszczególne części. Ponadto o ewentualnym poddzierżawianiu mogliby decydować Urząd Marszałkowski i Starostwo Powiatowe w Żninie, które pałac finansują.
     - Uważam, że ten kompleks jest całością i nie wolno tego rozdzielać - wyjaśnia dyrektor Andrzej Budziak. - Cały czas przychodzą ludzie, którzy chcą coś poddzierżawić, a to hotel, a to restaurację, ale przecież my w dużej mierze dzięki temu funkcjonujemy i radzimy sobie finansowo, więc uważam, że nie można tego rozparcelowywać, choć nie odżegnuję się od różnych form współpracy. Przez lata radziliśmy sobie własnymi siłami nie mając takiego wsparcia z zewnątrz, udowodniliśmy, że można, a teraz, kiedy środki z zewnątrz są w zasięgu naszej ręki, mielibyśmy cokolwiek oddawać? Nigdy nie wchodziłem w tego typu układy. Najłatwiej byłoby to oddać i mieć spokój, ale wówczas instytucja nie miałaby przyszłości.
     Dyrektor Andrzej Budziak przyznał, że budynki w stadninie wymagają remontu. Zapowiada, że będzie się starał o środki na ten cel tak, aby stworzyć w tym miejscu coś na wzór schroniska młodzieżowego i stajnię z prawdziwego zdarzenia, ze stanowiskami dla koni, bo w tej chwili konie są przechowywane w pomieszczeniu gospodarczym zaadaptowanym na stajnię. Nie jest w stanie oszacować, jakiego rzędu nakłady byłyby potrzebne, ale zapowiada, że pierwszym krokiem będzie wykonanie ekspertyzy.
     Tomasz Kwaśniewski powiedział, że w związku z tym, że nie dogadał się z dyrektorem pałacu, znalazł inny teren, gdzie zamierza otworzyć ośrodek rekreacji konnej. Lada moment będzie podpisywał umowę dzierżawy.

Magdalena Kruszka
Pałuki nr 990 (5/2011)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości