Szubin, podatek, burmistrz, gospodarstwo rolne
Stawka większa niż podatek
Burmistrz Szubina podarował w ubiegłym roku podatnikom 590 tys. zł. Kwoty umorzeń sięgały od kilkudziesięciu złotych do kilkunastu tysięcy, a w przypadku przedsiębiorców nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych. Danuta Pilarska z Szubina, prowadząca gospodarstwo rolne w Retkowie, prosiła burmistrza o umorzenie podatku na łączną kwotę 323 zł. Burmistrz umorzył jej tylko część należności. O pozostałą kwotę rolniczka i szef ratusza toczą zacięty bój, który trwa już dziewięć miesięcy. Koszty papieru, przesyłek pocztowych i czasu urzędników już przekroczyły wysokość spornego podatku.
Ignacy Pogodziński: - „Nie będę tego ciągnął”
Danuta Pilarska: - „Udowodnię burmistrzowi, że nie ma racji” fot. Tomasz Rogacz W 2006 r. rolnicy nie mieli zbyt wielu powodów do zadowolenia. Dotknęła ich klęska suszy, a w przypadku rolników z Retkowa i okolic jeszcze gradobicie, które zniszczyło większość upraw. Te nieszczęścia spadły także na Danutę Pilarską, która prowadzi wspólnie z mężem i synem blisko piętnastohektarowe ekologiczne gospodarstwo rolne w Retkowie. Sama jest właścicielką tylko trzech hektarów.
Danuta Pilarska płaci łączny podatek rolny i od nieruchomości w wysokości 134 zł (jedna rata). Po letnich kataklizmach napisała do burmistrza Szubina Ignacego Pogodzińskiego wniosek o umorzenie III raty podatku. Zgodnie z Ordynacją podatkową ma on prawo umarzać podatki na zasadzie uznania administracyjnego. Przy podejmowaniu decyzji burmistrz musi kierować się jednak ważnym interesem publicznym lub ważnym interesem podatnika.
Szef ratusza uznał wniosek rolniczki za zasadny i umorzył jej podatek. Danuta Pilarska skierowała więc drugie pismo, tym razem z prośbą o umorzenie kolejnej raty podatku w wysokości 134 zł oraz 55 zł należności podatkowej od nieruchomości w Szubinie.
Wniosek motywowała również stratami w plonach spowodowanymi suszą i gradobiciem oraz zniszczeniem płotu podczas wichury przez znajdujące się na tej nieruchomości w Retkowie drzewo. Umorzenie podatku od domu w Szubinie argumentowała koniecznością naprawy dachu, który został uszkodzony podczas silnych wiatrów.
Burmistrz powiedział „pas” i odmówił Pilarskiej umorzenia należności.
- Z tytułu suszy, gradobicia i zniszczenia ogrodzenia korzystała już z ulgi podatkowej. Jedyną nową okolicznością jaka zaistniała po umorzeniu trzeciej raty to ten dach - tłumaczy swoją decyzję burmistrz Ignacy Pogodziński.
Burmistrz uznał, że Danutę Pilarską stać na zapłacenie podatku, a wymienione przez nią argumenty nie mieszczą się w pojęciach „ważny interes podatnika” ani „ważny interes publiczny”.
Danuta Pilarska nie przyjęła tłumaczenia burmistrza. Zagotowała się, kiedy poznała kwoty i listę osób, którym burmistrz umorzył w zeszłym roku podatki. - To jest duże narażenie gminy na straty - uważa Danuta Pilarska.
- Sprawa kwalifikuje się zgłoszeniem do organów ścigania szczebla centralnego jako przestępstwo osoby pełniącej funkcję publiczną, ponieważ są to działania jednoosobowe. Suma umorzeń, nazwiska osób i instytucje, które są wywieszone w budynku magistratu to nie są już żarty. Co takiego stało się w Szubinie w 2006 roku? Czy przeszła dżuma, albo cholera? - pyta.
- Rozumiem, gdyby na tej liście byli ludzie biedni potrzebujący pomocy, ale są to podatnicy, którym się całkiem dobrze powodzi, a nawet bardzo dobrze. I tu właśnie widać, że burmistrz nie kieruje się ważnym interesem społecznym, tylko kadzi jak może. Kiedy skończą się układy i prezenty z pieniędzy podatników dla bogatych w Szubinie? Myślę, że burmistrz powinien wyjaśnić to społeczeństwu - dodaje Pilarska.
Burmistrz twierdzi, że wszystkich podatników traktował tak samo.
- Zasada była taka, że rolnikom umarzam jedną ratę. Bez względu na to, jak duże gos-podarstwo mają - tłumaczy Ignacy Pogodziński. - Upieram się przy tym, żeby zdyscyplinować podatników, ponieważ nie mogę narażać budżetu na zagrożenie. Kolejną ratę umarzam tylko w wyjątkowych sytuacjach - tragedia w rodzinie, kiedy komuś kilka krów padnie itp. - kontynuuje.
- Są tacy, którym pomoże się raz lub dwa i więcej nie piszą o umorzenie. Ludzie są ambitni. Mam jednak kilku podatników, którzy permanentnie uchylają się od płacenia. Walczy ze mną przedsiębiorca, który winny jest gminie 24 tys. zł podatku od środków transportowych i jeden właściciel nieruchomości, który zalega z podatkami na kwotę 20 tys. zł. Dzisiaj, kto ma dobrego prawnika, to ja z nim muszę walczyć - denerwuje się burmistrz.
Danuta Pilarska nie korzysta z usług prawników. Od decyzji burmistrza odwołała się do Samorządowego Kolegium Odwoławczego. Kolegium uchyliło zaskarżoną decyzję i przekazało do ponownego rozpatrzenia. W uzasadnieniu orzeczenia czytamy: Decyzja została wydana z naruszeniem prawa. (...) Oceniając zebrany przez organ pierwszej instancji materiał dowodowy Kolegium stwierdziło, że organ podatkowy nie dołożył starań by prawidłowo ocenić stan finansowo-gospodarczy wnioskodawczyni, bowiem zawarte w złożonej przez panią Danutę Pilarską informacji o stanie majątkowym i zasobach majątkowych podatnika na dzień 15 listopada 2006 r. nieścisłości nie zostały wyjaśnione, Burmistrz nie odniósł się do przychodów lub ich braku u męża podatnika. Nie wskazano także, porównawczo, na różnicę w sytuacji przedstawionej przez skarżącą we wniosku o umorzenie III raty łącznego zobowiązania pieniężnego za 2006 r. oraz sytuacji finansowej wnioskodawczyni na dzień złożenia wniosku. Powołana wyżej zasada swobodnego uznania organu podatkowego przy udzielaniu ulgi nie może być odczytywana jako arbitralne stwierdzenie, że skoro już raz udzielono ulgi, to drugi raz jest to niemożliwe.
Zgodnie z orzeczeniem SKO, burmistrz rozpatrzył sprawę jeszcze raz i... odmówił Danucie Pilarskiej umorzenia podatku. Ta ponownie zaskarżyła decyzję do Kolegium.
Burmistrz przyznał, że traci cierpliwość i nie wyklucza kapitulacji.
- Taki przypadek powoduje to, że pracownik zajmuje się jedną sprawą, zamiast kilkudziesięcioma - mówi Ignacy Pogodziński. Dodatkowo Urząd ponosi koszty drogich opłat pocztowych, wymieniając korespondencję z SKO i Danutą Pilarską. Koszty przekroczyły już wysokość podatku. - Jeśli SKO uchyli moją decyzję jeszcze raz, to nie pójdę do sądu i nie będę tego ciągnął - zapewnia burmistrz.
Pogodziński i Pilarska walczyli w listopadowych wyborach o fotel burmistrza Szubina.
- Mam nadzieję, że udowodnię burmistrzowi, że nie ma racji - mówi Danuta Pilarska.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze