Ta pszenica ozima została pozbawiona koloru zielonego na liściu flagowym fot. Remigiusz Konieczka
Pałuki, komisja, klęska, susza, rolnik, opady
Susza doskwiera plonom i rolnikom
Rolnicy mówią wprost. Nawet, gdyby dziś zaczęło mocno padać, to i tak upraw nie da się uratować. Brak opadów spowodował suszę, która zniszczyła uprawy. Plantatorzy liczyli na powołanie komisji, które oszacowałyby straty, ale takie zostały powołane tylko w kilku gminach. - Przecież pogoda nie zna granic administracyjnych. Sucho jest wszędzie - żalą się rolnicy.
Rolnik może najlepiej jak umie przygotować glebę pod uprawy, zasiać najlepsze dostępne na rynku ziarno, zastosować najnowocześniejsze środki ochrony roślin, ale jak nie będzie odpowiedniej, sprzyjającej wegetacji pogody, cała robota i nakłady na nic. I tak najprawdopodobniej będzie w tym roku. Susza sieje spustoszenie w plonach.
Kilka tygodni temu pisaliśmy o apelu Kujawsko-Pomorskiej Izby Rolniczej do wojewody Ewy Mes. Apel dotyczył tego, by wojewoda zareagowała na pogłębiającą się suszę. Ewa Mes, jak wówczas informowaliśmy, wystąpiła do wszystkich gmin województwa o wytypowanie osób do komisji szacującej straty spowodowane suszą. Z tym, że nie wszystkie gminy takie komisje powołały. Jak się dowiedzieliśmy, o zgodę na powołanie komisji każda gmina występuje osobno i każdej z osobna wojewoda odpowiada. Takie komisje zostały powołane w gminie Kcynia, Szubin i Łabiszyn, a gmina Barcin czeka na odpowiedź wojewody. Komisja nie działa na przykład w gminie Żnin, a w powiecie mogileńskim, jedynie w gminie Jeziora Wielkie.
- Na skutek opadów sprzed około tygodnia uznano, że sytuacja uległa poprawie i w części gmin nie ma komisji, które szacowałyby straty spowodowane suszą - mówią nam Fabian Heinich, rolnik z Wójcina i członek Powiatowej Izby Rolniczej w Żninie oraz Mirosław Smaruj, przewodniczący Powiatowej Izby Rolniczej w Mogilnie i członek zarządu KPIR w Przysieku.
Po lewej stronie gmina Żnin, a po prawej gmina Barcin. Uprawy po obu stronach granicy wyglądają niemal jednakowo, ale to rolnik z gminy Barcin (po pozytywnej odpowiedzi wojewody) będzie mógł liczyć na oszacowanie strat, a z terenu gminy Żnin - nie. fot. Remigiusz Konieczka Jak nam powiedzieli nasi rozmówcy, decyzje o niepowoływaniu komisji oparte były na komunikacie Instytutu Uprawy Nawożenia i Gleboznawstwa w Puławach, który zanotował podwyższoną ilość opadów.
- Problem polega na tym, że punktów pomiaru opadów jest niewiele, a opady są punktowe. To, że padało w miejscu, w którym znajduje się taki punkt, nie oznacza, że padało wszędzie równo - przekonują rolnicy.
- W Laskach Wielkich były opady na poziomie 1 litra na metr kwadratowy, ale już w Nowejwsi Pałuckiej było 7 litrów. U nas przedwczoraj spadło 102 litry, a w Janowcu było to litrów 20, a wczoraj 7. Tak wyglądało ostatnie pięć, sześć opadów - dodaje Fabian Heinich.
- Nasza sytuacja wygląda dużo gorzej niż wynika to z komunikatów i prognoz - dopowiada Mirosław Smaruj.
Dlatego rolnicy liczyli na to, że po czerwcowych deklaracjach wojewody, temat związany z powoływaniem komisji szacujących straty, ruszy. Ale temat stanął w miejscu, a susza postępuje. Szczególnie po weekendowym upale. W zbożu jarym może dochodzić minimum do 40% strat.
- Jeszcze kilka dni temu pszenica miała w pełni rozwinięty liść flagowy, który wpływa na wysokość plonu, a dziś ten liść jest już suchy - wyjaśnia Fabian Heinich.
- Nawet, gdyby opady były dziś, to upraw nic nie uratuje - twierdzi Mirosław Smaruj. - Uprawy na polach zostały pozbawione możliwości naturalnego dojrzewania i zostały spalone przez słońce oraz upał.
Ostanie duże opady odnotowano 19 grudnia. Wtedy na metr kwadratowy spadło 30 litrów wody. Od tego czasu opadów było niewiele, a te, które były, okazały się niewielkie.
- Zima była bez śniegu, a wiosna bez deszczu - mówią rolnicy.
Na razie jednak w części gmin zostały powołane komisje, które będą szacować straty spowodowane przez suszę. Aby komisja przyszła do rolnika, ten najpierw musi złożyć wniosek w urzędzie. W gminie Kcynia na wnioski czekają do 10 lipca (dotyczy rolników posiadających grunty w kat. I i II), w gminie Łabiszyn do 15 lipca, a w gminie Szubin do 20 lipca. Potem komisje pojadą w teren. W gminie Barcin czekają na odpowiedź wojewody, która musi dać zielone światło do powołania komisji.
Co daje rolnikom taka komisja? Po jej ustaleniach rolnik otrzymuje dokument stwierdzający, że jego uprawy rzeczywiście zostały dotknięte klęską suszy. Dokument ten jest podstawą do ubiegania się np. o tzw. kredyty suszowe, o ulgi w ANR na dzierżawę gruntów, o raty w podatku, o pomoc de minimis. Rolnicy mówią, że trudna sytuacja winna mieć również odzwierciedlenie w stawce podatku rolnego na 2016 rok.
Zapytaliśmy Urząd Miejski w Żninie o to, dlaczego w gminie Żnin taka komisja nie została powołana. Otrzymaliśmy odpowiedź Piotra Ostrowskiego, kierownika Wydziału Ochrony Środowiska, Rolnictwa, Leśnictwa i Rozwoju Obszarów Wiejskich. Informuje on, iż na podstawie danych Instytutu Uprawy, Nawożenia i Gleboznawstwa w Puławach ustalono, że zagrożenie wystąpienia suszy rolniczej na terenie gminy Żnin miało miejsce w drugim okresie raportowania tj. od 11 kwietnia do 10 czerwca 2015 r. Wartości klimatycznego bilansu wodnego dla gminy Żnin były w tym okresie niekorzystne (ujemne) dla zbóż jarych i ozimych oraz krzewów owocowych i truskawek, ale wyłącznie na glebach I kategorii (gleby bardzo lekkie) tj. piasek luźny, piasek luźny pylasty, piasek słabo gliniasty, piasek słabo gliniasty pylasty.
Gleby te stanowią 6,1% ogółu gleb na terenie gminy Żnin. Natomiast w trzecim okresie raportowania tj. od 21 kwietnia do 20 czerwca 2015 r., kryterium suszy na obszarze gminy Żnin nie zostało przekroczone.
Oznacza to, że nie nastąpi rozszerzenie zakresu kategorii gleb zagrożonych wystąpieniem suszy rolniczej - czytamy. - Wobec powyższego, straty spowodowane suszą można byłoby szacować na podstawie cyfrowych map glebowo-rolniczych wyłącznie na glebach zaliczonych do kategorii I. Zgodnie z Rozporządzeniem Rady Ministrów z dnia 27 stycznia 2015 r. w sprawie szczegółowego zakresu i sposobów realizacji niektórych zadań Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, pomoc gospodarstwom, w których wystąpiły szkody spowodowane przez suszę, może być udzielona wyłącznie w wypadku, jeżeli straty wynoszą powyżej 30% średniej rocznej produkcji rolnej. Oznacza to w praktyce, że pomoc taką mogłyby uzyskać wyłącznie gospodarstwa, które mają jedynie gleby kategorii I i nie prowadzą w ogóle produkcji zwierzęcej. Po przeanalizowaniu sytuacji w miejscowościach, w których występuje największa ilość gleb kategorii I, w stosunku do ogólnej powierzchni gruntów stwierdzono, że spośród gospodarstw posiadających grunty słabe klasowo, ilość gleb zaliczonych do kategorii I nie przekracza 40% ogólnej powierzchni gospodarstwa. Co zważywszy na fakt, że przeważnie w każdym gospodarstwie znajdują się zwierzęta, wyklucza możliwość uzyskania pomocy przez tych rolników. W związku z powyższym podjęto decyzję o braku podstaw do wystąpienia do Wojewody Kujawsko-Pomorskiego z wnioskiem o powołanie komisji ds. szacowania strat spowodowanych przez suszę w 2015 r.
Fabian Heinich zwraca uwagę na to, że brak opadów dotyczy szczególnie terenu między Barcinem, Żninem i Szczepanowem. Susze pojawiają się tu cyklicznie, a problemu tego, prócz rolników, nie dostrzega niemal nikt. A na problem trzeba spojrzeć dokładniej i szerzej, bo na gospodarkę wodną na tym terenie może mieć wpływ kilka czynników. Rolnicy wskazują m.in. na bliskość kombinatu cementowego.
- To nie tak, że susza mija z chwilą powołania komisji albo kiedy skończą się żniwa - twierdza nasi rozmówcy. - Nam chodzi również o politykę długofalową. Być może problem ten rozwiążą stacje pomiarowe zainstalowane w każdym powiecie.
Wczoraj odbyło się spotkanie zarządu KPIR z wojewodą Ewą Mes. Ustalenia przekażemy w jednym z najbliższych numerów.
Film w zakładce Filmy.
Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 1221 (27/2015)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze