Reklama

Stanisław Bajczyk ostatni kołodziej w Żninie

    Stanisław Bajczyk - ostatni kołodziej w Żninie
    Cechy jego natury czynią go człowiekiem powszechnie szanowanym. Stanisław Bajczyk - bo o nim mowa, urodził się w 1924 roku w Sulinowie pod Żninem. Gdy miał nieco ponad pół roku, rodzina przeniosła się do Cerekwicy.  

     Ojciec pana Stanisława był pracownikiem rolnym w Antoniego Unruga, kuzyna kontradmirała Józefa Unruga - właściciela majątku ziemskiego w Sielcu. Tutaj, po ukończeniu szkoły podstawowej w kwietniu 1939 r. wstąpił do warsztatu kołodziejskiego, gdzie jako jeden z trzech uczniów terminował u Kazimierza Paluszkiewicza. Był on dla uczniów bardzo wymagającym i srogim majstrem. I tak do końca wojny pan Stanisław terminował jako uczeń kołodziejski. Po jej zakończeniu przeniósł się do zakładu kołodziejskiego Józefa Grajewskiego w Żninie.  
    W 1946 roku w Gnieźnie przed komisją egzaminacyjną, której przewodniczył cechmistrz Śrama złożył egzamin czeladniczy. Tytuł mistrza kołodzieja uzyskał trzy lata później. W 1949 roku stał się właścicielem zakładu przekazanym mu przez wuja Józefa.  
    Przez cały okres pracy w warsztacie zatrudniał jednego-trzech pracowników. Szkolił także uczniów w kołodziejskim fachu. Były to czasy, kiedy koń stanowił główną się pociągową. Tak więc w warsztacie wykonywano przede wszystkim koła do wozów i dokarty (powozy).  
    Lata pięćdziesiąte i sześćdziesiąte to okres wzmożonego panowania komuny, które przejawiało się między innymi niemożnością kupienia niemal wszystkiego. W warsztacie brakowało wielu urządzeń. Niezbędna była piła taśmowa, jednak próby jej zdobycia spełzły na niczym. Wówczas pan Stanisław w oparciu o własne doświadczenia i spostrzeżenia skonstruował piłę, parametrami zbliżoną do produkowanych fabrycznie. Piła ta funkcjonuje do dziś.  
Jednak rozwijająca się technika stopniowo zastępowała żywego konia koniem mechanicznym. Tak więc warsztat kołodziejski stracił rację bytu. W 1964 roku został oficjalnie przemianowany na zakład stolarski. Jako taki działa do dziś.
    Stanisław Bajczyk codziennie do warsztatu zagląda i pomaga synowi Michałowi, który po ojcu odziedziczył zamiłowanie do pracy w drewnie i prowadzenie zakładu. Jak mówi p. Stanisław:
    - "W Żninie nie ma nikogo a i w okolicy jest niewielu, którzy uczyli się rzemiosła kołodziejskiego i potrafią zrobić koło". On sam - jak mówi póki sił i zdrowia starczy będzie zachodził do warsztatu i pomagał synowi choćby dobrą radą.
    A może komuś jeszcze potrzebne będą oryginalne, prawdziwe, zrobione przez kołodzieja koła?

Sławomir Kujawa
Pałuki nr 160 (11/1995)
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości