Elżbieta Pałka jest drużynową I Wodnej Drużyny Harcerskiej w Barcinie, jej mąż Krzysztof stoi na czele Klubu Żeglarskiego „Neptun”. Jednak Elżbieta Pałka podkreślała na sesji, że wypowiada się jako przewodnicząca komisji, a nie jako reprezentantka środowiska żeglarskiego.
fot. Magdalena Kruszka
Barcin, Elżbieta Pałka, stanica, regulamin
Stanica bez regulaminu
Elżbieta Pałka zabiegała, aby regulamin korzystania ze stanicy żeglarskiej uzupełnić o informacje, kto może z niej korzystać i do kogo mają zgłaszać się turyści, którzy przybiją do brzegu Noteci w Barcinie. Spotkała się z zarzutami, że żeglarze domagają się praw do współzarządzania obiektem.
W porządku obrad ostatniej sesji Rady Miejskiej w Barcinie znalazł się projekt uchwały dotyczący zatwierdzenia regulaminu funkcjonowania stanicy żeglarskiej. Przypomnijmy, że 19 maja została ona oficjalnie otwarta po remoncie. Zastrzeżenia do tego regulaminu zgłosiła Elżbieta Pałka, przewodnicząca komisji oświaty, kultury i sportu oraz drużynowa I Wodnej Drużyny Harcerskiej w Barcinie działającej przy Klubie Żeglarskim Neptun, który od lat stanicą się opiekuje.
- Kwestia stanicy to temat szczególnie bliski memu sercu - powiedziała Elżbieta Pałka zabierając głos w imieniu komisji, której przewodniczy. - Jednak komisja zwróciła uwagę na niektóre zapisy zawarte w projekcie uchwały, które wzbudziły naszą wątpliwość.
Radna zwracała uwagę, że w regulaminie brakuje jasnej informacji, jakie jest przeznaczenie obiektu oraz kto może być użytkownikiem tego obiektu.
- Należałoby wskazać, że obiekt jest przeznaczony do rozwoju turystyki i sportów wodnych i że w obiekcie funkcjonuje wypożyczalnia sprzętu wodnego, że część obiektu przeznaczona jest do obsługi turystyki wodnej oraz że dopuszcza się do użytkowania stowarzyszenie Klubu Żeglarskiego celem realizacji zadań statutowych - mówiła radna Elżbieta Pałka. - Ja wiem, że to będzie sprecyzowane w umowie użyczeniu. Ale analizując regulaminy różnych przystani wodnych rozsianych po całej Polsce, zauważyliśmy, że te kwestie są w nich jasno określone.
Radna stwierdziła, że niejasny jest punkt regulaminu mówiący o tym, że zakazuje się używania urządzeń do wytwarzania hałasu. Wyjaśniała, że podczas naprawy jachtów konieczne będzie użycie sprzętu emitującego hałas. Stwierdziła również, że jachty zbliżające się do przystani muszą używać rogu mgłowego. Uznała ponadto, że w regulaminie jest zbyt dużo zapisów mówiących o kompetencjach zarządzającego, podczas kiedy można by to ująć w jednym punkcie. - Mamy na uwadze to, że jeśli przypłyną do nas turyści, wejdą na obiekt, to dla nich jest ważne, do kogo muszą się zgłosić, kogo mogą prosić o zameldowanie się - tłumaczyła Elżbieta Pałka.
Radny Henryk Popławski apelował, żeby regulamin przyjąć, ustalić jakieś ramy, a ewentualne poprawki wprowadzić później. Zasugerował, żeby komisja oświaty, kultury i sportu wyraziła swoje uwagi na piśmie. Stwierdził, że do tego tematu można zawsze wrócić na kolejnych sesjach. - Ja rozumiem, że żeglarze chcieliby sobie jakieś prawa zagwarantować do współzarządzania obiektem - stwierdził Henryk Popławski. - To jest obiekt gminny i zbudowany został dla wszystkich mieszkańców. Nie można określać, kto może tylko i wyłącznie z niego korzystać, bo wszyscy mogą. To jest obiekt otwarty.
Radny dodał, że szlifierka służąca do naprawiania jachtów nie jest urządzeniem do wytwarzania hałasu, bo ona nie została do tego stworzona. To, że wytwarza hałas, to skutek uboczny tego, do czego została stworzona. Uznał, że w tym punkcie regulaminu chodzi o urządzenia audio, które służą do tego, żeby nagłaśniać muzykę i robić zamieszanie.
- Nie wiem, na podstawie której części mojej wypowiedzi pan Popławski wywnioskował, że wypowiadam się w imieniu Klubu Żeglarskiego „Neptun” - powiedziała Elżbieta Pałka. - Nikt nie mówi, że „Neptun” chce zawładnąć całą przystanią. Kolega nie musi się obawiać, bo stowarzyszenie działa od 2000 roku i do tej pory dawaliśmy sobie radę i nie potrzebujemy przebywać na placu stanicy, oprócz tego, że potrzebujemy kąta do przechowywania jachtów. Takie sugestie są nie na miejscu, panie Popławski.
Radna stwierdziła, że przekazuje jedynie uwagi i sugestie wypracowane na posiedzeniu komisji sportu. Zauważyła także, że skoro róg mgłowy jest sygnalizatorem, to równie dobrze radio może być przekaźnikiem informacji.
- Nie wiem, czy mamy aż takie kompetencje, żeby zabronić komuś słuchania radia. Pozostawiam te kwestie pod rozwagę pozostałej części Rady - powiedziała radna.
Elżbieta Pałka zaznaczyła również, że podczas tworzenia regulaminu nikt nie nawiązał współpracy z Klubem Żeglarskim Neptun, nikt nie chciał skorzystać z doświadczenia i wiedzy, jaką ten posiada. Wymieniła wszystkie punkty mówiące o kompetencjach zarządzającego i zauważyła, że brakuje podstawowej informacji mówiącej o tym, kto i w jakim zakresie może korzystać z obiektu.
- Doszliśmy do clou sprawy i bolączki, że w regulaminie jest za dużo w dyspozycji zarządzającego, czyli właściciela stanicy i tu jest pies pogrzebany - powiedział burmistrz Michał Pęziak. - Myślę, że właściciel ma prawo wiedzieć, co się na stanicy dzieje i nie rozumiem zdziwienia dotyczącego zapisów regulaminu.
Burmistrz Michał Pęziak proponował przyjąć regulamin w takiej formie, w jakiej zostało to zaproponowane Radzie. Zasugerował, żeby komisja oświaty, sportu i rekreacji przygotowała na kolejną sesję propozycję zmian w regulaminie. Uznał, że po miesiącu działania przystani wiadomo będzie, na jakie rzeczy jeszcze zwrócić uwagę.
- Nikt nie ma żadnych wątpliwości, że to Urząd zarządza obiektem i że Urząd jest decydentem, zależy nam na jasnych zapisach dla użytkowników stanicy. Niepotrzebnie się pan denerwuje - powiedziała Elżbieta Pałka.
Burmistrz zapewnił, że się nie denerwuje i podkreślił, że w jego ocenie regulamin jest dobry. Pytał, czy radni robią komuś krzywdę przyjmując regulamin w ustalonym brzmieniu. Zapewnił, że jeśli na kolejnych sesjach pojawią się propozycje zmian, to on nie będzie miał do nich żadnych uwag.
Radna Jadwiga Mateńko pytała, czy jest brane pod uwagę przekazanie zarządzania stanicą Barcińskiemu Ośrodkowi Sportu i Rekreacji, a co za tym idzie, odzyskanie VAT-u od inwestycji. Burmistrz Michał Pęziak poinformował, że w przypadku stanicy nie ma takiej możliwości. Podobnie jak w przypadku budowy orlików jest to inwestycja realizowana dzięki wsparciu środkami unijnymi, a co za tym idzie - nie może być przychodu. W przypadku stanicy trzeba pięć lat utrzymać projekt, żeby wywiązać się z umowy, a dopiero potem będzie można przekazać stanicę BOSiR-owi.
- Dalibyśmy spółce ciężar, który dołowałby finanse spółki, a nie dawałby przychodu - wyjaśniał burmistrz Barcina. - Prawo tak jest skonstruowane, że zwrotu VAT-u można się domagać na przestrzeni ostatnich pięciu lat. I tak jest to fajnie wymyślone, że my dopiero po pięciu latach będziemy mogli przekazać stanicę BOSiR. To jest taki sprytny wymyk, który nas eliminuje z możliwości odliczenia VAT-u.
Dyskusja zakończyła się tym, że radni większością głosów opowiedzieli się przeciwko podjęciu regulaminu stanicy. Osiem osób było przeciwnych, dwie osoby zagłosowały za przyjęciem regulaminu, cztery osoby się wstrzymały.
Burmistrz poprosił o pisemne propozycje zmian konkretnych paragrafów i punktów, tak żeby na kolejną sesję można już było ten regulamin przygotować. Elżbieta Pałka zapewniła, że dołoży wszelkich starań, żeby współpraca się układała i przyniosła korzyści mieszkańcom.
Magdalena Kruszka
Pałuki nr 1112 (23/2013)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze